sobota, 29 grudnia 2018

Bieszczady mniej znane - relikt wsi Choceń

Jest takie miejsce w Bieszczadach, jedno z niewielu, gdzie nie dotarł żaden PGR, gdzie od wysiedleń nikt nie zamieszkał, gdzie przyroda rządzi niepodzielnie od 70 lat, powoli zabierając sobie to co wyrwał jej człowiek... Bojkowska dolina ,,niezaorana" przez powojenną rekultywację gruntów nosi w sobie mnóstwo śladów po dawnych mieszkańcach. Mowa tu o wsi Choceń - niezwykłej nieistniejącej już wsi. Na czym polega jej wyjątkowość?
Posłuchajcie :)


Wiadomo, że Choceń powstał między 1536 a 1552 rokiem. Zasadźcą nowej wsi był przypuszczalnie Mikołaj Tarnawski herbu Sas. Wiele wskazuje na to, że Choceń był ostatnią wsią na Ziemi Sanockiej lokowaną na prawie wołoskim. Nazwa wsi może pochodzić od irańskiego słowa "chacan" które oznacza miejsce walki, obwarowanie, szaniec. Może to wskazywać, że dzieje osadnictwa na tym terenie sięgają czasów znacznie odleglejszych niż się przypuszcza.
W XVII wieku Choceń dwukrotnie był napadany i plądrowany przez najazdy Tatarów.

Choceńska studnia 

W 1921 roku wioska liczyła 33 domy i 199 mieszkańców. W czasie II wojny światowej Niemcy szukali w Choceniu ropy naftowej. 
W styczniu 1945 roku prowadzone były czynności spisowe, które wykazały 224 mieszkańców. Po kilku potyczkach Wojska Polskiego z Ukraińską Powstańczą Armią, które miały miejsce w 1946, większość mieszkających tu ludzi została wywieziona na Ukrainę, pozostałych wysiedlono w ramach akcji "Wisła" w następnym roku. 


Do Chocenia można dojść od strony Średniego Wielkiego albo od strony Cisowca. Mogę Wam powiedzieć jak to wygląda od strony wspomnianego Średniego. Jedziecie drogą, dopóki się nie skończy. Tam zostawiacie samochód i kierujecie się ścieżką wiodącą w las - a gdzie skręcić pokaże Wam tabliczka Nadleśnictwa Baligród.
Droga wiedzie nad krawędzią głębokiego potoku, potem, gdy wchodzimy w wyraźną dolinkę, porośniętą młodym lasem to znak, że jesteśmy w Choceniu. 

Zawalona piwnica

A tu piwnica w idealnym stanie - można wejść do środka

Doskonale wiecie, że do odwiedzanie takich miejsc jest wskazane wczesną wiosną, na moich zdjęciach możecie zobaczyć dlaczego - po prostu wszystko widać :) 
Jak wspominałam, Choceń to jedna z niewielu wsi, gdzie nie dokonano rekultywacji terenu, stąd zachował się cały, czytelny obraz wioski. 


Ciekawym faktem jest, że ta wioska w 2/3 terenu znajduje się w rękach prywatnych, natomiast 1/3 należy do Nadleśnictwa Baligród. Właścicielami są Joanna Dominiczak i Saun Cutts. To oni zlecili i sfinansowali w 2003 roku badania, które przeprowadziła grupa historyków i architektów Z Regionalnego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków. 


W ich wyniku znaleziono 54 siedliska - miejsca, w których niegdyś stały choceńskie chaty,  a przy nich piwniczki, studnie, sady... Rozrysowano plan, sporządzono kompleksową dokumentację - Choceń miał się stać miejscem pamięci o tragicznej historii Bieszczadów. Niestety... mogło być tak pięknie, ale władze samorządowe nie wykazały zainteresowania owym pomysłem, stąd odszedł w zapomnienie...


W 2007 roku do akcji wkroczyło Nadleśnictwo Baligród, które przy pomocy uczniów z Zespołu Szkół Drzewnych z Leska, oraz harcerzy z Lublina rozpoczęło porządkowanie terenu. Zabezpieczono studnie, odkryto część podmurówek. Zajęto się miejscem po cerkwi i miejscem po cmentarzu. Znaleźli mnóstwo pozostałości po dawnych mieszkańcach np. ostrzałki kamienne, lemiesze pługów, podkowy, serce dzwonu, oraz wiele innego typu ,,żelastwa". 

Pokonując po kamiennych płytach potok Choceńka, możemy dojść do cerkwiska...

Cerkiew była jedynym obiektem znajdującym się po drugiej stronie potoku. Wznosiła się w bardzo ciekawym miejscu, otoczonym z dwóch stron jarami mniejszych dopływów głównego potoku, na wyraźnym wzniesieniu. Pierwsza cerkiew została zbudowana pod koniec XVI wieku, wielokrotnie przebudowywana. Jej miejsce zajęła nowa dopiero w roku 1870. 
W 1890 roku miejscowa cerkiew pw. Opieki Najświętszej Maryi Panny była filią parafii w Serednim Wielkim. W 1947 roku została zniszczona - prawdopodobnie spalona, o czym świadczą fragmenty stopionego szkła wykopane na terenie cerkwiska podczas odkrywania jej fundamentów. 


Nieistniejąca cerkiew w Choceniu, fotografia pochodzi z 1924 roku, 
Fot. z archiwum Nadleśnictwa Baligród

Całkiem nowy krzyż, a bok niego resztki wykopane przez ochotników

Wśród niewątpliwych skarbów jakie odkryto, podczas porządkowania wioski były dwa krzyże z kopuł cerkiewnych. Zostały one położone w miejscu gdzie stał ołtarz (oznaczone jest kopką kamieni - teraz oparty jest o nie duży krzyż), ale jak powszechnie wiadomo takie stare, kute krzyże są gratką dla kolekcjonerów. Dlatego też jeden z nich szybko zaginął. Podjęto decyzję o przechowywaniu tych cennych rzeczy w bezpieczniejszym miejscu. Skradziony krzyż powrócił ponoć do Nadleśnictwa, złodzieja chyba gryzło sumienie...


Odkopane przez ochotników w 2007 roku podmurówki już trochę zarosły, barierki mające ułatwić wspinaczkę, aby dotrzeć do cerkwiska także już upadły...

Kamień z napisem cyrylicą BORNIA ("walka"), poniżej wyryty był tryzub

Ciekawym znaleziskiem było też wyciągnięcie z potoku kamiennej płyty z napisem i tryzubem. Obecnie nawet napis jest ledwo widoczny. Kamień ten znajdziecie na cerkwisku. 
Na wprost wejścia do cerkwi znajdowała się dzwonnica, a powyżej świątyni był cmentarz. Dziś jego śladem są jedynie łany barwinku, oraz ledwo zarysowane ziemne kopczyki - tylko tyle pozostało. 


Resztki podmurówki

Wędrówka dalej, w górę wsi, w stronę Cisowca jest możliwa tylko wiosna albo późną jesienią. Bujna roślinność latem uniemożliwia chodzenie, a co najzabawniejsze, wiedzie tam wyznakowany szlak rowerowy :) 

Studnia w górze wsi, obok niej wyraźny ślad, że stał tam dom - świetne tereny do eksploracji. Na zdjęcie załapała się także lulecznica kraińska :)

Chciałam wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. W Choceniu w ciszy i spokoju żyje sobie stado żubrów. Mam na to wyraźne dowody :) 

Cały teren wsi, gdzie tylko było trochę błota jest poznaczony śladami kopyt

Dieta żubrów to w większości trawa, ale 33 % zjadanego przez nie pokarmu to kora drzew, gałązki, liście... Drzewa w okolicy są dosłownie oskórowane, zarówno te powalone, jak i te żywe.


W górze wsi udało się znaleźć kości. Czyje one są to nie wiem, ale ta która wyraźnie odróżnia się kolorem jest dość stara co prawda, lecz przypomina żubrzy róg.


Po przejściu całej wioski, co bardzo polecam, wychodzimy na górkę, skąd roztacza się piękna panorama w stronę Cisowca i Bieszczadów Wysokich.



Choceń to nie tylko wioska ale i górujący nad nią szczyt. Nie jest może jakoś oszałamiająco wysoki, ale pewnie nie wszyscy wiedzą, że znajduje się tam całkiem fajna wiata :)

Wiata na wzgórzu Choceń

Znalazłam też ciekawy tekst o Choceniu, nie będę przytaczać fragmentów, ale odsyłam i zachęcam do przeczytania Artykuł : "odkopuja-zapomniana-wies".

Wiele osób powie, że w tej wiosce nie ma nic ciekawego. Nie ma widoków - dla których ludzie wchodzą na połoniny. Nie ma zabytków, a po tym co było to nawet  nie wiele pozostało. Żubry są, ale wiadomo, że nie tak łatwo je spotkać i zobaczyć...
Ale wiecie co? To właśnie w takich miejscach jak Choceń czuć klimat i ducha Bieszczadów, a nie na zadeptanych, komercyjnych połoninach. 

Na koniec filmik Telewizji Rzeszów, który fajnie pokazuje tamtejszy teren tuż po wykonanych pracach porządkowych. Można sobie porównać :) 






Kasia

7 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy post, poczułam klimacik, jakby przemienionych lat. Kiedyś było tam życie i ile z niego zostało, jakie to wszystko kruche. Podoba mi się, że pokazujecie takie miejsca, bo mało kto to robi, a przecież warto. Post na szóstkę. :) Pozdrawiam serdecznie i już życzę bardzo szczęśliwego nowego roku. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sa miejsca gdzie mozna "coś " poczuć, zmuszaja do refleksji, pobudzaja wyobraźnię - dlatego tak je lubię :)
      Dziękuję za miłe słowa i również życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku :)
      Pozdrawiam - Kasia

      Usuń
  2. Prawdziwa gratka dla odkrywców. Życzę wielu ciekawych odkryć i wypraw w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę tam być.To moje klimaty

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za szalenie cenny reportaż. Bieszczady zawsze będą fascynować urodą połonin, bukowych lasów i ... swoją przeszłością. Wbrew pozorom śladów tej przeszłości jest jeszcze wiele, ale większość jest w zasadzie nieznana albo mało znana. A te ślady to przecież sól bieszczadzkiej ziemi... Dziękuję jeszcze raz i życzę fascynujących odkryć w przyszłym roku. Robert

    OdpowiedzUsuń
  5. Indian(k)a Johnes z Ciebie! Świetny tekst.
    Nie znam miejsca, trzeba kiedyś nadrobić, bo widać że warto.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale super się to czytało, aż mam ochotę znowu wyjechać w Bieszczady... Tylko nie wiem jakie miejsce noclegowe wybrać. Ostatnio byliśmy w pensjonacie Gościniec Pięciu Stawów, być może tam wrócimy, bo mam z tym miejscem dobre wspomnienia. Chyba, że ktoś poleci inne pokoje lub apartamenty w Ustrzykach?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!