sobota, 25 listopada 2017

Odkrywanie Łemkowszczyzny - Grab


Grab położony jest w  dość rozległej dolinie potoku Ryjak, wpadającego do Wisłoki koło mostu w Rostajnem. Jest to jedna z najstarszych wsi w okolicy. Ma bardzo dobrze udokumentowaną historię. Duże znaczenie miał tu fakt, że Grab leżał przy trakcie handlowym, prowadzącym ze Żmigrodu i Krempnej przez przełęcz Beskid na drugą stronę Karpat. O szlaku tym wspominają dokumenty z połowy XV wieku. Wzmianka o samym Grabiu pochodzi z 1490 roku. W 1497 miał miejsce napad mieszczan ze słowackiego Bardejowa na wioskę Grab w odwet za atak beskidników na kupców.





W latach 1769 - 1771 powyżej Grabia znajdował się jeden z obozów konfederatów barskich. Dowodził nimi Kazimierz Pułaski. W 1880 roku żyło w Grabiu 611 osób, głównie grekokatolików. Istniała szkoła ludowa, jednoklasowa, w której uczyło dwóch nauczycieli. Kilka lat później we wsi powstała poczta a niedługo później telegraf.



Dokumenty parafialne wspominają w 1911 roku o przejściu części mieszkańców (około połowy) na prawosławie. W grudniu tego roku do starostwa jasielskiego wpłynęło  ponad 200 podań z Grabiu i Wyszowatki o urzędową zmianę wyznania. Buł to efekt działalności ks. Maksyma Sandowycza, który wówczas osiadł we wsi i dla coraz większej liczby wiernych odprawiał nabożeństwa prawosławne. Jednak ks. Sandowycz pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji, w 1912 roku został aresztowany. Podczas I wojny światowej Austriacy aresztowali rodziny sprzyjające prawosławiu. Z kolei Rosjanie, którzy niedługo potem zajęli wioskę, szykanowali grekokatolików...





W 1936 roki Grab liczył 609 grekokatolików, 85 prawosławnych, 8 Żydów i 26 katolików obrządku łacińskiego. Tymi ostatnimi byli Polacy - żołnierze pełniący służbę w strażnicy granicznej w pobliskiej Ożennej. Część z nich mieszkała tu z rodzinami. W Grabiu mieszkały trzy żydowskie rodziny prowadzące sklepy. W wiosce istniał również spółdzielczy sklep łemkowski.Wieś przed drugą wojną uchodziła za zamożną. Ziemie - jak na Beskid Niski - były dość urodzajne.




We wrześniu 1939 roku w Grabiu oraz okolicy rozlokowane były oddziały Obrony Narodowej. Doszło tylko do małej potyczki ze Słowakami. W czasie wojny Niemcy utrzymywali w Grabiu placówki w szkole i strażnicy, obie po około 40 żołnierzy. W sierpniu 1944 roku podczas operacji dukielskiej, Niemcy wysiedlili ludność wsi do Wyszowatki, Nieznajowej, Nowicy ze względu na bliskość frontu. We wrześniu Grab zajęli Rosjanie ale wycofali się do Ciechani. Bardzo ciężkie walki trwały przez kilkanaście dni. Wieś znacznie ucierpiała wskutek sowieckich bombardowań. Mieszkańcy powrócili do swoich zniszczonych domostw po kilku miesiącach. Niemcy wycofali się z wioski 17 stycznia 1945 roku.






Wiosną 1946 roku rozpoczęto przymusowe wysiedlanie ludności na sowiecką Ukrainę, w rejon doniecki. Wszyscy mieli opuścić wioskę. Jednak dzięki interwencji w Jaśle około 40 rodzin zawróciło z drogi. Wyjechała wówczas ponad połowa mieszkańców wsi. W roku 1947 wysiedlono całą pozostałą ludność w Gdańskie i Gorzowskie, nawet tych, którzy próbowali ratować się przed wyjazdem, zapisując się do PPR. W latach 50-tych osiedliły się w Grabiu rodziny z okolic Jasła i Nowego Targu. Po 1956 roku dawnym łemkowskim mieszkańcom pozwalano wracać, jeżeli we wsi był wolny dom i kawałek pola. Dziś we wsi mieszka kilka rodzin łemkowskich.





W Grabiu znajdują się dwa cmentarze wojskowe. Nieco na południe od szkoły znajduje się cmentarz wojskowy nr 5 z pierwszej wojny światowej. Jest on niewidoczny z drogi, jednak przy drodze znajduje się tabliczka wskazująca miejsce.




Należy wejść na tren posesji i za budynkiem gospodarczym skręcić w prawo. Cmentarz jest odnowiony. W centralnym miejscu stoi drewniany krzyż o pięknej dekoracji rzeźbiarskiej. Krzyż ten został wykonany w odległym o kilkaset kilometrów czeskim Ołomuńcu.








Na terenie wsi Grab znajduje się także cmentarz wojskowy nr 4. Jest on położony przy drodze na Przełęcz Beskid, około 500 metrów od skrzyżowania z drogą do Żydowskiego. Obiekt został zaprojektowany przez Dusana Jurkovica i Adolfa Kaspara na planie przypominającym cztery stykające się ze sobą bastiony.


Miejsce spoczynku żołnierzy zostało odnowione w latach 1992-95, głównie staraniem garstki miejscowych zapaleńców, z pomocą gminy Krempna i żołnierzy 54 Kadrowego Pułku Obrony Kraju ze Styrii (Austria).



Na początku wsi od strony Wyszowatki jest filialny kościół rzymskokatolicki. Stoi on na miejscu świątyni unickiej. Dawną cerkiew pw śś Kosmy i Damiana zbudowano w roku 1809. Znajdował się w niej ikonostas z  1856 roku. Spaliła się w 1953. Obecną kaplicę zbudowano, mimo trudności stawianych przez ówczesne władze. Na zachód od kaplicy rośnie grupa świerków. Jest to miejsce po jeszcze wcześniejszej cerkwi, później wykorzystane jako cmentarz choleryczny.





Za kaplicą znajduje się duży grekokatolicki cmentarz z 56 zachowanymi nagrobkami, bodajże najwięcej w całym Beskidzie Niskim! Cmentarz został odnowiony w latach 2006 - 2007 podczas obozów Magurycza. Znajdziemy tu piaskowcowe nagrobki z przełomu XIX i XX wieku, wykonane przez Wasyla Graconia, gorlickiego kamieniarza Wojciecha Serwońskiego oraz Iwana Szatyńskiego z niedalekiej Nieznajowej.


Na końcu cmentarza znajduje się, otoczony kamiennymi słupami, grób grabskiego parocha Józefa Mereny. Nieco dalej i bardziej na lewo jest grób Antoniny Kisielewskiej, żony innego miejscowego proboszcza. Nagrobek jest wykonany z wapienia. Ten niespotykany w Beskidzie Niskim materiał sprowadzono aż z Roztocza.













A tutaj piękna okrągła kapliczka z 1898 roku, do niedawna znajdująca się w stanie kompletnej ruiny. W 2007 roku jej odbudowę rozpoczęło Stowarzyszenie ,,Magurycz". Po kolejnych 7 latach doczekała się także nowego dachu. Wewnątrz znajdowała się oryginalna ikona Matki Bożej, ale nie wiemy gdzie ona obecnie się znajduje, ponieważ kapliczka jest pusta.


Kapliczka ta również znajduje się na terenie czyjejś posesji. Żeby nie chodzić komuś przez środek podwórka, można podejść sobie między garażem, a ogrodzeniem sąsiedniego domu :)


W Grabiu generalnie ocalało sporo kapliczek i krzyży przydrożnych, prezentujemy te, które znajdują się dość blisko obecnej drogi. Ale odpuściliśmy sobie chodzenie po prywatnych podwórkach...







Szkoła w Grabiu

Tak kończymy naszą wyprawę, tego dnia rozpoczęliśmy wycieczkę przy Domu Ludowym w Grabiu, przeszliśmy przez Wyszowatkę. Następnie na Przełęczy Długie skierowaliśmy się do lasu, gdzie szlakiem narciarskim przeszliśmy koło jeziorek osuwiskowych do Radocyny. Potem szlakiem granicznym doszliśmy do Ożennej i przespacerowaliśmy się przez cały Grab.
Polecamy taką pętlę :) Tam nawet wędrówka szlakiem granicznym nie jest nudna, bo jest wiele ,,przecinek" i mamy skromne, bo skromne, ale jednak widoczki na stronę słowacką.

Pan na rowerze zagania krowy

Natomiast powrót do samochodu około 16 - bo niestety wtedy zaczyna się już robić ciemno w listopadzie - ma swoje zalety :)
Krowy wracają wówczas z pastwisk i można podziwiać takie sceny jak ta powyżej. A ta krowa ze zdjęcia poniżej z kolei uciekła komuś i chodziła z dwoma koleżankami po drodze. Były trochę zagubione, natomiast bardzo zainteresował ją samochód i quad myśliwych, przynajmniej miała się czym "poczochrać" :)



Niestety wśród wielu zdjęć jakie posiadamy zapodział się gdzieś folder z tymi z Grabiu, a konkretnie z cmentarza, gdzie byliśmy jesienią 2016 roku. Dlatego też zaprezentowane zdjęcia cmentarza i kościoła pochodzą ze strony parafii Krempna.



Kamil



Źródła:

Grzesik W., Traczyk T., Wadas B. ,, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej", Warszawa 2015
www.krempna.rzeszow.opoka.org.pl

sobota, 18 listopada 2017

Krajobraz popeegerowskiej wsi - Ożenna

W poprzednim tygodniu prezentowaliśmy Wam popeegerowską wieś Wyszowatka, dzisiaj także pozostaniemy w tym swoistym klimacie. 
Ożenna - bo o niej dziś chcę opowiedzieć leży w dość rozległej dolinie, gdzie wije się potok o nazwie Ryjak, który jest prawym dopływem Wisłoki. Obecnie znajduje się tam kilka domów, oraz pozostałości dawnego PGR-u. We wsi mieszka teraz około 100 osób, ale nie zawsze tak było...



Na tym terenie, jak wiadomo do 1947 roku przebywali Łemkowie. Ówczesna Ożenna ciągnęła się od drogi do Żydowskiego w stronę granicy, a mianowicie w stronę Przełęczy Kuchtowskiej. Na początku XX wieku mieszkało i żyło tutaj 369 Łemków. W 1945 roku większość wyjechała do Związku Sowieckiego, natomiast pozostałe 6 rodzin przesiedlono na Ziemie Odzyskane.
Nazwa miejscowości pochodzi od słowa ożynna oznaczającego ,,jeżynę".

Ożenna nigdy nie była samodzielną parafią, należała do parafii w Grabiu. Cerkiew filialną pobudowano w roku 1867 i nosiła imię św. Bazylego Wielkiego.  W czasie schizmy tylawskiej w Ożennej nie znaleźli się zwolennicy prawosławia i wioska pozostała unicka.

Na cerkwisko dość łatwo trafić, znajduje się tuż za zabudowaniami dawnego PGRu i można je zlokalizować po ogromnych drzewach, które pierwotnie rosły wokół cerkwi. Tuż obok znajduje się cmentarz z pierwszej wojny i cmentarz wiejski.

prof. St. Leszczycki, 193x, Ożenna, cerkiew

Sama cerkiew nie przetrwała, rozebrano ją w 1953 roku.

1943 rok - pogranicznicy pozujący do zdjęcia na tle cerkwi 

W latach 50 - tych, a wiec tuż po wysiedleniu ostatnich autochtonów na terenie wsi Ożenna zaczęło gospodarować Państwowe Gospodarstwo Rolne. Ale do tego wrócę za chwilę, bo to bardzo ciekawy temat...
Natomiast wróćmy na teren cerkwiska. Jak wspomniałam tuż obok znajduje się cmentarz wojenny nr 3.


Inskrypcja na ścianie "rosyjskiej":
POLEGŁYM WROGOM MIEJSCE OSTATNIEGO SPOCZYNKU POŚWIĘCAJĄ
WSPÓŁCZUCIE I HUMANIZM JAKO WZOROWI ŻOŁNIERZE

Cmentarz składa się z dwóch kwater oddzielonych od siebie niskim murkiem. Jedna część poświęcona jest żołnierzom armii rosyjskiej, a druga armii austro-węgierskiej. Obie części wyglądają raczej tak samo, a różni je tylko napis na tabliczkach oraz na dużej tablicy inskrypcyjnej znajdującej się na tzw. ścianie pomnikowej.


W 2006 roku staraniem gminy Krempna, oraz dzięki współpracy Austriaków udało się odnowić znajdujący się wówczas w kiepskim stanie cmentarz i oficjalnie otworzyć na nowo przy udziale delegacji z Austrii, Słowacji i Ukrainy, oraz przedstawicieli rodzin poległych żołnierzy.
W lesie, w pobliżu granicy polsko-słowackiej znajdują się jeszcze dwa cmentarze wojenne i numerach 1 i 2. Są to mogiły w postaci kurhanów. Kiedyś zapewne się tam wybierzemy :)


Tuż za murkiem mieści się cmentarz wiejski, na którym zachowało się kilka nagrobków łemkowskich. Część z nich jest kompletna i trzyma się nieźle, a po niektórych zostały już tylko te dolne części - cokoły. Podejrzewam, że może to po części zależeć od użytego surowca, a po części też od tego, że nikt szczególnie nie baczył na to miejsce. Teraz cmentarz jest ogrodzony drewnianymi żerdziami, ale chyba od niedawna...



Cmentarz, a raczej cmentarze w Ożennej odwiedziliśmy tuż po Wszystkich Świętych. Trawa wykoszona, zgrabiona, teren generalnie uprzątnięty, ale nikt nie zapalił w tym miejscu znicza, zarówno po stronie łemkowskiej, jak i na cmentarzu wojennym. 
Tacy jesteśmy wspaniałomyślni, że przejeżdżając na przykład koło cmentarza wojennego, który znajduje się bezpośrednio przy głównej drodze, zatrzymamy samochód i zapalimy znicza...Ale tutaj, gdzie trzeba podjechać, podejść po błocie to już nikt. 

A jak są krowy, to jest i błoto...


Jako dziecko zawsze zastanawiałam się co w szczerym polu robią bloki, pytałam rodziców: Dlaczego? Po co? 
,,Nie zrozumiesz" - mówili.
Teraz sama zgłębiam temat Państwowych Gospodarstw Rolnych i próbuję zrozumieć tę ideę. A łatwe to nie jest, bo nie pamiętam ,,tamtych" czasów. Mogę jedynie wziąć aparat i spróbować pokazać jak ja to widzę no i jak to teraz wygląda. Część z Was - pamiętająca lata świetności PGR-u tego, czy innego pewnie z westchnieniem wspomina jak to było, kiedy wysyłali tam do zbierania ziemniaków, czy innych robót. Młodsza część może zobaczyć chociaż fragment tego, jak to dawniej wyglądało, jaką potęgę stanowił PGR. 
W Ożennej akurat prawie wszystkie budynki po PGR-ze które przetrwały do dnia dzisiejszego są użytkowane.










Kolektor


Nie wszędzie tak jest, ale tutaj w Ożennej przetrwało sporo łemkowskich kapliczek i krzyży. Nie wiem do końca od czego to zależy, że w jednej wsi te pamiątki po dawnych mieszkańcach były niszczone, a w innych przetrwały. Zależało to zapewne zwyczajnie od ludzi, którzy tu pracowali i mieszkali. 
Choć to też nie zupełnie jest tak, że te w Ożennej czasy PGRu przetrwały bez skazy...
Przyjrzyjcie się figurze Świętej Rodziny z 1901 roku...

Na cokole przedstawiono śś. Mikołaja, Piotra i Pawła

 Wyraźnie widać, że postacie były pozbawione głów i nie sądzę, żeby to był przypadek.


Opodal owej figury znajduje się kapliczka z 1897 roku:


A całkiem niedaleko na łące piękny kamienny krzyż...




Zlokalizowaliśmy jeszcze jeden łemkowski krzyż w okolicy bloków, skryty w zaroślach, kolejny zaś znajduje się w miejscu gdzie kończyły się dawne zabudowania Ożennej - te przedwojenne. Należy go szukać w polach w stronę Przełęczy Kuchtowskiej. My nie dotarliśmy tam ze względu na błoto, oraz kończący się dzień, ale z pewnością tam wrócimy.

Kapliczka przy drodze wiodącej do granicy państwa. Obecnie możliwe, że znajduje się na terenie Grabiu, ale przed wojną najprawdopodobniej ta część należała do Ożennej

Pozostałości... może chyży? Znajdujące się niedaleko strażnicy granicznej

Bardzo charakterystyczna jest wieża przekaźnikowa znajdująca się na łuku drogi w stronę Granicy Państwa. Sami mieszkańcy parę lat temu byli oburzeni, że wieżę postawiono bez ich zgody, jednak zaczęli swoje protesty już "po fakcie" i nic nie mogli zrobić... Więcej na ten temat można przeczytać w tym artykule.


Niemniej jednak wieża chyba już na stałe wpisała się w krajobraz tej wsi...



Zachód słońca nad Ożenną, taki inny i nieoczywisty


Ożenna, to miejsce dla koneserów Beskidu Niskiego :)  Takie odnoszę wrażenie, bo żeby dostrzec piękno, oryginalność i nieszablonowość tego miejsca, to trzeba się wczuć, trzeba poświęcić temu miejscu trochę czasu i uwagi. 
Uważam, że akurat ta wioska nie należy do chętnie odwiedzanych przez turystów, a jak już to tylko przejazdem, a szkoda...





Kasia




Źródła:

Grzesik W., Traczyk T., Wadas B. ,, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej", Warszawa 2015