sobota, 30 września 2017

Zawadka Morochowska - mała wioska której los zgotował tragiczny koniec

Zacznijmy może od określenia gdzie znajdowała się wieś Zawadka Morochowska. Na południe od Zagórza, w urokliwej dolinie rzeki Osławy, leży wieś Mokre. Jest to jedna z nielicznych wsi w regionie, do dziś pospołu zamieszkana prze Polaków i Ukraińców, nawet z nieznaczną przewagą tych ostatnich. Jej częścią jest przysiółek Morochowica, usytuowany w dolince potoku Matorga. W górze jego doliny, pośród lasów, ścielą się jeszcze płaty otwartych przestrzeni, niegdyś były to pola Zawadki Morochowskiej - małej ukraińskiej wioski która po wojnie zniknęła z powierzchni ziemi...

Pomnik upamiętniający zamordowanych mieszkańców Zawadki

Pierwsza wzmianka o Zawadce pochodzi z 1567 roku. O jej historii niewiele wiadomo. Wioska była mała. Pod koniec XIX wieku liczyła 37 domów i 207 mieszkańców, w tym 181 narodowości ukraińskiej, 11 polskiej i 13 żydowskiej. Przed wybuchem II wojny światowej w 45 domach mieszkało 328 osób, wszyscy byli Ukraińcami. W tym czasie wybudowano szkołę prowadzoną przez Towarzystwo Ridnoj Szkoły.

Ukraińska flaga powiewa nad cmentarzem


Wielka Historia dociera do Zawadki pod koniec wojny. W sierpniu 1944 r. duże zgrupowanie AK pod dowództwem „Korwina” - mjr Adama Winogrodzkiego, w związku ze zbliżającym się frontem, przegrupowuje się z rejonu Poraża na południe. Prawdopodobnie około 5 - 7 sierpnia obozują w lasach wokół Zawadki. We wsi dostają coś tam do jedzenia - wiadomo, „leśnym” się nie odmawia... Niemcy, w odwecie za pomoc partyzantom, palą całą Zawadkę. Zostaje tylko cerkiew i szkoła. Odtąd mieszkańcy mieszkać będą w ziemiankach, byle jak skleconych szałasach. Swych chat już nigdy nie będzie im dane odbudować.



Pola dawnej Zawadki Morochowskiej


Obecnie pola są również koszone

Zawadka Morochowska stała się ofiarą walk polsko-ukraińskich. Powodem akcji represyjnych podejmowanych przez wojsko  były podejrzenia o przynależność jej mieszkańców do UPA. Jak obecnie wiadomo, trochę prawdy w tym jednak było....


Dawna droga do wsi


Drogowskazy pisane cyrylicą, prowadzące do pomnika


W okresie od stycznia do maja 1946 roku wieś była kilkakrotnie pacyfikowana przez oddziały Wojska Polskiego. Sporo jej mieszkańców zginęło z rąk żołnierzy, a zabudowania zostały spalone. Wszystko zaczęło się w styczniu 1946 roku, kiedy sotnia "Chrina" zaatakowała i zmusiła do odwrotu przechodzący tędy oddział WP. Potem wydarzenia potoczyły się lawinowo...



 Ku pamięci ofiar...


Imiona, nazwiska i wiek ofiar



Pierwsza akcja nastąpiła 25 stycznia, miały wówczas zginąć 84 osoby, a podczas dwóch kolejnych, przeprowadzonych w marcu i kwietniu, utraciło życie 16 osób. Dokładna liczba ofiar nie jest znana, a różne źródła przytaczają odmienne dane.


Zbiorowa mogiła mieszkańców Zawadki


Widok z cmentarza w kierunku pól Zawadki

Podjęte potem wysiedlenia ostatecznie przesądzily o losie wsi. Pod koniec kwietnia 1946 roku 78 mieszkańców wysiedlono na radziecką Ukrainę. W następnym roku pozostałe 15 osób wywieziono na Ziemie Odzyskane.

Cmentarz parafialny




Zabudowania Zawadki rozlokowane po obu stronach wiejskiej drogi biegnącej wzdłuż potoku Broniec sięgały wysoko na zbocza wzgórza. W dolnej części wioski stała drewniana cerkiew grekokatolicka pw. Objawienia Pańskiego z 1870 roku. Co zostało po wsi ? Tylko wyraźne jeszcze miejsce po cerkwi , spalonej zapewne w 1947 roku i wiejski cmentarz.


Archiwalne zdjęcie cerkwi w Zawadce Morochowskiej


Ogrodzenie cmentarza wykonane z bardzo solidnego łańcucha


Wyżej cmentarza wiejskiego ktoś zatknął wśród krzaków ukraińską flagę


Na miejscu cerkwi stoi krzyż , natomiast na cmentarzu wznosi się pomnik odsłonięty w 1998 roku staraniem komitety upamiętniania zamordowanych. Na tablicy figurują 73 nazwiska ofiar. Ich szczątki kryje zbiorowa mogiła....


Wśród tego pasa drzew stały niegdyś domy...



Do Zawadki poprowadzona została ścieżka historyczno - kulturowa "Wokół Baladhory". Ścieżka ma przybliżać historię i kulturę zamieszkującej niegdyś tutaj społeczności: Ukraińców, Polaków, Żydów i Cyganów. Historię niezwykle bogatą i burzliwą... Ustawiono tablice informacyjne w trzech językach" polskim, ukraińskim i angielskim. Oprócz tablic oznaczenia w terenie nie ma więc trzeba radzić sobie samemu :)

Tu zostawiliśmy nasz samochód. By dotrzeć do Zawadki należy wybrać tę mniej wyraźną drogę, bardziej w prawo :) 


 Malownicza drogą którą podążaliśmy


Późne lato w Zawadce

Zawadka Morochowska to w PRL-u był temat tabu. Jej powojenna historia zupełnie nie przystawała do oficjalnie propagowanej historii tych ziem. Dopiero pod koniec lat 80-tych paryska "Kultura" opublikowała list Jerzego Biłasa, byłego mieszkańca Zawadki, dotyczący wydarzeń w tej wsi. Następnie tekst ten opublikowała Gazeta Wyborcza. W ten sposób historia Zawadki dotarła do szerszych kręgów społeczeństwa polskiego.


Tabliczka prowadząca na miejsce, nieco niewidoczna wśród zarośli


Ładniutki padalec spotkany na środku polnej drogi :) 


Natknęliśmy się również na zimowity, to znak że jesień zbliża się wielkimi krokami :)


Na koniec widok znad Zawadki w kierunku Bieszczadów :) 



Kamil





Źródła :

"Krajobrazy nieistniejących wsi" Stanisław Kłos , 2010

www.morochow.weebly.com

www.esanok.pl

www.cerkiewne.tematy.net

sobota, 23 września 2017

W dolinie Osławy - Szczawne

Szczawne to obecnie średniej wielkości wieś położona w dolinie Osławy. Swoją nazwę zawdzięcza źródłom mineralnym, tzw. szczawom, które występują na terenie wsi.
Szczawne powstało na początku XV wieku jako jedna z pierwszych wsi na prawie wołoskim i było wzorem dla tych później zakładanych osad. W tej wsi rezydował krajnik - zwierzchnik wszystkich osad wołoskich starostwa sanockiego, tworzących tzw. krainę. Podstawową powinnością krajników i kniaziów była gotowość do zbrojenia się, czyli służba wojskowa.

Podczas zaborów Szczawne weszło w skład rządowych dóbr kameralnych i zostało sprzedane rodzinie Groblewskich, która tutejszy majątek utrzymała aż do parcelacji po II wojnie światowej. Jeden z jej przedstawicieli napisał sztukę z życia Łemków pt. ,,Grajek z gór".
Pod koniec XIX wieku we wsi były młyn, tartak, cegielnia i dwie karczmy.
W 1921 roku wieś liczyła 131 domów i 748 mieszkańców (695 grekokatolików, 15 rzymskich katolików i 38 przedstawicieli wyznania mojżeszowego).
W czasie powojennych wysiedleń wieś została niemal całkowicie wyludniona...


W części wsi znajdującej się bliżej Rzepedzi znajduje się drewniana cerkiew grekokatolicka p.w. Zaśnięcia Matki Bożej z 1889 roku, użytkowana obecnie jako prawosławna.
Po wysiedleniach budynek cerkwi był użytkowany przez pobliski PGR, a następnie sprzedany osobie prywatnej i przeznaczony do rozbiórki. Cerkiew przetrwała dzięki staraniom powojennych osiedleńców, oraz nielicznych autochtonów, którzy powrócili tutaj po 1956 roku.
Świątynia ta została zbudowana przez cieślę Hojsana z Płonnej.


Dróżka do cerkwi

Od góry

Wejście do cerkwi z wyrytą na kamieniu datą budowy

Wewnątrz znajduje się ikonostas z XIX wieku, oraz polichromia figuralna  z 1925 roku. Ciekawostką jest fakt, że cerkiew nie ma elektrycznego oświetlenia, a nabożeństwa, które odbywają się tutaj co drugą niedzielę odprawiane są przy świecach. 



W pobliżu cerkwi, po jej zachodniej stronie, skryta częściowo za drzewami znajduje się dzwonnica, również z 1889 roku. Wewnątrz znajdują się cztery dzwony.


Nowszy cmentarz usytuowany się właśnie za dzwonnicą, na małym wypłaszczeniu. A starsza jego część znajduje się tuż nad cerkwią na sporym brzegu. 

Grób rodziny Radziejowskich

Bardzo spodobał mi się ten krzyż


Tuż przy ścianie cerkwi również znajdują się nagrobki...

Nagrobki na cmentarzu przycerkiewnym odrestaurowano w 2003 roku


Krzyż wzniesiony z okazji 1000-lecia chrztu Rusi

Od strony Rzepedzi, jeszcze przed cerkwią znajdują się budynki popeegerowskie.


Warto zaznaczyć, że tutaj między tymi zabudowaniami, a znajdującą się obok stacją benzynową wiedzie Szlak Szwejkowki na Rzepedkę, a w dalszym ciągu na Kamień :)
Szczawne jest wspomniane w ,,Przygodach dobrego wojaka Szwejka"


droga wojewódzka 892 biegnąca przez Szczawne

Dalej w kierunku Kulasznego, przy drodze napotykamy kilka przydrożnych krzyży i przepiękną drewnianą zrębową kapliczkę z końca XIX wieku. 


Kapliczka została wyremontowana w 2004 roku, widać, że gonty są nowe, że jest zadbana. Stoi blisko drogi, na takim specyficznym łuku.

Charakterystyczny baniasty hełm

Wybaczcie kiepską jakość zdjęć jej wnętrza, ale jest tam na prawdę bardzo ciasno. Stanęłam przy drzwiach, a poruszył się cały ołtarzyk... Ale to dobrze, że jest otwarta i można zobaczyć w pełnej krasie jej urok.

Ołtarzyk pięknie przystrojony charakterystyczną haftowaną szarfą

Zobaczcie na to malowidło na suficie

Widać też jakieś słowa, ale nie umiem ich odczytać

Przydrożne krzyże, choć skromne w tamtych stronach, nie tak okazałe jak w Beskidzie Niskim, to zadbane, odmalowane.
Znajdują się w pobliżu drewnianej kapliczki, po dwóch jej stronach :)



Ciekawostką jest, że w Szczawnem znaleziono monety rzymskie z czasów cesarzów Trajana i Hadriana (100 - 138 r. n.e.) co wskazuje, że w czasach starożytnych, tutaj - doliną Osławy wiódł już wówczas szlak handlowy. 
Dwa kilometry od centrum wsi znajduje się stacja kolejowa Szczawne - Kulaszne. Leży na linii kolejowej Zagórz - Medzilaborce, nie ma tam stałych kursów, a tylko sezonowe (jak na przykład szynobus ,,Wojak Szwejk" który jeździł tamtędy w wakacje).

Szczawne za sprawą swojego położenia na skrzyżowaniu dróg wojewódzkich jest bardzo często omijane przez turystów. Jeśli już ktoś tedy przejeżdża, to zatrzymuje się przy cerkwi. My spotkaliśmy tam nawet zwiedzających obcokrajowców przy tej świątyni :)
Może górki nie są tu zbyt wysokie, może spacer główną drogą nie jest najprzyjemniejszy, ale warto czasem się zatrzymać i zwrócić uwagę na to, co inni omijają :) 




Kasia




Źródło:

Przewodnik ,,Bieszczady dla prawdziwego turysty", Oficyna Wydawnicza ,,REWASZ", Pruszków 2012


sobota, 16 września 2017

Na północnych rubieżach Beskidu Niskiego - Bucznik ( 519 m n.p.m.)

Z powodu braku czasu nasze wedrówki ostatnio sa jakby krótsze lecz wykorzystujemy nawet w tygodniu wolne popołudnie by wybrać się gdzieś niedaleko. Padło na górę Bucznik (519 m n.p.m.). Dobrym miejscem wypadowym na jej szczyt jest Nowy Żmigród z którego jest na nią około 6 km w jedną stronę. Można również wybrać krótsze warianty marszu: z Mytarza, Mrukowej lub Brzezowej.


Bedziemy wedrować zielonym szlakiem PTTK, zostawiamy samochód na rynku w Nowym Żmigrodzie i ruszamy :)

Kładka którą można przejść z Nowego Żmigrodu do wsi Mytarz

By dostać się na górę Bucznik musimy przejść przez miejscowość Mytarz. Wieś początkowo nosiła nazwę Mytarza Wielka, z czasem skrócono ją jednak do pierwszego członu. Termin "mytarz" to najprawdopodobniej nazwa kulturowa i oznacza miejsce, w którym pobierano myto (opłatę) za przewożone towary. Według legendy pierwotna nazwa wsi to Witasz. Lokalne podanie głosi, że w tym okolicach doszło do powitania św. Wojciecha z Bolesławem Chrobrym, stąd nazwa Witasz, przekształcona później na Mytarz.



 Zielony szlak prowadzi przez wioskę bardzo fajnymi scieżkami biegnącymi tuż obok domów :) Niektóre wyłożone są płytami, obsadzone kwiatami, tuz obok płynie rzeka Wisłoka.
Ścieżka biegnie z dala od drogi asfaltowej, spotykamy jedynie rowerzystów gdyż biegnie tędy również szlak rowerowy.



Mytarz położony jest na zachodnim brzegu Wisłoki, w kotlinie między górami, na wysokości około 270 m n.p.m. Klimat sprzyja rolnictwu gdyz jest tu sporo pól uprawnych a nawet sadów.




Tuż sa wsią napotykamy niedawno posadzone sady lecz pełne jabłek. Smacznie wyglądaja lecz nie chcemy się tam zakradać :)



Widoczny jest również wierzchołek góry Grzywackiej (567 m n.p.m.), krzyż milenijny z platformą widokową i księżyc :)



Opuszczamy utwardzone drogi i kierujemy się polną drogą w kierunku lasów i zarośli którymi będziemy wędrować aż na sam szczyt gdzie oczekujemy jakiś spektakularnych widoków :)


Na granicy lasu napotykamy kapliczkę, ładnie odnowioną . Obok jest ławeczka na której można usiąść. Stoją przy niej również świeże kwiaty czyli ktoś o nią dba. Nie wiemy niestety nic o jej historii...



Sam las jest mało ciekawy. Na początku obserwujemy ładne okazy jodeł i innych okazałych drzew lecz im wyżej las zamienia się w nieciekawe leszczyny, zarośla.

Nawet kilka grzybów tutaj znaleźliśmy


Siedlisko kleszczy w leszczynach...

Gdy las się skończy po około 200 metrach docieramy na szczyt. Teraz kilka słów o nim samym :)


                            Tabliczka na szczycie

Wyrażnie izolowany masyw Bucznika zaliczamy do Pasma Magurskiego. Masyw jest dosyć wyraźnie rozciągnięty na osi wschód- zachód. Jego stoki są strome, mocno rozczłonkowane dolinami małych cieków wodnych. Północne i wschodnie stoki masywu porośnięte sa lasem, natomiast południowe i zachodnie okrywają w większości łąki i pastwiska a nawet pola uprawne.

Takie widoki zastaliśmy na szczycie :

    Na południu charakterystyczny masyw Kamienia nad Kątami ( 714 m n.p.m.)

   Nieco na zachód pola wsi Brzezowa oraz stoki Ostrysza i Trzech Kopcy (696 m n.p.m.)


    Szersza panorama na południe :)


    Widok w kierunku północnym na wiatraki we wsi Pielgrzymka oraz tereny gminy Dębowiec :)


    Płaskie tereny u podnóża Beskidu Niskiego. linia drzew wyznacza przebieg drogi wojewódzkiej         relacji Gorlice- Nowy Żmigród


    Górujący nad całym powiatem jasielskim Liwocz ( 562 m n.p.m.), najwyższe wzniesienie Pogórza     Cieżkowickiego


    Ogólna panorama widoku z Bucznika w kierunku północnym

Na Buczniku byliśmy na początku września. Słoneczna pogoda zachęcała do dłuższego odpoczynku na skoszonej łące znajdującej się na szczycie, do robienia zdjęć, po prostu do leniuchowania :) Byliśmy w składzie trzyosobowym co zdarza nam się w tym roku niezwykle rzadko :)

   Milenka na tle Kamienia nad Kątami


   Odpoczynek na górskiej łące :)

I to był było tyle na dzisiaj. Nowy Żmigród zostawiamy sobie na osobny wpis gdyż na to zasługuje. Miejsce to jest nam dobrze znane bo gdy udajemy się w Bieszczady, w okolice Dukli czy Krempnej zawsze tamtędy podróżujemy. Jeździmy tutaj również na zakupy do pewnego dyskontu, którego nazwy nie wymienię :)


                            Schody prowadzące ze żmigrodzkiego rynku na stadion i dalej w stronę Bucznika


                            Kamienice przy rynku i wieża kościelna


                            Wieża kościelna wraz ze skrawkiem rynku


Kamil


Źródła:

www.wikipedia.org

www.nowyzmigrod.eu