piątek, 11 sierpnia 2017

W Dolinie Konfederatów - Bieliczna

Dawna wieś Bieliczna leży przy granicy ze Słowacją, w dolinie zwanej też Doliną Konfederatów. Przez wioskę płynie potok Bielicznianka. Otoczona stokami Lackowej, Ostrego Wierchu, Białej Skały, oraz Stożka.


Wieś została założona w 1595 roku na czterech łanach przez Iwana Izbińskiego z Izb na mocy przywileju kardyndnała Jerzego Radziwiłła.
Nazwa łemkowska brzmi Biliczna. Pochodzi być może od słowa biały (ukraiński biłyj), z której wywodzi się nazwa rośliny leczniczej bielic, a także przezwisko siwego człowieka.
W 1928 roku wszyscy mieszkańcy przeszli na prawosławie. A co za tym idzie zdecydowano się na wybudowanie świątyni prawosławnej. W latach 1929-31 na polu podarowanym przez Juliana Adamiaka wzniesiona została mała drewniana czasownia z jedną banią. Po drugiej wojnie cerkiew uległa dewastacji. Opuszczoną świątynię rozebrano w latach 60. XX wieku, a budulec w większości spalono. Obecnie trudno nawet ustalić miejsce gdzie się znajdowała. Prawdopodobnie powyżej istniejącej do dziś murowanej cerkwi grekokatolickiej.

Zwróćcie uwagę jaka wysokość Lackowej jest podana na mapach WIG z 1936 roku :)
Przypominam, że dziś jest to 997 m n.p.m

W 1931 roku we wsi Bieliczna stały 33 domy i mieszkało 205 osób. W lipcu 1945 roku osiem rodzin wyjechało na Ukrainę. W czerwcu 1947 natomiast w ramach akcji ,,Wisła" wysiedlono 230 mieszkańców. Pozostało 7 osób.


Po wysiedleniach teren wsi przydzielono spółdzielni rolniczej, która wybudowała dwa budynki gospodarcze, obecnie nie ma po nich ani śladu. Później gospodarował tu Państwowy Ośrodek Hodowli Zarodowej z Tylicza. Do 1991 roku pasterze z Podhala pasali tu owce. Teraz z łąk nad Bieliczną korzysta prywatna stadnina koni z Izb.

Poranek :)

My spędziliśmy w Bielicznej dwa dni, jak wspominaliśmy już przy okazji ostatniego wpisu. To niezwykłe miejsce, z przejmującą ciszą wokół, z niebem czarnym jak smoła umożliwiającym obserwację drogi mlecznej... Ale o wrażeniach później :)

Do Bielicznej prowadzi droga, najzwyklejsza kamienista. Można tu bez większego trudu dojechać samochodem, rowerem, ale też nie jest to w tak dużej odległości od Izb, żeby nie dało się przejść pieszo :)

Przy wezbraniu wody może być ciężko przejść tu suchą stopą, ale my mieliśmy szczęście i piękną słoneczną pogodę

Bez wątpienia największą dla wszystkich przybywających tutaj turystów atrakcją jest cerkiewka schowana wśród monumentalnych 200 - letnich lip, ale idźmy sobie po kolei od strony Izb...

Sama wioska leży na sporej wysokości 620-660 m n.p.m dlatego okoliczne góry, które mają około 900 m n.p.m wydają się niewielkie :)


Najpierw bystre oko w okolicy, gdzie droga skręca w stronę przełęczy Prehyba dojrzy kamienny cokół. Zdaje się, że gdzieś w okolicy mogły znajdować się pierwsze domy dawnej wsi. Ciągnęły się w stronę Przełęczy Pułaskiego.


W Bielicznej zachowała się, starannie odnowiona kapliczka domkowa z drugiej połowy XIX wieku. Zbudowana z polnych kamieni, łączonych gliną. Wewnątrz znajduje się drewniana płaskorzeźba z przedstawieniem św. Mikołaja.


Tutaj dobrze widać, że kapliczka stoi tyłem do drogi

Od kapliczki już króciutka droga do cerkwi...

Cerkiew grekokatolicka pw św. Michała Archanioła została wzniesiona około roku 1796. Jej budowa została wsparta finansowo ze środków utworzonego przez rząd austriacki funduszu religijnego. Stąd też, że względu na austriackie wymogi cerkiew jest bardzo prosta architektonicznie i ma mało dekoracji.
Obecnie używana jako kościół pod takim samym wezwaniem, filia parafii w Banicy.



We wnętrzu w przednawiu, znajduje się polichromia z datą budowy świątyni. Na wprost wejścia, w prezbiterium stoi neorenesansowy ołtarz główny. W centralnym miejscu znajduje się patron cerkwi św. Michał Archanioł. W górnej części nawy umieszczono obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy.


Po II wojnie świątynia niszczała. Pierwsze prace remontowe w latach 60. XX wieku wykonali członkowie Koła Łowieckiego ,,Rosomak" ze Śnietnicy. Kolejny remont przeprowadzono w 1985 roku z inicjatywy rzymskokatolickiego proboszcza z Banicy ks. Mieczysława Czekaja przy udziale parafian. Rekonstrukcję dachu i wież finansował konserwator wojewódzki z Nowego Sącza.

Skąpana w porannym słońcu

Cerkiew pw. św. Michała Archanioła w Bielicznej stan w 1978 roku (zdjęcie do porównania)
Fot. Andrzej Piecuch
Źródło: ,,Opuszczone wsie ziemi gorlickiej"
Andrzej Piecuch, Adam Harkawy, Mariola Janowska-Harkawy


Świątynia nie jest orientowana, została ustawiona na osi północny zachód - południowy wschód.
Na cmentarzu przycerkiewnym zachował się jeden cokół. Teren cerkwi jest otoczony murkiem z płaskiego kamienia rzecznego.

Przy wejściu

A wszystkich z ochotą przesiadujących na tymże murku, a najchętniej od strony prezbiterium, uprzedzam... Na własne oczy widziałam, całkiem niemałą żmiję wpełzającą pomiędzy kamienie :)
Polecam na odpoczynek znajdujące się za cerkwią ławki. Bo po co ryzykować ukąszenie żmii gdzieś na końcu świata? :)

Wybudowano nowy mosteczek, poprzedni podobno zabrała wezbrana woda

W tym miejscu pozwolę sobie na małą dygresję. Cerkiew jest otwarta, przez cały czas. Każdy i o każdej porze może wejść do środka. Na całe szczęście jest też krata. Jakieś 50 cm od kraty położony jest koszyczek na ofiarę. Nikt tam, nie wrzuca większych pieniędzy, ot największy nominał to 5 zł. Ale i tak kusi... Zachodząc tam w ciągu dwóch dni pobytu kilkakrotnie widzieliśmy, że koszyczek jest przestawiony. 
Pierwszego dnia, kiedy szliśmy na Lackową zostawiłam tam polar, z samego tyłu, na ławeczce w rogu. Nie chciałam tracić czasu i wracać do samochodu, żeby go odnieść. Po powrocie już go nie było. Rozumiem, że komuś był bardzo potrzebny mimo iż było ciepło... Widać nie przyszło też tej osobie do głowy, że ktoś może po niego wrócić. Tego dnia straciłam wiarę w ludzi, bo wydawało mi się, że w miejscu, bądź co bądź - świętym, czy to cerkiew, czy kościół zwyczajnie NIE KRADNIE SIĘ. Cóż, jest nauczka...

A wracając do tematu, ponad cerkwią znajduje się mały cmentarz. Jest wykoszony, zadbany, ogrodzony żerdziami. Szkoda tylko, że te kilka nagrobków które się tam znajdują są w kiepskim stanie. W większości krzyże spadły z cokołów.



Jedyny krzyż żeliwny

Piękna rzeźba, ale nie wróżę jej przyszłości... 
Cały nagrobek jest pęknięty, sroga zima i rozpadnie się...

Według niektórych autorów opracowań poświęconych tym terenom, obok cmentarza parafialnego, nieco powyżej cerkwi istniało jeszcze jedno miejsce pochówku, lub cmentarz z ledwo widocznymi nagrobkami. Miejsce to w tej chwili jest niemożliwe do zlokalizowania. 
Obok cmentarza wiejskiego miał znajdować się też cmentarz choleryczny, na którym w XVIII wieku pochowano ofiary panującej tu wówczas epidemii tyfusa, a w XIX wieku - zmarłych w wyniku cholery. 

Ciekawostką jest też cokół znajdujący się na Przełęczy Prehyba, pomiędzy Bieliczną a Ropkami.


Zachował się słabo czytelny napis cyrylicą, informujący że jego fundatorem był P. Maniak w 1889 roku.
Szczerze mówiąc to dziś jest to w ogóle nieczytelne, a informację tę można zaczerpnąć jedynie z książek...

Wieczorem, kiedy spanko było przygotowane, paliło się już ognisko, wyruszyłam na łąki ponad Bieliczną, żeby obejrzeć zachód słońca :)
Trawa była świeżo skoszona, więc bez problemy można było dojść od cerkwi aż pod sam las.

Chałupki nasze :)

Nasz towarzysz zdeklarował się, że rozpali ognisko
U niego zapewne też znajdziecie zdjęcia z naszej wspólnej wycieczki na jego facebooku 

Ktoś musi pracować, by odpoczywać mógł ktoś :)

Tak wygląda miejsce biwakowe koło cerkwi...
Oczywiście przed wyjazdem pozbieraliśmy wszystkie śmieci, swoje oraz te które zastaliśmy na miejscu

A tutaj już poranna rzeczywistość, było chłodno więc z chęcią ogrzewaliśmy się przy wskrzeszonym nad ranem ogniu :)

A wracając do spaceru na górkę, nie dość że przyjemny to jeszcze obfitujący w cudowne widoki...

Popołudniowe zdjęcie z ,,wyprawy po opał" :)

Słoneczko zachodzi a księżyc już w gotowości

Panorama z balami

Tego akurat się nie spodziewałam, że ujrzę stamtąd Tatry! Tym większa przyjemność! I jeszcze to rozpalone zachodem niebo...



Przez ostatnie dwa lata na urlop jeździliśmy w Bieszczady. W tym roku jednak musieliśmy poszukać jakiejś innej alternatywy. Z całą pewnością wyjazd pod namiot jest ciekawą odmianą :) A zwłaszcza biwakowanie w tak urokliwym zakątku Beskidu Niskiego jakim jest Bieliczna, przycupnięta u stóp Królowej Lackowej. 
Teren za cerkwią jest świetnie przygotowany na turystów chcących spędzić tam noc. Jest miejsce na ognisko, ławki i stoły, a nawet całkiem elegancka sławojka :)
Dodatkowo teren gdzie można rozbić namiot jest wykoszony, widać że ktoś dba o tę przestrzeń. 
My z całą pewnością jeszcze tam wrócimy, żeby odetchnąć trochę od codziennego pędu, zrelaksować się i odpocząć w tych cudnych okolicznościach przyrody!
Was także do tego zachęcamy!



Kasia



Źródło:

- ,,Opuszczone wsie ziemi gorlickiej" Andrzej Piecuch, Adam Harkawy, Mariola Janowska-Harkawy, wyd. Gondwana 2013
(opisaliśmy na naszym blogu już wszystkie 10 miejscowości znajdujących się w tej książce :))

3 komentarze:

  1. Zakochałam się w zdjęciach z tego wpisu.
    A moje ulubione to "Słońce w koronie" (tak je sobie nazwałam).

    OdpowiedzUsuń
  2. Sentymentalne miejsce, bywałem dawniej często jednak do Tatr nie miałem szczęścia. Chciałbym bardzo kiedyś znów tam zajrzeć, choć takich miejsc w BN dla powrotów mam więcej. Kiedyś nocą wracałem do Wysowej z Bielicznej przez Ropki mając słabą latarkę, ale już w Ropkach poczciwego Mańka psy tak ujadały, że droga stała się raźniejsza.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!
    Czasami jakąś daninę na szlaku trzeba zostrawić... szkoda że akurat w świątyni. Być może zabrała osoba opiekująca się cerkwią. U nas też kościelny zbiera wszystko do składziku (nawet rower syna ;) ) i jak ktoś nie wie gdzie pytać to potem te rzeczy trafiają via Caritas do najbiedniejszych.

    Miejsce piękne. Też bym moich pod namioty zabrał, ale zawsze jest problem logistyczny, za każdym razem pakować sprzęt jest niepraktyczne, a zostawić jest ryzyko, zwłaszcza jak się na cały dzień wybywa np na kajaki, rowery, lub... za granicę ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!