sobota, 6 maja 2017

Odkrywanie Łemkowszczyzny - Wisłoczek

Wisłoczek to obecnie mała wioska, licząca około 160 mieszkańców. Na miejscu dzisiejszej wsi już wcześniej, bo w XIV wieku powstała osada, lokowana na prawie niemieckim, zwana Międzyrzecze.
W 1512 roku została ona przeniesiona na prawo wołoskie przez ówczesnego właściciela Zbigniewa Siemieńskiego.
Nazwa Wisłoczek pojawiła się dopiero w XVII wieku. Niegdyś mieściła się tu siedziba parafii unickiej. Po roku 1786 wierni należeli do parochii w Tarnawce. W 1818 roku na miejscu poprzedniej wzniesiono kolejną cerkiew filialną, orientowaną, drewnianą, noszącą wezwanie Dymitra Męczennika. Znajdowały się w niej ikony autorstwa Bogdańskich z Jaślisk.
W dole wsi stał młyn wodny, działała kooperatywa ,,Werhowyna", istniała karczma.
W 1880 roku w Wisłoczku mieszkało ponad 800 osób, w tym 3 rzymskich katolików i 8 Żydów, a w pozostałej części byli to Łemkowie obrządku grekokatolickiego.
Miejscowość była wtedy posiadłością Anny hr. Potockiej, ale o tym później.



Wieś została wysiedlona w kwietniu 1946 roku. Jej mieszkańcy wyjechali na Ukrainę. Ich domy rozebrała ludność okolicznych miejscowości, przede wszystkim z Głębokiego.


Na gruntach wsi powstał PGR, rozwiązany w 1956 roku.
Wisłoczek został ponownie zasiedlony w 1969 roku przez repatriantów z Zaolzia. Mieszkańcy należą do Protestanckiej Wspólnoty Regionu Bieszczadzkiego - Kościoła Zielonoświątkowego.
Wspólnota posiada kaplicę, oddaną do użytku w 1994 roku, w której dwa razy w tygodniu odbywają się nabożeństwa.
O Zielonoświątkowcach w tym rejonie pisaliśmy przy okazji Woli Piotrowej, gdzie znajduje się Dom Modlitwy i siedziba zboru.

Trasa naszej wędrówki wiodła od Wołtuszowej, szlakiem Jaga Kora.


W ten sposób docieramy do pierwszego miejsca w Wisłoczku, które trzeba zobaczyć. Jest to murowana kapliczka tzw. kapliczka kurierska.



Niestety nie udało się zrobić lepszego zdjęcia kapliczki, bo rozsiadł się tam Pan, wycieńczony trudami poszukiwania poroży jeleni, ale jak widać opłacało się :) Na ławce leży dorodny okaz.
A wracając do kapliczki, przekazywana przez mieszkańców z pokolenia na pokolenie historia mówi, że zimą 1850 roku młody kawaler, wracający nocą od panny w Królika Wołoskiego, został zaatakowany przez watahę wilków. Całą noc przesiedział na lichym drzewie rosnącym pośrodku pól. W podzięce za ocalenie życia postanowił wybudować kapliczkę,
Natomiast w czasie II wojny światowej przebiegał tędy przerzutowy szlak kurierski ,,Jaga", a kapliczka służyła jako punkt orientacyjny, stąd jej potoczna nazwa kapliczka kurierska.

Po wyściu z lasu, jesteśmy w górze wsi Wisłoczek.

Po lewej widzimy kawałek Cergowej, w dolinie wieś Królik Polski,
po prawej Przymiarki

Trasa kurierska idzie dalej, ponad wioską, a my schodzimy do wsi. 


W górze wsi znajdują się dawne zabudowania PGR-u, ale są używane po dziś dzień. Większość, o ile nie wszyscy mieszkańcy zajmują się tutaj rolnictwem.

Jakoś się trzyma :)

Zabudowania popeegerowskie widziane z łąk ponad wsią

Niby zwykły przystanek... Może to przez to, że są tutaj tylko 3 kursy autobusowe dzienne, ale jeszcze nigdy nie widziałam tak czystego przystanku :)


A od tego przystanku już tylko kilka kroków i po prawej, na górce ukazuje nam się cmentarz. Przetrwało na nim kilkanaście nagrobków, z krzyżami kamiennymi i żeliwnymi. 
Zadziwia ilość krzyży żeliwnych, ponieważ na wielu cmentarzach, które odwiedzamy, zostają po nich tylko dziury w kamieniu...
Najstarszy nagrobek pochodzi z 1889 roku.




     





Cmentarz był remontowany w 1997 roku, przez grupę ,,Nadsanie" pod kierownictwem Stanisława Krycińskiego. Cmentarz jest nadal użytkowany przez obecnych mieszkańców.

Obok znajduje się miejsce po cerkwi. Została ona rozebrana pod koniec lat 40. XX wieku., podobnie jak górna, drewniana część stojącej obok cerkwi dzwonnicy. Kamienne, około 2-metrowe mury dzwonnicy stoją do dziś.


A wewnątrz murów jest cmentarny śmietnik...


Zachował się także mur z dzikiego kamienia okalający dawną cerkiew, oraz kamienna podmurówka po niej, z której bez większego trudu, zwłaszcza wczesną wiosną można odczytaj jej układ architektoniczny. 
Półokrągłe prezbiterium, zakrystia, szeroka nawa, węższy babiniec i jeszcze węższy przedsionek. Była zatem trójdzielna i orientowana.

Mur po zewnętrznej stronie upodobała sobie, podobnie jak na murze w Żydowskiem zanokcica skalna - gatunek z gromady paprotników.

Zanokcica skalna

Mur po wewnętrznej stronie

W okolicy cmentarza i cerkwiska znajduje się kilka potężnych, wiekowych drzew, pamiętających czasy, kiedy mieszkali tu Łemkowie. 

My opuszczamy to miejsce i kierujemy się w górę. Jest tu dużo dróżek polnych, ponieważ jak wspominałam mieszkańcy trudnią się rolnictwem. Jedną z nich docieramy do granicy lasu, gdzie już z daleka dostrzegamy krzyż na cmentarzu cholerycznym.


Dość łatwo go znaleźć, bo znajduje się tuż obok nowiutkiej ambony myśliwskiej.
Krzyż jest żeliwny, na cokole z piaskowca, widać na nim datę 1889 rok.


Z rozległych łąk widać, jaki typ budownictwa przywieźli ze sobą repatrianci z Zaolzia.
Są to ogromne, piętrowe budowle i w dodatku wszystko jest pod jednym dachem. Część mieszkalna, stodoła i stajnia.


Zima w tych stronach musiała być sroga i śnieżna, bo zaspy w wąwozach zalegały jeszcze w drugiej połowie kwietnia! Musiały mieć parę metrów...


Schodzimy w dół... Musimy przecież jeszcze zobaczyć wodospad :) 


Znajduje się on w dole wsi, tuż przy sezonowej bazie namiotowej Studenckiego Koła Przewodników Beskidzkich (SKPB) z Rzeszowa. 


Jest tutaj zadaszona wiata pod ognisko, a w sezonie - od końca czerwca do końca sierpnia, można skorzystać z noclegu w dużym namiocie bazowym, albo rozbić własny. Opłata jest niewielka. 


A atrakcji dużo... :)


Taki żarcik :)


Ale największą atrakcją bez wątpienia jest wodospad na potoku Wisłoczek...



Idąc w górę potoku można natknąć się na jeszcze kilka ciekawych kaskad i progów skalnych, ale ten jest najbardziej efektowny.
Żeby lepiej oddać jego piękno nakręciłam krótki filmik :)



Baza namiotowa leży na trasie głównego szlaku beskidzkiego.


W miejscu, gdzie obecnie mieści się studencka baza w XIX wieku istniał folwark należący do wspomnianej hrabiny Anny Potockiej. Powyżej niej, przy zejściu trzech potoków zachowały się ślady po dworze, który miał wymiary 20 x 10 metrów. Od strony drogi był podpiwniczony. Niestety kamienne sklepienie piwnicy zostało rozebrane. 
Przy miejscu po dworze zachowała się lipa, o obwodzie ponad 4 metry. Nieopodal dwa wiekowe dęby. To jeden z nich:


Powyżej dworu znajduje się częściowo zawalona studnia o średnicy około 1,5 m cembrowana kamieniami. Poniżej dworu widoczne są tarasy umocnione murami z dzikiego kamienia. 
Od wschodniej strony kilkanaście zdziczałych drzew wyznacza dawny przydworski sad. 
Na terenie folwarku znajduje się kilka półokrągło sklepionych kamiennych piwnic. Jedna z nich, zaśmiecona, znajduje się tuż przy szlaku.



W pobliżu dostrzegam kilka skupisk pięknej rośliny lulecznicy kraińskiej, zwanej zielem czarownic
Czarownice używały maści z lulecznicy kraińskiej do wprowadzania się w trans, stąd w terminologii etnobotanicznej figuruje ona jako ziele czarownic. 
Jest rośliną wschodniokarpacką, zarówno leczniczą jak i trującą. 
Palona działa halucynogennie, zwłaszcza korzenie... ale, błagam - nie próbujcie tego w domu :)
Przez występującą w tej roślinie mieszankę alkaloidów tropanowych efekt może być bardzo mocny i niebezpieczny.



Sama roślina jest piękna, dość wysoka i zawsze w skupiskach, trudno jej więc nie dostrzec. My akurat trafiliśmy na okres jej kwitnienia. Małe, niemal ginące wśród liści kwiatki, niepozorne, ale mają cudny - szkarłatny kolor. 



Kasia



Źródła:


 - Potocki Andrzej ,,W dolinie górnego Wisłoka i od Rymanowa po Jaśliska", przewodnik, Krosno 2013
- Grzesik W., Traczyk T., Wadas B. ,, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej", Warszawa 2015

9 komentarzy:

  1. Wodospad śliczny. Ciekawa jestem, czy zdarza mu się zająć całą szerokość progu, kiedy wody się dużo uzbiera.
    No, a na ten "szlag", to ja bym się nawet z "kicką" wybrała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno po większych opadach wodospad jest bardziej imponujący :) Stan który my zastaliśmy jest chyba takim stanem "normalnym" :) Główny Szlak Beskidzki to przechodzimy sobie ale tak etapami, w całości to łączu on Wołosate w Bieszczadach z Ustroniem w Beskidzie Śląskim :)

      Usuń
  2. Wisłoczek wysiedlony został latem 1946 roku a nie w 1947r.Oczekujący na wywózkę na stacji kolejowej w Zarszynie Łemkowie wsód których byli tez członkowie bojówki UPA z tej miejscowości powrócili i spalili pozostawione domy Wisłoczka, podobnie jak Puławy , Zawije i Rudawkę po czym wyjechali na Ukraine.Obecnie ich potomkowie zyją w większości w woj.Tarnopolskim.
    W roku 1947 umowa o przesiedleniach ludności pomiedzu Polska a USRR już nie obowiązywała.W akcji Wisła wysiedlano więc na ziemie zachodnie i północne.Z Wisłoczka wysiedlono zaledwie pare osób które powróciły min.z robót w Niemczech lub ukrywały się przed wysiedlenien na Ukrainę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dane te podaliśmy na podstawie dostępnej nam literatury, jeżeli było inaczej to dziękujemy za taką informację i wdzięczni bylibyśmy za informację skąd są te dane które Pan podaje.

      Usuń
  3. Bogaty teren, widać frajdy mieliście niemało, baza studencka jak to w takich bazach, skrzy sie dowcipem ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I przez to warto czasem odwiedzić takie bazy, nawet niekoniecznie z namiotem, tylko po to by pogadać :)

      Usuń
    2. Dokładnie, tyle że już nie patrzą na mnie jak na starszego kumpla, ale na ... rodzica. Deprymująco żenujące ;-)

      Usuń
    3. No to się chłopaki ( i dziewczyny też oczywiście) pomylić mogą, bo mam wrażenie że i Ty skrzysz się dowcipem ;) Chyba mam rację?

      Fajny wpis. Wisłoczka jak na razie nie odwiedziliśmy, mieliśmy takie plany w maju ale za dużo "imprez rodzinnych" się uzbierało.. ;)
      Ale wpadniemy tu koniecznie!



      Pozdrowienia

      Usuń
    4. Jak by to powiedzieć by nie uprawiać minoderii... Julianie - Jeśli Ty wejdziesz w krąg tych osób oni głosu nie ściszą, ale jeśli ja wejdę tak się stanie. Ty nie musisz udowadniać że jesteś "spoko", a ja owszem.
      Nie usłyszałem wprawdzie jeszcze "ciąg się zgredzie" ale to pewnie tylko dlatego że nie zabieram głosu gdy młodzi dyskutują.

      A poza tym... fajnie jest, dobrze posiedzieć popatrzeć posłuchać młodych, wypić piwo jedno, drugie... kolejne, zapalić, przecież nie będę się napinał ani starał zaimponować dziewczynom które mogły by być moimi córkami, mają chłopaków w swoim wieku, ja już dość wiele razy durnia z siebie na użytek płci niewieściej robiłem, teraz oddaje pole młodym ;-)

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!