sobota, 22 kwietnia 2017

Niedźwiedzim tropem - Jawornik koło Komańczy

Pierwsza wzmianka o królewskiej wsi Jawornik widnieje w przywileju lokacyjnym z 1546 roku. Osadźcą był Roman Rusin, syn kniazia Jarosza Szczaweńskiego. Poczatkowo wieś należała do dóbr koronnych Rzeczypospolitej i wchodziła w skład starostwa sanockiego. Wkrótce teren ten stał się ludny a dookoła powstało jeszcze cztery mniejsze przysiółki, zaś sam Jawornik dzielił się na Górny i Dolny. Wieś wyludniła się juz blisko sto lat później - w roku 1657 w wyniku najazdu Jerzego Rakoczego.

Kiedyś rosły pewnie w czyimś ogródku...


Po II wojnie światowej mieszkańcy wyjechali na sowiecką Ukrainę. Budynki zostały częściowo rozebrane przez okoliczne chłopstwo, częściowo zniszczone. Dziś mianem Jawornika określa się kilka domów położonych nad Osławicą, u wylotu doliny jawornickiego potoku( na terenie dawnego przysiółka Miklaszki.


Mapa rozmieszczenia domów w Jaworniku,
 żródło: www.beskid-niski.pl


Wieś dzieliła się na Jawornik Dolny i Górny (albo Niżni i Wyzni Koniec). Numery we wsi zaczynały się nietypowo bo od góry doliny. My nasza wędrówkę zaczynamy od Wahalowskiego Wierchu (666 m n.p.m.), kilkadziesiąt metrów niżej rozpoczynała sie zabudowa dawnej wsi ...


 Grzbietem Wahalowskiego Wierchu przechodzi czerwony szlak z Komańczy w kierunku Tokarni.

 W oddali widoczny szczyt Kamień nad Jaśliskami

 Widok na pasmo graniczne

 Tereny dawnego Jawornika, w oddali widoczna Rzepedka

 Rozległe łąki nad Jawornikiem


Dawny przysiółek Jawornik Górny to szeroka kotlina położona w widłach źródlisk potoku Jawornik. Wiejska droga jest tutaj juz trudno rozpoznawalna, jej przebieg wskazują znaki biało-czerwonego turystycznego szlaku gminnego. Dobra mapa lub GPS na pewno przydadzą wam sie gdy będziecie wedrowac tą doliną, zwłaszcza latem gdy roślinność jest bujna...

Świetnie zachowana podmurówka łemkowskiej chyży


Z myślą o zachowaniu pamięci o historii wsi powstał projekt Parku Kulturowego "Rezerwat Pustki" polegający na ustanowieniu chronionego krajobrazu w dolinie. Istotnie dolina Jawornika, po powojennych wysiedleniach, uniknęła losy wielu innych podobnych miejsc. Nie jest rozjeżdżona przez leśników, nie została upstrzona daczami. Pozostało tu zaś wiele śladów dawnych czasów. Oto kilka z nich które udało nam się odnaleźć :) 


Stare studnie łemkowskie, bywało że nawet 2 i 3 były przy każdym domu. Bardzo trzeba na nie uważać wędrując po Jaworniku by nie wpaść do której. Niektóre są zasypane i płytkie, inne mają po dwa lub trzy metry...

 Stara studnia - zimą znajdują w niej schronienie np. węże :) 

 Mimo upływu lat nadaj w niezłym stanie


Kamiennych piwnic również jest tutaj sporo, ta na zdjęciu poniżej jedna z najlepiej zachowanych. Z większości pozostały tylko ściany, bez sklepień...

 Latem panuje tutaj przyjemny chłód

 Żelastwo w trawie, najprawdopodobniej ze starej kuchni


 Kolejna podmurówka domu, tuż obok rośnie zdziczały agrest


Podkowa oraz inne żelazne pozostałości po dawnych mieszkańcach zgromadzone koło chatki 


W rejonie tym, jak głoszą przekazy, istniała szczególna wiara we wszelkiego rodzaju wampiry, upiory i zjawy. Panował silny strach przed nimi. Podaje się że dawniej wszyscy chowani na jawornickim cmentarzu, musieli mieć najpierw wbity w serce osikowy kołek - w wiadomym celu. Ucinano także umarłym głowy i kładziono je u stóp aby zapobiec pośmiertnym wędrówkom upiora.


Ostatnie pochówki wampiryczne odbywały się jeszcze ponoć w wieku XX. Zwyczaje związane z wiarą w wampiry i wszelkiego rodzaju inne złe duchy praktykowane również były w innych wsiach, Jawornik nie jest tutaj ewenementem :) 



Cmentarz w Jaworniku jest czynny do dziś. jest ogrodzony i utrzymywany w porządku przez dawnych mieszkańców wsi, żyjących m.in. w Rzepedzi. 


Zdjęcie na jednym z współczesnych nagrobków


Naprzeciwko cmentarza znajdowała się cerkiew pw. św. Dymitra. Zbudowana została w 1843 roku a rozebrana po drugiej wojnie. Wśród widocznych do dziś fundamentów starej cerkwi postawiono małą drewnianą kaplice unicką.






 Cebulka i krzyż ze zwieńczenia cerkwii...

Na cerkwisku stoi drewniany, trzymetrowy krzyż z napisem : (950 liet chreszczenia Rusi - Ukrainy 988 - 1938. W roku 1988 zbudowano kolejny krzyż na 1000-lecie chrztu Rusi.

Czas robi swoje, drewno z którego zbudowano krzyż zbutwiało...


Należy również wspomnieć że w Jaworniku znajduje się chatka studencka. Jest niezwykła bo nikt tam na bieżąco nie urzęduje. Od czasu do czasu zjawiają sie tam tylko zorganizowane grupy. W środku znajdziemy wszystko co potrzebne jest do przetrwania, także jest kilka miejsc noclegowych i miejsce na ognisko w środku. 



Z wszystkiego co jest w chatce możemy korzystać do woli ale należy pamiętać by pozostawić porządek i coś od siebie dla nastepnych wędrowców.

 Piwniczka Jarka :)


 Potok jest zbyt mały by sie w nim myć więc obok chatko zorganizowano prysznic :) 


Widok z okolic chatki 

Na terenie dawnej wsi zachowało się kilka krzyży przydrożnych. 


 Krzyż w górnej części wsi wrośnięty częściowo w jabłoń na której został oparty. Kamiennego cokołu niestety nie udało się nam odnaleźć...


 Cokół , niestety bez krzyża nad potokiem Jawornik. Cieżko go wypatrzeć bo jest porośnięty pędami dzikiej róży. w okresie wczesnej wiosny udało się go nam odnaleźć...



 Kamienny cokół niedaleko chatki studenckiej, nad drogą. Drewniany krzyż leżał obok pod warstwą suchej trawy, wbiliśmy go obok...

Części zniszczonego krzyża leżące w mrowisku pod cokołem...


Dobrze zachowany i zadbany krzyż w dolnej części wsi



Od kilku lat w Jaworniku odbywają się zgromadzenia Rainbow Family - Tęczowa Rodzina w Polsce. Odbywają się zawsze na tydzień przed majową pełnią Księżyca i trwają kilkanaście dni. Tutaj możecie przeczytać kilka słów o nich :) 


 Potok Jawornik i jego skalne koryto




 Krajobraz w dolnej części wsi, tu prowadzona jest zrywka...


 Urokliwa droga i stosy drewna


 Tablicę tą zobaczyliśmy gdy wychodziliśmy już z doliny Jawornika :)


Tablica nie kłamała, w błocie dostrzegliśmy ślady niedźwiedzia :) Dobrze że skończyło się na obserwacji tropów a nie na bliższym spotkaniu !


Podczas wędrówki towarzyszył nam Robert, którego na facebooku możecie znaleźć pod nazwą Przez peryskop. Oprócz tego, że dotrzymywał nam kroku to całą wycieczkę uwiecznił na filmie :)
Myślę, że jego ,,produkcja" idealnie dopełnia całości tego o czym przeczytaliście w tym wpisie. A poza tym możecie zobaczyć tu nasze żmudne poszukiwania pozostałości po mieszkańcach wsi Jawornik. 
Zachęcamy do obserwowania jego kanału na YouTube, ponieważ z Robertem możecie zwiedzić i zobaczyć wiele ciekawych zakamarków Beskidu Niskiego :)



Jawornik jest jedna z kilkudziesięciu urokliwych dolin które decydują o atrakcyjności Beskidu Niskiego. Miejmy nadzieję że władze gminy Komańcza spróbują zachować tą piękna dolinę dla przyszłych pokoleń. Warto by Jawornik wynurzył się z zarośli i ludzkiej niepamięci z całą swoją niepowtarzalna atmosferą ! :) 



Kamil


Źródła: 

www.twojebieszczady.net

www.beskid-niski.pl

www.orkiestra.umcs.lublin.pl

Grzesik W., Traczyk T., Wadas B. ,, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej", Warszawa 2015

9 komentarzy:

  1. Tytuł już mnie wystarczająco przestraszył. Dobrze, że tylko trop. bez spotkania oko w oko z niedźwiedziem.
    A na widok chatki studenckiej pomyślałam sobie, że dla tych, co nawet zapomnieli, gdzie leży ich dyplom, ta chatka już za bardzo przewiewna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Krzyż z tego cokołu zarośniętego dziką różą znajduje się w muzeum w Zyndranowej - przekazany przez pseudoznalazców

    OdpowiedzUsuń
  3. Misia drażnit nie nada, nu, na czieławieka on nieskoryj.
    Piękne miejsce!
    Chatka świetna, wypadku koedukacyjnych wypadów zwłaszcza przświtująca "kabina" prysznicowa może dostaczyć niemało wrażeń estetycznych ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po drugiej wojnie ludnosc nie wyjechala tylko zostala wysiedlona przez
    Akcja Wisla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Część wyjechała dobrowolnie zwabiona wizją "raju robotniczo-chłopskiego".

      Usuń
  5. Ps. Pozdrowienia dla Roberta, nie wiedziałem że tak się ustala tropy wilcze, raczej zawsze koncentrowałem się na ich układzie niż proporcjach, pozdrowienia zatem i dla Kasi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie wiecie jak przyjemnie mi się z Wami wędrowało, tym bardziej, że przy zdjęciach rozległych panoram, zaświergotał mi ptak za oknem. Poczułam się jakbym właśnie w tym momencie była tam, gdzie Wy byliście. Idę czytać inne posty, bo nadrabiam zaległości blogowe ;) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mi się podobają Wasze podróże :) dziwi mnie, ze strach przed wampirami był tak silnie zakorzeniony ze az dochodzilo do obcinania głów itd :)

    pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Karpatach to norma, Zwłaszcza tych głębszych, w Rumunii i okolicach takie pochówki wykonywane są do dziś, zdarzają się też ekshumacje po to by obciąć wampirowi głowę, przebić go kołkiem itp.
      Karpaty to niesamowita kraina.

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!