sobota, 8 kwietnia 2017

Dawna łemkowska wieś Szklary i Bania Szklarska (695 m n.p.m)

Nie wiadomo z całą pewnością kiedy powstała wieś Szklary, ale zapewne miało to miejsce przed 1470 rokiem, kiedy to wymieniono ją po raz pierwszy jako Śćklary. Nazwa wskazuje, że wytapiano tutaj szkło. Górująca nad Szklarami Bania mogła być miejscem wydobywania surowca, gdyż banią nazywano niegdyś kopalnię.
Dopiero w 1527 roku biskup Andrzej Krzycki nadał tej wiosce prawo wołoskie. Sołtysem został Wołoch Fal z Daliowej. 

W czasach konfederacji barskiej stacjonował w okolicy wsi jeden z oddziałów. Znajdująca się przy drodze do Rymanowa, na Przełęczy Szklarskiej kapliczka z XVII wieku mogła zostać postawiona na mogile konfederatów, którzy polegli w walce z oddziałem rosyjskim. W 1998 roku został zrekonstruowany wieńczący ją metalowy krzyż. Kapliczka jest uderzająco podobna do tej ze szwedzkiego kurhanu w Jaśliskach.





W 1761 roku parochem w Szklarach był Aleksander z Uniechowa Stebnicki, sprawujący jednocześnie urząd dziekana grekokatolickiego dekanatu jaśliskiego. Wcześniejsza cerkiew według jego opisu miała: ,,(...) dobry chór, oraz carskie wrota snycerskiej roboty, dobrze złotem i innymi farbami obmalowane". Teren wokół świątyni był ogrodzony drewnianym parkanem. 
Parochia istniała tutaj do 1848 roku kiedy zmarł paroch ks. Joann Gorajewicz (1781-1848). Jego następca zlikwidował szklarską parochię i włączył ją do tej daliowskiej. 

W 1894 roku zbudowano na miejscu starej cerkwi nową, drewnianą pw. św. Mikołaja. Była orientowana, trójdzielna, z trójbocznie zamkniętym prezbiterium, zakrystią od północy i kruchtą od zachodu. W 1930 roku przywrócono parochię w Szklarach, kiedy to mieszkańcy rozważali przejście na prawosławie. Nie mogli bowiem przez dłuższy czas uzyskać zgody grekokatolickiego biskupstwa w Przemyślu na ustanowienie we wsi samodzielnej parochii.


Po dziś dzień dzięki pracy wielu osób udało się zachować zarys cerkwi, która została rozebrana w latach 50-tych. 
Na cerkwisku znajduje się także kamienna chrzcielnica.


Jak podaje przewodnik z 1987 roku ,,Od Komańczy do Krempnej" na terenie cerkwi znajdowały się dwa krzyże z kopuł. Niestety w wydanym kilka lat później ,,od Komańczy do Bartnego" tych samych autorów znajduje się wzmianka, że krzyże z kopuł zginęły...
Jak podaje Dariusz Zając na stronie www.beskid-niski-pogorze.pl jeden z krzyży ,,gdzieś" na terenie dawnej wsi się ostał.

W 1931 roku Szklary liczyły 69 gospodarstw i 437 mieszkańców.

Podczas działa wojennych w 1944 roku zginęło 7 mieszkańców wsi i zniszczeniu uległa spora część domów. Grasujące później bandy UPA przyczyniły się do śmierci 2 kolejnych członków tej społeczności. 
W 1946 roku wszystkich mieszkańców wysiedlono na sowiecką Ukrainę, a ich domy rozebrano.
Na terenach dawnej wsi 1952 roku zaczął gospodarzyć PGR. Natomiast w pewnym oddaleniu, przy głównej drodze powstały współczesne Szklary. Dziś znajdują się tam bloki pracowników PGR-u oraz pozostałości zabudowań tegoż zakładu. Niechlubną pamiątką po Państwowym Gospodarstwie Rolnym jest niestety barszcz sosnowskiego, zwany ,,zemstą Stalina"...

My startujemy z Przełęczy Szklarskiej, gdzie zostawiamy samochód i kierujemy się dróżką, na której stoi szlaban. Służby leśne chyba sobie zrobiły tam miejsce na drewno.

To chyba jedyny moment tego dnia, kiedy zobaczyliśmy tak duży skrawek niebieskiego nieba nad Banią Szklarską :)

Na wspomnianej dróżce jest mnóstwo połamanych drzew, chyba ta zima dała się ostro we znaki...

Dochodzimy do potoku o nazwie Chyżny, nad którym znajdowała się zabudowa dawnej wsi. Przechodzimy na drugą jego stronę, bo to tam, gdzieś wśród krzaków będziemy szukać cmentarza i cerkwiska.

Łąki przecina kilka małych potoczków i jarów.

To zapewne kiedyś była droga biegnąca wzdłuż wsi na d potokiem Chyżny

Jak już wejdziecie, że tak powiem ,,w krzaki" to uwaga! Zachowajcie szczególną ostrożność i patrzcie pod nogi, ponieważ prócz resztek piwnic (niestety nad żadną nie zachowało się sklepienie), oraz resztek podmurówek znajdują się tutaj również studnie.

To była piwnica...

Ta studnia akurat jest zasypana, ale spotkaliśmy też taką, która nie była w żaden sposób zabezpieczona.

Dlatego najlepiej, o czym już niejednokrotnie wspominaliśmy, wędrować wczesną wiosną, lub jesienią.
Tereny nad potokiem, gdzie znajdowały się domy, zostały zdemolowane i rozjeżdżone przez pracowników PGR-u, ale my znaleźliśmy na przykład blachę z kuchni.


Po kilkudziesięciu minutach krążenia wśród zarośli wszelakich docieramy do cerkwiska, skrytego wśród drzew. Na szczęście miejsce to zostało najpierw uporządkowane, oraz wyremontowane w 2005 roku przez ,,Magurycza". Natomiast w ubiegłym roku grupa ochotników poddała je ponownemu ,,odkrzaczeniu".

W Szklarach mamy w sumie 3 cmentarze. Pierwszy z nich - przycerkiewny. Zachował się na nim jeden z najstarszych (o ile nie najstarszy) nagrobków w Beskidzie Niskim, noszący datę 1848.
Jest to mogiła wspomnianego powyżej Iwana Garajewicza (1781-1848)  - tutejszego parocha i jego żony Ireny.
Z trzech stron znajdują się na tym kamiennym cokole napisy w języku ruskim, polskim i łacińskim.


Z lewej strony napis po łacinie, który w tłumaczeniu oznacza: Ku wiecznej pamięci Jana i Ireny Haraiewicz.
Przód jest w języku ruskim, tam prócz nazwiska znajduje się jego funkcja (paroch Szklar i Daliowej), data urodzenia i śmierci jego i jego żony. Na samym dole napis jaki można spotkać na wielu nagrobkach: wieczna im pamięć.
Napis po polsku trudny do odczytania głosi: Janowi i Irenie z Goldanów Haraiewiczom pomnik stawią wdzięczne dzieci.

Obok cerkwiska mieści się cmentarz przycerkiewny, na którym znajdują się 4 niekompletne nagrobki.


Ten nosi wyraźne ślady po kulach

W roku 1992 cmentarz został zdemolowany przez pracowników pobliskiego PGR-u... Ślady kół na nagrobkach były wyraźnym świadectwem wandalizmu, wówczas jakby rzadziej spotykanego na tych terenach.
Być może to w tej części cmentarza znajduje się grób nauczycielki... Do lat 90-tych XX wieku znajdowała się tu żeliwna tabliczka z napisem :

TU SPOCZYWA 
KAZIMIERA STANISŁAWA
WĘGROWSKA
NAUCZYCIELKA TUTEJSZEJ SZKOŁY LUDOWEJ
ZMARŁA PO DŁUGIEJ CIĘŻKIEJ SŁABOŚCI
W 19 WIOŚNIE ŻYCIA NA DNIU 28 LISTOPADA
1893.
SPOKÓJ I CZEŚĆ DROGIM JEJ POPIOŁOM

Obecnie tabliczka ta stanowi eksponat w Muzeum Kultury Łemkowskiej w Zyndranowej.

Powyżej tegoż cmentarza znajdziemy jeszcze jeden - tzw. grzebalny, który jest ze wszystkich ,,najmłodszy". Został założony prawdopodobnie w 1915 roku, o czym może świadczyć krzyż gromadzki postawiony w tymże roku.

Krzyż gromadzki z 1915 roku


W tej części są jeszcze 3 krzyże, dwa kamienne i jeden metalowy.

Krzyż na grobie mieszkanki wsi Kamionka


Najpiękniejszy w całych Szklarach jest właśnie ten kamienny krzyż zwieńczony rzeźbą Chrystusa.
Pochodzi z 1923 roku i mieści się na mogile Petra A. Swiantki.


Ten stoi tuż przy wejściu na cmentarz od strony cerkwiska

Jeśli już odwiedzicie Szklary, a tak jak nam, zostanie Wam jeszcze trochę czasu możecie wdrapać się na Banię Szklarską (695 m n.p.m). wyraźnie góruje ona nad tą okolicą i roztaczają się z niej całkiem przyjemne dla oka widoki :)

Obecne Szklary widziane znad dawnej wioski

Trzeba przyznać, że choć budynki trochę szpetne, popeegerowskie, to Szklary leżą w przepięknym miejscu i zazdroszczę im trochę codziennego widoku z okna :)


Widok z Bani w stronę Jaślisk
Stali bywalcy pewnie bez problemu rozpoznają kształt Kamienia nad Jaśliskami, ale dla tych którzy być może, jeszcze tu nie byli podpisałam :)

Widok na pasmo graniczne, od prawej Kamień nad Jaśliskami

Jaśliska

Szersza perspektywa :)


Na szczycie Bani Szklarskiej znajduje się używany niegdyś w triangulacji  trójnóg, ale chyba przeszkadzał biwakującym, bo jak nam się wydaje został z premedytacją przewrócony, zapewne ciągnikiem. Obok znajduje się miejsce na ognisko i cała masa śmieci.

Ławeczka z widokiem :) Tam gdzie pada akurat smuga słoneczna znajduje się wieża przekaźnikowa na Węgierskim Trakcie.


Podpisałam ważniejsze szczyty na panoramie, żeby zobaczyć wyraźnie musicie powiększyć zdjęcie :)
Z Bani Szklarskiej można podziwiać Tatry, należy ich szukać przy sprzyjającej pogodzie na lewo od Piotrusia ;)
Można zobaczyć ich zdjęcie na stronie www.dalekieobserwacje.eu.

Tak Bania prezentuje się z Węgierskiego Traktu latem

W 2005 roku przy zejściu kulminacji w kierunku wschodnim postawiono obelisk upamiętniający osobę Jana Pawła II, który wędrując po Beskidzie Niskim odwiedził także ten szczyt.


Na koniec schodzimy jeszcze w dół drogą w stronę Rymanowa. Pod dużym świerkiem znajduje się tam wysoka kapliczka z 1898 roku. Pięknie i bogato zdobiona, otoczona metalowym płotkiem, oraz zwieńczona krzyżem.
Od tyłu odpadł spory fragment, mam nadzieję, że kapliczka się jednak nie przewróci...



Niestety koszmarnie zarośnięta... od strony drogi zasłaniają ją młode wierzbowe gałązki. Dostępu do niej bronią też krzewy tarniny.


Dzięki temu, że nie było jeszcze trawy spotkaliśmy całe połacie porośnięte czarką austriacka (jak mi się zdaje, gdyż to ona jest częściej spotykana w terenach górskich, niż czarka szkarłatna). W Szklarach są idealne dla niej warunki, czyli zarośla liściaste, obumarłe gałązki, do tego wilgoć, bliskość potoku.
W Polsce możemy te grzyby spotkać od grudnia do maja.
Do 2014 roku gatunek ten znajdował się pod ścisłą ochroną, ale z niewiadomych przyczyn został z listy gatunków zagrożonych wykreślony.
W naszym kraju jest gatunek rzadki.
 


Choć osoby, które były w Szklarach nieraz pewnie powiedzą, że łatwo tam trafić, to nie oszukujmy się, cerkwisko i cmentarze trudno odnaleźć. Orientację utrudniają najbardziej młode siewki drzew, tworzące niesamowity gąszcz, latem trudny do przebycia. My pewnie nie wybraliśmy najłatwiejszej drogi, ale chcieliśmy ,,poczuć" to miejsce, zobaczyć gdzie znajdowały się domy. Wrażenia nie zapomniane, ale należy pamiętać, przy takim wariancie o zachowaniu szczególnej ostrożności.
Ponadto polecamy spacer na Banię Szklarską, bardzo widokowy szczyt w Beskidzie Niskim, a traktowany trochę po macoszemu :)


Kasia


Źródła:

 - Potocki Andrzej ,,W dolinie górnego Wisłoka i od Rymanowa po Jaśliska", przewodnik, Krosno 2013
- Grzesik W., Traczyk T., Wadas B. ,, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej", Warszawa 2015
www.beskid-niski-pogorze.pl

13 komentarzy:

  1. No, wyprawa jak z filmu sensacyjnego - te poszukiwania to prawdziwe wyzwanie. Raz, że trzeba wiedzieć, gdzie szukać, a dwa - bardzo uważać musicie.
    Widoki rzeczywiście piękne, tylko chyba ciężko jest żyć w tych budynkach po pegeerze, bez pracy, w gruncie rzeczy na odludziu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety w takich miejscach szerzy się pijaństwo i bezrobocie... Co mądrzejsi pouciekali do większych miast lub na zachód. Chyba w całej Polsce w takich osadach jest podobny klimat, niestety.

      Usuń
    2. Podobnie jest i u nas na wsi - pegeerów wprawdzie nie było, ale mieszkańcy byli tak zwanymi chłoporobotnikami. Pracę w fabryce stracili, a w polu - własnym z dziada, pradziada - robić się nie chce. Nie opłaca się, ale droga do sklepu z piwem to ich ulubiona trasa spacerowa.

      Usuń
  2. Krzyż jest - z Danusią znaleźliśmy go w październiku bodajże. Darek na swojej stronie słów na wiatr nie rzuca ;) Szklary odwiedzamy dość często - chociaż trzeba przyznać, że na pierwszą w życiu wyprawę z mapą na pewno się nie nadają ;) Latem tamtego roku wyczyszczono cerkwisko - pamiętam wiosną jak byliśmy, była tam jeszcze masa chaszczy... Pozdrawiamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzymy że ta był, nam niestety nie udało się go odnaleźć... Miejmy nadzieje że nie został skradziony :(

      Usuń
  3. "Choć osoby, które były w Szklarach nieraz pewnie powiedzą, że łatwo tam trafić, to nie oszukujmy się, cerkwisko i cmentarze trudno odnaleźć. " święta prawda, bylśmy z PTTKiem lata temu ale ani cerkwiska ani cmentarzy nie znaleźliśmy. Myślę że przewodnik nasz coś pomylił, potem było mu głupio i stwierdził że pewnie nic już nie zostało.
    Ps. wielkim piękne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro na przedwiośniu nie jest to latwo zadanie to jezeli np. byliście tam latem jest to wręcz niemożliwe. No i też w czasie takiej indywidualnej wędrówki łatwiej jest połazikować, poszukać, grupa nie musi oczekiwać na Nas :)

      Usuń
  4. chyba nigdy nie zrozumiem powodu, dla którego niszczone są groby, domy, zabytki itd.. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chęć zatarcia śladów! Tak postępowali już Egipcjanie skuwając inskrypcje z posągów i świątyń, gdy ktoś uznany został za godnego zapomnienia. Tu dodatkowo jest i strach "bo wrócą i odbiorą..."

      Usuń
    2. Masz rację, pokutuje na pewno do tej pory jeszcze przekonanie że to byli banderowcy, Ukraińcy którzy mordowali Polaków. Skąplikowana jest historia tego zakątka Polski. Dodatkowo co raz częstsze są ostatnio dewastacje polskich mogił na Ukrainie i ukraińskich w Polsce...

      Usuń
    3. Jak w piosence Jacka Kleyffa : "świeże groby zawsze wzruszą, niezależnie gdzie kopane,
      Jak porosną wyjdzie na jaw, kto szczuł i co było grane" - straszna staroć, a jednak NIC się nie zmieniło.
      https://www.youtube.com/watch?v=FYtHMyDylik

      Usuń
  5. Też wydaje mi się, że trzeba być debilem, żeby celowo przewrócić taki trójnóg. O dewastacji nagrobków nie wspomnę. Niesamowie sa te świadectwa życia na tych terenach, choć przyznam, że samotne chodzenie po nich może się źle skończyć, kiedy wpadnie się do takiej studni. Nikt nie usłyszy, nikt nie pomoże...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo do takich samotnych rajdów jak moje, to trzeba mieć duszę stalkera. Czasami się wzdrygam na myśl że mogłem skończyć jak te psie szkielety które napotykam w studzienkach (zdarzało mi się już zwierzaki wyciągać).
      Jedyny ratunek w telefonie i informacji o trasie zostawionej godnym zaufania ludziom.

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!