sobota, 25 marca 2017

Na włościach Zyndrama z Maszkowic - Zyndranowa

Od kiedy rozpłynęły się resztki śniegu, rozpoczął się czas ogólnej szaro-burości. Jest to jednak najlepszy okres na odszukiwanie wszelakich ruin, pozostałości po domostwach, czy fundamentach. Zanim zrobi się zielono i wszystko na powrót zarosną zielska wszelakie, sięgające pasa, chcemy odwiedzić jak najwięcej ciekawych miejsc :)

Dziś chcemy pokazać Wam miejscowość znaną głównie dzięki Muzeum Kultury Łemkowskiej Teodora Gocza, ale zapewniamy, że warto pochodzić po tej okolicy. Najlepiej wykorzystać ten wczesnowiosenny czas, zanim na łąki wyjdą krowy ;)

Wieś leży na południowy - wschód od Tylawy, w dolinie potoku Panna. W 1426 roku król Władysław Jagiełło miał wydać dokument potwierdzający, że Zyndranowa należała do Zyndrama z Maszkowic, zmarłego w 1414.
Cały tzw. klucz jaśliski miał być własnością Zyndrama herbu Słońce, a mianowicie: Jaśliska, Zyndranowa, Jasionka, Lubatowa i Królik Polski.
Według mieszkańców nazwa miejscowości może pochodzić od słowa zendra, oznaczającego potocznie rudę żelaza.
W kolejnych wiekach wieś przechodziła w różne ręce: Ewy Czykowskiej, Mikołaja Kobylańskiego, była także własnością kupieckiej rodziny Guccich, Jana Ferusia i Męcińskich.


W roku 1880 wieś liczyła 445 mieszkańców, poza 14 Żydami wszyscy wówczas byli grekokatolikami.
W okolicy Zyndranowej zarówno w czasie pierwszej, jak i drugiej wojny światowej toczyły się zacięte walki. W górnej części wsi podczas Wielkiej Wojny miała miejsce krwawa bitwa na bagnety pomiędzy wojskami rosyjskimi i austro-węgierskimi. Na polu bitwy poległo wielu żołnierzy z obu stron. Ciała pochowane są we wspólnej mogile w lesie. Ponoć znajduje się w tamtym miejscu krzyż, jednak wiosna to z kolei nie najlepszy czas na spacery po lesie, zwłaszcza kiedy trwa w najlepsze zrywka drewna i błoto jest po kolana...

Zyndranowa nie przyłączyła się do tzw schizmy tylawskiej. Spowodowane to było sympatią, jaką mieszkańcy darzyli grekokatolickiego księdza.

W czasie operacji dukielskiej w Zyndranowej znalazło się dowództwo oddziałów frontowych, wielu mieszkańców zgłosiło się do wojska. Podczas działań wojennych znaczna część zabudowań uległa zniszczeniu. Przydrożne krzyże do dziś noszą ślady po kulach...
Mieszkańcy Zyndranowej i sąsiedniego Barwinka zostali odznaczeni orderem Rudej Hvezdy (Czerwonej Gwiazdy). Wniosek został podpisany przez gen. Ludvika Svobodę.
W latach 70. łemkowscy mieszkańcy wsi postawili pomnik poświęcony pamięci poległych w bitwie o Przełęcz Dukielską. Został on wysadzony przez wojsko po paru miesiącach. Władzom nie podobał się napis po łemkowsku...




Mieszkańcy wioski zostali wysiedleni na ziemie zachodnie. Powróciło około 30 osób. Wracający w latach 50-tych Łemkowie zastali swoją cerkiew w opłakanym stanie. Wybudowana w 1897 roku świątynia nawiązywała do tzw. ukraińskiego stylu ludowego. Zwieńczała ją centralna kopuła wokół której na czterech ramionach krzyża znajdowały się miniaturowe wieżyczki. Obok stała dzwonnica parawanowa, na której zawisły cztery dzwony ufundowane przez Łemków z USA i Kanady. Niestety, trzy z nich zostały skonfiskowane przez Niemców, a ostatni zabrany w 1947 r. na strażnicę w Barwinku zaginął bez śladu.
Władze odrzucały wszelkie prośby mieszkańców o zgodę na remont, przez co cerkiew popadała w coraz większą ruinę. W końcu zawaliła się wieża nad nawą. Udało się uzyskać zgodę na rozebranie cerkwi i zbudowanie nowej. Informacja ta dotarła do Służb Bezpieczeństwa, która kategorycznie zakazała dalszych prac.
Tym sposobem cerkiew, a raczej jej resztki skończyły jako opał w jednej z dukielskich piekarni...

Do dziś właśnie w tym czasie, wczesną wiosną można zobaczyć zarys cerkwi pw. św. Mikołaja.

Resztki podmurówki.

Na tym podwyższeniu stała cerkiew.

A tak wyglądała cerkiew pw. św. Mikołaja w Zyndranowej


Do pozostałości po cerkwi najłatwiej dotrzeć od cmentarza. Z dróżki do cmentarza odbijamy w prawo, w zarośla.


Na powyższym zdjęciu najlepiej widać, gdzie stała dawna cerkiew. Niemal dokładnie powyżej nowej, wśród starych lip.

Znajdziemy tam także pozostałości po dawnym cmentarzu wiejskim. Znajduje się tu pamiątkowy krzyż z 1873 roku. Na mapie Compassu znajduje się informacja, że to cmentarz choleryczny, nie znalazłam żadnego potwierdzenia tej tezy. Choć owszem ta data kojarzona jest właśnie z epidemią cholery w Galicji... Cerkiew posadowiona była na prawo od niego, a nie jak podaje mapa Compassu - powyżej.


Na nową cerkiew mieszkańcy musieli czekać dwadzieścia lat. W roku 1983 rozpoczęto budowę świątyni. Do tej pory nabożeństwa odprawiano w domu gromadzkim. Murowana cerkiew pw. św. Mikołaja została poświęcona w lipcu 1985 roku.
W 2015 roku odbyły się uroczyste obchody 30-lecia oddania świątyni do użytku. Nad wejściem została wtedy umieszczona złota kopułka, na pamiątkę tego wydarzenia.



Warto zajrzeć na nowszy cmentarz, znajduje się na nim kilka ciekawych kamiennych krzyży w dobrym stanie.



                 

                 


Przy dróżce na cmentarz stoją przepiękne drewniane chałupy. W otoczeniu wierzb prezentują się niesamowicie. Trudno oprzeć się wrażeniu, że tak mogło to wyglądać lata temu...



W pobliżu cerkwi mieści się Muzeum Kultury Łemkowskiej. O tym miejscu powstanie osobny wpis :) Ale mamy stamtąd piękne zdjęcie z maja 2016.


We wsi istnieje także Izba Pamięci Rodzin Żydowskich (za cerkwią pw. św. Mikołaja), będąca częścią Muzeum. Chałupa należała do zyndranowskiej żydowskiej rodziny o nazwisku Zalman




My jednak swoim zwyczajem wyruszamy na poszukiwanie krzyży przydrożnych. Pierwszy znajdujemy niedaleko cmentarza wiejskiego, po jego lewej stronie na łące, lub jak kto woli centralnie za Muzeum Kultury Łemkowskiej :)

Inskrypcji brak, zatarł ją czas...

Żeby dotrzeć do kolejnego wdrapujemy się na górkę między Zyndranową i Barwinkiem. Roztacza się stamtąd ładny widok na rozległe zyndranowskie łąki, na których latem pasą się krowy.


Sam krzyż stoi przy dawnej drodze, na przełęczy. Ufundował go w 1904 roku Stefan Wantuch - gospodarz z Barwinka na pamiątkę swojego ożenku z panną z Zyndranowej. Piękna sprawa, bo małżeństwo już dawno nie żyje, a pamiątka ich ślubu nadal trwa...

Po lewej stronie zdjęcia, w dole biegnie droga krajowa nr 4 - do przejścia w Barwinku. Od krzyża widać nawet tiry na parkingu.


Nad większością krzyży, które zobaczycie w tym wpisie znajdują się nowe blaszane daszki. Wybaczcie, ale mój aparat chyba ich nie lubi, bo wszystkie wyszły jakieś rozmazane :)


Barwinek i Zyndranową oddziela króciutki spacer wspomnianą wcześniej drogą, dlatego przez większą część wędrówki widzimy górującą nad lasem, znajdującą się w paśmie granicznym wieżę widokową.

Idziemy dalej przez wieś. W 1982 roku, podczas budowy linii telefonicznej odnaleziono na polu bezgłowy szkielet żołnierza z I wojny światowej. Dzięki opowieści przybyłego z Kanady dawnego mieszkańca wioski udało się ustalić, że to nieznany z imienia i nazwiska kapitan węgierskich honwedów.


Tak mogiła wygląda z drogi, ale można zejść w dół a tam od strony potoku znajduje się stosowna tabliczka z informacją, że to mogiła nieznanego żołnierza.

Kawałek dalej znajduje się kapliczka - kościółek katolicki.
Ponadto w 1991 roku reaktywowano w Zyndranowej parafię grekokatolicką pw. św. Mikołaja, z siedzibą w Komańczy. Parafia ta obejmuje m.in. Tylawę, Olchowiec, Polany, Daliową.
Wygląda na to, że kaplica jest użytkowana przez te dwa obrządki.


Wędrując od kaplicy w górę, łąką można dotrzeć do pomnika czołgistów czechosłowackich. Nie jest to sprawa prosta, bo docierając do granicy lasy nie wiadomo w ogóle gdzie trzeba pójść. W dodatku tego co tam rośnie nie można nazwać lasem, to istna dżungla, zarośla trudne do przebycia.
Jeśli chcecie odnaleźć ten pomnik szukajcie już na początku lasu przywiązanych do gałązek tasiemek (kiedyś biało-czerwonych, teraz białych), prowadzą w miarę przeciętą ścieżką do pomnika.




W rocznicę tego wydarzenia zapewne ktoś tam składa kwiaty i znicze, bo widać ich pozostałości.

Nie wiemy jak to się stało, ale obeszliśmy całą wieś :) Za chatką studencką SKPB z Rzeszowa jest bardzo niewielka pozostałość po starej chyży.


Dawniej to właśnie tutaj, nad potokiem Panna usytuowana była zabudowa wsi. Chałupa na powyższym zdjęciu może nawet kiedyś była tą ostatnią we wsi?

Potok Panna (Sołotwina)


Krzyż kamienny przy jednym z domów nad potokiem 

Żeby odnaleźć znajdujące się z Zyndranowej krzyże przydrożne trzeba skierować się właśnie na prawy brzeg potoku Panna. Wędrujemy polami, po dotarciu do pierwszego z nich, kolejne cztery plus cokół  znajdziecie bez problemu, znajdują się niedaleko od siebie.

Pierwszy do którego docieramy znajduje się pod świerkami, nad sporą skarpą,
inskrypcja nieczytelna.

Nieco dalej, kierując się skrajem pól... kolejne dwa, jeden obok drugiego.




Trzeci w kolejności krzyż posiada wnękę, w której niegdyś musiała znajdować się figurka.
Na tym, oraz poprzednim inskrypcja jest nieczytelna...

Wędrując tędy trzeba uważać, bo ziemia tu raczej nie jest zbyt urodzajna, łąki są podmokłe, miejscami idziemy po nasiąkniętym jak gąbka dywanie z mchu.


Na czwartym już coś udaje nam się odczytać, widoczna jest data 1901 rok.



Dosłownie kilkanaście metrów dalej znajduje się cokół, na którym prawdopodobnie znajdował się także kamienny krzyż. Ten cokół jako jedyny z pokazanych powyżej jest widoczny z obecnej drogi.
Znajduje się niemal dokładnie po drugiej stronie potoku, gdzie widzieliśmy mogiłę nieznanego żołnierza.

Na nim także udaje się odczytać datę, prawdopodobnie postawiono go w 1908 roku.

To zdjęcie pokazuje w którym mniej więcej miejscu się znajdujemy :)
Cerkiew to dobry punkt orientacyjny.

Na koniec taki obrazek. To wyręb, ponad miejscem po starej cerkwi. Nie wiem, może znajdowały się tam chore jodły? W każdym razie wszystko zostało wycięte w pień, oraz spalone. Widać tam teraz sadzonki młodych buków.



Przez Zyndranową przebiega zielony szlak z Barwinka przez Ostrą do Przełomu Jasiołki. Szlak ten prowadzi koło krzyża na przełęczy, a potem koło cmentarza w Zyndranowej w górę.
Od schroniska studenckiego czerwone znaki doprowadzą nas do granicznego szlaku niebieskiego.
Istnieje możliwość noclegu w bazie SKPB Rzeszów, gdzie znajduje się 30 miejsc noclegowych, lub w jednej z dwóch agroturystyk we wsi. 
Obecnie w Zyndranowej mieszka około 30 rodzin, w większości pochodzenia łemkowskiego, w przeważającej części już zasymilowanych, kilka rodzin mieszanych i 4 rodziny osadników. Większość mieszkańców utrzymuje się z rolnictwa i prac leśnych.
W ogóle nie odczuwa się tutaj bliskości głównej drogi (choć na prawdę jest dosłownie za góreczką), cisza spokój. Można wiele się dowiedzieć o łemkowskiej kulturze, dzięki Muzeum prowadzonemu przez Pana Gocza. 
Jest to niezwykłe miejsce w którym ziemia nasiąknięta jest krwią z wojennych pól bitew, a potok Panna szepcze nam historię żyjących tutaj przez wieki Łemków. 
Zachęcamy do odwiedzania i odkrywania takich nadzwyczajnych miejsc jak Zyndranowa.




Kasia



Źródła:

,,Beskid Niski od Komańczy do Wysowej", W. Grzesik, T. Traczyk, B. Wadas, Warszawa 2015
,,Beskid Niski dla prawdziwego turysty", Oficyna Wydawnicza ,,REWASZ", Pruszków 2015

14 komentarzy:

  1. Kolejne cenne miejsce na mojej liście miejsc do odwiedzenia.
    A krzyże jak zwykle piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Zyndranowej jeszcze napiszemy bowiem znajduje się tam Muzeum Kultury Łemkowskiej które zasługuje na osobny wpis ! :)

      Usuń
    2. Z przyjemnością przeczytam.

      Usuń
  2. O tej pojedynczej mogile i pomniczku czołgistów nie miałem pojęcia. Krzyże zmuszają do zadumy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są raczej takie ciekawostki, nie każdemu chce się je odszukać :)

      Usuń
    2. Smaczki na szlaku - fajnie że je znaleźliście - jak wrócę w te tereny to też postaram się tam dotrzeć.

      Usuń
    3. Wczoraj dowiedzieliśmy się jeszcze o dwóch miejscach w Zyndranowej które są mało znane a warte obejrzenia. Jest powód by znów tam wrócić co zapewne uczynimy ! :) Mamy przedwojenną mapę WIG-u więc może uda nam się je odnaleźć....

      Usuń
    4. To czekam na relację, mile widziane namiary GPS.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wieś Zyndranowa jest świetnym miejscem na wypoczynek i odizolowanie się od dużych i hałaśliwych miast. Do Zyndranowej przyjeżdżam od kilkunastu lat, by porządnie wypocząć a także rozerwać, choć wieś znajduje się daleko od większych miast nie ma tam czasu na nudę. Mieszkańcy są bardzo przyjaźni i życzliwi dogadają się z każdym i pomogą jeśli będzie trzeba :) Polecam dom Agroturystyczny "Nad Panną" (dom przy którym stoi kamienny krzyż - 11 zdj. Od dołu) Dobrze wyposażone i wygodne pokoje na dwóch piętrach, pyszne posiłki, które serwuje właścicielka i można je zjeść w domu lub jeśli jest ciepło na dworze w altanie, a wieczorami możliwość tańców i śpiewów przy ognisku ;) Serdecznie polecam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zyndranowa nam też się spodobała, mamy nadzieję że zawitamy tam jeszcze nie raz :) Szczególnie ładnie wieś prezentuje się z okolicznych wzgórz !

      Usuń
    2. Ja tam przyjeżdżam nie tylko ze wzgledu na piękne widoki i wypoczynek lub wieczorne wypady w teren ale także po to by odwiedzić moją rodzinę, która tam mieszka :) Mój wujek robi przepyszne wędzone lub zwykłe białe sery z krowiego mleka :)

      Usuń
  5. Chatka SKPB to fantastyczne miejsce :) Mają tam nawet kominek w kształcie... kufla piwa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo kiepskiej pogody ktoś tam wtedy był i robił porządki wokół chatki :)

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!