sobota, 18 lutego 2017

W dorzeczu rzeki Osławy - Turzańsk

Turzańsk to wieś leżąca w północno-wschodniej części gminy Komańcza. Ulokowana została w widłach rzeki Osławy i potoku Osławka. Wieś ta powstała na początku XVI wieku za sprawą przywileju lokacyjnego, który został wydany Jaczkowi, synowi kniazia ze Szczawnego przez ówczesnego starostę sanockiego - Mikołaja kamienieckiego.
W latach 1657-1658 Turzańsk znalazł się na szlaku najazdu wojsk Rakoczego i węgierskich Tołchajów. W tym czasie został niemal doszczętnie zniszczony. Po 1772 roku był jedną ze wsi galicyjskich. W tym okresie funkcjonowała we wsi szkoła.




W 1898 roku ww wsi mieszkało 652 osoby w 91 gospodarstwach. Podczas I wojny światowej w Turzańsku na dłużej zatrzymał się front austriacko-rosyjski. Działania wojenne w tym rejonie przyniosły wiele ofiar po obu stronach. Poległych w walce grzebano na przełęczy, 500 m nad cerkwią. W tej samej mogile spoczywają także ofiary epidemii cholery. Po II wojnie światowej wieś wysiedlono w ramach akcji "Wisła". Do opuszczonej wsi wprowadzili się Polacy. Po 1956 roku do wsi powróciło kilkanaście rodzin łemkowskich.



Charakterystycznym obiektem we wsi jest położona w jej dolnej części zabytkowa drewniana cerkiew pw. św. Michała Archanioła. Pierwsza cerkiew w Turzańsku wzmiankowana była w 1526 roku. Stojąca tu dziś cerkiew pochodzi z lat 1801-1803, wzniesiona została jako grekokatolicka i była wówczas cerkwią parafialną. Po wysiedleniu Łemków cerkiew była użytkowana przez parafię rzymskokatolicką w Komańczy. W roku 1963 oddano ją w użytkowanie prawosławnym i taką rolę pełni do dziś.



Świątynia jest cerkwią łemkowską typu wschodniego, który  był rozpowszechniony w XIX wieku w dolinie rzeki Osławy. Wnętrze zdobią interesujące, nietypowe malowidła m. in. nad ikonostasem znajduje się panorama górska ( zapewne Bieszczady widziane z okolicznych niezalesionych wzgórz) a w babińcu - malowidło przedstawiające Chrystusa w chacie łemkowskiej. Ciekawostką jest że w cerkwi nie ma prądu, przez co nastrój podczas nabożeństw jest ponoć szczególnie podniosły.
W czerwcu 2013 roku cerkiew została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.


Drewniana dzwonnica

Przed cerkwią stoi najwyższa ponoć drewniana dzwonnica cerkiewna w polskich i słowackich Karpatach, wzniesiona w 1817 roku.


Nagrobek na cmentarzu przycerkiewnym

Cmentarz wiejski



Teraz będzie kilka słów o naszej wędrówce przez Turzańsk,  okoliczne wzgórza i najwyższe z nich - szczyt Suliła ( 759 m . n.p.m.). Wędrówkę naszą rozpoczynamy od obejrzenia cerkwi do której prowadzi wąska i stroma droga :) Jakoś nasz samochód poradził sobie z podjazdem i zostawiamy go na malutkim parkingu pomiędzy cmentarzem a cerkwią. 

Idziemy w górę wsi, w stronę Przełęczy pod Suliła ( 609 m n.p.m.).

Wyremontowany łemkowski krzyż z 1906 roku


We wsi zachowały się jeszcze nieliczne łemkowskie chaty, już raczej nie zamieszkana. Służą jako budynki gospodarcze, składziki lub w ogóle nie są używane czy remontowane...

Stare zagrody łemkowskie

Dostrzegamy ciekawą, współczesną kapliczkę przydrożną, chociaż nie wiemy jak zakwalifikować ten znak wiary gospodarzy :) 



Chcieliśmy w tym miejscu pozdrowić dużą grupę młodzieży którą mijaliśmy po drodze. Dzięki temu, że przetarli szlak, którym zamierzaliśmy iść nasza wędrówka była łatwiejsza i mniej męcząca :) Była to młodzież zapewne z jakiejś klasy o profilu wojskowym co wywnioskowaliśmy po ich ubiorach w kolorze khaki :) 



Krzyże przydrożne w górnej części wsi :


Łemkowski krzyż przydrożny


Łemkowski krzyż z ciekawą inskrypcją

Inskrypcja na krzyżu brzmi, według naszego wolnego tłumaczenia, tak : O Jezusie! Błogosław zagrodom i gospodarstwom chłopów w Turzańsku. Rok 1894.

Może ktoś lepiej potrafi to przetłumaczyć , czekamy na sugestie :)



Po minięciu ostatnich zabudowań Turzańska podejście zaczyna być bardziej strome. Asfalt kończy się lecz wygodną żwirową drogą można wyjechać na samą przełęcz z której możemy obejrzeć panoramę Turzańska i okolicznych szczytów i wzgórz :) 

Widok z górnego krańca wsi

Na przełęczy ktoś urządził sobie libację , widać to po licznych pustych puszkach po piwie. Słupek z nazwą przełęczy i tabliczkami kierunkowymi też przeszkadzał wiec został przewrócony, mimo że był solidnie wkopany. Daliśmy znać komu trzeba i mamy nadzieje że zostanie naprawiony :) Może metalowy i solidnie zabetonowany oparłby się wandalom...

Zdewastowany szlakowskaz na przełęczy pod Suliłą

W dniu w którym wybraliśmy się do Turzańska padał drobny, marznący deszcz. Drzewa pokryły sie warstwą lodu, przez całe podejście na Suliłę towarzyszył nam bajkowy krajobraz. Lecz z dalekich widoków nici, nad szczytami wisiała mgła a w miejscach odkrytych wiał silny wiatr...









Przez większą część trasy towarzyszył nam młody owczarek niemiecki, bądź mieszaniec, którego spotkaliśmy przy ostatnich zabudowaniach Turzańska. Leżał sobie tam na drodze, a później zaczął iść za nami. Myśleliśmy że wróci do wsi po kilkuset metrach lecz towarzyszył nam w wędrówce przez około 3 godziny :) 




Tajemniczy bukowy las, w oddali nasz towarzysz podróży :)



Pokryte lodem konary szumią złowieszczo :) 

Wieża przekaźnikowa na szczycie Suliły. W Bieszczadach i Beskidzie Niskim powstało wiele takich obiektów dzięki którym nie ma problemów z zasięgiem w większości miejscowości. 

Wieża przekaźnikowa na szczycie Suliły

Od szczytu idziemy już bez szlaku ścieżką którą wydeptała wspomniana wcześniej młodzież :) Musieli mieć dobrego przewodnika bo ścieżka kluczy w gęstym młodniku i naprawdę można by było się tutaj zgubić. Mapy traktują takie krzaki i młody las jako miejsce niezalesione i tak są zaznaczane na mapie.  

Kluczenie przez młody las :)

Mini połoniny nad Turzańskiem :) 

Widok w stronę Wysokiego Wierchu ( 649 m n.p.m.)

 W tyle zostawiamy Suliłę, po prawej widoczna wieża przekaźnikowa


Panorama na dolinę Turzańska i masyw Chryszczatej ( 997 m n.p.m.)

Ostatnim miejscem które chcemy zobaczyć jest cmentarz z I wojny światowej. Jest to metalowy krzyż na kamiennym cokole w miejscu w którym zostali pochowani żołnierze. Postawiono go w 1992 roku. Warto pamiętać o takich miejscach i ocalić je od zapomnienia stawiając chociażby taki krzyż ja ten...





Spojrzenie ze wzgórza na Turzańsk i cerkiew. Czas wracać bo krótki zimowy dzień już się kończy...


Turzańska cerkiew, w oddali zabudowania Rzepedźi

Kto wie, może uda nam się wrócić w te piękne okolice wiosną lub latem :) Muszą być wtedy oszałamiające widoki na pokryte kwiatami łąki, zielone lasy i majaczące w oddali połoniny :) 


Kamil



Źródła: 

Wikipedia

www.komancza.pl

www.bieszczady.net.pl

W. Grzesik, T. Traczyk, B. Wadas - ,,Beskid Niski od Komańczy do Wysowej", Warszawa 2015

4 komentarze:

  1. Bardzo udana wyprawa - koniecznie wróćcie tu wiosną. Będzie na pewno pięknie. Może wtedy zajrzycie do cerkwi i pokażecie te niezwykłe malowidła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sezonie wiosenno - letnim na pewno jest otwarta w weekendy :) Bardzo chcielibyśmy obejrzeć ją w środku !

      Usuń
  2. Te psy w Bieszczadach, na Niskim czy na Pogórzu spotykam chyba zawsze. Dziadek mi opowiadał że to strażnicy i opiekunowie tych miejsc... Kto wie może sam Król Magur ich wysyła by "miały oko" na wędrowców, a one tylko udają psią powierzchowność? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest co napisałeś :) Kilkukrotnie towarzyszyły nam pieski, najczęściej niewielkie kundelki, ale pierwszy raz tak długo nam towarzyszył i to duży pies...

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!