sobota, 18 listopada 2017

Krajobraz popeegerowskiej wsi - Ożenna

W poprzednim tygodniu prezentowaliśmy Wam popeegerowską wieś Wyszowatka, dzisiaj także pozostaniemy w tym swoistym klimacie. 
Ożenna - bo o niej dziś chcę opowiedzieć leży w dość rozległej dolinie, gdzie wije się potok o nazwie Ryjak, który jest prawym dopływem Wisłoki. Obecnie znajduje się tam kilka domów, oraz pozostałości dawnego PGR-u. We wsi mieszka teraz około 100 osób, ale nie zawsze tak było...



Na tym terenie, jak wiadomo do 1947 roku przebywali Łemkowie. Ówczesna Ożenna ciągnęła się od drogi do Żydowskiego w stronę granicy, a mianowicie w stronę Przełęczy Kuchtowskiej. Na początku XX wieku mieszkało i żyło tutaj 369 Łemków. W 1945 roku większość wyjechała do Związku Sowieckiego, natomiast pozostałe 6 rodzin przesiedlono na Ziemie Odzyskane.
Nazwa miejscowości pochodzi od słowa ożynna oznaczającego ,,jeżynę".

Ożenna nigdy nie była samodzielną parafią, należała do parafii w Grabiu. Cerkiew filialną pobudowano w roku 1867 i nosiła imię św. Bazylego Wielkiego.  W czasie schizmy tylawskiej w Ożennej nie znaleźli się zwolennicy prawosławia i wioska pozostała unicka.

Na cerkwisko dość łatwo trafić, znajduje się tuż za zabudowaniami dawnego PGRu i można je zlokalizować po ogromnych drzewach, które pierwotnie rosły wokół cerkwi. Tuż obok znajduje się cmentarz z pierwszej wojny i cmentarz wiejski.

prof. St. Leszczycki, 193x, Ożenna, cerkiew

Sama cerkiew nie przetrwała, rozebrano ją w 1953 roku.

1943 rok - pogranicznicy pozujący do zdjęcia na tle cerkwi 

W latach 50 - tych, a wiec tuż po wysiedleniu ostatnich autochtonów na terenie wsi Ożenna zaczęło gospodarować Państwowe Gospodarstwo Rolne. Ale do tego wrócę za chwilę, bo to bardzo ciekawy temat...
Natomiast wróćmy na teren cerkwiska. Jak wspomniałam tuż obok znajduje się cmentarz wojenny nr 3.


Inskrypcja na ścianie "rosyjskiej":
POLEGŁYM WROGOM MIEJSCE OSTATNIEGO SPOCZYNKU POŚWIĘCAJĄ
WSPÓŁCZUCIE I HUMANIZM JAKO WZOROWI ŻOŁNIERZE

Cmentarz składa się z dwóch kwater oddzielonych od siebie niskim murkiem. Jedna część poświęcona jest żołnierzom armii rosyjskiej, a druga armii austro-węgierskiej. Obie części wyglądają raczej tak samo, a różni je tylko napis na tabliczkach oraz na dużej tablicy inskrypcyjnej znajdującej się na tzw. ścianie pomnikowej.


W 2006 roku staraniem gminy Krempna, oraz dzięki współpracy Austriaków udało się odnowić znajdujący się wówczas w kiepskim stanie cmentarz i oficjalnie otworzyć na nowo przy udziale delegacji z Austrii, Słowacji i Ukrainy, oraz przedstawicieli rodzin poległych żołnierzy.
W lesie, w pobliżu granicy polsko-słowackiej znajdują się jeszcze dwa cmentarze wojenne i numerach 1 i 2. Są to mogiły w postaci kurhanów. Kiedyś zapewne się tam wybierzemy :)


Tuż za murkiem mieści się cmentarz wiejski, na którym zachowało się kilka nagrobków łemkowskich. Część z nich jest kompletna i trzyma się nieźle, a po niektórych zostały już tylko te dolne części - cokoły. Podejrzewam, że może to po części zależeć od użytego surowca, a po części też od tego, że nikt szczególnie nie baczył na to miejsce. Teraz cmentarz jest ogrodzony drewnianymi żerdziami, ale chyba od niedawna...



Cmentarz, a raczej cmentarze w Ożennej odwiedziliśmy tuż po Wszystkich Świętych. Trawa wykoszona, zgrabiona, teren generalnie uprzątnięty, ale nikt nie zapalił w tym miejscu znicza, zarówno po stronie łemkowskiej, jak i na cmentarzu wojennym. 
Tacy jesteśmy wspaniałomyślni, że przejeżdżając na przykład koło cmentarza wojennego, który znajduje się bezpośrednio przy głównej drodze, zatrzymamy samochód i zapalimy znicza...Ale tutaj, gdzie trzeba podjechać, podejść po błocie to już nikt. 

A jak są krowy, to jest i błoto...


Jako dziecko zawsze zastanawiałam się co w szczerym polu robią bloki, pytałam rodziców: Dlaczego? Po co? 
,,Nie zrozumiesz" - mówili.
Teraz sama zgłębiam temat Państwowych Gospodarstw Rolnych i próbuję zrozumieć tę ideę. A łatwe to nie jest, bo nie pamiętam ,,tamtych" czasów. Mogę jedynie wziąć aparat i spróbować pokazać jak ja to widzę no i jak to teraz wygląda. Część z Was - pamiętająca lata świetności PGR-u tego, czy innego pewnie z westchnieniem wspomina jak to było, kiedy wysyłali tam do zbierania ziemniaków, czy innych robót. Młodsza część może zobaczyć chociaż fragment tego, jak to dawniej wyglądało, jaką potęgę stanowił PGR. 
W Ożennej akurat prawie wszystkie budynki po PGR-ze które przetrwały do dnia dzisiejszego są użytkowane.










Kolektor


Nie wszędzie tak jest, ale tutaj w Ożennej przetrwało sporo łemkowskich kapliczek i krzyży. Nie wiem do końca od czego to zależy, że w jednej wsi te pamiątki po dawnych mieszkańcach były niszczone, a w innych przetrwały. Zależało to zapewne zwyczajnie od ludzi, którzy tu pracowali i mieszkali. 
Choć to też nie zupełnie jest tak, że te w Ożennej czasy PGRu przetrwały bez skazy...
Przyjrzyjcie się figurze Świętej Rodziny z 1901 roku...

Na cokole przedstawiono śś. Mikołaja, Piotra i Pawła

 Wyraźnie widać, że postacie były pozbawione głów i nie sądzę, żeby to był przypadek.


Opodal owej figury znajduje się kapliczka z 1897 roku:


A całkiem niedaleko na łące piękny kamienny krzyż...




Zlokalizowaliśmy jeszcze jeden łemkowski krzyż w okolicy bloków, skryty w zaroślach, kolejny zaś znajduje się w miejscu gdzie kończyły się dawne zabudowania Ożennej - te przedwojenne. Należy go szukać w polach w stronę Przełęczy Kuchtowskiej. My nie dotarliśmy tam ze względu na błoto, oraz kończący się dzień, ale z pewnością tam wrócimy.

Kapliczka przy drodze wiodącej do granicy państwa. Obecnie możliwe, że znajduje się na terenie Grabiu, ale przed wojną najprawdopodobniej ta część należała do Ożennej

Pozostałości... może chyży? Znajdujące się niedaleko strażnicy granicznej

Bardzo charakterystyczna jest wieża przekaźnikowa znajdująca się na łuku drogi w stronę Granicy Państwa. Sami mieszkańcy parę lat temu byli oburzeni, że wieżę postawiono bez ich zgody, jednak zaczęli swoje protesty już "po fakcie" i nic nie mogli zrobić... Więcej na ten temat można przeczytać w tym artykule.


Niemniej jednak wieża chyba już na stałe wpisała się w krajobraz tej wsi...



Zachód słońca nad Ożenną, taki inny i nieoczywisty


Ożenna, to miejsce dla koneserów Beskidu Niskiego :)  Takie odnoszę wrażenie, bo żeby dostrzec piękno, oryginalność i nieszablonowość tego miejsca, to trzeba się wczuć, trzeba poświęcić temu miejscu trochę czasu i uwagi. 
Uważam, że akurat ta wioska nie należy do chętnie odwiedzanych przez turystów, a jak już to tylko przejazdem, a szkoda...





Kasia




Źródła:

Grzesik W., Traczyk T., Wadas B. ,, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej", Warszawa 2015

sobota, 11 listopada 2017

Wyszowatka - krajobraz popeegerowskiej wsi

Nazwa wsi Wyszowatka ( po łemkowsku Wyszewatka ) pochodzi od słowa wisz, oznaczającego zarośla,sitowie, mokra łąkę. Istotne Wyszowatka w znacznej części położona jest na terenie podmokłym. Do 1968 roku obowiązywała pisownia nazwy Wyszowadka

Pierwsza wzmianka o wsi pochodzi z 1595 roku. W 1629 roku wioska była własnością Marka Antoniego Stadnickiego. Znajdowały się tu wówczas trzy dworzyszcza wołoskie i dworzyszcze sołtysie. W 1890 roku żyło tu 303 grekokatolików.

Plac w centrum wsi


Podczas I wojny światowej blisko połowa mieszkańców wsi, obawiając się represji ze strony wojsk austriackich, razem z cofającymi się Rosjanami zbiegła na wschód. Po 1931 roku prawie wszyscy z mieszkających tu wtedy 210 grekokatolików przeszło na prawosławie. W 1932 wzniesiono okazałą drewnianą cerkiew ( wcześniej nie było żadnej).


Wyboista droga z Grabiu do Wyszowatki

W 1936 roku mieszkało tutaj 178 prawosławnych i 41 unitów. W roku 1938 wybudowano szkołę. Mieszkańcy wsi byli nastawieni nieprzychylnie do narodowych idei ukraińskich, nazywali siebie Rusinami.

Mnóstwo tutaj wierzb bo teren jest podmokły


We wrześniu 1939 roku polskie oddziały Obrony Narodowej okopały się wokół wioski. Niemcy jednak ich nie zaatakowali. Jedynie nocą Słowacy podeszli grzbietem od granicy i zaczęli ostrzeliwać Polaków, lecz wkrótce się wycofali. Oddziały polskie po kilku dniach odeszły na północ bez walki.


Łemkowska kapliczka w polach, przed wsią




Po drugiej wojnie światowej wioskę w całości wysiedlono do Związku Radzieckiego. Wyjechało 240 osób... Powstało tutaj spore Państwowe Gospodarstwo Rolne oraz zakład karny. Do dziś zabudowa wsi składa się głównie z bloków popegeerowskich, zamieszkałych zabudowań zakładu karnego, domów jednorodzinnych jest zaledwie kilka.



 Stara kapliczka tuż przy PGR-ze

Do Wyszowatki wybralismy się w szary, mglisty, jesienny dzień. W dzisiejszym wpisie większość zdjęć będzie czarno-białych gdyż uważamy że lepiej oddają klimat tego miejsca :) Naszą wędrowkę rozpoczynamy z miejscowości Grab skąd prowadzi do Wyszowatki bardzo już zniszczona asfaltowa droga pamiętająca zapewne czasy świetności PGR-u...


 Widać że o kapliczkę ktoś dba

Najciekawszym zabytkiem niewątpliwie jest kapliczka. Fundowana została w 1926 roku przez Dańkę Bajsę. Na dachu znajduje się zapewne oryginalny krzyż. W środku znajduje się współczesna figura Matko Boskiej przybrana sztucznymi kwiatami. Drzwi zamykane są na haczyk więc można zajrzec do środka :)



Schludne wnętrze kapliczki

 Tuż obok znajduje się kamienny cokół z resztkami krzyża....


Teren po byłym PGR-ze jest zdewastowany. Oznaczony jest tabliczkami z napisem " Teren Prywatny" lecz bramy sa pootwierane i z wejsciem nie byłoby problemu :) Dachy kryte są niebezpiecznym eternitem, jakże popularnym za czasów komuny. Część budynków w zachodniej części jest uzytkowana jako stajnie dla bydła. Działa tutaj prywatne gospodarstwo  które wypasa krowy na rozległych łąkach znajdujących się dookoła wioski.



Większość budynków jest obecnie nieużywana




Czasy świetności mają już dawno za sobą... 


Miejsce po cerkwi znajduje się w centrum obecnej wsi. Jest to wyasfaltowany plac manewrowy dawnego PGR-u , obecnie składowane są w tym miejscu bele siana...

Wyszowatka na przedwojennej mapie WIG


 Tu gdzie leżą bale stała niegdyś cerkiew...


Archiwalne zdjęcie drewnianej cerkwi prawosłąwnej, rozebranej w 1954 roku przez PGR


By dojść do miejsca gdzie znajdował się cmentarz wiejski należy skręcić obok tego placu w prawo i błotnistą drogą przejść kilkaset metrów. W oddali dostrzeżemy  w zagajniku pojedyńczy krzyż z zawieszoną na nim zardzewiałą tablicą.

 By dostać się na cmentarz trzeba pokonać elektryczne pastuchy i błoto...

Sądzimy że jest to tzw. krzyż gromadzki postawiony na cmentarzu. Nie zachowały się tutaj niestety żadne nagrobki... Pamiętajmy o takich miejscach, zapalmy znicz, pomódlmy się...



Mieszkańcy wioski w naszym odczuciu starają się jak mogą by polepszyć swój byt. Dużo widzieliśmy tam nowego sprzętu rolniczego, traktorów, sprzętu do zrywki i wywożenia drewna. Część osób pewnie wyjechała za granicę i tam zarabia pieniądze dla rodzin. Reszta pracuje na miejscu w gospodarstwie rolnym lub w lasach przy ścince drzew.  Bo cóż pozostało mieszkańcom tej małej osady położonej tuż przy granicy polsko-słowackiej, z dala od wielkich miast???  Z pracą tu bardzo cieżko a za coś żyć trzeba...







 Dzieki funduszom unijnym można rozwijać gospodarstwo :) 


 Służąca jako magazyn naczepa PEKAES Warszawa :) 


Za blokami mieszkalnym nieco dalej napotykamy kucyki które pasą się w tym miejscu podczas każdej z naszych wizyt w Wyszowatce. Cóż, reszta łąk zarezerwowana jest dla krów :) 



Ostatnimi zabudowaniami we wsi są niskie budynki w których mieściło się niegdyś więzienie. Zostało ono zlikwidowane w latach 70-tych XX wieku a mieszkania oddane do dyspozycji pracowników PGR-u.




Wieźniowie zakładu karnego  dopuszczali sie dewastacji krzyży przydrożnych i kapliczek zarówno w Wyszowatce jak i w sąsiedniej, wysiedlonej miejscowości Długie. Co ciekawe przed barakami w których mieszkali stała również kapliczka i krzyż. One nie zostały przez nich zniszczone. Czyżby jednak bali się gniewu bożego?


         Kapliczka przed dawnym zakładem karnym


 Krzyż przy wjeździe na teren dawnego zakładu karnego, najlepiej zachowany z wszystkich w Wyszowatce


I jego dość czytelny cokół...

Krzyże i kapliczki w Wyszowatce zostały wykonane przez kamieniarskie spółki z Bartnego


Zachowało sie kilka kamiennych cokołów lecz żeliwnych krzyży które tam niegdyś stał dawno już nie ma...





Jakby ktoś chciał zrobić zakupy w Wyszowatce to oczywiście jest taka możliwość :) Trzeba tylko trafić na godziny otwarcia sklepu, który jest całkiem nieźle zaopatrzony ( sprawdziliśmy to zaglądając przez szybę:) .





Do Przełęczy Długie ( 550 m n.p.m.) prowadzi szeroka droga najlpierw asfaltowa, do ostatnich zabudowań wsi, poźniej kamienista ale też da się przejechać. Minąwszy Przełęcz droga staje się węższa, bardziej wyboista i jadąc osobówką przez Długie do Radocyny należy zredukować prędkości bardzo uważać by nie rozwalić sobie np. miski olejowej w samochodze :)




Mimo że przez Wyszowatkę ne prowadzi żaden szlak pieszy warto się tutaj wybrać na wędrówkę lub przejażdzkę na rowerze. Nie ma tutaj stromych podjazdów, podejść są za to niezwykłe widoki, stada krów, krzyże przydrożne i nieco dalej miejsca po wsiach łemkowskich ( Długie, Czarne, Radocyna).


Kamil


Źródła:

 Grzesik W., Traczyk T., Wadas B. ,, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej", Warszawa 2015