sobota, 23 września 2017

W dolinie Osławy - Szczawne

Szczawne to obecnie średniej wielkości wieś położona w dolinie Osławy. Swoją nazwę zawdzięcza źródłom mineralnym, tzw. szczawom, które występują na terenie wsi.
Szczawne powstało na początku XV wieku jako jedna z pierwszych wsi na prawie wołoskim i było wzorem dla tych później zakładanych osad. W tej wsi rezydował krajnik - zwierzchnik wszystkich osad wołoskich starostwa sanockiego, tworzących tzw. krainę. Podstawową powinnością krajników i kniaziów była gotowość do zbrojenia się, czyli służba wojskowa.

Podczas zaborów Szczawne weszło w skład rządowych dóbr kameralnych i zostało sprzedane rodzinie Groblewskich, która tutejszy majątek utrzymała aż do parcelacji po II wojnie światowej. Jeden z jej przedstawicieli napisał sztukę z życia Łemków pt. ,,Grajek z gór".
Pod koniec XIX wieku we wsi były młyn, tartak, cegielnia i dwie karczmy.
W 1921 roku wieś liczyła 131 domów i 748 mieszkańców (695 grekokatolików, 15 rzymskich katolików i 38 przedstawicieli wyznania mojżeszowego).
W czasie powojennych wysiedleń wieś została niemal całkowicie wyludniona...


W części wsi znajdującej się bliżej Rzepedzi znajduje się drewniana cerkiew grekokatolicka p.w. Zaśnięcia Matki Bożej z 1889 roku, użytkowana obecnie jako prawosławna.
Po wysiedleniach budynek cerkwi był użytkowany przez pobliski PGR, a następnie sprzedany osobie prywatnej i przeznaczony do rozbiórki. Cerkiew przetrwała dzięki staraniom powojennych osiedleńców, oraz nielicznych autochtonów, którzy powrócili tutaj po 1956 roku.
Świątynia ta została zbudowana przez cieślę Hojsana z Płonnej.


Dróżka do cerkwi

Od góry

Wejście do cerkwi z wyrytą na kamieniu datą budowy

Wewnątrz znajduje się ikonostas z XIX wieku, oraz polichromia figuralna  z 1925 roku. Ciekawostką jest fakt, że cerkiew nie ma elektrycznego oświetlenia, a nabożeństwa, które odbywają się tutaj co drugą niedzielę odprawiane są przy świecach. 



W pobliżu cerkwi, po jej zachodniej stronie, skryta częściowo za drzewami znajduje się dzwonnica, również z 1889 roku. Wewnątrz znajdują się cztery dzwony.


Nowszy cmentarz usytuowany się właśnie za dzwonnicą, na małym wypłaszczeniu. A starsza jego część znajduje się tuż nad cerkwią na sporym brzegu. 

Grób rodziny Radziejowskich

Bardzo spodobał mi się ten krzyż


Tuż przy ścianie cerkwi również znajdują się nagrobki...

Nagrobki na cmentarzu przycerkiewnym odrestaurowano w 2003 roku


Krzyż wzniesiony z okazji 1000-lecia chrztu Rusi

Od strony Rzepedzi, jeszcze przed cerkwią znajdują się budynki popeegerowskie.


Warto zaznaczyć, że tutaj między tymi zabudowaniami, a znajdującą się obok stacją benzynową wiedzie Szlak Szwejkowki na Rzepedkę, a w dalszym ciągu na Kamień :)
Szczawne jest wspomniane w ,,Przygodach dobrego wojaka Szwejka"


droga wojewódzka 892 biegnąca przez Szczawne

Dalej w kierunku Kulasznego, przy drodze napotykamy kilka przydrożnych krzyży i przepiękną drewnianą zrębową kapliczkę z końca XIX wieku. 


Kapliczka została wyremontowana w 2004 roku, widać, że gonty są nowe, że jest zadbana. Stoi blisko drogi, na takim specyficznym łuku.

Charakterystyczny baniasty hełm

Wybaczcie kiepską jakość zdjęć jej wnętrza, ale jest tam na prawdę bardzo ciasno. Stanęłam przy drzwiach, a poruszył się cały ołtarzyk... Ale to dobrze, że jest otwarta i można zobaczyć w pełnej krasie jej urok.

Ołtarzyk pięknie przystrojony charakterystyczną haftowaną szarfą

Zobaczcie na to malowidło na suficie

Widać też jakieś słowa, ale nie umiem ich odczytać

Przydrożne krzyże, choć skromne w tamtych stronach, nie tak okazałe jak w Beskidzie Niskim, to zadbane, odmalowane.
Znajdują się w pobliżu drewnianej kapliczki, po dwóch jej stronach :)



Ciekawostką jest, że w Szczawnem znaleziono monety rzymskie z czasów cesarzów Trajana i Hadriana (100 - 138 r. n.e.) co wskazuje, że w czasach starożytnych, tutaj - doliną Osławy wiódł już wówczas szlak handlowy. 
Dwa kilometry od centrum wsi znajduje się stacja kolejowa Szczawne - Kulaszne. Leży na linii kolejowej Zagórz - Medzilaborce, nie ma tam stałych kursów, a tylko sezonowe (jak na przykład szynobus ,,Wojak Szwejk" który jeździł tamtędy w wakacje).

Szczawne za sprawą swojego położenia na skrzyżowaniu dróg wojewódzkich jest bardzo często omijane przez turystów. Jeśli już ktoś tedy przejeżdża, to zatrzymuje się przy cerkwi. My spotkaliśmy tam nawet zwiedzających obcokrajowców przy tej świątyni :)
Może górki nie są tu zbyt wysokie, może spacer główną drogą nie jest najprzyjemniejszy, ale warto czasem się zatrzymać i zwrócić uwagę na to, co inni omijają :) 




Kasia




Źródło:

Przewodnik ,,Bieszczady dla prawdziwego turysty", Oficyna Wydawnicza ,,REWASZ", Pruszków 2012


sobota, 16 września 2017

Na północnych rubieżach Beskidu Niskiego - Bucznik ( 519 m n.p.m.)

Z powodu braku czasu nasze wedrówki ostatnio sa jakby krótsze lecz wykorzystujemy nawet w tygodniu wolne popołudnie by wybrać się gdzieś niedaleko. Padło na górę Bucznik (519 m n.p.m.). Dobrym miejscem wypadowym na jej szczyt jest Nowy Żmigród z którego jest na nią około 6 km w jedną stronę. Można również wybrać krótsze warianty marszu: z Mytarza, Mrukowej lub Brzezowej.


Bedziemy wedrować zielonym szlakiem PTTK, zostawiamy samochód na rynku w Nowym Żmigrodzie i ruszamy :)

Kładka którą można przejść z Nowego Żmigrodu do wsi Mytarz

By dostać się na górę Bucznik musimy przejść przez miejscowość Mytarz. Wieś początkowo nosiła nazwę Mytarza Wielka, z czasem skrócono ją jednak do pierwszego członu. Termin "mytarz" to najprawdopodobniej nazwa kulturowa i oznacza miejsce, w którym pobierano myto (opłatę) za przewożone towary. Według legendy pierwotna nazwa wsi to Witasz. Lokalne podanie głosi, że w tym okolicach doszło do powitania św. Wojciecha z Bolesławem Chrobrym, stąd nazwa Witasz, przekształcona później na Mytarz.



 Zielony szlak prowadzi przez wioskę bardzo fajnymi scieżkami biegnącymi tuż obok domów :) Niektóre wyłożone są płytami, obsadzone kwiatami, tuz obok płynie rzeka Wisłoka.
Ścieżka biegnie z dala od drogi asfaltowej, spotykamy jedynie rowerzystów gdyż biegnie tędy również szlak rowerowy.



Mytarz położony jest na zachodnim brzegu Wisłoki, w kotlinie między górami, na wysokości około 270 m n.p.m. Klimat sprzyja rolnictwu gdyz jest tu sporo pól uprawnych a nawet sadów.




Tuż sa wsią napotykamy niedawno posadzone sady lecz pełne jabłek. Smacznie wyglądaja lecz nie chcemy się tam zakradać :)



Widoczny jest również wierzchołek góry Grzywackiej (567 m n.p.m.), krzyż milenijny z platformą widokową i księżyc :)



Opuszczamy utwardzone drogi i kierujemy się polną drogą w kierunku lasów i zarośli którymi będziemy wędrować aż na sam szczyt gdzie oczekujemy jakiś spektakularnych widoków :)


Na granicy lasu napotykamy kapliczkę, ładnie odnowioną . Obok jest ławeczka na której można usiąść. Stoją przy niej również świeże kwiaty czyli ktoś o nią dba. Nie wiemy niestety nic o jej historii...



Sam las jest mało ciekawy. Na początku obserwujemy ładne okazy jodeł i innych okazałych drzew lecz im wyżej las zamienia się w nieciekawe leszczyny, zarośla.

Nawet kilka grzybów tutaj znaleźliśmy


Siedlisko kleszczy w leszczynach...

Gdy las się skończy po około 200 metrach docieramy na szczyt. Teraz kilka słów o nim samym :)


                            Tabliczka na szczycie

Wyrażnie izolowany masyw Bucznika zaliczamy do Pasma Magurskiego. Masyw jest dosyć wyraźnie rozciągnięty na osi wschód- zachód. Jego stoki są strome, mocno rozczłonkowane dolinami małych cieków wodnych. Północne i wschodnie stoki masywu porośnięte sa lasem, natomiast południowe i zachodnie okrywają w większości łąki i pastwiska a nawet pola uprawne.

Takie widoki zastaliśmy na szczycie :

    Na południu charakterystyczny masyw Kamienia nad Kątami ( 714 m n.p.m.)

   Nieco na zachód pola wsi Brzezowa oraz stoki Ostrysza i Trzech Kopcy (696 m n.p.m.)


    Szersza panorama na południe :)


    Widok w kierunku północnym na wiatraki we wsi Pielgrzymka oraz tereny gminy Dębowiec :)


    Płaskie tereny u podnóża Beskidu Niskiego. linia drzew wyznacza przebieg drogi wojewódzkiej         relacji Gorlice- Nowy Żmigród


    Górujący nad całym powiatem jasielskim Liwocz ( 562 m n.p.m.), najwyższe wzniesienie Pogórza     Cieżkowickiego


    Ogólna panorama widoku z Bucznika w kierunku północnym

Na Buczniku byliśmy na początku września. Słoneczna pogoda zachęcała do dłuższego odpoczynku na skoszonej łące znajdującej się na szczycie, do robienia zdjęć, po prostu do leniuchowania :) Byliśmy w składzie trzyosobowym co zdarza nam się w tym roku niezwykle rzadko :)

   Milenka na tle Kamienia nad Kątami


   Odpoczynek na górskiej łące :)

I to był było tyle na dzisiaj. Nowy Żmigród zostawiamy sobie na osobny wpis gdyż na to zasługuje. Miejsce to jest nam dobrze znane bo gdy udajemy się w Bieszczady, w okolice Dukli czy Krempnej zawsze tamtędy podróżujemy. Jeździmy tutaj również na zakupy do pewnego dyskontu, którego nazwy nie wymienię :)


                            Schody prowadzące ze żmigrodzkiego rynku na stadion i dalej w stronę Bucznika


                            Kamienice przy rynku i wieża kościelna


                            Wieża kościelna wraz ze skrawkiem rynku


Kamil


Źródła:

www.wikipedia.org

www.nowyzmigrod.eu

sobota, 9 września 2017

Wodospad Magurski i ,,Diabli Kamień" w Foluszu

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o miejscu, które zna prawie każdy, czy to z rodzinnych, niedzielnych wypadów, czy wycieczek szkolnych...A kto jeszcze tego miejsca nie odwiedził, mam nadzieję, że ta notka go do tego zachęci. Mowa o Diablim Kamieniu i wodospadzie Magurskim, które są prawdopodobnie jednym z bardziej rozpoznawalnych i najczęściej uczęszczanych miejsc w Magurskim Parku Narodowym :)
Jeśli jednak nie lubicie tłumów to zdradzę, kiedy się tam wybrać, żeby ich nie było ;)



Opowiem o wariancie przejścia, który my najczęściej wybieramy. Otóż samochód zostawiamy obok wiaty z miejscem wyznaczonym na ognisko, która znajduje się przy zielonym szlaku do Świątkowej Wielkiej. Tam też zaczyna się ścieżka przyrodnicza ,,Folusz". Wspomnę o niej w kilku słowach, ale szerszy artykuł powstanie innym razem. Na ścieżce znajduje się 12 przystanków. Fajne jest to, że MPN (Magurski Park Narodowy) oprócz numerków umieścił na trasie tabliczki z opisem. Dzięki temu można zapoznać się z przyrodą parku nie trzymając w ręku przewodnika. Ścieżka biegnie lasem łącząc ze sobą dwa ciekawe obiekty geologiczne - wodospad i wychodnie skalne.
W drogę!

Można tutaj zapalić ognisko, posiedzieć, ale pamiętajmy że na terenie Parku nie wolno nocować...

Ścieżka jest bardzo wygodna, wydeptana, widać że korzysta z niej sporo osób

Piękna alejka wśród szałwii lepkiej

Ścieżka w wielu miejscach wyłożona jest kamieniami, zapewne tam gdzie teren jest podmokły

Tę trasę przemierzaliśmy kilka razy, ale kiedy tam pójść żeby nie spotkać tłumów? Z całą pewnością nie polecam niedzieli :) Część zdjęć z tego wpisu powstała we wrześniowe sobotnie popołudnie - pogoda była co prawda niepewna, zbierało się na deszcz, ale za to w lesie panowała cudowna aura - zapach wilgoci, cisza, ciekawe światło (w lesie lepiej robi się zdjęcia kiedy nie ma słońca) i na trasie spotkaliśmy dokładnie 5 osób.
Część zdjęć zrobiłam na początku stycznia przy temperaturze -10 stopni, niedziela i nikogo na szlaku :) A szkoda, bo właśnie wtedy jest tam przepięknie! 
Polecam także późną jesień, kiedy buczyna nabiera barw. A najlepszą porą dnia jest popołudnie, bo rano można tam spotkać wycieczki szkolne.

Zimowy las


Buki potrafią tworzyć cudowne formy ze swoich poplątanych korzeni, kiedy spotkają na swej drodze skałę

A teraz może kilka słów o wodospadzie Magurskim. Jest to kilkumetrowy próg skalny na bezimiennym potoku. Swoją obecność zawdzięcza wieloletniej działalności wody spływającej po stoku z pobliskiego źródła. Powoli wypłukiwała ona drobne ziarenka gleby, a następnie nieco twardsze, lecz mało odporne na niszczenie warstwy skalne łupka, licznie występujące w podłożu, tworząc w ten sposób wyraźne koryto. Ten proces działalności wody nazywa się erozją denną.
W czasie tej niszczącej działalności zostały odkryte twardsze warstwy skalne - piaskowce magurskie, których woda nie była w stanie zniszczyć, utworzył się w ten sposób próg skalny.

Przy niskim stanie wodę ledwo widać, ale kiedy spada silnym strumieniem tworzy charakterystyczne doliny wciosowe, zwane inaczej V - kształtnymi.
I takich dolin jest mnóstwo :)

dolina wciosowa

A teraz wodospad :) Można tam zrobić sporo ujęć - zobaczcie:

styczeń 2017
temperatura -10 stopni

wrzesień 2017 - woda jest ledwo widoczna

Woda tutaj nie spada zwyczajnie, tylko w ciekawy sposób prześlizguje się po skale

Zdjęcia nie oddadzą w pełni wyjątkowości tego miejsca. Jest tam stromo, próg skalny jest położony wśród zboczy, w urokliwym zakątku i na prawdę robi wrażenie! 

Buczyna karpacka - człowiek jest taki mały przy jej okazałości

W okolicy wodospadu są też rozrzucone skały pojedyncze i w grupkach...

W kilku miejscach na trasie ścieżki spotkamy barierki, mosteczki czy schodki - tak samo jak na innych tego typu obiektach w Magurskim Parku Narodowym.


Teraz jeszcze pół godziny spaceru do Diablego Kamienia. Przewyższenie na całej ścieżce wynosi zaledwie 170 metrów, więc myślę że spacer nie jest nawet zbyt forsujący, a pozwala poznać różnorodność i przyrodę Parku.

Buczyna Karpacka

W jaśniejszych miejscach lasu można zaobserwować płaty trawiasto-turzycowe

Martwe drewno będące kluczem do ochrony leśnej różnorodności biologicznej

Strefa źródliskowa - gdzie wśród kamieni i rumoszu skalnego, młak i wysięków rozpoczynają swój bieg potoki górskie

W takim lesie nie może zabraknąć grzybów!
Kania czubajka

W zimie zaś dostrzegliśmy puszczyka uralskiego - nie chciał pozować :)

W ten sposób docieramy do wychodni skalnej zwanej ,,Diablim Kamieniem". A dlaczego akurat ,,diabli"? Pewnie znacie tę opowieść, ale może w kilku zdaniach ją przypomnę.
Według legendy skały znalazły się tutaj za sprawą diabła. Gdy w pobliskim Cieklinie rozpoczęła się budowa kościoła diabłom było to bardzo nie w smak. Diabły przyglądały się tej pracy z niedowierzaniem, gdyż zdały sobie sprawę, że gdy powstanie kolejna świątynia znalezienie grzesznika, którego duszę można by zabrać do piekła, będzie coraz trudniejsze. Znalazły na Magurze Wątkowskiej ogromny głaz, uniosły go i zamierzały spuścić na budowany kościół. Ciężki był okrutnie, więc musiały po drodze spoczywać parę razy... Zaczynało świtać, a biesy nie doniosły głazu nawet do Folusza. Wtedy diabły usłyszały pianie koguta, piekielne moce ich opuściły, a głaz wypadł ze szponów, spadając na zbocze góry Kosmy rozpadł się na kilka kawałków.





Można obejść dookoła największą grupę skalną. Wychodnię tworzy sześć bloków skalnych o wysokości do 15 metrów oddzielonych od siebie szerokimi szczelinami. 


Barierki wokół Diablego Kamienia to bardzo dobry pomysł. W wielu miejscach jest tu nachylenie, można się pośliznąć. Szczególnie trzeba uważać zimą.


,,Diabli Kamień" zbudowany jest z gruboziarnistego piaskowca magurskiego i zlepieńców, które powszechnie występują w warstwach skalnych budujących podłoże Beskidu Niskiego. Procesy erozyjne przez wiele lat kształtowały je w różne formy, jak na przykład kociołki skalne - widoczne z góry nieckowate zagłębienia w skale.
Myślę, że nie będę przytaczać tu jakiś geologicznych regułek odnoszących się do budowy, czy sposobu powstania tych wychodni skalnych - jeśli kogoś to interesuje, bez trudu znajdzie te informacje, czy to w Internecie, czy książkach :)

Nie wiem jak dokładnie nazywają się te ,,zielone poduchy" ale świetnie wyglądają :)

Widzicie tą sosnę rosnącą na skale? Niesamowite, jak potrafi sobie radzić w takich warunkach


Takich tabliczek jest sporo, ale NIKT się nimi nie przejmuje... niestety!

Niektórym skałom nadano nawet nazwy (jakoś za bardzo kojarzy mi się to ze Skamieniałym Miastem w Cieżkowicach). I tak te najbardziej efektowne głazy nazwano: Baba Jaga, Jędza i Diabli Mur.
Pomiędzy skałami jest kilka tzw. schronisk (małych jaskiń) pochodzenia erozyjno - wietrzeniowego. Co już można wziąć jako zaczątek legend o zbójcach - o których Andrzej Potocki w ,,Księdze legend i opowieści beskidzkich" wspomina ;)



Znaki ścieżki przyrodniczej wiodą dalej w stronę ruin dawnego tartaku wodnego na Kłopotnicy.

W dół pomiędzy barierkami i dojdziemy do miejsca nad potokiem (gdzie swego czasu można było palić ognisko - teraz nie wiem), przy drodze spacerowej wiodącej koło Domu Pomocy Społecznej w Foluszu

Dwa nowe, zbudowane bodajże w 2016 roku mostki pozwalają na szybsze i łatwiejsze dotarcie do placu gdzie umiejscowiony jest punkt poboru opłat za wejście na szlak 

Potok Kłopotnica skuty styczniowym mrozem


Folusz to miejscowość idealna na weekendowy pobyt, a nawet dłuższy wypoczynek. Można stąd rozpoczynać wyprawy w rejon Magury Wątkowskiej, do Bartnego, na Kornuty. 
Sama miejscowość jest bardzo ciekawa. Oczywiście biorąc pod uwagę bliskość surowca kwitło tu kamieniarstwo za czasów kiedy wioska zamieszkiwana była przez ludność łemkowską. W latach 50-tych w Foluszu odkryto złoża ropy naftowej, które są do dziś eksploatowane...
Ale o tej miejscowości z pewnością opowiemy Wam w osobnym wpisie :)

Wodospad Magurski i ,,Diabli Kamień" to pewnie pierwsze miejsce, które zaproponowałabym komuś, kto chciałby poznać bezsporny urok przyrody Beskidu Niskiego. To jedno z najciekawszych, najbardziej atrakcyjnych miejsc w Magurskim Parku Narodowym! 
Cieszę się, że to akurat ja mogłam pisać o tym terenie, bo byłam tam wielokrotnie a i tak uwielbiam tam wracać i każdego z Was do tego zachęcam :)


Przewodnik po ścieżce przyrodniczej ,,Folusz" do pobrania ze strony Magurskiego Parku Narodowego w formacie PDF: LINK TUTAJ




Kasia