sobota, 17 grudnia 2016

Odkrywanie łemkowszczyzny - Ropki

Od dłuższego czasu bezskutecznie polowaliśmy na słoneczną aurę. Kiedy w końcu prognozy były obiecujące, w niedzielę miało być słonecznie, zostawiliśmy córkę z dziadkami i wyruszyliśmy w okolice Wysowej. Dzień krótki, droga daleka, ale przecież nie można siedzieć w domu, kiedy za oknem piękna zima :) Zastaliśmy w Wysowej delikatny mróz, około 20 cm śniegu - idealnie...

Wyruszamy do Ropek :)


My wybraliśmy drogę od strony Huty Wysowskiej, ponieważ chcieliśmy nacieszyć oczy widokiem z przełęczy...


Ropki ( po łemkowsku Ripky) leżą w zachodniej części Beskidu Niskiego, pośród Gór Hańczowskich. Pierwszy raz były wzmiankowane około roku 1581, jako wieś lokowana na prawie wołoskim z inicjatywy Adama Brzezińskiego.
W 1881 roku wieś Ropki liczyła 336 mieszkańców, zajmujących 56 gospodarstw.
W tym 325 Łemków i 11 Żydów.
Początkowo wieś należała do parochii w Hańczowej, jednak na przełomie XVII i XVIII wieku cerkiew w Ropkach przestała podlegać księdzu z Hańczowej. Wówczas msze zaczął odprawiać ksiądz z Izb.
Prawdopodobnie w 1801 roku powstała we wsi nowa cerkiew pod wezwaniem Narodzenia Bogarodzicy i znów nastąpiło połączenie z parochią z Hańczowej.



Cerkiew z Ropek na szczęście nie podzieliła losu wielu innych łemkowskich obiektów sakralnych. Pod koniec lat 70-tych została rozebrana i przewieziona do Skansenu w Sanoku. Tam musiała czekać około 20 lat na to, żeby została ponownie złożona. Teraz można podziwiać ją w Sanoku, odnowioną, zadbaną...
A jest na prawdę godna uwagi. Wewnątrz można zobaczyć teraz odnowioną iluzjonistyczną polichromię, pokrywającą szczelnie powierzchnię ścian. Zarówno polichromia, jak i ikonostas są dziełem rodziny Bogdańskich z Jaślisk.
Waszej uwadze polecam film Krzysztofa Krzyżanowskiego, o renowacji świątyni, o tym co o przeniesieniu jej sądzili mieszkańcy Ropek...


Mieszkańcy Ropek byli bardzo zaradni. Zakupili las zwany ,,Debra", który znajdował się ponad wsią, dzięki czemu stali się samowystarczalni, a sprzedaż drewna z gromadzkiego lasu pozwoliła przetrwać mieszkańcom w trudnych czasach.
We wsi była także olejarnia, która wytwarzała olej z lnu, folusz, w którym powstawało sukno, a także młyn wodny i dwie kuźnie. Ponadto we wsi mieszkali krawcy, tkacze, cieśle oraz muzykanci.
Poniżej cerkwi znajdowała się karczma prowadzona - jakżeby inaczej - przez Żydów.
Z pomocą Łemków zarobkujących w Ameryce wybudowano szkołę. W 1927 roku otwarto czytelnię imienia Kaczkowskiego.

Prace polowe w pobliżu cerkwi


Ropki, jak inne wsie została wysiedlona. Ostatni mieszkańcy zniknęli stąd w 1947 roku, podczas akcji ,,Wisła". Wróciła tylko jedna rodzina...

Obecnie w Ropkach na stałe mieszka około 20 - 30 osób. Znajdują się tu agroturystyki - wiadomo, bliskość uzdrowiska robi swoje, oraz domki letniskowe. 
No i oczywiście mamy tutaj piękne widoki :)



Wędrując od przełęczy pierwszą agroturystyką jaką napotykamy jest ,,Swystowy sad". Przyznam, że mi najbardziej właśnie ona przypadła do gustu. Po prostu ,,wpisuje się" w ten krajobraz...




Jak czytam na ich stronie, nazwa pochodzi stąd, że gospodarstwo powstało w miejscu gdzie znajdował się sad Piotra Swysta - przedwojennego gospodarza tego miejsca...
W Ropkach znajduje się kilka innych agroturystyk, każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie :)


Niedaleko widzimy dwa przydrożne krzyże, jeden obok drugiego. Podobno zostały przeniesione w to miejsce, ale skąd?


No i oczywiście dom, w którym latem znajdziemy domowe ciasto :)
Widzieliście go także w filmie powyżej, tyle że teraz gospodarzy tam inna Pani...


Opodal znajduje się dość ładna, drewniana współczesna kapliczka...



Droga wije się doliną potoku, mijamy kolejne domy... Jak widać ciągle powstają nowe.


Naszym oczom ukazują się krzyże na górce, znak to, że dotarliśmy do cmentarza i miejsca po cerkwi.  Lubimy stare łemkowskie cmentarze odwiedzać zimą, nie przeszkadzają nam wówczas bujne trawy i zielska, wszystko pięknie widać :)


Ten kamień z pamiątkową tablicą został postawiony i poświęcony niedawno - na początku listopada.
Został on ufundowany przez prof. Andrzeja Jaczewskiego, mieszkańca Ropek od ponad 50 lat. Profesor jest ponoć wielkim znawcom i miłośnikiem muzyki cerkiewnej.
Poświęcenia dokonał ksiądz Władysław Kaniuk - proboszcz parafii prawosławnej w Hańczowej.
Odsłonięcia tablicy dokonała Grażyna Furman - wnuczka śp. Józefa i Melanii Mamrosz, którym udało się powrócić...







 A poniżej kamiennych nagrobków, pomiędzy drzewami stała cerkiew...



Przemykamy koło posiadłości mieszczącej się poniżej cerkwiska, dostrzegamy na podwórku cokół krzyża przydrożnego...


Przez Ropki przechodzi kilka szlaków turystycznych :

- czerwony z Izb do Banicy
- czerwony z Hańczowej wiodący wzdłuż drogi
- żółty w granicy Ostrego Wierchu 
- niebieski z Wysowej

Stąd w miejscu skrzyżowania dróg stoi tablica ogłoszeń i drogowskazy :)



Do Hańczowej pójdziemy innym razem, ale podchodzimy kawałeczek tamtą drogą, żeby zobaczyć krzyż przydrożny z 1900 roku.




Idziemy dalej, zmierzamy do opuszczonej doliny Czerytyżnego, więc powoli żegnamy się z cywilizacją. 


 Ciekawa budowla, może na podmurówce łemkowskiego spichlerza?


Wszędzie ,,tereny prywatne"...

Ostatnia kapliczka...

Wracamy wieczorem, tuż przez zachodem słońca. Zimowy dzień jest krótki, a w dodatku w takich dolinach jak ta wcześnie słońce chowa się za szczytami. Śnieg zaczyna skrzypieć pod butami, mróz szczypie w uszy. Kiedy dotarliśmy do samochodu było już -6 stopni...


Pomazanej sprayem dwujęzycznej tablicy szkoda komentować... Zal mi tych ludzi, którzy to robią, bo w innych miejscowościach przecież też są takie epizody... Nie chcę tutaj wyrokować, ale raczej nie robią tego dorośli, a młodzież. A dlaczego? Pewnie nawet sami nie do końca rozumieją...


 Wracając spotykamy bodajże najbardziej rozpoznawalnego mieszkańca Ropek - Mańka zwanego Kalendarzem :)
Z daleka poznaję jego sylwetkę, chód. Znam go jeszcze z czasów kiedy chodziłam do jednej z gorlickich szkół średnich. Często bywa w Gorlicach :)
Oczywiście dowiadujemy się kiedy przypadają nasze imieniny, w jaki dzień w ubiegłym roku wypadły nasze urodziny. No i rzecz jasna wspomnienie których świętych wypadnie w tym nadchodzącym tygodniu.
Na koniec Maniek serdecznie nas uściska :) Życzymy mu wszystkiego dobrego, bo to sympatyczny człowiek :) Jest ubogi, samotny, ale tyle w nim radości życia, którą zaraża innych ludzi...
Maniek miał nawet swoje 5 minut w mediach ;)
Przeczytacie o nim na stronie Radiowej Trójki.
Dwa lata temu słuchacze pomogli w zbiórce pieniędzy na remont dachu Mańka - ,,Człowieka - Kalendarza"...


Kasia



2 komentarze:

  1. Piękna zimowa wycieczka. I te widoki w słońcu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozazdrościć tej zimy, ja już nie mogę na tyłku wysiedzieć i chyba zaraz się wybiorę i na Panieńską Górę podjadę do Wielkiej Wsi. Trochę się przeciera może coś będzie widać?

    Ropki znam tylko przechodnie, nie zatrzymywałem się tutaj nigdy. Te "tereny prywatne" to zmora, coraz tego badziewia więcej i zamiast radości wędrowania jest cały czas obawa czy czyjegoś "świętego prawa własności" nie naruszyłem. To oczywiście wina administracji, że sprzedaje jako działki siedliskowe tereny które powinny być ogólnie dostępne.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!