sobota, 12 listopada 2016

"Połoniny" Beskidu Niskiego - Popowa Polana ( 638 m n.p.m.)


Początek października przywitał Nas piękną i słoneczną pogodą. Telewizyjne prognozy pogody zapowiadały cieplutki weekend, ostatni już w tym roku. Postanowiliśmy odwiedzić jedno z miejsc w których już byliśmy kilka razy ale i tak nie obejrzeliśmy wszystkiego co nas zainteresowało. Zaplanowaliśmy trasę z Zawadki Rymanowskiej w stronę Lubatowej, następnie na szczyt Popowej Polany, Kamińskiej później zejście do wysiedlonej wsi Kamionka, przez Abramów ( przysiółek Zawadki Rymanowskiej) wrócimy do centrum Zawadki :) 
Część zdjęć prezentujemy w tym wpisie, a część będzie można zobaczyć dopiero za jakiś czas ;)


Samochód zostawiamy w centrum wsi, przy budynku Domu Ludowego, trochę jakby obecnie nieużywanego. Chcemy przespacerować się przez wieś by obejrzeć piękne stare chyże łemkowskie. Także starych kapliczek i krzyży tutaj nie brakuje, Każdemu lubiącemu takie klimaty polecamy odwiedzić to miejsce :)


Zachowało się tutaj tyle drewnianych chat gdyż mieszkańcy nie mogli budować nowych domów za czasów PRL-u. Planowany był zalew na rzece Jasiołce i Zawadka miała zostać zalana. Lecz tylko na planach się skończyło i raczej temat zbiornika wodnego na tym terenie już nie powróci :) 


Życie w Zawadce toczy się powoli no bo gdzie mają się mieszkańcy spieszyć :) Górzysty teren nie sprzyja rolnictwu, dużo jest tylko krów pasących się wszędzie na łąkach. Z pracą jest ciężko gdyż wieś położona jest z dala od większych miast, do Krosna jest stąd 30 km... Sklepu również na miejscu nie ma, najbliższy jest w Trzcianie.


Łemkowska chyża po pewnej modernizacji. Dawne pokrycie dachu jakim była strzecha, później dachówka lub blacha zastąpił PRL-owski eternit czyli płyty azbestowo-cementowe. Nazwa handlowa eternit pochodzi od łacińskiego słowa aeternum które oznacza wieczność :) Miał z pewnością wytrzymać wieki na dachu...


Jeden z licznych łemkowskich krzyży postawionych przez dawnych mieszkańców tej wsi...




Napotykamy na naszej drodze również stary słupek przystankowy PKS-u. Na tabliczce było wypisane kilka kursów prywatnego przewoźnika, ale sprzed kilku lat. Obecnie może już tych kursów nie być... Najlepiej zapytać miejscowych czy coś w ogóle tutaj jeździ :) 


Na końcu wsi gdy główna droga skręca w prawo i ostro pod górę my idziemy nadal prosto , gruntową drogą wzdłuż potoku Tereściańskiego. Jest tutaj obecnie jedynie kilka zabudowań, przed wojna było ich znacznie więcej... 


W krzakach przy drodze zauważamy starą kapliczkę. Ładnie pomalowana, jest przy niej ławeczka by usiąść. Lecz znajduje się na terenie prywatnym otoczonym ogrodzeniem więc nie śmiemy tam wchodzić... Zostaje nam jedynie obejrzenie jej z drogi.



Prawdziwie sielankowe krajobrazy napotykamy na naszej trasie :) Dobre wrażenie psuje tylko linia wysokiego napięcia...




Zbliżenia na krzyż ukazuje nam misterne detale które zostały na nim umieszczone.


Bobry również w tych stronach znalazły sobie urokliwe miejsce do życia :) Z dala od ostatnich zabudowań utworzyły sobie całkiem pokaźne żeremie :) Wokół tylko krzaki i nieużytki, nieco dalej dopiero łąki Zawadki. Swoją drogą musiały się nieźle napracować, bo ciek wodny na którym zbudowały zaporę jest na dość mały :)



Droga gruntowa którą wędrujemy można dojść do wsi Lubatowa a dalej do Iwonicza Zdroju :) Nadaje się ona jednak na rower lub do wędrówki gdyż przejazd nią samochodem, zwłaszcza po deszczu jest ryzykowny. Pełna jest głębokich kolein, nierówności, jedynie traktor lub terenówka dadzą im radę... 


Na szczyt Popowej Polany nie prowadzi żaden znakowany szlak. Z mapą w ręku wybieramy jedną z kilku polnych dróg prowadzących na szczyt. Można też po prostu na przełaj iść przez łąki, podążając w kierunku wierzchołka. Skręcamy w prawo, w dróżkę wiodącą tuż pod linią wysokiego napięcia. Podejście nie jest bardzo strome.


Podchodzimy w górę niespiesznym krokiem, przystając co jakiś czas podziwiamy coraz ładniejsze widoki za naszymi plecami.


W oddali widzimy grzbiet Przymiarek w pasmie Wzgórz Rymanowskich. Wysokość grzbietu Przymiarek waha się od 611 do 640 m n.p.m. Jest częstym celem wycieczek kuracjuszy z pobliskich uzdrowisk: Iwonicza i Rymanowa Zdroju :) Przy dobrej widoczności można stamtąd dostrzec Tatry.



Widoczna jest również pobliska wieś Lubatowa. Jest to bardzo duża wieś, najludniejsza w okolicy licząca ponad 3 tyś. mieszkańców. Wprawne oko dojrzy na zdjęciu wieżę kościoła :) 



Nad całą okolicą góruje Cergowa (716 m n.p.m.) zwana również Górą Cergowska lub Wielką Górą. Od innych szczytów Beskidu Niskiego odróżnią ją charakterystyczna trójgarbna sylwetka. Jej nazwa ma celtyckie korzenie, pochodzi od słowa kerg - góra. Jest licznie odwiedzana przez turystów :)



Łąki na szczycie Popowej Polany. Urządzamy sobie tutaj dłuższy postój delektując się widokami Beskidu Niskiego oraz Pogórza Jasielskiego i Dołów Jasielsko-Sanockich :) Co prawda przejrzystość powietrza nie jest idealna ale coś tam widać...  Stąd też podobno można zobaczyć szczyty Tatr. Niestety  wieje wiatr, zbliża się niż. Od tamtego pamiętnego weekendu rzadko oglądamy słońce.


Nie spotykamy tam żadnych piechurów, jedynie samotnego rowerzystę i motocyklistę. Przejeżdżają również szczytami dwa samochody terenowe. Pogoda nam dopisuje, jednak na szczycie trochę dokucza silny wiatr...


Kierujemy się w kierunku szczyty Kamińska (639 m n.p.m.) samotną ledwo widoczną drogą wśród łąk... Przypomina nam to trochę słynne bieszczadzkie połoniny, w o wiele mniejszej skali :)


Zwierząt jest tutaj zapewne wiele skoro myśliwi zbudowali sobie ambonę i to nie jedną...





Na zachodzie widoczne jest tzw. Gniazdo Jawornika. Od głównego szczytu czyli Jawornika ( 761 m n.p.m.) odchodzi sześć grzbietów.Większą część masywu porasta las, miejscami naprawdę bardzo gęsty i dziki. Bytują tam wilki a i niedźwiedzie również są tam widywane.
Widoczna niezalesiona polana to Bania Szklarska ( 695 m n.p.m.). Pokryta jest łąkami i pastwiskami byłego PGR-u w Szklarach, dziś już częściowo zarastającymi.




Na Kamińskiej zauważamy jastrzębiec pomarańczowy. Do tej pory nie spotkaliśmy go w Beskidzie Niskim tylko w Bieszczadach. Jest to roślina górska.




Nasza wędrówka powoli dobiega końca, schodzimy w dolina wysiedlonej łemkowskiej wsi Kamionka. O niej jednak napiszemy innym razem :) Leżała ona tuż obok Abramowa - przysiółka Zawadki Rymanowskiej. Widoczne na zdjęciu 2 długie budynki to pozostałość PGR-u który gospodarował na tych terenach. Sprowadził on w te okolice barszcz Sosnowskiego który jest zmorą mieszkańców po dziś dzień gdyż bardzo się tutaj zadomowił...



Ostatnio dużo pisaliśmy o opuszczonych, wysiedlonych wsiach łemkowskich. Teraz dla odmiany będzie kilka wpisów o miejscach w których tętni życie. Wszystkie jednak są warte obejrzenia :)


Na koniec taka osobista dygresja :) Na zdjęciu powyżej chyża o której kilka słów opowiedział mi mój znajomy z pracy. Jego dziadek był po wojnie sołtysem w Zawadce Rymanowskiej i ten znajomy właśnie tam się urodził i był ochrzczony. Jest to dom połemkowski w którym zamieszkali zaraz po wysiedleniu jego wcześniejszych mieszkańców. Obecnie nie jest już ich własnością, został sprzedany jakiemuś warszawiakowi... 


Kamil

8 komentarzy:

  1. Piękny dzień i świetnie wykorzystany na wędrówkę. Tak się z Wami niespiesznie idzie i podziwia widoki.
    Chaty bardzo ciekawe - u nas takich nie uświadczysz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nie lubimy się spieszyć żeby nie przeoczyć czegoś ciekawego:) Takie chaty to są tylko w niektórych miejscowościach, ale ta jest wyjątkowa gdyż wszystkie te chaty są zamieszkałe :)

      Usuń
  2. Nawetna zdjęciu widać miejsce po cerkwi i cmentarz w Kamionce. My lubimy te strony w zimie odwiedzać, bo barszcz leży i nie utrudnia przemarszu. No i wygodnie się idzie od Przełęczy Szklarskiej, chociaż błota nie brakuje ;)

    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Barszcz nie był taki duży :) Widać, że miejscowi starają się z tym walczyć, spychają ziemię, gdzie rośnie barszcz. Ale czy to coś da...
      W dodatku kiedy byliśmy w pobliżu cerkwiska i cmentarza byliśmy bacznie obserwowani przez osoby przebywające na terenie prywatnym przy stawach. Czuliśmy się jak intruzi, więc długo tam nie zabawiliśmy :(

      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  3. szkoda, że nie ma słowa o chatce studenckiej i bazie namiotowej SKPB Lublin mieszczącej się w Zawadce. chatka to prawdziwa chyża łemkowska, można było wspomnieć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomnieliśmy, że w Zawadce byliśmy parę razy. Przy okazji wędrówki na Piotrusia byliśmy w bazie studenckiej :)
      Zdjęcia były publikowane w tym wpisie -

      http://magurskiewyprawy.blogspot.com/2016/08/na-kamienistym-piotrusiu-728-m-npm.html

      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  4. Super miejsce, nie raz byłem i z pewnością wrócę. Czasem przez Popową Polanę robię sobie skrót do Szklar :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też koniecznie musimy tam wrócić jeszcze, przecież więcej jest tam takich widokowych gór :)

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!