sobota, 26 listopada 2016

Nad górną Wisłoką - Myscowa


Myscowa została lokowana na prawie wołoskim w 1420 roku. Nazwa wsi, pierwotnie Myślcowa, pochodzi prawdopodobnie od imienia Myślec. W roku 1581 istniała już we wsi cerkiew parafialna. Była to bardzo duża wieś, w roku 1880 liczyła 1190 grekokatolików oraz kilku katolików obrządku łacińskiego i 6 Żydów. 
Tyle tytułem wstępu :) Naszą wędrówkę do Myscowej zaczynamy ze wsi Kąty, gdzie pod sklepem zostawiamy nasz samochód. By nasza trasa była w formie pętli planujemy pójść Głównym Szlakiem Beskidzkim z Kątów aż do granicy Magurskiego Parku Narodowego. Następnie polną drogą w stronę Myscowej i rzeki Wisłoki. Tam mamy zamiar obejrzeć cerkiew oraz cmentarz i wrócić asfaltową drogą z powrotem do Kątów. A więc w drogę ! :) 



Listopadowe dni są bardzo krótkie a my trafiliśmy dodatkowo na wietrzną i mglistą pogodę... No cóż, z dalekich widoków nici. Kiedyś wrócimy tutaj przy nieco lepszej pogodzie.
Schodząc w stronę Myscowej kilkakrotnie zmuszeni jesteśmy pokonywać pastuchy elektryczne gdyż krowy pasą się niemal na każdej łące w tej wiosce :) Kolejnym wyzwaniem jest pokonanie rzeki Wisłoki. Przejście w bród nie wchodzi w grę gdyż woda jest zbyt zimna a rzeka zbyt szeroka by ją przekraczać :)


Takie oto "cudo" pozwala Nam przejść, nie mocząc butów, na drugą stronę rzeki do centrum wsi:


Te progi pozwalają krowom wygodnie przejść po kładce w drodze na pastwiska :) 
Kładka prowadzi do kilku starych domów...



Oprócz krów spotykamy tylko jednego, innego przedstawiciela kopytnych :)


Dawna greckokatolicka cerkiew parafialna pw. św. Męczennicy Paraskewii zbudowana została w 1796 roku. Jest murowana, o nietypowym jak na te strony kształcie z dużą kopułą nad środkową częścią nawy. Od 1949 roku świątynia jest używana jako kościół rzymskokatolicki pw. NMP Matki Kościoła, początkowo parafialny, obecnie filialny ( parafia w Polanach). 



Obok cerkwi przez długie lata chyliła się ku upadkowi drewniana dzwonnica konstrukcji słupowej, pochodząca co najmniej z XVIII wieku. W czerwcu 1986 roku dzwonnica nie oparła się silnej wiosennej burzy. Na miejscu starej dzwonnicy postawiono nową, murowaną, której wygląd szczęśliwie współgra z charakterem samej świątyni. 







Dwa archiwalne zdjęcia zabytkowej dzwonnicy z lat 80-tych... Zdjęcia pochodzą ze strony www.jakubbaranski.home.pl





Mieszkańcy Myscowej, choć przez cały okres międzywojenny nie porzucili wiary i nie przeszli na prawosławie, dalecy byli od utożsamiania się z nacjonalistyczną ideologią ukraińską. Toteż gdy po wybuchu wojny miejscowy paroch rozpoczął agitację proukraińską, chłopi niemalże zbojkotowali jego kazania. Po kilkakrotnych bezskutecznych ostrzeżeniach, wobec stałej współpracy duchownego z Niemcami, partyzanci zabili go w 1943 roku.


Podczas bitwy dukielskiej skrajem wsi przebiegała linia frontu. Prawie cała wieś była w rękach niemieckich. W 1945 roku 95 % mieszkańców wyjechało na sowiecką Ukrainę. Resztę mieszkańców wysiedlono dopiero w 1948 roku w okolice Legnicy i Lubina. We wsi pozostały nieliczne osoby. Gospodarstwa zostały w części zajęte przez Polaków ze spalonej Huty Polańskiej, a ze strony Kątów przez mieszkańców Kątów. Po 1956 roku powróciły z zachodu tylko dwie rodziny Łemkowskie.



Idąc drogą obok cerkwi po kilkuset metrach dochodzimy do cmentarza. Zachowało się na nim kilkanaście ciekawych, kamiennych krzyży.

                            Piękny, kamienny mur otaczający cmentarz :) 



W Myscowej trudniono się kamieniarstwem, wykonując żarna, osełki, a także figury i krzyże kamienne. Kamień przywożono z okolic Folusza, jako że miejscowy był za twardy i łatwo się kruszył. Prawdopodobnie niektóre nagrobki na tym cmentarzu pochodzą z miejscowych warsztatów :) 














Obok cmentarza, na prywatnej posesji stoi stara kamienna kapliczka z przełomu XIX i XX wieku. Dobrze że jest jesień i pszczoły są mniej aktywne, mogliśmy bez obaw podejść sobie do niej :)
W lecie zapewne o wiele trudniej ją dostrzec, kiedy na tych wszystkich krzakach są liście...




Poniżej cerkwi, przy drodze do Polan stoi piętrowy, murowany budynek szkoły. Zbudowali go własnymi siłami mieszkańcy wsi w 1937 roku. Mieścił się w nim sklep, tzw. kooperatywa, i mleczarnia. Na piętrze w dużej sali odbywały się przedstawienia i zebrania. Dawniej na ścianie frontowej budynku pod datą budowy była tabliczka z napisem Trud selański


Na placu w centrum wsi odbywały się co miesiąc jarmarki na które zjeżdżali się chłopi nie tylko z sąsiednich wsi, ale także ze Słowacji, z okolic Preszowa. Handlowano tu zwierzętami. W tym samym miejscu organizowano festyny.


    Stylowy przystanek PKS-u w centrum wsi :) Z tyłu Dom Ludowy i sklep.




    Budynki należące do Magurskiego Parku Narodowego, również znajdują się w centrum wsi.



        Krzyż znajdujący się poniżej budynku MPN, być może wcześniej był tu kamienny krzyż?


Myscowa była dawniej jedną z największych wsi w okolicy. Ciągnęła się wzdłuż potoku Myscówka, a potem około 3km w dół Wisłoki. Dziś po lewej stronie Wisłoki pozostało tylko kilka budynków ale są najciekawsze. 



Niektóre z budynków zachowały jeszcze sposób malowania glinką o barwie ciemnobrązowej lub żółtej z jasnoniebieskimi pasami pokrywającymi szpary między belkami zrębu. Najstarszy budynek pochodzi z 1874 roku. 


Nieliczne połemkowskie chyże uratował od niechybnej rozbiórki zakaz wznoszenia nowych domów, związany z planami budowy zapory na Wisłoce, obowiązujący przez wiele lat. Co jakiś czas pomysł budowy odżywa na nowo, najczęściej przed wyborami do sejmu :) Chyba nikt z miejscowych już nie wierzy że ten zalew powstanie, na terenie zalewowym budowane są nowe domy już od kilku lat :) 



W Myscowej częstym widokiem są krowy pasące się jeszcze na łąkach mimo że już listopad. No i wszechobecne elektryczne pastuchy :) 


Drogę co jakiś czas przecinają potoki spływające z otaczających wioskę gór. Po obfitych opadach potrafią być niebezpieczne, powodują osuwiska na drodze...




Jeden z dwóch mostków o nośności 1 tony ;) Większość samochodów osobowych waży teraz ponad tonę, również traktory i maszyny rolnicze są dużo cięższe. Więc w praktyce nikt nie przestrzega tego zakazu :) 


Docieramy do końca wsi, za rzeką są już Kąty. Tutaj przejazd przez Wisłokę możliwy jest tylko po betonowych płytach. Mieszkańcy zostawiają na dużym placu swoje samochody i przez kładkę pokonują rzekę. 




Woda na rzece jest dość wysoka, gdyż tej jesieni spadło sporo deszczu. Widać nikt, kto ma zwykłą osobówkę nie przejeżdża. Spotkaliśmy tylko samochody terenowe.

Postanowiliśmy odwiedzić Myscową, bo kto wie, być może kiedyś wszystko zniknie pod wodą? :)


Kamil


Źródła:

Jan Pawluś: ,,Krempna i okolice", Stowarzyszenie Miłośników Jasła i Regionu Jasielskiego, Jasło 1997.

www.jakubbaranski.home.pl

sobota, 19 listopada 2016

Opuszczone wsie Beskidu Niskiego - Darów

U podnóża Pasma Bukowicy, w zacisznej dolinie niegdyś znajdowała się wieś Darów. Dziś niewiele po niej zostało...
Osada Darów lokowana była w 1559 roku za zezwoleniem starosty sanockiego Mikołaja Cikowskiego na prawie wołoskim. W dokumentach zachowała się wzmianka, że w 1627 roku znajdowało się tu tylko 6 zagród kmiecych, natomiast w roku 1665 już tylko dwóch. Był to skutek najazdów zagonów tatarskich, wojsk węgierskich i panujących różnych chorób. 
Po I rozbiorze Polski wieś stała się prawnie własnością rządu austriackiego. Od 1811 roku wieś znajdowała się w rękach prywatnych. Przez pewien czas właścicielem był nawet lwowski aptekarz. 



W 1880 roku we wsi mieszkało 358 Łemków. Darów należał wtenczas do parafii w Surowicy. 
W okresie międzywojennym była tu jednoklasowa szkoła. 
W 1931 roku żyło tutaj 321 osób w 48 gospodarstwach. Podczas walk jakie toczyły się tutaj w 1944 roku wiele domów zostało spalonych, zniszczonych.  Po wojnie, w 1946 roku prawie cała wieś za namową radzieckiej agitacji wyjechała na Ukrainę. Pozostały tylko 3 rodziny, które zostały wysiedlone na ziemie zachodnie w ramach akcji ,,Wisła".



Domostwa rozciągały się w dolinie potoku Młynówka, zbierającego wody spod Zrubania (776 m n.p.m), jednej z dwóch najwyższych kulminacji Bukowicy. Była to wieś mała i przede wszystkim uboga.



Dziś po dawnej wsi pozostało niewiele śladów... Wędrujemy od strony Surowicy. Wszystkie źródła z jakich korzystałam podają, że wieś zaczynała się  mniej więcej 400 metrów za leśniczówką, czyli koło jedynej przydrożnej kapliczki w Darowie.




Te paski, które widać to znak szlaku turystycznego. Nabazgrany na bogato, dookoła...

Przed tereny Darowa i Surowicy biegnie droga leśna, służąca do zrywki drewna. Jest to trakt zbudowany na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Widoczna na zdjęciu kapliczka została przeniesiona podczas budowy drogi. 


Dolina jest wąska, zarośnięta...


Rzut oka za siebie - modrzewie o tej porze roku wyglądają najlepiej :) Cały czas towarzyszą nam słupy, ponieważ jest tu podciągnięty prąd do domku myśliwskiego, leżącego w górze dawnej wsi.


Jak wszędzie tak i tutaj rośnie wiele owocowych drzew, widzimy jabłonie. Natura w cudny sposób przyozdobiła je mchem i porostami.


Tutaj, całkiem niedaleko od cerkwi mogła znajdować się szkoła, o której wspominałam. Choć równie dobrze mógł tutaj stać dom...


Tuż obok skręca w górę szlak zielony, który wiedzie do Puław. Widzimy też jedną z bardzo niewielu tutaj łąk.


Po lewej stronie naszym oczom ukazuje się krzyż gromadzki, bardzo solidny - żeliwny umocowany na kamiennym cokole. Teren jest starannie wykoszony, krzaki wycięte. To teren nadleśnictwa, więc zapewne to ich zasługa. Szkoda, że miejsce po cerkwi nie jest wycięte...





 O krzyż wsparty jest mocno zniszczony żelazny krzyż z cerkiewnej kopuły. W publikacjach, z których korzystałam pochodzących z 2013 roku wspomniane są dwa krzyże. Ten, którego już nie ma był znacznie większy i lepiej zachowany.


Krzyż widać także na zachowanym zdjęciu nieistniejącej już cerkwi pw. Opieki Matki Boskiej (Pokrow). Cerkiew w tej wsi stała ponoć już w XIX wieku, a ta na zdjęciu powyżej została wybudowana na miejscu starej, rozebranej cerkwi w 1927 roku (lub 1909 roku, jak czytam w innej książce).
Przed wejściem do cerkwi stała kamienna dzwonnica postawiona pod koniec lat 30 XX wieku.. Cerkiew rozebrano pod wyjeździe Łemków. Z uzyskanego drewna postawiono budynek gromadzkiej rady i dom ludowy w Sieniawie.
Zaś opuszczone domy na materiał budowlany rozebrali mieszkańcy Bukowska.

Na cerkwisku można znaleźć resztki podmurówki i kamiennej dwonnicy. Nie wchodziliśmy tam. teren jest porośnięty tarniną i innymi krzakami. Można na tym spokojnie poszarpać ubrania...

Na północny zachód od cerkwiska znajduje się wiejski cmentarz. Znajdziemy na nim krzyże z przełomu XIX i XX stulecia.


Na uwagę zdecydowanie zasługuje ta tablica pamiątkowa:



Na mnie ogromne wrażenie zrobił fakt, że można tak dokładnie znać dzieje swojej rodziny. Doprawdy godne podziwu, ponieważ daty sięgają daleko, jak widać wyszczególnione są wszystkie osoby nawet 4 tygodniowe dziecko...
A ja ledwo znam imiona i nazwiska prapradziadków, nie mówiąc już o dacie ich śmierci...

Najstarszy nagrobek pochodzi z 1898 roku.


Zapalamy znicz i pora wracać, bo w planach mieliśmy jeszcze postawienie znicza w Polanach Surowicznych.
Andrzej Potocki twierdzi, że na terenie cmentarza znajdowała się nieduża kaplica grobowa.
Cmentarz, oraz cerkiwsko zostały uporządkowane w 2003 roku siłami NGK ,,Magurycz". Choć minęło trochę czasu jak widać wszystko wygląda całkiem nieźle.

Ponad dawną wsią na zboczach Bukowicy rozciąga się rezerwat przyrody Bukowica utworzony w 1996 roku. W jego obrębie znajdują się obszary naturalnej karpackiej puszczy, a po części także młody las wyrosły na gruntach wsi, jak i resztki otwartych przestrzeni dawnych pól.

W drodze powrotnej spotykamy salamandrę, dzielnie pozowała do zdjęć i ani nie drgnęła :) Zaskoczona salamandra nigdy nie ratuje się ucieczką, lecz zamiera w bezruchu.



Salamandry zapadają w sen zimowy późno, na przełomie października i listopada, a nieraz dopiero na początku grudnia. Wszystko zależy od pogody, bywa, że wykazują aktywność nawet podczas grudniowych ociepleń. Na wiosnę możemy spotkać salamandrę już w marcu :)
W Polsce płazy te podlegają ochronie częściowej. Przez południową Polskę biegnie północna granica zasięgu występowania salamandry plamistej (pasma Karpat, Sudetów i ich pogórzy).

Z terenami wsi Surowica i Darów związane są dwie legendy. Pozwolę sobie przytoczyć tu jedną z nich dotyczącą kapliczki znajdujące się na początku wsi. Legenda mówi, że została postawiona ponad 120 lat temu, kiedy Fecio Hryb dostał powołanie do cesarskiego wojska. 
Spisana przez Andrzeja Potockiego.


Werbowana kapliczka

(...) Został wylosowany Fecio do piechoty i basta. Ojcu tłumaczył, że w wojsku nabierze rozumu, może nawet zostanie kapralem  i świata kawałek zobaczy. Powinien być dumny, że cesarz właśnie jego syna postanowił wyróżnić, prosząc do wojska.
(...) Jak wszystko dobrze pójdzie ,za trzy, albo cztery lata wróci na ojcowiznę. Ojciec pogodził się z losem, ale matka rozpaczała i nijak nie mogła zrozumieć, dlaczego najjaśniejszy cesarz akurat jej Fecia prosi do wojska. A żołnierz, wiadomo, może zginąć na wojnie i nigdy więcej swojego syneczka nie zobaczy. 
Kiedy w niedzielę była w cerkwi w Surowicy, bo w Darowie świątyni nie było, została po mszy i poszła po radę do świaszczennika, jakby tu synka od wszelkiego zła w tym wojsku uchronić i szczęśliwy powrót do domu mu zapewnić. Podumał ojczulek i rzekł, że najlepiej ufundować kapliczkę i postawić ją na granicy wsi. Ale szybko to trzeba zrobić, żeby zanim Fecio pójdzie do wojska, ona już stała, tak by wieś żegnając, mógł się przy niej pomodlić.
(...)
W niespełna tydzień kapliczka była gotowa, to znaczy już w następną sobotę stała, tam gdzie stać powinna. Ojczulek w niedzielę po mszy w cerkwi w Surowicy przyjechał do Darowa i w obecności całej wsi ją poświęcił. Fecia pobłogosławił i opiece Matki Bożej, a także Świętego Mikołaja polecił. Jako się rzekło, wysłali go po kilku tygodniach w drogę do Bośni. Miął rok, potem drugi. Fecio co jakiś czas przysyłał listy. Kiedy już wychodził trzeci rok służby, napisał, że on po wojsku do domu nie wróci, bo tu zapoznał Anastazję krasawicę i z nią się będzie żenił. 
(...)
I nie wrócił Fecio i żył tam pomiędzy obcymi. Aż nastała pierwsza wojna światowa i nawet takich jak on mężczyzn, w sile wieku cesarz wołał do broni. Zrządzeniem losu, widać Bóg tak chciał, przyszło mu walczyć w polskich Karpatach. W okolicy Dukli dostał się do ruskiej niewoli. Na noclegu uciekł ruskim i lasami postanowił przedrzeć się do swojego Darowa. Po kilku dniach morderczej wędrówki nocą podszedł pod ojcowską zagrodę. Nieśmiało zapukał w okno. ,,To ja Fecio Hryb, z ruskiej niewoli żem uciekł, nie bójcie się..." rzekł. 
I patrzcie, wrócił Fecio do wsi, jak powiedział świaszczennik, każąc jego matce postawić tę kapliczkę. Widać i Matka Boża i Święty Mikołaj mieli go w swej opiece.  



Kasia.


Źródła:

- Potocki Andrzej ,,W dolinie górnego Wisłoka i od Rymanowa po Jaśliska", przewodnik, Krosno 2013
- Kłos Stanisław ,, Krajobrazy nieistniejących wsi", Rzeszów 2010
- Grzesik W., Traczyk T., Wadas B. ,, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej", Warszawa 2015