sobota, 22 października 2016

Opuszczone wsie Beskidu Niskiego - Lipowiec

Przy starym trakcie węgierskim, prowadzącym od Jaślisk na południe ku granicznej przełęczy Beskid leży wieś Lipowiec
Niegdyś ludna wieś, dziś znajdziemy tu kilka domów i stadninę koni wraz z agroturystyką.
Pierwsze wzmianki o Lipowcu pochodzą z 1527 roku. Na początku jej istnienia ukształtowało się nazewnictwo dwóch krańców wsi - górnego i dolnego. 
Górną określano jako Babej, a dolną Lipowiec - Krupej (od nazwiska sołtysa). Oba przywileje dawały osadom prawo wołoskie. Najpóźniej w 1645 roku wieś stanowiła już jedność, ale wśród mieszkańców nadal używało się podziału na dwie części.



Prawdopodobnie z 1640 roku pochodzi pierwsza cerkiew unicka pw. św. Mikołaja. Na przedwojennych mapach mamy zaznaczone aż trzy świątynie w Lipowcu.

Mapa WIG z zaznaczonymi trzema świątyniami w Lipowcu.


 Najstarsza, wspomniana powyżej chyliła się ku upadkowi, więc mieszkańcy prosili biskupa o środki na budowę nowej świątyni. Ten długo zwlekał, więc mieszkańcy przeszli na prawosławie i wybudowali czasownię. Wtedy zaś ,, obudził się" biskup i w 1932 roku stanęła nowa świątynia unicka. Lipowczanie nie wrócili jednak do grekokatolicyzmu. 
Wszystkie świątynie zostały zniszczone, ostatnia - najmłodsza była używana jako zaplecze stajni wojskowej, ale została rozebrana w 1956 roku. Krzyż z jej kopuły znajduje się na mogile dywersantów sowieckich w Rymanowie Zdroju.
Chrzcielnica z wyrytą datą 1867 służy jako donica przy jednym z domów w Lipowcu...

Droga przez Lipowiec


Przed samą wojną mieszkało tutaj około 650 osób, było około 124 gospodarstw. Większość mieszkańców Lipowca wyjechała już w 1945 roku do Związku Radzieckiego, pozostałe 112 osób wysiedlono na Ziemie Odzyskane. Gospodarstwa opuszczone przez wyjeżdżających na wschód zostały spalone przez UPA, pomimo, że część z nich była już zasiedlona przez polskich osadników. 

Zachowało się kilka zdjęć najstarszej świątyni. Pochodzą ze strony Disappeared Churches



Cerkiew ta była bardzo podobna do cerkwi w słowackiej miejscowości Prikra, leżącej tuż za granicą. Posiadała charakterystyczne zahaty, które otaczały wieżę. Dość łatwo odnaleźć miejsce po tej cerkwi. Znajduje się ono na górce, wystarczy tuż przed mostem na Biełczy skręcić w prawo. Na cerkwisku ostał się jeden nagrobek.




Znajdziemy także w niektórych miejscach kamienie, które są zarysem ogrodzenia, albo podmurówki cerkwi.


Barwinek i duże lipy z pewnością pomagają zlokalizować to miejsce.

Miejsce po drugiej cerkwi, nowszej znajduje się tuż przy cmentarzu. Wśród zarośli również można znaleźć jej pozostałości, my jednak nie chcieliśmy wchodzić w pokrzywy sięgające pasa :)
Na cmentarzu zachowało się kilka nagrobków.

Mogiła parocha z Jaślisk Wasylija Wołoszynowycza, zmarł w 1896 roku.  


 




Na jednym z nagrobków znaleźliśmy nawet sygnaturę kamieniarza, albo nazwę zakładu kamieniarskiego.

Przed laty zabudowania Lipowca zaczynały się tuż za Jaśliskami i ciągnęły się przez bez mała 4 km. Wędrując od Jaślisk droga usiana jest stacjami drogi krzyżowej.



Stacje jak widać usytuowane są między innymi przy starych łemkowskich krzyżach.

Wzgórze Kamarka


A droga krzyżowa wiedzie do tego miejsca. Jest to kapliczka rodziny Warianków. Najpierw postawili krzyż, a później obok niego wybudowali kapliczkę z kamienia rzecznego, sklepienie zaś wykonano z cegieł. Wewnątrz znajduje się ikona Matki Bożej wykonana przypuszczalnie przez Bogdańskich z Jaślisk. Kapliczka została starannie odnowiona w 1997 roku.

Kapliczka rodziny Warianków. Źródło: www.lipowiec.org

Sama kapliczka znacznie odbiega obecnie od oryginalnego wyglądu. Zdjęcie pochodzi prawdopodobnie z lat 1920-1930. 

Potok Biełcza (Bielcza)

Tuż obok stoi wielka figura Matki Bożej, co warto podkreślić, naturalnych rozmiarów, czyli jest wysokości człowieka. Stanęła w miejscu, gdzie miała ukazać się Maryja.
Do objawienia miało dojść w 1949 roku. Trzech chłopców bawiło się w okolicy kapliczki, pilnując jednocześnie pasącego się bydła. Była to prawdopodobnie niedziela, lub inny dzień święty. Chłopcy wybudowali sobie nad potokiem kuchnię polową, brali kiczki z dachu znajdującej się opodal chałupy w ruinie, podpalali je i udając księdza kadzili tą kiczką ołtarz w kapliczce. 
Wtedy to jednemu z nich, w promieniach zachodzącego słońca ukazała się Matka Boska, która grożąc palcem miała powiedzieć dziecku ,,Pamiętaj abyś dzień święty święcił".
Ukazanie się Matki Bożej w tym miejscu połączono z kapliczką i znajdującym się wewnątrz obrazem, od tego czasu stała się ona miejscem kultu.





A tu krzyż znajdujący się obok kapliczki z datą 1904 r. Przy okazji widać jak bardzo zarośnięty jest Lipowiec. Po prostu na odcinku drogi z Jaślisk do dawnego centrum wsi cały czas widzimy tylko zarośla, tarninę, wierzby - gąszcz nie do przebycia. Nawet widać, że zarośla zostały wycięte tylko w okolicy kapliczki i krzyża.



Mój największy podziw wzbudza drewniany krzyż, znajdujący się pośród starych jesionów w północnej części wsi. To tzw. Jurkiw Krest z 1903 roku.



Mało spotyka się tak wiekowych krzyży przydrożnych z tak nietrwałego materiału jakim jest drewno...



Ostatni krzyż znajduje się tuż przy gospodarstwie agroturystycznym ,,Ostoja", które gospodaruje w dawnym budynku strażnicy WOP. Właściciele prowadzą tu także stadninę, więc jest możliwość jazdy konnej po okolicy.
Drugim gospodarstwem agroturystycznym jest Gutkowa Koliba. Właściciele tego dobytku budują w Lipowcu piękny dom w stylu jaśliskich chałup.

Idziemy dalej,  w stronę przełęczy. Tutaj dolina ,,otwiera się". Pojawiają się łąki, na których latem pasą się konie.


I mniej miły dla oka widok... Czyli zabudowania dawnego PGR-u w Lipowcu...


W porannych mgłach wyglądają wręcz mrocznie :)


A w części gdzie stoją jeszcze budynki, pobliska ,,Ostoja" organizuje bitwy paintball'owe. Szkoda, że dowiedzieliśmy się o tym niedawno, a w zeszłym roku, jak szliśmy na Kamień nad Jaśliskami, to omal nie dostaliśmy zawału, jak usłyszeliśmy strzały. Mi się to nie podoba, ale co kto lubi...

Powoli zbliżamy się do granicy z Czeremchą. A tam na prywatnej posesji...
Znane tabliczki :) ,,Wolność Tomku w swoim domku" - każdy może sobie takie cuda postawić :)

październik 2015

Tutaj droga leśna...



Oraz schron, który lepiej prezentuje się od tyłu - ten znak mnie rozbraja :)


To gdzie się wybieramy? :) Nas ciągnie na Popa Ivana... Tylko może nie pieszo :)


Na koniec zagadka. Jak daleko z tego miejsca jest na Kamień nad Jaśliskami?


Na jednym drogowskazie mamy czas 2 godziny, a na drugim 1 godzinę i 45 minut, a stoją od siebie o jakieś 10 metrów :) 
Chyba jednak za dużo tych drogowskazów, pewnie te 15 minut trzeba poświęcić na ich przestudiowanie :)
Ale do Jasiela różnica czasu przejścia to już 45 minut...

Opuszczamy Lipowiec. Wioska odradza się, ale obecni mieszkańcy nie sprowadzili się tu po to, by na przykład uprawiać ziemię, a dla ciszy i spokoju. Każdy zamknięty za ogrodzeniami w wielkich chałupach. Pojawiają się też domki letniskowe. Odnoszę więc wrażenie, że Lipowiec żyje, ale jakoś powierzchniowo, fragmentarycznie...
My idziemy dalej w stronę przełęczy Beskid. A za tydzień zapraszamy Was do Czeremchy.


Kasia.


Źródła:

W. Grzesik, T. Traczyk, B. Wadas ,,Beskid Niski. Od Komańczy do Wysowej"
- "Beskid Niski dla prawdziwego turysty" wydawnictwo Rewasz, Pruszków 2015
- Stanisław Kłos ,,Krajobrazy nieistniejących wsi", Libra 2010

7 komentarzy:

  1. Witajcie,

    nie ma już w Rymanowie tego krzyża, zabrano go z mogiły do Bałucianki jakiś czas temu :)
    Apropos Lipowca - dla nas hm, Lipowiec wiele traci właśnie przez te nieszczęsne nowobogackie domy i dacze, tak bardzo gryzące się z ciężkim, góskim życiem łemkowskim. Tak bardzo to nie pasuje. I mimo że Ci "mieszkańcy" wiedzą na pewno o Lipowieckim cmentarzu i cerkwiskach, nie pokwapili się na prace porządkowe. Natomiast "Gutkowa Koliba" wsławia się od czasu do czasu pozytywnie w Polanach S.,
    Pozdrowienia! Fajny wpis ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele nie kosztuje wysiec 2 - 3 razy w roku cmentarz, tylko chyba brakuje chęci... Ale nie każdego interesują dawni mieszkańcy tych ziem i to co po nich pozostało. Dla nich jest to po prostu odludne miejsce gdzie chętnie przyjeżdzają mieszczuchy na konie...

      Usuń
    2. No właśnie, bo zeszłego roku szukałem tego krzyża w Rymanowie Z i nie znalazłem, a tu się okazuje przeniesiony... a już myślałem że to wujek Alzheimer mnie odwiedził ;)

      Usuń
  2. Kolejny ciekawy wpis. I znów ogarnia mnie nostalgia.
    A mam też rozwiązanie zagadki: jest niezbyt daleko, a czasu na przejście trzeba tyle, ile trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny artykuł znam miejsce, jest urocze,co do trudnego życia Łemków to było przecież prawie 80 lat temu, wszystkim zyło się nie łatwo, polakom w górach też odpowiednio do czasu,poziomu rozwoju kraju i społeczeństwa. Rzeczywiście warto,żeby obecni mieszkańcy nie zaniedbali sladów po Łemkach, trzeba im w tym pomóc a samorząd lokalny musi to wspierać!!! Wojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym samorządem to najtrudniej się dogadać... Nie spotkaliśmy się żeby w jakiś sposób dbali o łemkowskie cmentarze czy krzyże. Raczej społecznicy działają na tym polu. Magurski Park Narodowy na swoim terenie też stara się dbać o te zabytki :)

      Usuń
  4. Prawdopodobnie czasy przejść różnią się na skutek zmiany przebiegu trasy, inaczej było, inaczej jest. Ktoś niedopatrzył, może znakarz?

    OdpowiedzUsuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!