sobota, 29 października 2016

Opuszczone wsie Beskidu Niskiego - Czeremcha

Czeremcha leży przy samej granicy, w dolinie niedużego jeszcze potoku Bełcza. Nazwa pochodzi od rosnącego pospolicie w okolicy drzewa i jest pochodzenia ruskiego. 
Wieś założono w roku 1527. Zasadzcami, na mocy przywileju biskupiego byli Ihnat Chłapiec oraz Michał Zubryń z Daliowej. Powstała jako przedłużenie terenów równocześnie lokowanego sąsiedniego Lipowca, stąd jej pierwotne określenie: Lipowiec - Czeremcha





Położenie przy trakcie na Węgry gwarantowało szybki rozwój, w połowie XVIII wieku mieszkało tu już prawie 500 osób, Łemków wyznania grekokatolickiego. Z przekazów wiemy że tuż przy granicy stała karczma, to zapewne w niej rozrywki szukali konfederaci z oddziału Łubieńskiego, który w pierwszych dniach kwietnia 1769 roku stacjonował nieopodal Czeremchy. Dowódca w liście do Puławskiego pisał: Podczas obozowania mego w polu na dniu wczorajszym wielkie gwałty we wsi i w karczmie poczynili, żyda bili, gorzałkę darmo wypili, a co większe skrzynie odbijali, pieniądze zabrali.



Podczas I wojny światowej jesienią 1914 roku wycofujące się wojska austriackie spaliły nieomal połowę zabudowa we wsi, znaczna część mieszkańców uciekła na słowacką stronę i wrócili dopiero wiosną następnego roku. Po przejściu frontu wieś była bardzo zniszczona, przez pierwsze lata odbudowy domostw mieszkańcy żyli w głodzie i nędzy.



Pierwszy z krzyży na terenach dawnej wsi Czeremcha. Znajduje się po prawej stronie drogi, tuż za szpalerem ze świerków :)



Kilkaset metrów dalej niebieski szlak skręca w prawo i malowniczo wije się wśród pól. Możemy dojść tym szlakiem do Barwinka lub do chatki studenckiej w Zyndranowej.
My kontynuujemy naszą wędrówkę żółtym szlakiem który z Jaślisk prze Lipowiec i Czeremchę doprowadzi nas do granicy państwowej :)


Kolejny kamienny krzyż na skarpie nad drogą, otoczony metalowym płotkiem. Wokół monumentalne, grube drzewa.




Nie znamy dokładnej daty budowy pierwszej cerkwi, dawne dokumenty wspominają o niej jako istniejącej w 1761 roku. Zanotowano wtedy że : Wystawiono tu cerkiew niezgorszą, przez węgierskiego kapłana i miejscowych chłopów, która od zewnątrz była  gontem pobita. 






 Kolejną świątynię zbudowano 1883 roku pod wezwaniem Opieki Matki Bożej ( Pokrow), Autorem polichromii był znany jaśliski malarz Antoni Bogdański. Cerkiew która szczęśliwie przetrwała obydwie wojny rozebrano w latach 1954 - 1956.
Po cerkwi zachowały się wyraźne ślady. Zachowało się do dziś wyraźne podwyższenie na którym stał budynek. Cerkwisko jest obecnie oznakowane i uporządkowane. Dobrze widoczna jest betonowa posadzka oraz obrys murów otaczających teren świątyni.

Resztki betonowej posadzki cerkwi


W 2011 roku, staraniem potomków dawnych mieszkańców, postawiono tutaj pomnik.




Cmentarz znajduje się naprzeciwko po drugiej stronie drogi. Jest na nim kilka ciekawych, niestety mocno zniszczonych nagrobków z przełomu XIX i XX wieku. 






 Ten żeliwny krzyż musiał być piękny. Zachowała się tylko jego część leżąca w trawie i toczona przez rdzę...




W jedynym współczesnym grobie z 2008 roku spoczywa Żaneta Fuczyła. Jej życzeniem, choć sama urodziła się w USA i tam do śmierci mieszkała,  było spocząć w rodzinnej ziemi swojej matki, mieszkanki Czeremchy.



Kawałek za cmentarzem w krzakach odnajdujemy taki oto typowo polski "skarb"... W takich czasach gdy śmieci są zabierane spod domu każdego mieszkańca łatwiej jest wywieźć śmieci do opuszczonej doliny dawnej wsi niż wystawić worki przed własną posesję.... Doprawdy dziwne zachowanie...



Piękny krzyż w brzozowym zagajniku. Lecz podejść nie można bliżej gdyż cały teren ogrodzony jest wysoką metalową siatką. No cóż, pozostaje nam go podziwiać z nieco dalszej odległości...


Cudowna pogoda i przejrzyste niebo:) Takie widoki towarzyszą nam podczas tej wrześniowej wędrówki :) 


Ostatni z krzyży przydrożnych w Czeremsze. Jest naprawdę sporych rozmiarów, obstawiałbym że ma około 4 metrów wysokości. Niełatwo było postawić taki ciężar...







   Jako ciekawostkę podam że droga którą wędrujemy jest drogą powiatową należącą do starostwa w Krośnie. Znaki drogowe znajdujące się na niej są od dawna nieczytelne :) Możliwy jest nią przejazd ale samochodem osobowym radziłbym uważać, znacznie lepsza byłaby terenówka :)




 Zbliżamy się do granicy państwowej.

Ostatnia prosta przed przełęczą

 Kamienny krzyż na granicy, już po słowackiej stronie.



Dwie archiwalne fotografie zrobione również na tej przełęczy. Zdjęcia zrobione zostały w 1937 roku i pochodzą ze zbiorów Muzeum Polskich Formacji Granicznych im. mjr. Władysława Raginisa .





Przełęcz Beskid nad Czeremchą ( 581 m n.p.m.)



Z okolic przełęczy rozpościerają się widoki na tereny  Czeremchy :) 










Po nastaniu państwa polskiego  ustanowiono w Czeremsze posterunek straży granicznej. W czasie II wojny światowej w tym samym budynku funkcjonowała strażnica niemiecka. W grudniu 1943 roku oddział AK pod dowództwem ppor Józefa Czuchry "Orskiego" przeprowadził atak na strażnicę, zdobywając kilkanaście sztuk broni.


Polscy strażnicy graniczni przed placówką w Czeremsze, 1937 rok.


Można obecnie dostrzec ruiny tej placówki w krzakach przy drodze nieopodal granicy. Widoczne są resztki murów jak i piwnice, gdzie jednak nie odważyliśmy się wchodzić...Obejrzeliśmy sobie tylko z zewnątrz te ruiny.





Mieszkańców wsi wysiedlono po II wojnie światowej częściowo na Ukrainę a częściowo na Ziemie Odzyskane. Obecnie Czeremcha jest pustym miejsce po dawnej wsi. Tutejszymi polami zarządzał lipowiecki PGR. Po jego likwidacji ziemię leżą odłogiem i zostają powoli zalesiane...


Dolina dawnej wsi nie jest jednak już całkiem pusta. W górnej część wybudowany jest nowy, okazały dom. Nawiązuje stylem do łemkowskiej chyży.



Zachęcamy wszystkich do odwiedzenia tego niezwykłego miejsca, które nie jest oblegane przez turystów. Oferuje nam piękne widoki, ciszę, obcowanie z przyrodą oraz z historią... A i droga nie jest bardzo uciążliwa zarówno dla piechura jak i rowerzysty głównie ze względu na niewielkie przewyższenie :)



Na zakończenie pewna ciekawostka. Na granicy Lipowca i Czeremchy stoją takie oto niezwykłe tablice podające odległość do miasta Babadag w Rumunii oraz do Przylądka Północnego ( po norwesku Nordkapp) najdalej wysuniętego na północ miejsca w Europie. Miasto Babadag pojawia w tytule zbioru esejów Andrzeja Stasiuka "Jadąc do Babadag".







Kamil


Źródła : 

W. Grzesik, T. Traczyk, B. Wadas ,,Beskid Niski. Od Komańczy do Wysowej"

www.muzeumsg.pl

sobota, 22 października 2016

Opuszczone wsie Beskidu Niskiego - Lipowiec

Przy starym trakcie węgierskim, prowadzącym od Jaślisk na południe ku granicznej przełęczy Beskid leży wieś Lipowiec
Niegdyś ludna wieś, dziś znajdziemy tu kilka domów i stadninę koni wraz z agroturystyką.
Pierwsze wzmianki o Lipowcu pochodzą z 1527 roku. Na początku jej istnienia ukształtowało się nazewnictwo dwóch krańców wsi - górnego i dolnego. 
Górną określano jako Babej, a dolną Lipowiec - Krupej (od nazwiska sołtysa). Oba przywileje dawały osadom prawo wołoskie. Najpóźniej w 1645 roku wieś stanowiła już jedność, ale wśród mieszkańców nadal używało się podziału na dwie części.



Prawdopodobnie z 1640 roku pochodzi pierwsza cerkiew unicka pw. św. Mikołaja. Na przedwojennych mapach mamy zaznaczone aż trzy świątynie w Lipowcu.

Mapa WIG z zaznaczonymi trzema świątyniami w Lipowcu.


 Najstarsza, wspomniana powyżej chyliła się ku upadkowi, więc mieszkańcy prosili biskupa o środki na budowę nowej świątyni. Ten długo zwlekał, więc mieszkańcy przeszli na prawosławie i wybudowali czasownię. Wtedy zaś ,, obudził się" biskup i w 1932 roku stanęła nowa świątynia unicka. Lipowczanie nie wrócili jednak do grekokatolicyzmu. 
Wszystkie świątynie zostały zniszczone, ostatnia - najmłodsza była używana jako zaplecze stajni wojskowej, ale została rozebrana w 1956 roku. Krzyż z jej kopuły znajduje się na mogile dywersantów sowieckich w Rymanowie Zdroju.
Chrzcielnica z wyrytą datą 1867 służy jako donica przy jednym z domów w Lipowcu...

Droga przez Lipowiec


Przed samą wojną mieszkało tutaj około 650 osób, było około 124 gospodarstw. Większość mieszkańców Lipowca wyjechała już w 1945 roku do Związku Radzieckiego, pozostałe 112 osób wysiedlono na Ziemie Odzyskane. Gospodarstwa opuszczone przez wyjeżdżających na wschód zostały spalone przez UPA, pomimo, że część z nich była już zasiedlona przez polskich osadników. 

Zachowało się kilka zdjęć najstarszej świątyni. Pochodzą ze strony Disappeared Churches



Cerkiew ta była bardzo podobna do cerkwi w słowackiej miejscowości Prikra, leżącej tuż za granicą. Posiadała charakterystyczne zahaty, które otaczały wieżę. Dość łatwo odnaleźć miejsce po tej cerkwi. Znajduje się ono na górce, wystarczy tuż przed mostem na Biełczy skręcić w prawo. Na cerkwisku ostał się jeden nagrobek.




Znajdziemy także w niektórych miejscach kamienie, które są zarysem ogrodzenia, albo podmurówki cerkwi.


Barwinek i duże lipy z pewnością pomagają zlokalizować to miejsce.

Miejsce po drugiej cerkwi, nowszej znajduje się tuż przy cmentarzu. Wśród zarośli również można znaleźć jej pozostałości, my jednak nie chcieliśmy wchodzić w pokrzywy sięgające pasa :)
Na cmentarzu zachowało się kilka nagrobków.

Mogiła parocha z Jaślisk Wasylija Wołoszynowycza, zmarł w 1896 roku.  


 




Na jednym z nagrobków znaleźliśmy nawet sygnaturę kamieniarza, albo nazwę zakładu kamieniarskiego.

Przed laty zabudowania Lipowca zaczynały się tuż za Jaśliskami i ciągnęły się przez bez mała 4 km. Wędrując od Jaślisk droga usiana jest stacjami drogi krzyżowej.



Stacje jak widać usytuowane są między innymi przy starych łemkowskich krzyżach.

Wzgórze Kamarka


A droga krzyżowa wiedzie do tego miejsca. Jest to kapliczka rodziny Warianków. Najpierw postawili krzyż, a później obok niego wybudowali kapliczkę z kamienia rzecznego, sklepienie zaś wykonano z cegieł. Wewnątrz znajduje się ikona Matki Bożej wykonana przypuszczalnie przez Bogdańskich z Jaślisk. Kapliczka została starannie odnowiona w 1997 roku.

Kapliczka rodziny Warianków. Źródło: www.lipowiec.org

Sama kapliczka znacznie odbiega obecnie od oryginalnego wyglądu. Zdjęcie pochodzi prawdopodobnie z lat 1920-1930. 

Potok Biełcza (Bielcza)

Tuż obok stoi wielka figura Matki Bożej, co warto podkreślić, naturalnych rozmiarów, czyli jest wysokości człowieka. Stanęła w miejscu, gdzie miała ukazać się Maryja.
Do objawienia miało dojść w 1949 roku. Trzech chłopców bawiło się w okolicy kapliczki, pilnując jednocześnie pasącego się bydła. Była to prawdopodobnie niedziela, lub inny dzień święty. Chłopcy wybudowali sobie nad potokiem kuchnię polową, brali kiczki z dachu znajdującej się opodal chałupy w ruinie, podpalali je i udając księdza kadzili tą kiczką ołtarz w kapliczce. 
Wtedy to jednemu z nich, w promieniach zachodzącego słońca ukazała się Matka Boska, która grożąc palcem miała powiedzieć dziecku ,,Pamiętaj abyś dzień święty święcił".
Ukazanie się Matki Bożej w tym miejscu połączono z kapliczką i znajdującym się wewnątrz obrazem, od tego czasu stała się ona miejscem kultu.





A tu krzyż znajdujący się obok kapliczki z datą 1904 r. Przy okazji widać jak bardzo zarośnięty jest Lipowiec. Po prostu na odcinku drogi z Jaślisk do dawnego centrum wsi cały czas widzimy tylko zarośla, tarninę, wierzby - gąszcz nie do przebycia. Nawet widać, że zarośla zostały wycięte tylko w okolicy kapliczki i krzyża.



Mój największy podziw wzbudza drewniany krzyż, znajdujący się pośród starych jesionów w północnej części wsi. To tzw. Jurkiw Krest z 1903 roku.



Mało spotyka się tak wiekowych krzyży przydrożnych z tak nietrwałego materiału jakim jest drewno...



Ostatni krzyż znajduje się tuż przy gospodarstwie agroturystycznym ,,Ostoja", które gospodaruje w dawnym budynku strażnicy WOP. Właściciele prowadzą tu także stadninę, więc jest możliwość jazdy konnej po okolicy.
Drugim gospodarstwem agroturystycznym jest Gutkowa Koliba. Właściciele tego dobytku budują w Lipowcu piękny dom w stylu jaśliskich chałup.

Idziemy dalej,  w stronę przełęczy. Tutaj dolina ,,otwiera się". Pojawiają się łąki, na których latem pasą się konie.


I mniej miły dla oka widok... Czyli zabudowania dawnego PGR-u w Lipowcu...


W porannych mgłach wyglądają wręcz mrocznie :)


A w części gdzie stoją jeszcze budynki, pobliska ,,Ostoja" organizuje bitwy paintball'owe. Szkoda, że dowiedzieliśmy się o tym niedawno, a w zeszłym roku, jak szliśmy na Kamień nad Jaśliskami, to omal nie dostaliśmy zawału, jak usłyszeliśmy strzały. Mi się to nie podoba, ale co kto lubi...

Powoli zbliżamy się do granicy z Czeremchą. A tam na prywatnej posesji...
Znane tabliczki :) ,,Wolność Tomku w swoim domku" - każdy może sobie takie cuda postawić :)

październik 2015

Tutaj droga leśna...



Oraz schron, który lepiej prezentuje się od tyłu - ten znak mnie rozbraja :)


To gdzie się wybieramy? :) Nas ciągnie na Popa Ivana... Tylko może nie pieszo :)


Na koniec zagadka. Jak daleko z tego miejsca jest na Kamień nad Jaśliskami?


Na jednym drogowskazie mamy czas 2 godziny, a na drugim 1 godzinę i 45 minut, a stoją od siebie o jakieś 10 metrów :) 
Chyba jednak za dużo tych drogowskazów, pewnie te 15 minut trzeba poświęcić na ich przestudiowanie :)
Ale do Jasiela różnica czasu przejścia to już 45 minut...

Opuszczamy Lipowiec. Wioska odradza się, ale obecni mieszkańcy nie sprowadzili się tu po to, by na przykład uprawiać ziemię, a dla ciszy i spokoju. Każdy zamknięty za ogrodzeniami w wielkich chałupach. Pojawiają się też domki letniskowe. Odnoszę więc wrażenie, że Lipowiec żyje, ale jakoś powierzchniowo, fragmentarycznie...
My idziemy dalej w stronę przełęczy Beskid. A za tydzień zapraszamy Was do Czeremchy.


Kasia.


Źródła:

W. Grzesik, T. Traczyk, B. Wadas ,,Beskid Niski. Od Komańczy do Wysowej"
- "Beskid Niski dla prawdziwego turysty" wydawnictwo Rewasz, Pruszków 2015
- Stanisław Kłos ,,Krajobrazy nieistniejących wsi", Libra 2010