sobota, 16 lipca 2016

Bieszczadzkie pogranicze - wieś Ruské na Słowacji

Dzisiejszy wpis będzie początkiem nowego cyklu. Pojawi się nowa zakładka u góry bloga, bo dziś przenosimy się w Bieszczady :) To już drugi raz wybraliśmy się tam końcem czerwca. Dlaczego? Wiosna tam zaczyna się nieco później, a więc jeśli chcecie nacieszyć oczy soczystą zielenią, a przy okazji pojeść jagód to czerwiec będzie świetną porą.
W tym roku nie wybieraliśmy się w te najbardziej oblegane miejsca, ponieważ już w tamtym roku mieliśmy okazję się przekonać jaki tam jest tłok :P

Ale do rzeczy. Nocleg zarezerwowaliśmy w Roztokach Górnych, bo miejsce to ciche, a było fajną bazą wypadową w zaplanowane przez nas miejsca.
Pierwszego dnia, kiedy wyjeżdżaliśmy z domu - padało. Myśleliśmy, że do końca dnia będziemy siedzieć w wynajętym pokoju, ale okazało się, że tam deszcz jeszcze nie dotarł. Rzuciliśmy więc bagaże i w drogę :)
Udaliśmy się na Przełęcz nad Roztokami, której słowacka nazwa to Ruské Sedlo.


Roztaczają się  stamtąd piękne widoki na słowacką stronę. Jednak i tutaj pogoda zaczynała się psuć...ale taka aura też mają swój urok ;)


Należy też wspomnieć o tym, że tutaj - na granicy zaczyna się już teren Parku, słowackiego odpowiednika Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Ponoć przepisy w słowackim Parku są mniej restrykcyjne, można na przykład spacerować z psem. Całkowity zakaz wstępu obowiązuje oczywiście w ścisłych rezerwatach przyrody.


Celem naszej wędrówki tego dnia była wysiedlona słowacka wieś Ruské. Ale o tym później.
Po przejściu granicy, na pierwszym wirażu drogi znajduje się ścieżynka, odchodząca w las. Znajduje się tam schron, miejsce na ognisko, oraz źródełko z garnuszkiem, przytwierdzonym łańcuszkiem :)



Droga, którą podążamy w stronę wsi Ruské to Porta Rusica - Brama Ruska. Miejscami zachowały się fragmenty starego brukowanego traktu. W miejscu poprzedniej drogi w latach 1861 - 63 został zbudowany nowy cesarski gościniec. Jest to najstarsza droga na Słowacji, zachowana w pierwotnym stanie. Obecnie uznana za zabytek techniki. Trakt ten poprowadzony został serpentynami, ale ułatwić jazdę ciężkim wozom. Przewożono tędy na przykład towary z Węgier do Polski.



Dodam, że bardzo wygodnie się tędy maszeruje. Przez to, że droga wije się wspomnianymi serpentynami, praktycznie nie odczuwa się zmiany wysokości, przez co nogi bolą mniej :)


Przy starym trakcie znajdowało się kilka ujęć wody, której mogli zaczerpnąć strudzeni wędrowcy.

Borowik

Kukułka Fuchsa

Mijamy kilka tablic informujących o faunie i florze, wraz ze zdjęciami. Pisane po słowacku i angielsku.

Wychodzimy z lasu. Teraz trzeba się pilnować, ponieważ szlak rowerowy wiedzie drogą, ale pieszy - niebieski kilkukrotnie przecina zataczające duże kręgi serpentyny. Trzeba szukać wydeptanych na przełaj ścieżek i podążać nimi, bo za drogą jest jakieś 3 km więcej :)


Znajdź człowieku szlak :)



Widzicie tą polankę na horyzoncie? Podąża tamtędy szlak graniczny na Okrąglik :) Rozciąga się stamtąd piękna panorama na Bukowské Vrchy i Vihorlat.


A po wyjściu z lasu zaskakuje nas spora ilość osób. Jak się okazało to Słowacy, ale i Polacy zbierający tutaj borówki :)



Powyżej wsi znajduje się pomnik poświęcony żołnierzom Armii Czerwonej, którzy w 1944 roku uwolnili wieś Ruské spod okupacji.
W Polsce wiele zostało zdemontowanych, ale na Słowacji stoją jak stały :)


A taki widoczek jest spod pomnika :)


Trzeba przyznać, że leniwie pełzające po górach mgły mają w sobie niesamowity urok i dozę tajemniczości :)


Przy którymś z zakrętów drogi znajdziemy tablicę informacyjną, na której nawet po polsku możemy przeczytać krótki zarys historii wsi Ruské, oraz ciekawostkę o tym, że znajdował się tutaj niegdyś Monastyr.
Po klasztorze do dnia dzisiejszego nie zachował się żaden ślad, a jedynie sztucznie usypany w jego prawdopodobnym miejscu kopiec. Funkcjonował zapewne, aż do momentu całkowitego zwycięstwa wiary grekokatolickiej nad prawosławiem, co miało miejsce pod koniec XVII wieku. Niektóre ślady mogą wskazywać, że monastyr został wybudowany jeszcze w czasach Rusi Kijowskiej.

Schodzimy ostatnią ścieżką, która ścina największy łuk drogi i wychodzimy w miejscu, gdzie ustawione są słupki, które znajdowały się przy Porta Rusica . Zakładamy, że tutaj zaczyna się wieś Ruské.




Mijamy przydroży krzyż ...

Pewnie wiele osób zastanawia się dlaczego na Słowacji również znajduję się wysiedlone wsie?

Otóż już w latach 70-tych rozpoczęto rozbiórkę domów, oraz wysiedlanie miejscowej ludności w związku z planami budowy zalewu. Część z 3500 osób przeniesiono do pobliskiej Sniny, rozebrano ponad 700 domów. Na skutek budowy zapory ziemnej na rzece Cirocha (jej źródła znajdują się w okolicy przełęczy, na której rozpoczęliśmy wędrówkę) zalano całkowicie wieś Starina - stąd też wzięła się nazwa zbiornika.
Przeniesiono ludność 6 okolicznych wsi, ponieważ zalew Starina jest ujęciem wody pitnej obszar dookoła niego jest w strefie chronionej. Woda z tego zbiornika zaopatruje m. in. Koszyce, Preszov, czy Sninę.

Ludzie niechętnie opuszczali swoją ojcowiznę, Mieszkańcy wsi Ruské jak i pozostałych 6 wsi doszukują się powodów narodowościowych, bo były to wsie rusińskie.

Obecnie zakaz wjazdu do tych wsi nie jest restrykcyjnie przestrzegany. Pozwolono na postawienie domków letniskowych, w miejscu dawnych zabudowań.




To zdjęcia z lat 70-tych zamieszczone na tablicach informacyjnych.

Samo Ruské jest najwyżej położoną wsią w dolinie rzeki Cirocha. Wpierw wspominana była w dokumentach jako Oroszruszka. Pierwsza wzmianka o wsi Ruské pochodzi z 1585 roku, lecz osiedlono się tu wcześniej.
W 1944 roku Ruské zostało niemal doszczętnie zniszczone. Choć odbudowano je 1967 roku, to nie na długo... W tych latach wieś liczyła 852 mieszkańców.
W 1986 roku ostatecznie wysiedlono tę wieś.


Wędrując napotykamy dacze, wszystkie takie jakieś podobne to tej na powyższym zdjęciu :) Jest tu dużo sadów, kwiatów, małych ogródków... Cały czas towarzyszy nam dźwięk traktora koszącego sporo rozległych łąk.





Wtem naszym oczom ukazuje się mała kaplica stojąca w miejscu dawnej cerkwi. Jest ona od jednej strony niezabudowana. Dookoła rosną piękne, wiekowe lipy, które dają nam schronienie przed trwającym krótką chwilę deszczem.


Na tym zdjęciu dawna cerkiew.


Obok kaplicy znajduje się mały cmentarz z I wojny światowej. Na mapie Compassu Bieszczadzkie Pogranicze polsko - słowackie z 2015 r. zauważyliśmy błąd. Otóż cmentarz ten jest zaznaczony w miejscu cmentarza wiejskiego.


Wszędzie drzewa owocowe...



A tutaj krzyż znajdujący się naprzeciw cmentarza wiejskiego. 



Doprawdy, jeszcze nie widziałam cmentarza na tak stromej górce, choć nie wiem czy zdjęcie oddaje nachylenie na tej nekropolii. 


Czas wracać, bo niebo coraz bardziej się zasnuwa chmurami, choć do wieczora daleko, robi się ciemno.



Na koniec jeszcze zdjęcia Porta Rusica. To niezwykłe miejsce na długo pozostanie w mej pamięci...

Wieś Ruské jest bardzo nietypowa, niby opuszczona, ale zupełnie jakby rwała się do życia... Ktoś kosi trawnik, mija nas samochód wiozący blachę na pokrycie domku, a nawet spotykamy służby wykaszające pobocza. Mimo formalnego zakazu kilkukrotnie mijają nas samochody (może to byli mieszkańcy).
Turyści raczej rzadko tu zaglądają, tego dnia nie spotkaliśmy nikogo. Ale powodem mogła być też niepewna pogoda.



Kasia.




Źródła:

www.twojebieszczady.net
www.przewodnik-turystyczny.eu
www.monastyrruske.sk
tablice informacyjne na szlaku.

14 komentarzy:

  1. Ciekawe, tak się składa że jesteśmy w drodze na urlop, w tamtych stronach, na Słowacji. dzięki za informacje, pewnie się tam wybierzemy tylko w drugą stronę :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe, tak się składa że jesteśmy w drodze na urlop, w tamtych stronach, na Słowacji. dzięki za informacje, pewnie się tam wybierzemy tylko w drugą stronę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd będziecie startować? Bo nie wiem czy te okolice są dostępne dla samochodów :) Żeby tam wjechać trzeba zezwolenie od Parku Narodowego Połoniny , no chyba że pieszą wędrówkę sobie zaserwujecie :) Też myśleliśmy o noclegu na Słowacji w tamtym regionie ale nie wiedzielismy nic o tutejszej bazie noclegowej wiec odpusciliśmy...

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy wpis. Niewiele jest opisów tego miejsca a to przecież tak blisko granicy. Gratuluję ciekawej wyprawy.
    Pozdrawiam Was serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy wpis. Niewiele jest opisów tego miejsca a to przecież tak blisko granicy. Gratuluję ciekawej wyprawy.
    Pozdrawiam Was serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajne są te tereny na Słowacji po wysiedlonych wsiach aż po granice z Ukrainą. Mieliśmy w planie tam nocować ale nie wiemy jak jest w tej części Słowacji z noclegami... A na kolejny urlop też wybierzemy tą część Bieszczad :) tym bardziej że tej wiosny wyznakowano niebieski szlak na Hyrlatą , a my nie wiedzieliśmy niestety o tym i nie dane nam było się tam wybrać :( fotka znaleziona w necie ze zdjęciem szlaku :

      https://lh3.googleusercontent.com/-6XHl7bUWLug/VyfEJtVwslI/AAAAAAAAK1o/CvyHNA4nYL0wIddufgferEJ6EMeQnDOaACCo/s1024/718.JPG

      Usuń
  5. Dziękuję za ten artykuł. Chyba pakuje rower i jadę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za ten artykuł. Chyba pakuje rower i jadę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetna trasa na rower :) Można też podjechać do zbiornika Starina, jest tam koło zapory punkt widokowy, z którego można podziwiać zalew :)
      Polecam mimo wszystko mapę Bieszczadzkie pogranicze polsko-słowackie, bo obejmuje spory kawałek Słowacji, a na prawdę warto się tam wybrać :)
      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  7. Świetny materiał brawo!
    Akurat tam nie wędrowałem - no trudno - do nadrobienia. Z czasów komunizmu to dobrze nie wiadomo czemu jakieś działania służyły - czy przesiedlono ludzi by móc wybudować zalew, czy wymyślono zalew w takim miejscu by móc przesiedlić ludzi... myślę że to szło symultanicznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. My zakochalismy się w tamtych terenach i na pewno jeszcze tam wrócimy:) To chyba najmniej zaludniona część Słowacji , szczególnie tereny przy trójstyku granic : Polski, Słowacji i Ukrainy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo šumne popisano, daktore informacje som ani neznal, pozdravujem zo Slovacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo piękna okolice Parku Narodowego Poloniny zachęciła nas do zaplanowania kolejnego wypadu na Słowację :)
      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  10. Miałem przyjemność rozmawiać z mieszkańcami wioski Ruske - na granicy w 1977r . Kosili oni gęstą trawę grzbietu granicznego - jak mówili dla turystów . Przy czym polskiego szlaku granicznego nie było z tego co pamiętam był czechosłowacki. Jeden z nich miał przydomek Duszan Kralhor. Piliśmy m.in Tuzemski Rum :). Wspominali rok 1968 i tłumaczyli ,że nazwa Ruske nie ma nic wspólnego z Rosjanami.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!