sobota, 11 czerwca 2016

Kaplica na górze Jawor - Prawosławne sanktuarium w Beskidzie Niskim

Okolice Wysowej są dla Nas najpiękniejszymi terenami w Beskidzie Niskim. Jak mało gdzie z jednego miejsca można zaplanować kilkadziesiąt ciekawych wycieczek po bliższej i dalszej okolicy. Sama Wysowa jest świetną baza wypadową w góry. I co najważniejsze w Wysowej byliśmy z żoną na pierwszej randce :) 
Jednym z ciekawszych miejsc w okolicy jest góra Jawor której chciałem poświęcić dzisiejszy wpis :)   






Naszą wyprawę zaczynamy w Wysowej gdzie na uzdrowiskowym parkingu zostawiamy nasz samochód. Kierujemy się z stronę Blechnarki i po kilku chwilach mijamy cerkiew pw. św. Michała Archanioła w Wysowej.  Tuż za nią dostrzegamy tabliczkę informującą nas o tym by dostać się na górą Jawor  musimy skręcić w prawo i za niecałą godzinę będziemy na miejscu :) 





Mijamy po lewej stronie łemkowską chyże, troszkę zmodernizowaną poprzez położenie eternitu na dachu :) Ale zamieszkała jest cały czas o czym świadczą zapasy drewna :) 








Tuż za nią kończy się asfalt a droga żwirowa jest nawet lepsza do marszu gdyż - przynajmniej Nas - nogi bolą od dłuższego wędrowania drogami asfaltowymi... 





Za nami zostawiamy miejscowość Wysowa i gdy przystajemy by chwilę odpocząć dostrzegamy w oddali sanatorium uzdrowiskowe "Biawena" górujące nad całą Wysową niczym Titanic  :) 



Podchodząc pod górę dostrzegamy po prawej stronie drogi samotny krzyż , spory kawałek od nas . Postanawiamy go obejrzeć . Jest to miejsce w którym był cmentarz choleryczny miejscowości Wysowa założony w czasie panującej epidemii w  XIX wieku.  Został on wyremontowany w tym roku przez Stowarzyszenie "Magurycz" gdyż był w fatalnym stanie.  





Podczas naszej wędrówki na górę Jawor nie napotykamy żadnych turystów mimo że wiosna w pełni i niedzielne przedpołudnie. Spotykamy za to lisa który wydaje się zbytnio nie przejmować naszym towarzystwem i buszuje sobie w trawie za swoją zdobyczą :) 






Przeprawa przez potoczek - dla samochodów są betonowe płyty, dla piechurów zaś drewniany mosteczek i kładka :) 




Malutka kapliczka zawieszona na drzewie przy drodze na Jawor...  I oczywiście nieodłączne plastikowe kwiaty...



Droga zaczyna piąć się bardziej stromo w górę przez młody las. Cel naszej wędrówki jest już coraz bliżej :) 








Wszystko ma początek 21 września 1925 roku , gdy cztery Łemkinie wracały do domu ze Słowacji. Szły z uroczystości odpustowych w Gaboltowie, już po słowackiej stronie. Gdy przemykały chyłkiem, nagle ciemność rozjasnił blask, pośrodku którego stała postać kobieca, która wskazywała im drogę w dół , w kierunku Wysowej. 



Góra Jawor wyglądała wtedy zupełnie inaczej jak dzisiaj. Słabo zalesiony szczyt dawał widok na okoliczne wzgórza Beskidu Niskiego. Nie było się więc gdzie ukryć. Zlęknione kobiety uciekły co sił. Jedna z tych kobiet, Glafiria Demiańczyk , była zaciekawiona i zastanawiała się czy postać którą spotkały była snem czy jawą. Poszła następnego dnia w to samo miejsce. Również tym razem zobaczyła przenikliwe światło i kobiecą postać. 
Chodziła tam każdego dnia. Nie wiadomo czy opowiadała innym o tym co tam widziała ale wieść o dziwnym świetle rozeszła się po okolicy. Na Jawor zaczęły ciągnąć tłumy ciekawskich. Jedni twierdzili że i im Matka Boża się ukazała, inni bagatelizowali sprawę twierdząc że kobieta miała omamy. 




Matka Boża poprosiła Glafirię we śnie o wybudowanie kaplicy ku jej czci na szczycie góry. Pobożna kobieta poszła więc do miejscowego proboszcza z prośbą o wsparcie. Ten jednak uznał sprawę za błahą. Objawienia trwały do 14 października 1925 roku. 
Glafiria i jej towarzyszki nie były jedynymi którym ukazała się Matka Boska. Tego samego doświadczył bowiem czteroletni wówczas Franciszek Nowak, syn pogranicznika, który pracował na zielonej granicy ze Słowacją. 
W końcu władze kościelne uznały że faktycznie miało miejsce objawienie. Równocześnie do Wysowej dotarli dostojnicy z kurii w Przemyślu. Przepytywali mieszkańców, próbowali w ten sposób ustalić, co się faktycznie wydarzyło. Po wszystkim polecili wybudować w tym miejscu kaplicę. Ta stanęła pod koniec 1929 roku. 




Prace przy budowie kaplicy na górze Jawor, 1929 rok



W czasie wojny wierni rzadko chodzili do kaplicy. Stała na terenie Generalnego Gubernatorstwa i trzeba było mieć specjalne pozwolenie by ją odwiedzić. Później też nie miała dobrego czasu. Pogranicznicy urządzili sobie w niej schronienie podczas służb, niszcząc tym samym wnętrze...



Widokówka z 1937 roku przedstawiająca górę Jawor  

                   

Dopiero w połowie lat pięćdziesiątych XX wieku rozpoczęły się prace przy odbudowie. Pomagali przy tym Łemkowie z całego niemal świata. 

Po objawieniach w pobliżu kaplicy spod kamieni wytrysnęło źródełko. Pątnicy wierzą że ma moc uzdrawiania. Co roku w piątą niedzielę po prawosławnej Wielkanocy na Jaworze odprawiana jest liturgia związana z tak zwaną niedzielą Samarytanki. Wtedy duchowni święcą wodę, a wierni zabierają ją później ze sobą. 



Warto dodać, że tradycja niedzieli Samarytanki w takiej formie jest praktykowana tylko na Jaworze. 


Wierni na Jawor niosą krzyże, mniejsze lub większe, każdy z jakąś ważną dla pątnika intencją.







O samej kaplicy warto wiedzieć że zaprojektował ją nauczyciel Batiuk z Wysowej, natomiast głównym wykonawcą był cieśla Józef Ferencz z Huty Wysowskiej. W środku znajduje się słynna ikona Matki Bożej Jaworskiej. 









Obok kaplicy stoi również kamienny krzyż z 1929 roku obwieszony przez wiernych różańcami. 









Główne uroczystości w sanktuarium odbywają się :
  • w piątą niedzielę po Wielkanocy - w czasie nabożeństwa ma miejsce obrzęd święcenia wody z pobliskiego źródełka
  • w święto Apostołów Piotra i Pawła, wówczas wyrusza z Wysowej procesja, której uczestnicy niosą krzyże, wkopywane są one następnie w sąsiedztwie cerkwi
  • 14 października, w święto Opieki Matki Bożej, w uroczystości biorą udział również miejscowi grekokatolicy.







Drogą tuż obok kaplicy prowadzi droga leśna którą można dotrzeć go granicy polsko - słowackiej. Polecamy Wam podejść tam gdyż można podziwiać przy dobrej pogodzie piękne widoki na najwyższe szczyty Beskidu Niskiego  - Lackową i Busov :) Są to jedne z napiękniejszych panoram jakie udało się nam podziwiać :) 




     Masyw Lackowej ( 997 m n.p.m.) - najwyższy szczyt po polskiej stronie Beskidu Niskiego






    Słowacka wieś Cigielka - po polsku Cegiełka :) 




 Od lewej : masyw Busova (1002 m n.p.m.)-najwyższy szczyt Beskidu Niskiego, w głębi Siva Skala ( 837 m  n.p.m.), w dolinie wieś Cigielka , po prawej od niej Priechyba ( 796 m n.p.m.) i dalej Lackowa (997 m n.p.m.)


A tu do obejrzenia filmik z 1999 roku na temat VI Pielgrzymki na Świętą Górę Jawor.




Kamil




Źródła : 


www.widokowki.gorlice.pl

Gazeta Gorlicka, dodatek do Gazety Krakowskiej , 25 III 2016


5 komentarzy:

  1. Piękne i ciekawe miejsce - muszę tam wrócić - dzięki za przypomnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne okolice i piękne góry , jeszcze przez nas nie zdobyte ale może się to uda w tym roku jeszcze zmienić :) Chęci są tylko czasu jak zwykle brak by zrealizować wszystkie plany :(

      Usuń
  2. Dekadę temu i więcej spędzałem tam weekendy dość regularnie. W samej Wysowej śpi mi się chyba najlepiej ze wszystkich miejsc jakie odwiedzałem.Mam tam swoje ulubione zakątki, ale na Górę Jawor wybiorę się z dzieciakami na wakacjach.
    Pozdrawiam Was serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Dekadę temu i więcej spędzałem tam weekendy dość regularnie. W samej Wysowej śpi mi się chyba najlepiej ze wszystkich miejsc jakie odwiedzałem.Mam tam swoje ulubione zakątki, ale na Górę Jawor wybiorę się z dzieciakami na wakacjach.
    Pozdrawiam Was serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysowa to doskonała baza wypadowa :) My też napewno zawitamy jeszcze w tym roku w te piekne okolice :) Huta Wysowska i Ropki , Czertyżne czekają na obejrzenie :) Pozdrawiamy :)

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!