sobota, 28 maja 2016

Opuszczone wsie Beskidu Niskiego - Ciechania


Łemkowską nazwę Tychania można przetłumaczyć jako Zacisze. Wieś leżała w dolinie potoku u wschodnich zboczy wierchu Nad Tysowym.

Wymieniana po raz pierwszy w 1581 roku , została założona zapewne niedługo wcześniej przez Mikołaja Stadnickiego ze Żmigrodu i zasiedlona przez Wołochów. W 1880 roku wieś liczyła 340 mieszkańców , samych grekokatolików. Niewiele większa była pół wieku potem. W 1931 roku liczyła 65 domów i 396 mieszkańców, Łemków i tylko kilku Polaków. Podczas obu wojen światowych wieś doznała dotkliwych zniszczeń , po ostatniej już się nie odrodziła. W toku zaciętych walk , jakie toczyły się tu od września 1944 roku do połowy stycznia 1945 roku , kilkakrotnie przechodziła z rąk do rąk. W efekcie została doszczętnie zniszczona. Przetrwała tylko potrzaskana pociskami cerkiew.




Wkrótce po przejściu frontu pozbawieni domów mieszkańcy Ciechani poddali się radzieckiej agitacji, dobrowolnie porzucili rodzinne strony i wyjechali na Ukrainę. Pośród gór pozostała zrujnowana i bezludna wieś. Trwała jeszcze rozwalona pociskami cerkiew , ale później i ona zniszczała. Pozostały tylko groby. Z czasem w opuszczonej wsi powstała ferma hodowlana PGR w Ożennej , później przejęta przez Iglopol. Prowadzono tu wypas bydła i owiec, i chyba dzięki temu jej grunty nie całkiem zarosły lasem. Po upadku Iglopolu z krajobrazu szybko zniknęły obory , a w dolinie zapanowała ponownie cisza. Ostatecznie w 1995 roku obszar wsi został włączony w obręb Magurskiego Parku Narodowego.




Przez Ciechanię do 2005 roku wiódł niebieski szlak turystyczny, jednak staraniem Magurskiego Parku Narodowego szlak przesunięto na granicę, a dolinę zamknięto dla turystów.
Dolinę Ciechani, a konkretnie to co po niej zostało czyli cerkwisko i cmentarz można odwiedzać legalnie tylko trzy razy w roku: podczas trwania Kermeszu w Olchowcu, Łemkowskiej Watry w Zdyni oraz w okresie Wszystkich Świętych.
Wpierw w 2014 roku park dopuścił możliwość odwiedzenia grobów w okresie Wszystkich Świętych. Decyzją dyrektora MPN z lutego 2016 roku na cmentarz można wybrać się także podczas Kermeszu i Watry. Poza tymi terminami wchodzenie do tej doliny jest nielegalne gdyż teren nie jest udostępniany do zwiedzania.

Dla pewności podjechaliśmy sobie do siedziby Magurskiego Parku Narodowego w Krempnej i zapytaliśmy pani która w holu udziela informacji i sprzedaje bilety o możliwość odwiedzenia doliny Ciechani. Pani potwierdziła nasze informację i dodatkowo ostrzegła nas byśmy uważali na węże :) Ale tego akurat spodziewaliśmy się w tej rzadko odwiedzanej przez turystów dolinie :)
Nasz wędrówkę rozpoczęliśmy w Żydowskiem, w miejscu gdzie jest oberwana droga i dalej już nie można dojechać samochodem :) Od tego miejsca maszerowaliśmy zniszczoną drogą która prowadzi z Krempnej do Ożennej. Droga jest idealna do spacerów jak i jazdy na rowerze bo kierowcy samochodów rzadko tutaj zaglądają :) Po półgodzinnym marszu tą drogą skręcamy w lewo w wąską polną drogę prowadzącą do Ciechani...




Na terenach dawnej wsi zachował się tylko jeden krzyż przydrożny z 1906 roku autorstwa Wojciecha Serwońskiego. Znajduje się on po prawej stronie drogi niedaleko od zejścia do doliny .








Bobry w tej dolince mają doskonałe miejsce do budowania swoich domów i tam :) Jest tutaj mnóstwo jeziorek bobrowych gdyż nie są niepokojone przez nikogo i zalewają wszystko co chcą :) 




I nawet kaczeńce posadziły sobie na zaporze :) :) 









Po minięciu jeziorek droga pnie się lekko w górę i staje się bardziej kamienista. 



Po lewej stronie widzimy podmurówkę dawnej owczarni ... 



W krzakach ostały się ruiny strażnicy niemieckiej z czasów II wojny światowej.



Schodzimy w dół w stronę cerkwiska i cmentarza łemkowskiego ...







Rozległe łąki są co roku wykaszane przez pracowników Magurskiego Parku Narodowego.






W Ciechani stała grekokatolicka cerkiew drewniana pw. św. Mikołaja zbudowana w 1790 roku . Miejsce po niej można odnaleźć w wielkiej kępie stary drzew , głównie lip, po prawej stronie drogi. Stała ona nad strumykiem spływającym ze zboczy Tysowego. Fundamenty nie zachowały się , jedynie porozwalane kamienie. Pozostało natomiast kilka ładnych kamiennych krzyży z postacią Chrystusa z początków XX wieku.
























Na wielu nagrobkach widać wgłębienia które są zapewne pozostałościami po operacji dukielskiej z II wojny światowej.











Widok ogólny na cmentarz .









Nagrobek ciechańskiego parocha i jego córki Olgi zamordowanych w 1929 roku prawdopodobnie w celach rabunkowych. To ten ogrodzony metalowym płotkiem. Obecnie w ich grobowcu mieszka jakieś .... zwierzę . Może to lis a może np. borsuk ale wykopane są nory i mnóstwo ziemi dookoła. No cóż , przyroda objęła teren dawnej wsi jak i cmentarza we władanie ... 















Widok na dolinę Ciechani z drogi Krempna - Ożenna :)



Przy tejże drodze Magurski Park Narodowy umieścił tablice z informacjami o dawnej wsi oraz opis panoramy którą możemy obserwować z tego miejsca .









Rozmieszczenie budynków, dróg i potoków w dawnej wsi .




Mieszkańcy Ciechani ( rodzina Terek)




Szkoła w budowie  (1937 rok)


Spotkaliśmy również podczas naszej wędrówki żmije i padalce, w tym padalca turkusowego . Jest to rzadka odmiana barwna padalca zwyczajnego. Występuje między innymi na Wyżynie Krakowsko - Częstochowskiej oraz w Świętokrzyskim Parku Narodowym. Można go poznać po licznych okrągłych plamach o turkusowym zabarwieniu. 



 Będąc w dolinie Ciechani przeszliśmy tylko drogą do cmentarza i tą samą drogą wróciliśmy. Szanujemy decyzję Parku i postępowaliśmy według zarządzenia dyrektora Parku o udostępnianiu tej doliny. Następna okazja by legalnie odwiedzić Ciechanie będzie w czasie Łemkowskiej Watry w Zdyni :) 


AKTUALIZACJA!

Niedługo po opublikowaniu tegoż artykułu coś drgnęło i od 11 czerwca do października 2016 roku co weekend odbywać się będą wycieczki przez dolinę Ciechani, wraz z pracownikiem Parku. Cena biletu dla osoby dorosłej 10 zł. Obowiązuje rezerwacja.
Szczegóły na stronie internetowej MPN.



Kamil



źródła :

www.beskid-niski-pogorze.pl

S.Kłos "Krajobrazy nieistniejących wsi"

W. Grzesik, T. Traczyk, B. Wadas ,,Beskid Niski. Od Komańczy do Wysowej"

sobota, 21 maja 2016

Opuszczone wsie Beskidu Niskiego - Regetów Wyżny (część druga)


    Tak jak obiecaliśmy w ubiegłym tygodniu, kontynuujemy naszą wędrówkę przez dolinę wsi Regetów Wyżny. Wdrapiemy się na Przełęcz Regetowską i przespacerujemy się do słowackiej Regetovki :)

   Poprzedni wpis zakończyliśmy nieopodal czasowni prawosławnej usytuowanej przy cmentarzu wiejskim.





Przed kaplicą stoi krzyż poświęcony akcji ,,Wisła".




      Kaplica nosi imię Przeniesienia Relikwii św. Mikołaja do Bari. Jest to dawne prezbiterium miejscowej cerkwi pw. św. Michała Archanioła z 1724 roku. W latach 90 XX wieku była zdewastowana. Po wysiedleniach bacowie sezonowo wypasający owce wykorzystywali ją jako owczarnię. W latach 90 wobec fatalnego stanu technicznego budynek rozebrano.
Czasownia została odbudowana z nowych materiałów w 2001 roku staraniem miejscowej społeczności prawosławnej, w tym ks. Michała Pasieki, ówczesnego proboszcza parafii prawosławnej w Gładyszowie. Część środków na budowę zebrała fundacja kościelna, drewno przekazało Nadleśnictwo Łosie i Gmina Uście Gorlickie. 
Obiekt pod nadzorem konserwatora zabytków stawiał cieśla z Pętnej. 
W ten sposób 27 maja 2001 roku odbyło się uroczyste poświęcenie.




      Na przyległym do czasowni cmentarzu znajduje się 5 kamiennych krzyży, kilka współczesnych nagrobków, oraz groby ziemne zwieńczone krzyżami.
Na kamiennych krzyżach znajdują się płaskorzeźby np. Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Uwagę przyciąga mogiła znajdująca się najbliżej kaplicy na której umieszczona jest płaskorzeźba z przedstawieniem św. Barbary, a tablica inskrypcyjna wykonana została w formie otwartej księgi.
Święta Barbara przedstawiana jest najczęściej w długim płaszczu z koroną na głowie. W ręku trzyma kielich i Hostię, lub tak jak tutaj - miecz od którego zginęła.



     Choć miejsce to zna każdy, nie wszyscy wiedzą co drewniana kapliczka z dzwonem symbolizuje.

Została zaprojektowana przez Margaritę Sandowicz - Bąkowską. Jej górna część przypomina dzwonnicę cerkiewną, a dolna - łemkowską chyżę. Całość zwieńcza podwójny, metalowy krzyż, w którego ramiona zostały wpisane łzy za utraconą ojcowizną.
Dzwon ma znaczenie symboliczne - dzwon cerkiewny zwykle obwieszczał ważne wydarzenie w życiu wsi.
Kaplica została wzniesiona na pamiątkę wsi i jej mieszkańców z inicjatywy Fundacji Wspierania Mniejszości Łemkowskiej ,,Rutenika".
Poświęcono ją w obecności przedstawicieli różnych wyznań 12 lipca 2007 roku. Niestety, choć nie jest stara jest już znacznie zniszczona przez warunki atmosferyczne. Ale stoi na otwartej przestrzeni, na wzniesieniu, więc nie ma się czemu dziwić.


  Jeśli wyjdziemy na łąkę ponad dzwonnicą naszym oczom ukaże się taki oto przyjemny widok na Pieniny Gorlickie :)



     Idąc dalej w stronę przełęczy widzimy ruiny dawnej bacówki, a po drugiej stronie potoku dostrzegliśmy wśród drzew kamienny postument... Może to cokół krzyża, szczerze mówiąc nie mam pojęcia co to jest...


  Asfalt kończy się przy czasowni, a dalej jest już trochę gorzej, zwłaszcza po deszczu ;)


  Bystre oko dostrzeże na drzewie rosnącym powyżej drogi ,,wrośnięty" krzyż. Jest to prawdopodobnie krzyż zwieńczający cokół znajdujący się jakieś 200 m dalej w stronę przełęczy.



Potok wijący się wśród pól...


Samotna jabłoń majacząca w oddali...


    Łąki, wszechobecne, ciągnące się pod granicę lasu... To na nich wypasane są obecnie konie z regetowskiej stadniny. Gdyby nie to pewnie dolinę Regetowa Wyżnego spotkałby ten sam los co inne wysiedlone wsie.


  Wybiegam jeszcze raz na łąkę, tuż przed wejściem do lasu, aby nacieszyć oko tym niesamowitym widokiem.



    W górnej części wsi również królują bobry. Mają tu mnóstwo mniejszych i większych jeziorek.


  Wchodzimy do lasu. Trzeba zauważyć, że zarówno we wsi jak i w lesie jest mnóstwo budek dla ptaków - tych dużych i małych. Wiedzie tędy również ciekawa ścieżka przyrodnicza zorganizowana przez Stowarzyszenie Pogranicza z siedzibą w Ropie, zrealizowana ze środków Unii Europejskiej. Warto zatrzymywać się kilkakrotnie i poczytać o ptakach, które można zaobserwować w tym terenie. Nawet nasza córka była zainteresowana tym, jak nazywają się skrzydlaci przyjaciele przedstawieni na zdjęciach :)


    Jak to zwykle bywa na dwóch znakach oddalonych od siebie może o 50 metrów widzimy różne wysokości na których znajduje się Przełęcz Regetowska :)
Różnica wynika z tego, iż Słowacy mierzą wysokość od poziomu Morza Adriatyckiego, a Polacy od Morza Bałtyckiego :)
Wiele osób zauważa to na Baranim, którego wysokość to 754 m n.p.m a słowacki Stavok ma 752 m n.p.m.




  W lesie znajduje się miejsce na ognisko i wiata powstałe w ramach projektu SOCRATES-COMENIUS, w którym brały udział szkoły średnie polskie i słowackie.
Niestety firma ,,Empol" chyba zapomniała, że znajduje się tam pojemnik na śmieci, który wypadałoby czasem opróżnić...


 W lesie uwagę zwraca sposób, w jaki Słowacy zabezpieczają potoki, aby woda nie zerwała drogi. Takie progi są w kilku miejscach, inicjatywa godna pochwały :)


    Wychodzimy z lasu i od razu taki widok :) Ale kawałek dalej już znajduje się alejka domków letniskowych i stoki narciarskie...



    Docieramy do Regetovki. Wieś tę założyli ponoć przybysze ze strony polskiej, przenosząc na nią nazwę swojej rodzinnej osady. Jeśli chcecie poczytać coś o tej miejscowości to nie jest to łatwe. Po wpisaniu w wyszukiwarce nazwy dowiecie się przede wszystkim, że jest to ośrodek narciarski. Znajduje się tu aż 5 wyciągów, najdłuższy ma 620 m. Łatwo zauważyć, że stoki są dość strome...


    Ale w maju na nartach jeździć nie będziemy, więc idziemy dalej, bo chcemy zobaczyć cerkiew. 
Regetovka to maleńka wioska, liczy około 30 stałych mieszkańców. Jest to typowo narciarska, senna miejscowość, która ożywa w sezonie. 


                                          To chyba budynek państwowy, siedziba władz?




    Schodzimy wąską dróżką asfaltową w dół i naszym oczom ukazuje się cerkiew grekokatolicka pw. św. Dymitra w Regetovce. Byliśmy tam 3 maja, na Słowacji to jest zwyczajny dzień, więc panowie akurat kosili koło cerkwi trawę - zobaczycie ich w prawym dolnym rogu zdjęcia :)


    Fragment cmentarza przycerkiewnego, a powyżej kolejny wyciąg narciarski...


                                                         Uwielbiam słowacki język :)



   Cmentarz wiejski znajduje się po przeciwnej stronie cerkwi na lekkim wzniesieniu, widać go z drogi. My tam nie zaglądaliśmy, ale jeśli mielibyście ochotę to trzeba przejść przez drewniany mostek między zabudowaniami i podejść ścieżką.


  Czas wracać, zostawiamy za sobą malowniczą Regetovkę...


Droga powrotna do samochodu mija nam dość szybko. Po przejściu przez przełęcz idziemy cały czas z górki. Spotykamy kilka spacerujących w dole wsi osób, oraz mija nas kilka samochodów, które dojeżdżają do końca asfaltu i tam zawracają.

Chciałam wspomnieć jeszcze o bazie namiotowej SKPB Warszawa. Znajduje się tuż przy szlaku prowadzącym na Rotundę. Dojdziemy do niej przez nowo wybudowany most na potoku.







    Mapa mówi, że przeszliśmy w tę i z powrotem niespełna 14 km. Jest to fajna trasa na rower, na pieszą wędrówkę. Urokliwa, malownicza...
Pewnie wiele osób zauważyło, że używamy dawnej nazwy miejscowości brzmiącej Regetów. Robimy tak ponieważ piszemy o dawnej wsi.
Nazwa została zmieniona zarządzeniem Prezesa Rady Ministrów z dnia 5 lutego 1968 roku i obecnie brzmi Regietów.
 Mam zamiar tu powrócić, żeby na tych łąkach zobaczyć pasące się konie :)







Kasia.



Źródła:

A. Piecuch, A. Harkawy, M. Janowska-Harkawy ,,Opuszczone wsie ziemi gorlickiej"

W. Grzesik, T. Traczyk, B. Wadas ,,Beskid Niski. Od Komańczy do Wysowej"