sobota, 30 kwietnia 2016

Polany Surowiczne wiosną

    Polany Surowiczne to miejsce szczególne. Cicha dolina pośród wzgórz Beskidu Niskiego który na wschód od Jaślisk staje się mniej zamieszkały i jakby bardziej dziki... W dolinie tej tętniło niegdyś życie , znajdowała się tam dosyć spora wieś łemkowska. Obecnie tylko latem jest tutaj trochę większy ruch gdy wypasane jest bydło na łąkach dawnej wsi. W okresie wakacyjnym zagląda tutaj trochę więcej turystów odwiedzających schronisko studenckie "Chałupa Elektryków" . Podczas naszych wizyt w tym miejscu - jesiennej i wiosennej nie spotkaliśmy pieszych turystów lecz tylko tych zmotoryzowanych. Bo dostać się tutaj najłatwiej samochodem terenowym gdyż trzeba przekraczać  potok i rzekę w kilku miejscach. Będąc w tym miejscu jesienią postanowiliśmy że tam wrócimy ze względu na piękną przyrodę, swoistą dzikość tego miejsca, chęć zobaczenia Chałupy Elektryków od środka :) O naszej jesiennej wyprawie możecie poczytać TUTAJ :)
     Okazja by tam wrócić nadarzyła się w kwietniu . Usłyszeliśmy że miłośnicy Polan Surowicznych z Warszawy pod przewodnictwem Pana Witolda Grzesika przyjeżdżają na tydzień w to miejsce by je uporządkować , naprawić co zniszczył czas . Postanowiliśmy też jakąś pomóc w miarę naszych możliwości :)


Widok na cerkwisko i cmentarz - listopad 2015 :









Chęci do pomocy mieliśmy duże ale jako że pracuję codziennie do 16 - w sobotę również, pozostała nam tylko niedziela. Pogoda cały weekend dopisywała, w niedzielę również :) Wyposażeni w przydatne narzędzia: siekierę, sekator i piłę ruszyliśmy w drogę :) 
Mieliśmy przepustkę od miejscowego pana leśniczego na przejazd drogą nadleśnictwa z Woli Niżnej do Polan Surowicznych ,więc nie tracąc czasu  mogliśmy podjechać samochodem praktycznie pod samą Chałupę Elektryków. 

Tutaj spotkaliśmy ekipę w składzie : Ewa, Gosia, Marysia, Monika, Maciek, Marek, Witek. Marek z Witkiem mimo dosyć sporego w niedzielę wiatru kładli nową papę na dachu dzwonnicy :) Chętnie bym im pomógł ale mój lęk wysokości skutecznie mnie powstrzymał :( 
No ale i na ziemi mogłem się na coś przydać :)







W sobotę ekipa studentów z Rzeszowa jak również miłośników zabytków z Jaślisk usunęła z cmentarza łemkowskiego powalone jesienią i zimą drzewa. A było tego dosyć sporo i przydała im się piła motorowa. Zaczęto również oczyszczać w sobotę cmentarz z wszelkiego rodzaju krzaków, młodych drzewek i wszędobylskich jeżyn .

Zabieramy się i my do karczowania :) 




A tak wygląda uprzątnięty już cmentarz i oczyszczone z mchu i innych zanieczyszczeń krzyże i nagrobki : 

























Pośrodku cmentarza leży w otoczeniu trzech dorodnych świerków drewniany krzyż który jakimś cudem dotrwał do naszych czasów. Jego otoczenie również zostało uprzątnięte by był bardziej widoczny :) Szkoda tylko, że w lecie znów zginie wśród traw i pokrzyw...






Barwinek tworzy istną pierzynkę :)



Kolejną z zaplanowanych prac było odsłonięcie fundamentów cerkwi oraz dokonanie pomiarów a następnie wytyczenie taśmą obrębu cerkwi. Bujna roślinność porasta cerkwisko więc czynność tą trzeba co kilka lat powtarzać... 

A więc łopaty w dłoń i do dzieła :) 




Odkopane przez nas fundamenty cerkwi , od południa bardziej widoczne , z północnej strony trochę mniej... 









Od zachodniej strony znajdowała się zakrystia i tutaj fundamenty są najbardziej widoczne.






 Naszym pracom przyglądały się kołujące nad nami i nad dzwonnicą orliki :) 




Więcej zdjęć z prac dzwonniczo - cmentarnych możecie obejrzeć na stronie Polany Surowiczne . Można również wspomóc darowizną remont dzwonnicy :) Serdecznie zachęcamy do wsparcia tego bardzo pięknego dzieła :) Więcej o historii tego miejsca możecie przeczytać TUTAJ.

W drodze powrotnej udało nam się jeszcze obejrzeć ruiny kapliczki która znajduje się w górnej części dawnej wsi. Może i ona doczeka się kiedyś remontu tak jak dzwonnica ...











 I jeszcze kilka zdjęć pięknej polańskiej przyrody :) W kwietniu budzi się powoli do życia :) 














Miodunka miękkowłosa


Potok spływający ze stoków Polańskiej który trzeba przekroczyć by dojść z Chałupy Elektryków do dzwonnicy :) 










Chałupa Elektryków w wiosennej scenerii :) 




Mamy nadzieję że jeszcze nieraz będziemy mogli wrócić do tego miejsca , spotkać miłych ludzi i popracować razem  z nimi :) Pozdrawiamy serdecznie :) 



Kamil 




6 komentarzy:

  1. I tak się to robi!!!
    W podobny sposób pracowaliśmy na cmentarzach z I WŚ. Na szczęście teraz dbają o nie gminy (zazwyczaj) i wystarczy posprzątać.
    Ale pamiętam że każdy wyjazd z PTTKiem (przed ożenkiem, gdy miałem możliwość wyjazdu z grupą) w Magury czy Bieszczady zawsze był połączony z drobnymi pracami renowacyjnymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w Beskidzie Niskim różnie to jest z tymi cmentarzami łemkowskimi. Szybko zarastają krzakami i ta które są trudno dostępne bywają mocno zarośnięte...

      Usuń
  2. Wspaniała inicjatywa! Brawa dla Was i całej grupy :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postanowiliśmy zrobić coś więcej dla naszego ukochanego Beskidu Niskiego niż tylko zdjęcia :) trzeba próbować ocalić to co jeszcze zostało po mieszkańcach tych ziem. Wystarczająco dużo zniszczył już czas no i ludzie :(

      Usuń
  3. Świetna robota
    Tego krzyża drewnianego nie znałem, może i ja wrócę do Polan Surowicznych - to piękne miejsce.Warto udać się stamtąd przez Wernejówkę i Zawoje do Puław, ale raczej bez dzieci. Woda na Wisłoku może być zbyt wysoka przy przeprawie. Dorosłym radzę wziąć gumaki :)
    Pozdrawiam rodzinkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna robota
    Tego krzyża drewnianego nie znałem, może i ja wrócę do Polan Surowicznych - to piękne miejsce.Warto udać się stamtąd przez Wernejówkę i Zawoje do Puław, ale raczej bez dzieci. Woda na Wisłoku może być zbyt wysoka przy przeprawie. Dorosłym radzę wziąć gumaki :)
    Pozdrawiam rodzinkę :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!