sobota, 19 marca 2016

U podnóża Magury Małastowskiej - Przysłup

      Położony u stóp Magury Małastowskiej Przysłup był dawniej samodzielną wsią. Dzisiaj stanowi przysiółek sąsiedniej Nowicy. Osada ta znajdująca się w dolinie potoku o tej samej nazwie , otoczona jest od północy stromymi zboczami zalesionego grzbietu Magury Małastowskiej , a od południa zdecydowanie niższym , bezleśnym i bardzo widokowym grzbietem Polany. Nazwa wsi Przysłup ( po łemkowsku Pryslip lub Prysłop ) oznacza przełęcz , grzbiet , a także teren w najwyższej części doliny , co odpowiada faktycznemu położeniu wsi . Pierwsze wzmianki o wsi , jako już istniejącej , pochodzą z 1593 roku. Mieszkańcy wsi , podobnie jak pobliskiej Nowicy , zajmowali się wyrobem galanterii drewnianej , wykorzystując jako surowiec drewno z własnych lasów. Wyroby drewniane sprzedawali Żydom z Gorlic lub przedsiębiorczym mieszkańcom sąsiednich Leszczyn , handlującym na targach w Gorlicach i okolicy .

    Przysłup odwiedziliśmy  wędrując od Nowicy w stronę Przełęczy Małastowskiej :) Opis naszej wyprawy po tej miejscowości zakończyliśmy w miejscu gdzie przebiega umowna granica między Nowicą a Przysłupem czyli na kaplicy grekokatolickiej pw. Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. Więc kontynuujmy naszą wycieczkę po Przysłupiu :) Po prawej stronie drogi mijamy ładną łemkowska chyże  , wyremontowaną lecz pewno zamieszkiwaną tylko sezonowo o czym świadczy duża kłódka na drzwiach :) Krzew który został posadzony przed chatą to rododendron , który raczej nie jest typowo łemkowską rośliną , no ale cóż - wielki świat wkracza do tej pięknej doliny :)







Idąc dalej drogą nieco dalej napotykamy ciekawy znak drogowy przy pewnym gospodarstwie a mianowicie znak ostrzegawczy  " Uwaga kangury" :) 




Kolejna chyża , niezamieszkała ale w przyzwoitym stanie . Obok niej stoi stary kamienny krzyż a w oddali na drugim brzegu potoczku znajduje się cerkiew w Przysłupiu.





Również po tej samej stronie drogi znajduje się kamienna podmurówka , pozostałość po jakimś budynku . Wydaje nam się że mógł tam znajdować się np. młyn wodny gdyż takowy był w dawnych czasach w tej okolicy. No ale to tylko nasze przypuszczenia :)





Po lewej stronie zaś stoi kapliczka , jedna z dwóch znajdujących się w Przysłupiu. Wykonana jest z piaskowca , wyremontowana w 2008 roku . Wewnątrz niej znajduje się niewielki ołtarz. 


Turystę pragnącego obejrzeć cerkiew poprowadzi niewielki drogowskaz . Kieruje on nas w wąską asfaltową dróżkę biegnącą w prawo od głównej szosy . Przechodzimy przez mostek na potoku Przysłup i po lewej widzimy niewielki cmentarz na którym znajduje się kilka pięknych , starych krzyży .  












Cerkiew  pw. św Michała Archanioła w Przysłupiu jest jedną z najstarszych na Łemkowszczyźnie. Pochodzi z 1756 roku. Od 1791 roku była tutaj filia parafii w Nowicy. Jest to drewniana budowla o konstrukcji  zrębowej przykryta dachem o konstrukcji kalenicowej. 
Po wysiedleniach cerkiew została opuszczona , a w kolejnych latach użytkowana była tylko sporadycznie przez kościół rzymskokatolicki. Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku nakładem społecznym , z udziałem licznych naukowych kół studenckich  i miłośników Beskidu Niskiego  , cerkiew przeszła gruntowny  remont . Uratowało to ją przed niemal pewną zagładą. W roku 1984 obiekt w wyłączne użytkowanie przejęli grekokatolicy  a w 1991 roku ustanowiono tutaj parafię grekokatolicką. 




Obok cerkwi pochowany jest majster Łukasz Gluz który prowadził przebudowę cerkwi w 1880 roku. Na jego grobie , wyremontowanym w 2008 roku stoi żeliwny krzyż na cokole z piaskowca. 












Kontynuując naszą wędrówkę tą piękną  doliną  napotykamy starą kapliczkę zbudowaną z kamienia polnego . Zwieńczona jest ona metalowym krzyżem a w środku znajduje się figurka Chrystusa Frasobliwego. A tło jakie jest za kapliczką każdy widzi.... :( 





Piękny cokół na którym kiedyś pewno stał żeliwny krzyż... Na cokole jest napis - chyba imię i nazwisko oraz data 1892.



Na koniec jeszcze rzut oka za siebie  :) Droga którą wracaliśmy na Przełęcz Małastowską :) 






W poszukiwaniu ciekawostek , czyli intrygujące , śmieszne , ciekawe rzeczy które napotkaliśmy podczas naszego maszerowania przez Przysłup :) 

Na dwóch pierwszych zdjęciach widzimy pewien napój winopodobny spożywany przez koneserów  w południowo -wschodniej Polsce , a może nawet dalej :) Jest to wino Patyk produkowane przez lata przez jasielski zakład przetwórstwa owoców i warzyw " Pektowin" a obecnie wykupiony przez firmę Poldrink. W niektórych kręgach kultowy , podobnie jak słynny  "kulawy miś " czyli wino Bieszczady , również tej samej firmy :) Jak widać w Przysłupiu też się to pija :)







Kolejnym ciekawym artefaktem zauważonym przez nas w przydrożnych chaszczach był termometr o jakże ciekawym wzornictwie :) Była to solidna radziecka jeszcze produkcja , pewno z początku lat 90-tych  . Znajdował się na nim napis w języku rosyjskim  oznaczający miasto Jałta. Więc mogła być to pamiątka z wojaży po ZSRR lub po  prostu bibelot kupiona na bazarze .Po bliższych oględzinach stwierdziliśmy nawet że działa :)



Rysunek ten zobaczyliśmy na ogrodzeniu niewielkiego domku letniskowego już prawie w lesie , przy drodze na Przełęcz Małastowska. Domyślamy się że ten wielki , niebieski stwór to kleszcz :) Może macie jakieś inne pomysły co by to mogło być ???  :) 





Pozdrawiam

Kamil




6 komentarzy:

  1. Kiedyś w Uściu Gorlickim wszedłem do starej knajpy żeby napić się herbaty. Siedzący przy stoliku miejscowi pili Patyka i nie wypadało odmówić. Do wypicia herbaty nie doszło ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są takie sytuację że trzeba się zasymilować z miejscowymi :) Ale później za to jest co wspominać :)

      Usuń
  2. Kiedyś w Uściu Gorlickim wszedłem do starej knajpy żeby napić się herbaty. Siedzący przy stoliku miejscowi pili Patyka i nie wypadało odmówić. Do wypicia herbaty nie doszło ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie jestem koneserem i wina marki Bieszczady nigdy nie odmawiam, jest dobre tanie i ... kultowe bądź co bądź... Przynajmniej w pewnych kręgach ;-)
    Ps.tereny tak piękne że się śnią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Macieju , musimy się kiedyś wybrać na wspólna wędrówkę po Beskidzie Niskim lub po Pogórzu :) a co do wina mnie również zdarzało się próbować tego winka i za tą cene było bezkonkurencyjne :)

      Usuń
    2. Jasne na pewno zdarzy się sposobność wspólnej wędrówki!

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!