sobota, 12 marca 2016

U podnóża Magury Małastowskiej - Nowica


     Dziś chciałabym Wam pokazać piękną, zaciszną wieś położoną nad potokiem Przysłup, u stóp Magury Małastowskiej. Wieś ta istniała już przed 1512 rokiem. Funkcjonowała pod nazwą Unowica, później była wspominana jako Uniewicze
W 1936 roku mieszkało tu około 850 osób, z czego 830 było wyznania grekokatolickiego. 
Nowica była wsią raczej ubogą. Nieco dziwi fakt, iż wieś ta nie była typowo rolnicza. Mieszkańcy za to trudnili się wytwarzaniem wyrobów drewnianych. Wykorzystywali do tego drewno z własnych lasów. Wyrabiali przedmioty codziennego użytku, takie jak: wieszaki do ubrań, fujarki, klamerki do bielizny, tłuczki do ziemniaków, wałki do ciasta, grzybki do cerowania, oraz najbardziej znane i wręcz symboliczne - łyżki. Prócz tego z ich warsztatów wychodziły gonty, oraz wyroby bednarskie. Mieszkańcy swoje wyroby sprzedawali głównie na targach.
Po drugiej wojnie pojawili się agitatorzy namawiający do wyjazdu na wschód. Nowica była jedną z niewielu wsi, w których wyjazdy w 1945 roku spotkały się z entuzjazmem. Wyjechała wówczas większość osób, pozostało  tylko 15 rodzin. Jednak ludzie szybko zaczęli powracać, nie wiedząc, że w 1947 roku czekają ich kolejne - przymusowe wysiedlenia. Po 1956 roku powróciła część mieszkańców.




    Naszą wędrówkę rozpoczynamy na Przełęczy Małastowskiej. Co prawda do wsi można spokojnie dojechać samochodem zarówno z Przełęczy, jak i na przykład od Uścia Gorlickiego, ale nasz plan był inny. Podchodzimy drogą prowadzącą do Nowicy (wąska asfaltówka), aż do miejsca gdzie od Schroniska wiedzie żółty i zielony szlak. Podążamy najpierw połączonymi szlakami, w miejscu gdzie się rozdzielają odbić w prawo - gdzie żółty szlak skręca w stronę Uścia.


  
    I widzieliśmy śnieg (6 marca)! W tym roku za wiele go nie było, więc widząc - cieszę się jak dziecko :)


Piękny widok, prawie jak w puszczy...

    Po pewnym czasie wychodzimy z lasu, a naszym oczom ukazuje się niesamowity widok na rozległe, górujące nad wsią łąki. Niebo szczelnie pokrywają chmury, jest mgła, więc nie liczyliśmy na rozległe panoramy, ale mimo to widok zapiera dech... 





    A przynajmniej do momentu, kiedy dochodzimy do pierwszej agroturystyki - dla mieszczucha pewnie świetna lokalizacja, z dala od zabudowań, cisza, widok...


     Od razu ostrzegamy, że wędrówka tym fragmentem szlaku wymaga odpowiedniego obuwia, najlepiej wodoodpornego. Teren jest grząski, myślę, że nie tylko o tej porze roku... Spotykamy wielkie połacie mchów, czyli przeważnie jest tu mokro.



     W pewnym momencie z pomiędzy drzew wyłania nam się dach cerkwi w Przysłupiu - nie mogłam tego nie sfotografować :)
Część Nowicy znajdująca się na stoku Polany (637 m n.p.m) kojarzy mi się z połoninami. Przy ładnej pogodzie pewnie byłyby tu piękne widoki, w dodatku niezalesiony, widokowy fragment, prawie na szczycie wzniesienia to w Beskidzie Niskim rzadkość. 


Krzyż drewniany na cokole (krzyż nowy, cokół stary) znajdujący się opodal drogi do Uścia przy żółtym szlaku. Ciężko go sfotografować, bo tuż za nim domek letniskowy i zjeżdżalnia dla dzieci...

Dochodzimy do drogi prowadzącej do Uścia. 



     Tutaj mamy widok na (od lewej): Jaworzynkę (869 m n.p.m), Kozie Żebro (847 m n.p.m), oraz Skałkę (820 m n.p.m), a w dole widać łąki we wsi Skwirtne.





    Nowy krzyż, ale za to z widokiem na dolinę wsi. W oddali dach cerkwi w Przysłupiu - Nowicy. 
     Miejsce to jest kulminacją szczytu Wierch (620 m n.p.m). Wszystkie powyższe zdjęcia wykonałam z drogi. 

Po nacieszeniu oczu schodzimy w dół, do doliny wsi Nowica.


Potok Przysłup

    We wsi znajduje się wiele łemkowskich chyż. Do większości z nich wprowadzili się zauroczeni okolicą mieszkańcy miast. 
My po przejściu przez most na potoku skręcamy w prawo, żeby zobaczyć cerkiew.







    Powyższe zdjęcie przedstawia budynek starego sklepu na wysokiej podmurówce. Sklep funkcjonował tu od przedwojnia do lat dwutysięcznych, był jednym z najbardziej rozpoznawalnych tego typu obiektów w Beskidzie Niskim. Obecnie można zobaczyć na budynku tabliczkę ,,Punkt biblioteczny w Nowicy", więc zapewne taką funkcję swojego czasu pełnił ten budynek.



A tutaj ,,pomnik" postawiony z funduszy województwa małopolskiego.
      W Nowicy odbywają się co roku warsztaty łyżkarskie organizowane przez Pana Piotra Michniaka w ramach Otwartej Pracowni. Wstęp jest bezpłatny.


Takich piwnic spotkacie tu wiele - z resztą w bardzo dobrym stanie :) Ta jednak przykuła moją uwagę ponieważ jest wypchana słomą :)


     Po przejściu przez drewniany most dochodzimy do cerkwi grekokatolickiej pw. św. Paraskewy. Została wybudowana w latach 1842 - 1843, zastępując starszą cerkiew pamiętającą początki wsi. Cerkiew została gruntownie wyremontowana w 1925 roku za pieniądze pozyskane ze sprzedaży drzew z gromadzkich lasów. Po wysiedleniach cerkiew była użytkowana przez kościół rzymskokatolicki, ale po powrocie dawnych mieszkańców na powrót zaczęto odprawiać tu nabożeństwa grekokatolickie. W latach 80 XX wieku obiekt przeszedł we władanie grekokatolików. 
Wewnątrz zachowała się polichromia z 1927 roku, oraz ikonostas z XVIII wieku. Na ogrodzonym terenie znajduje się także cmentarz.



     Tuż obok stoi ocalona przez Stowarzyszenie Magurycz kostnica z drugiej połowy XIX wieku.



     A odnośnie Stowarzyszenia, jego siedziba znajduje się tuż obok cerkwi. Na ścianach możemy zobaczyć tablice informujące o ich dokonaniach. Stowarzyszenie ,,Magurycz" na czele z Szymonem Modrzejewskim organizuje społeczne obozy o charakterze warszatatów, w czasie których zajmują się remontem, inwentaryzacją i dokumentacją sztuki cmentarnej, krzyży, kapliczek przydrożnych, oraz wszelkich obiektów sztuki cerkiewnej pozostających bez opieki. 
Mnie spodobał się cytat znajdujący się tuż przy drzwiach : ,,Cmentarze pełne są ludzi bez których świat nie mógłby istnieć..." i tu postawię kropkę...



     Przez Nowicę przebiegała tak zwana ,,droga maziarska". Wyruszali nią w świat z mazią i smarami mieszkańcy pobliskiego Łosia oraz Bielanki. Ku uciesze turystów w lecie, w soboty i niedziele organizowane są tu przejazdy wozem maziarskim z Łosia do Nowicy.



     Drugi cmentarz znajduje się po drugiej stronie drogi, jakieś 100 metrów poniżej cerkwi.  Zobaczyć można na nim kilka pięknych, starych nagrobków, jak na przykład te powyżej. Wracamy, idziemy wijącą się drogą w stronę Przysłupia, by wrócić nią do pozostawionego na Przełęczy samochodu.


Mijamy piękne, ale przede wszystkim zadbane zabudowania...

    
Krzyż znajdujący się na skrzyżowaniu dróg.


      W budynku starej plebani od 2004 roku odbywają się spotkania Bractwa Młodzieży Grekokatolickiej ,,Sarepta" (odpowiednik rzymskokatolickiej Oazy). W okresie wakacji w Nowicy i Komańczy  - na ziemi przodków, odbywają się kolonie dla młodzieży. 
Przed budynkiem stoi odsłonięta w 1989 roku tablica upamiętniająca 80. rocznicę urodzin poety Bohdana Ihora Antonycza. Możecie o nim poczytać na Lemkowynie.




     Na umownej granicy pomiędzy Nowicą a Przysłupiem (umownej, ponieważ obecnie Przysłup jest przysiółkiem Nowicy, a kiedyś był osobną wsią) stoi drewniana kaplica grekokatolicka pw. Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny z 1889 roku. Kaplica wykorzystywana jest sporadycznie. Co roku 28 sierpnia odbywa się tutaj uroczysty odpust. Niedaleko znajduje się cudowne źródełko (zaprowadzi Was tam kierunkowskaz). W związku z tym podczas odpustu święcone są zioła i plony, oraz woda z pobliskiego źródełka. 


     Podsumowując chciałabym napisać, że ludzie żyjący w ten wiosce, wcześniej praktycznie odciętej od świata, dziś dość turystycznej, są wyjątkowi. Dlaczego? We wsi działa Stowarzyszenie przyjaciół Nowicy, mają siedzibę Sarepta, Magurycz, Stowarzyszenie TERKA Karpacka prowadzące badania historii Łemkowszczyzny i popularyzujące miejscową kulturę, funkcjonuje zespół muzyków ,,Nowica 9 ". Organizowane są spotkania teatralne Innowica , warsztaty plenerowe malarzy ikon z Polski, Ukrainy i Słowacji, a w domu o numerze 9 odbywają się plenerowe warsztaty muzyczne. Dla mnie to niesamowite, jak tutejsza społeczność jest zorganizowana. 
We wsi znajduje się spora, jak na taką mała miejscowość ilość agroturystyk, można też wynajmować małe drewniane domki, jeździć konno... No dużo tego, wiele pomysłów mają prowadzący taką działalność. Ceny, jak dla mnie dość wysokie.
Myślę też, że uroku tej okolicy ujmują budowane domki letniskowe. Jestem zwolennikiem remontowania starych chyż (oczywiście z zachowaniem ich oryginalnego wyglądu). Ocala je to przez zniszczeniem, a jednocześnie sprawia, że miejsce to zachowuje swój klimat. Stanowcze NIE dla willi z basenami - a są takie przy drodze do Uścia...
     

Kasia.


Źródło:


  • W. Grzesik, T. Traczyk, B. Wadas ,,Beskid Niski - od Komańczy do Wysowej"

2 komentarze:

  1. Witajcie,
    fajny wpis ;) Ciekawa zbieżność pomysłów wystąpiła - zobaczycie jutro ;)

    Pozdrawiamy - i dziękujemy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te młaki na zboczach zawsze mnie fascynowały. Starałem się wykombinować skąd ona podchodzi, ale jedyne co wymyśliłem to mechanizm typu artezyjskiego.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!