sobota, 27 lutego 2016

Opuszczone wsie Beskidu Niskiego - Długie

     Długie to nieistniejąca łemkowska wieś nad potokiem stanowiącym prawy dopływ Wisłoki. Położona na wysokości 480 -560 m n.p. m. Otoczona od północy stokami Dębu (676 m) i górą Debra (599 m), a od południa stokami Dębiego Wierchu (664 m). Pierwsze dwa z wymienionych wzgórz znajdują się na terenie Magurskiego Parku Narodowego.
Po raz pierwszy wieś była wzmiankowana w 1581 roku jako Dołhe, później jako Dołhy, aby od XIX wieku aż po dziś dzień istnieć jako Długie (łemkowskie Dowhe i Dowhy).
Długie stanowiło niegdyś samodzielną parafię, w 1799 roku przyłączono wieś do parafii Radocyna. W 1811 roku mieszkało to 247 osób w 36 domach.
W 1936 w Długiem żyło 190 prawosławnych i jedna rodzina cygańska. Większość mieszkańców wyjechała w 1945 roku na Ukrainę, pozostało sześć rodzin - około 20 osób wysiedlono na ziemie zachodnie w 1947 roku.
To na razie tyle jeśli chodzi o liczby ;)


     My wędrówkę przez Długie rozpoczęliśmy od Wyszowatki. Na początku pomyślałam, że ta nazwa pewnie oznacza, że dolina jest długa - logiczne, ale od przełęczy do drogi w stronę Radocyny jest niewiele ponad dwa kilometry :)

Przełęcz Długie i znajdujący się na granicy Długiego i Wyszowatki krzyż łaciński.




     Po drodze mijamy kapliczki, cokoły, krzyże... Ponoć było ich więcej, ale dużo zniknęło za sprawą więźniów pracujących tutaj w latach 70. Co prawda były odnawiane w latach 1985 - 86, niestety nieustannie je niszczono w kolejnych latach.

Krzyż lotaryński na cokole z piaskowca z 1888 roku.

Kapliczka przydrożna postumentowa, brak krzyża i daty powstania.
Wewnątrz znajduje się współczesna figurka Matki Bożej.

Kapliczka postumentowa z wnęką od frontu z 1907 roku.

A ta wygląda jakby była wyremontowana niedawno...

     Kiedy maszerowaliśmy drogą przez Długie pogoda była - jak widać na zdjęcia pochmurna. Leżał mokry, ciężki śnieg... Rzeczą, która uderzyła mnie najbardziej była szumiąca wszędzie woda. Owszem, śnieg topniał, ale tam w każdym miejscu, bez żadnej regulacji płynie woda. Czasem jest to strumyczek, lub rów, albo rozlewisko. W tamtej chwili pomyślałam sobie :,, Boże jak tu mieszkali ludzie na takim podmokłym terenie?". Zapewne latem rzecz ma się inaczej :) Ale, po przemyśleniu tematu doszłam do wniosku, że każdy koło swojej chyży przekopał sobie fosę, a teraz woda spływa gdzie i jak chce...
Dodatkowo w dolinie potoku widać wyraźnie działalność bobrów...


Rozlewisko potoku spowodowane działalnością bobrów.


Zaśmiecony (niestety) strumyczek wpływający do potoku...



     Dochodzimy do miejsca, w którym postawiono symboliczne drzwi do nieistniejącej wsi. Znajdują się one mniej więcej w połowie wsi.


To mnie urzekło...wystrugany patyk...

A tutaj rozmieszczenie domostw umieszczone na tablicy informacyjnej na drzwiach.
Jest to chyba najlepiej zachowana tablica - nie zniszczona działaniem warunków atmosferycznych.
Szkoda, że nikt nie pomyślał, aby w innych wsiach też umieścić je po prostu ,,po zawietrznej"...




     Na górce, po przeciwnej stronie drogi znajduje się kapliczka z 1907 roku. Tuż obok niej stała niegdyś cerkiew prawosławna. Wybudowana została w 1931 roku. Należy nadmienić w tym miejscu, że mieszkańcy Długiego powrócili do wiary przodków w 1928 roku, ale tendencja do przechodzenia na prawosławie rozpoczęła się tu wcześniej, bo przed I wojną światową. Stało się tak zapewne za sprawą Maksyma Sandowycza - duchownego prawosławnego z pobliskiego Grabiu. Mimo iż ta świątynia przetrwała II wojnę, to podzieliła los innym świątyń z tego regionu i posłużyła jako budulec na budynki gospodarcze w pobliskim PGR-ze w Jasionce.

Kapliczka z 1907 roku...

Oraz jej inskrypcja.


      Kolejną pięknie położoną, bo na wirażu drogi kapliczką jest ta wykonana przez Wasyla Graconia pochodząca z 1904 roku.



A po jednej i drugiej stronie drogi, tuż obok tej kapliczki własnoręcznie wykonane tabliczki ,,Teren prywatny"...
Niedługo pewnie będzie ich jeszcze więcej...



     Zastanawiałam się także nad tym, kto i po co jeździ tą drogą o tej porze roku. Odpowiedź przyszła, a raczej przyjechała sama. Spotkaliśmy off-roadowych kierowców, oraz pilarzy wracających z pracy przy zrywce drewna w Radocynie. Ci drudzy jechali w stronę Wyszowatki, ich samochód był w takim stanie technicznym, że ewidentnie służył im tylko do krótkiej przejażdżki, więc obstawiam, że byli właśnie z tej wioski :)

      Wracając do cerkwi, we wsi była też oczywiście ta grekokatolicka. Znajdowała się ona około 300 metrów od cmentarza, w miejscu gdzie obecnie znajduje się duży krzyż łaciński, tuż nad cmentarzem wojennym. Wybudowana w 1898 roku powstała na miejscu wcześniejszej, wzniesionej w 1745. Cerkiew grekokatolicka została rozebrana w 1956 roku.
Z jej dawnego wyposażenia zachowały się między innymi dwie duże ikony eksponowane obecnie w Muzeum Historycznym w Sanoku: ikona św. Mikołaja z 4. ćwierci XV wieku i ikona Matki Bożej z Dzieciątkiem w typie Eleusy (Bogurodzicę otaczają medaliony z kilkunastoma postaciami, m. in. czterech Ewangelistów).

W oddali samotny krzyż z 1869 roku (zdjęcie zrobione od cmentarza)

Cmentarz wojskowy widziany z drogi.

     Cmentarz wojskowy i jego wykonanie pozostawiają wiele do życzenia... Został on co prawda odnowiony w 1998 roku, ale jego wielkość została znacznie okrojona - większość mogił (141 z 245) znajduje się poza ogrodzeniem! Dlatego traktujmy tę ziemię z szacunkiem, podchodząc tam, pamiętajmy, że chodzimy po czyiś grobach... Pozostaje tylko wierzyć, że kolejny remont (a przydałby się) nada temu miejscu dawny kształt i porządek.

    Tuż nad Wisłoką znajduje się cmentarz wiejski. Byliśmy na nim dwa razy, przez co miałam szansę dokładniej się mu przyjrzeć. 






     Cmentarz został odnowiony za sprawą rodziny Sabatowiczów z Siar - głównie Dymitra i jego syna Piotra. Prace remontowe prowadził Ośrodek Kultury Prawosławnej ,,Elpis" w Gorlicach. 

Cokoły nagrobków zdobią piękne płaskorzeźby. Na największą uwagę zasługuje jeden - na którym znajdują się trzy płaskorzeźby: na frontowej relief z klęczącą Bogarodzicą, a na ścianach bocznych św. Andrzej i św. Jan Apostoł.



Klęcząca Matka Boża

           Św. Andrzej Apostoł
Tego Świętego nie mogę odczytać, jeśli poznajecie, napiszcie w komentarzu :)

Matka Boża z Dzieciątkiem
                                                     

      Z ciekawostek na uwagę zasługuje fakt, iż Długiego, podobnie jak sąsiedniej wsi Czarne, nie objął dekret z 1947 roku ,,O przejęciu na własność państwa mienia pozostałego po osobach przesiedlonych do ZSRR", ani kolejny  z 1949. Sytuacja ta powstała na skutek pomyłki urzędników. Ziemia w Długiem formalnie cały czas należała do wysiedlonych.

Na terenie wsi kręcono też sceny do filmu ,,Wino truskawkowe", który powstał na podstawie Opowieści galicyjskich Stasiuka. W filmie można było zobaczyć znajdujące się nad Wisłoką retorty do wypalania węgla drzewnego (zostały rozebrane i wywiezione w 2012 roku) oraz panoramę roztaczającą się z przełęczy Długie.




Na koniec chcieliśmy pokazać Wam ciekawy filmik ,,Sabatowicz z Długiego" o historii Dymitra Sabatowicza, o krzyżu w górze dawnej wsi...
Bardzo ciekawy materiał...





Kasia




Źródła:

W. Grzesik, T. Traczyk, B. Wadas ,,Beskid Niski - od Komańczy do Wysowej"
A. Piecuch, A. Harkawy, M. Janowska - Harkawy ,, Opuszczone wsie ziemi gorlickiej"

7 komentarzy:

  1. pięknie, staramy sie tam co roku jeździć kraina dzieciństwa taty :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłoby tam więcej pamiątek po dawnych czasach ale zostały zniszczone w czasach komunistycznych przez więźniów i pracowników PGR-ów.....

      Usuń
  2. Kasia, Dziękuję, to ciekawy tekst, super zdjęcia!
    .. Pozdrowienia z Brytanii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za odwiedziny , będziemy odwiedzać i opisywać kolejne ciekawe miejsca w Beskidzie Niskim :) zapraszamy do czytania również starszych wpisów :) Pozdrawiamy z Beskidu Niskiego :)

      Usuń
  3. Figurki mają w sobie moc przyciągania. A ten "patyk" urzekł i mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak w ogóle Beskid Niski to wymarzone tereny na rower :) Niezbyt wysokie góry , dużo dróg o małym natężeniu ruchu no i dużo ciszy i spokoju :)

      Usuń
  4. Na moje oko święty Jan ewangelista.
    I także na moje oko
    inskrypcje są źle odtworzone.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!