sobota, 16 stycznia 2016

Obóz internowania Thalerhof

     Od naszej ostatniej wyprawy zaczęłam trochę więcej czytać o I wojnie światowej i o tym jaka niesprawiedliwość dotknęła wówczas ludność łemkowską. Ród ten wydaje się wręcz jakiś pechowy zważając na to ile nieszczęść na nich spadło.

    Dziś chciałabym przybliżyć Wam pojęcie Thalerhofu, o którym przyznam szczerze, wcześniej wiedziałam niewiele.
Podczas I wojny światowej bardzo ucierpiała ludność cywilna małych miast i wsi. Przyczyniły się do tego działania artyleryjskie, oblężenia i bitwy, ale także lokalne ludności posądzano o sprzyjanie którejś ze stron konfliktu.

     Należy tutaj podkreślić, że wśród Łemków w ówczesnych czasach rozwinęły się dwa nurty:

  • O orientacji ukraińskiej  - głoszący ideę odrębności narodu ukraińskiego (popierany przez władze austro-węgierskie)
  • o orientacji wszechruskiej, inaczej zwanej staroruskiej, a pogardliwie - moskalofilskiej (wspierany przez Rosję)
     Władze austro-węgierskie już w 1913 roku zaczęły sporządzać listę osób sprzyjających orientacji wszechruskiej. Celem ich było odizolowanie tych ludzi, jako wichrzycieli umieszczenie ich w obozie internowania w razie wybuchu konfliktu zbrojnego.

    Za szczególnie rusofilskie uważano Jasło i Gorlice, a największą grupę podejrzanych stanowili duchowni i reemigranci łemkowscy. Doszło nawet do tego, że ludność zaczęła donosić jeden na drugiego. A powodem najczęściej nie były uzasadnione podejrzenia, ale zwykłe waśnie sąsiedzkie. Często bez sądu wykonywano egzekucje i to jeszcze w miejscu aresztowania. Najbardziej brutalni byli żołnierze węgierscy.

     Podejrzanych  - najczęściej niesłusznie wywożono do obozu internowania Thalerhof koło Grazu w Austrii, lub do koszar twierdzy Mala Pevnost w Terezinie koło Litomierzyc; pewną grupę stracono, część trafiła do więzień.. Aresztowano głównie nauczycieli, duchownych, aktywnych politycznie chłopów. Mimo, iż Łemkowszczyznę dotknął niewielki procent terenów objętych internowaniami to Łemkowie stanowili 25 % wszystkich aresztowanych.

Obóz w Thalerhof - zabudowania. fot. Wikipedia

         Więźniów transportowano w bardzo ciężkich warunkach, a podróż trwała 5 - 6 dni. Zatrzymani dowożeni byli do stacji Kalsdorf bei Graz, a potem przemierzali jeszcze 2 km pieszo do samego obozu. Jesienią 1914 roku w Thalerhofie przebywało około 6 tysięcy więźniów. Jeszcze w tym samym roku, z powodu fatalnych warunków w obozie wybuchła epidemia tyfusu, która stała się przyczyną śmierci dla 1350  osób, przy czym ogólna liczba  zmarłych przez cały czas istnienia obozu to 1767 osób.

    Ogółem przez  Thalerhof przeszło około 8 tys. więźniów, w tym także jeńców rosyjskich.
Wśród zatrzymanych znalazło się około 1950 Łemków. Największą część stanowili mieszkańcy:

  • Łosia - 33
  • Regietowa Wyżnego - 15
  • Czernego - 18
  • Długiego - 14
  • Lipnej - 10
  • Radocyny 12
  • Nieznajowej - 6.
     Obóz rozwiązano w 1917 roku. Niektórzy powrócili od razu, ale część osób miała zakaz powrotu do Galicji. Zrobili to dopiero po rozpadzie monarchii habsburskiej.

    Zamknięcie obozu staje się początkiem nowej historii. Ludzie, którzy powrócili na łemkowską ziemię stali się aktywni po 1928 roku. Organizowali spotkania, prowadzili działalność mającą na celu upamiętnienie pomordowanych w obozie. Stawiano pamiątkowe krzyże, pomniki. Jeden z nich stoi na granicy Jasionki i Czarnego.


     Inskrypcja w tłumaczeniu brzmi : ,,1914 - 1934. Pomnik męczennika o. Maksyma Sandowycza i Thalerhowców niewinnie straconych za Wiarę i Ruski Naród, Prawosławny Ruski Lud Łemkowszczyzny".

     Do tego miejsca zaprowadzi Was kilka schodków, zobaczycie tabliczkę i potem trzeba kierować się ścieżką lekko pod górkę.




     Jednym z męczenników za wiarę prawosławną jest wspomniany na tablicy Maksym Sandowycz.

Maksym Sandowycz 1886 - 1922

Nie będę tu przytaczać całego jego życiorysu, bo to temat na osobny wpis (trochę tego jest...). Dwukrotnie aresztowany, został rozstrzelany na dziedzińcu gorlickiego więzienia, bez wyroku sądu, z rozkazu władz austriackich, na oczach swojej ciężarnej żony. W 1922 roku ekshumowano jego zwłoki i złożono w rodzinnej Zdyni gdzie można odwiedzać jego grób na cmentarzu wiejskim. W 1994 roku został uznany za świętego męczennika, w tym samym roku wyniesiono go na ołtarze. Jego relikwie znajdują się w cerkwi pw. Świętej Trójcy w Gorlicach.

źródło : Wikipedia

     9 września 1934 r. z okazji 20 rocznicy śmierci Maksyma Sandowycza, w Czarnem odbyły się uroczystości ku jego czci oraz poświęcenie kaplicy i pomnika ofiar Thalerhofu. Na obchody przyjechał biskup krzemieniecki Szymon. Oprawa tej ceremonii była bardzo uroczysta, a gość honorowy witany z szacunkiem. W uroczystościach wzięło udział kilkudziesięciu księży, oraz około 7 tysięcy wiernych z całej Łemkowszczyzny. Podobne ceremonie odbywały się w kolejnych latach. Uroczystości w 1938 roku były połączone z 950 rocznicą chrztu Rusi Kijowskiej.

     Pomnik ku czci ofiar Thalerhofu stoi także w Bartnem przy cmentarzu wojskowym. Postawiono go w 1933 roku. Fundatorami byli wszyscy mieszkańcy wsi, a krzyż wykonał Osif Tarbaj.

Zdjęcie: www.sekowa.info

     Inskrypcja głosi w tłumaczeniu : ,, Ofiarom Thalerhofu i walczącym za ideę ruską wdzięczni Bartnianie. 1933"


     Ludność Łemkowską spotkało wiele niesprawiedliwości. Choćby ze strony opisanej w tym poście władzy austro - węgierskiej, później w czasie przesiedleń i ,,akcji Wisła" od komunistycznej władzy, nie wspominając o zniszczeniach I i II wojny światowej zwłaszcza w przygranicznych wsiach. Łemkowie ciągle szukali swojej tożsamości narodowej. Przez to do dziś są niejako podzieleni pomiędzy zwolenników różnych teorii ich pochodzenia... Ale to już temat do całkiem innego wpisu ;)


Kasia.



Żródła:

A. Piecuch, A. Harkawy, M. Janowska - Harkawy ,,Opuszczone wsie ziemi gorlickiej" W-wa 2012
W. Grzesik, T. Traczyk, B. Wadas ,,Beskid Niski. Od Komańczy do Wysowej" W-wa 2015
www.sekowa.info

15 komentarzy:

  1. Kolejny ważny wpis, kolejny odkopany kawałek mało znanej historii. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tej historii wiele się nie mówi , tylko Ci którzy są dociekliwi to mogą wyszperać wiadomości o tym...

      Usuń
  2. Tak, w obozie tym zamkniętych zostało niemal 2 tysiące Łemków. W sumie trafiło tam (wg różnych źródeł) nawet do 14 tysięcy osób. W jednym z numerów Magur lub Płaja, teraz nie pamiętam już, jest zamieszczona instrukcja dla żołnierzy armii C.K. jak mają postępować wobec Rusinów (określenia Łemko nie stosowano) i Ukraińców. Ukraińcy byli grupą uznawaną za wierną.
    Bardzo dobry artykuł, sami się przymierzaliśmy do napisania tekstu o Thalerhofie na wiosnę. Świetna robota! ;)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  3. A tak uzupełnieniem - w obozie zmarło 1767 osób, w tym 168 Rusnaków.
    Pozdrowienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam że kiedyś nie było strzałki do obelisku między Czarnem a Jasionką. Historia Łemkowszczyzny jest tragiczna, dobrze że obecnie ludzie coraz więcej wiedzą na ten temat.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo teraz różne fundacje i organizacje starają się dbać o pamiątki które zostały po mieszkańcach tych ziem... szkoda tylko tych zabytków których nie udało się uratować lub zostały bezmyślnie zdewastowane...

      Usuń
  5. Dzięki za przybliżenie tej mało znanej a tragicznej historii. Dziwne to były czasy, do kogo by nie należał to źle .. .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Łemkami wiążą się również inne tragiczne epizody które również postaramy się przedstawić .

      Usuń
  6. Doskonała praca!
    Wczoraj byłem na pogrzebie sąsiada, zrobił karierę za PRL, ale nazwisko przyjął po żonie - jego było zbyt łemkowskie...
    jakim był człowiekiem?
    Nie wiem
    Ale na pewno najlepszym sąsiadem jakiego miałem!

    OdpowiedzUsuń
  7. Łemkowie, Bojkowie i inne grupy etniczne wiele wycierpiały. Przez to sami mają problem, czy być z tego dumnym, że się pochodzi z takiego nurtu, czy też lepiej ten fakt ukrywać. Zawsze jedno mnie zastanawia, po co to było? Czemu miało służyć, skoro niosło ludzką tragedię za sobą? Ciężki temat, ale warto o nim mówić. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój dziadek ma 94 lata i pamięta jak ze swoim tatą jeździli do Krempnej handlować z Łemkami . Zna dużo historii związanych z nimi , muszę je kiedyś spisać od dziadka :)

      Usuń
    2. Duśko - Austriacy im nie ufali z dwóch względów, po pierwsze bo mieli niemiłe doświadczenia z nacjonalizmami ludów prawosławnych. Po drugie bo zdawali sobie sprawę że tak ze względu na język jak i na religię ludy te zawsze będą ciążyły w kierunku wschodu.
      Pytanie brzmi jakie Austriacy mieli prawo by sądzić tę ludność w/g własnych interesów?

      Usuń
    3. Makroman - właśnie o to ostatnie pytanie mi chodziło. Kto daje prawo łamania innym życia, spokojnego i zgodnego ze swoimi zwyczajami, które nikomu krzywdy nie robiły. Historia pełna jest takich sytuacji i niezrozumiałej polityki. Ale warto o niej pamiętać. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
    4. Kochani, dziś akurat święto Dziadków. Macie to szczęście, że jeszcze Ich macie, to spisujcie te opowieści, póki możecie. To niesamowita możliwość, bo jeszcze wysłuchacie tego "na żywo" a nie tylko z książek czy artykułów. Serdeczności!

      Usuń
    5. Duśko - taki jest świat można by rzec. Zawsze znajdzie się jakiś władca który uzna że "mam takie prawo, tylko dlatego że mam tę możliwość" (Kaczmarski). A sekundowali mu będą ludzie którzy na krzywdzie innych zbijają majątki i/lub robią kariery.
      Nieważne czy nazwiemy go cesarzem, królem czy ludem lub... radą nadzorczą korporacji(Haszek nie miał pełnej racji, albo celowo o wszystkim nie napisał). Zawsze to samo - pojedynczy człowiek, plemię, wspólnota, naród... mierzwa historii, nawóz... Historia pisana jest językiem podbojów a zwycięzcy nigdy nie są sądzeni

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!