sobota, 30 stycznia 2016

W dolinie Wisłoka - Zawoje

     W Beskidzie Niskim wiele jest opuszczonych wsi, gdzie z łatwością można podjechać sobie samochodem, skąd po wpisaniu nazwy w Google znajdziecie mnóstwo zdjęć... Ale są też takie trudniej dostępne - takie lubimy.

    Wieś Zawoje położona jest, można powiedzieć, pomiędzy Wernejówką a Puławami. Jej zabudowania ciągnęły się w górę doliny bezimiennego potoku, po jego północnej stronie. Po raz pierwszy wzmiankowana w 1589 roku. Nie wiadomo kiedy wybudowano pierwszą cerkiew, ale z wizytacji dekanalnej z roku 1761 wynika, że świątynia była ,,wielce podła, mizerna, uboga". Otoczona drewnianym ostrogiem, zamiast muru kamiennego. Wewnątrz znajdował się starodawny, źle zachowany ikonostas.
Nową cerkiew pw. Michała Archanioła z kamienną podmurówką wybudowano w 1862 roku. Według przekazów została rozebrana w 1947 roku - nie wiadomo co stało się z jej ikonostasem. Pozostała po niej resztka podmurówki i sterta kamieni w miejscu po dzwonnicy. Zawoje były dawną siedzibą parochii, później przyłączono je do Tarnawki.
W 1785 roku wieś zamieszkiwało 180 osób - grekokatolików. W 1931 roku Zawoje liczyły 274 mieszkańców, 43 gospodarstwa.
Podczas drugiej wojny ucierpiał tylko jeden dom... Po wojnie Zawoje podzieliły los innych łemkowskich wsi.

     Zawoje były wioską małą, ubogą, niewykształconą. Do dziś zachowało się sporo pamiątek po dawnych mieszkańcach. Myślę, że w dużej mierze przyczyniła się do tego niedostępność tego terenu. Można tu zobaczyć:


  • dobrze zachowany, wyremontowany przez Stowarzyszenie ,,Magurycz " cmentarz z kilkunastoma nagrobkami
  • cerkwisko
  • podmurówki domów i resztki piwnic
  • wiejską drogę
    
     Cmentarz jest porośnięty krzakami i chaszczami, generalnie polecamy odwiedzenie go, kiedy nie ma liści na drzewach. Otoczony murem z dzikiego kamienia.














To najstarszy i jednocześnie najbardziej niedostępny nagrobek z roku 1894 (?)




Zawoje znajdują się na szlaku ,,Śladami historii - wielokulturowość w dolinie Taboru i Wisłoka" - tablice postawiono w 2011 roku przez UG Rymanów Zdrój.

 Dodaję wszystkie zdjęcia z cmentarza, ponieważ zrobienie ich nastręczyło mi wyjątkowych trudności. Gałązki chwytały się ubrania, smagały po twarzy, a w dodatku padał śnieg...

     Poniżej cmentarza znajduje się cerkwisko, domyśliliśmy się gdzie mogła stać cerkiew, ale trudno znaleźć jej ślady pod warstwą śniegu :)
Wędrując spotkamy także ślady piwnic i podmurówek...



     Wszędzie rosną zdziczałe drzewa owocowe, zniszczone przez wszędobylskie tutaj latem krowy z Odrzechowej.


     Teraz pokrótce chciałabym opisać jak dotrzeć do Zawojów. My samochód zostawiliśmy przy składzie drewna, tuż przed mostem na Wisłoku w stronę Wernejówki. Przewodnik ,,Beskid Niski od Komańczy do Wysowej" mówi, że do tej wsi można dojść schodząc z góry Putyska, lub przechodząc w brud przez Wisłok...


To wcale nie taka mała rzeka :)


Most na Wisłoku


     Kiedy przeszliśmy przez most, po prawej stronie jest droga w górę (służąca oczywiście do wywozu drewna), od niej odchodzi taka mała dróżka w prawo. Wchodzimy w młodnik jodłowy...



    Przechodzimy koło ambony myśliwskiej...



   Potem troszkę skręcamy w dół, aż dochodzimy do ogrodzenia, które zabezpiecza pasące się tu bydło przed tym, aby nie powędrowało w las...


     Śmiało przechodzimy między luźnymi drutami ogrodzenia i idziemy w górę utwardzoną płytami dróżką...Jeśli pójdziemy tą drogą w przeciwną stronę dojdziemy do rzeki, myślę, że jej dno może być w tamtym miejscu wyłożone podobnymi płytami. Prawdopodobnie to nią dojeżdżają do tutejszych łąk.



        Wychodzimy na dużą łąkę, z której widać za jarem potoku kolejną polanę i tam właśnie zmierzamy ;) 


Po lewej stronie zdjęcia widać miejsce w którym stała cerkiew :)

     Schodząc w dół, do wspomnianego potoczku trzeba bardzo uważać, bo jest tam nierówno (zapewne kiedy nie było jeszcze mrozu krowy dreptały tam w błocie i porobiły dziury kopytami).
Wychodzimy na polanę i po lewej, u góry mamy ogrodzony podobnym, niż na wcześniejszym zdjęciu, acz niższym ogrodzeniem cmentarz, a poniżej cerkwisko. Idąc, po wyjściu z potoku w górę znajdziemy resztki zabudowań. Nie wspomniałam jeszcze o pięknych widokach, rozciągających się z obu polan. 


     Tak jak pisałam na początku, najlepiej wybrać się tutaj, kiedy jeszcze nie są wypasane krowy, nie dość, że robią błoto, to chwilami jak coś strzeli im do głowy mogą szarżować. W dodatku łatwiej dostrzeżecie nagrobki na cmentarzu, kiedy nie ma liści na wszechobecnych zaroślach. Miejsce to jest warte zobaczenia, ponieważ nie ma tam wydreptanych przez turystów ścieżek. jest dzikie, może trochę zapomniane... Ale przez to tym bardziej trzeba je odwiedzić :)

Kasia.

Źródła:

tablica informacyjna na cmentarzu

sobota, 23 stycznia 2016

Opuszczone wsie Beskidu Niskiego - Czarne

      W poszukiwaniu zimy i pięknych widoków wybraliśmy się początkiem stycznia w okolice nieistniejącej łemkowskiej wsi Czarne . Są to dla nas  mniej znane okolice ponieważ mamy tutaj troszkę dłuższą drogę niż w pozostałe części Beskidu Niskiego . Ale korzystając z pięknej pogody i braku mrozu wybraliśmy się na krótką wycieczkę. Nasza trasa wiodła przez Wapienne , Sękową , Małastów . Tam skręciliśmy w lewo w kierunku Pętnej i tutaj już pogoda zaczynała się zmieniać :) Zaczęło pojawiać się coraz więcej śniegu , drzewa pokryte były pięknym szronem. Jeszcze tylko przejechaliśmy przez wieś Krzywa i dotarliśmy do Jasionki gdzie zamierzaliśmy zostawić nasz samochód. A w tamtej okolicy zastaliśmy zimę na całego:)











      Panował tutaj lekki mróz i mgła niestety która uniemożliwiła podziwianie widoków... Ale mimo to zapowiadała się piękna wycieczka ;) Postanowiliśmy zrobić pętle z Jasionki idąc zielonym szlakiem Lasów Państwowych do doliny wsi Lipna a następnie już drogą szutrowa obok hoteliku w Radocynie przez nieistniejącą wieś Czarne wróciliśmy do Jasionki. Plan był dosyć ambitny zważywszy na to że wyruszyliśmy około godziny 12.30 a mieliśmy jeszcze zamiar po drodze porobić trochę zdjęć i obejrzeć zabytkowe krzyże , figury oraz cmentarze. Udało nam się zrealizować nasz plan i wróciliśmy co prawda już o zmroku , około 16.30 do samochodu:) 
      Materiału z tej naszej wyprawy wystarczy na kilka wpisów a dzisiaj chciałbym nieco przybliżyć historię i zabytki łemkowskiej wsi Czarne. 


     Droga z Jasionki do Czarnego


      Wieś Czarne położona jest nad potokiem który jest dopływem Wisłoki. Nazwa jej wzięła się od czarnego koloru wody w strumieniu. Otoczona jest od północy Żydówką  (665 m) , górą Sucha (687 m) , od południa górą Czarna (703 m).
      Założona prawdopodobnie w 1569 roku , początkowo należała do Siemieńskich a później do Siemieńskich-Lewickich. W XVIII wieku należała do starostwa w Bieczu. W 1880 roku stały 54 domy , żyło 330 Rusinów i Polaków.Oprócz rolnictwa i hodowli zajmowano się tkactwem oraz wydobywaniem i destylacją nafty. Istniała szkoła jednoklasowa. W 1914 i 1915 roku toczyły się w okolicy walki , wioska kilka razy przechodziła z rąk do rąk. Na zachód od Czarnego front utrzymywał się całą zimę , aż do mają 1915 roku. Podczas II wojny światowej około 20 mieszkańców wywieziono na roboty przymusowe do Niemiec. Część z nich wyjechała później do Ameryki. W 1945 roku większość mieszkańców Czarnego , Łemków , wyjechała na Ukrainę , między innymi w okolice Kałusza i Charkowa . Pozostałych 11 rodzin , około 50 osób , w ramach akcji " Wisła" wysiedlono na ziemie zachodnie w okolice Legnicy i Ścinawy. W Czarnem pozostała tylko jedna rodzina tutejszego gajowego. Po roku 1956 mieszkały w wiosce trzy łemkowskie rodziny. Stały również budynki gospodarcze i mieszkalne PGR-u z Jasionki. 







         Jedna z dwóch chat jakie pozostały w Czarnem , niezamieszkała




       Budynek przy skrzyżowaniu dróg nad Wisłoką zajmował ostatni łemkowski mieszkaniec wsi. który został wysiedlony do Rosji i następnie powrócił w 1946 roku. Po śmierci żony ( jest pochowana na miejscowym cmentarzu) w 1976 roku wyjechał do Grybowa gdzie zmarł w 1980 roku. W latach siedemdziesiątych w Czarnem osiadło kilka rodzin z centralnej Polski. Ekscentryczne obyczaje nowych mieszkańców znane były w okolicy. Przez pewien czas mieszkał tutaj pisarz Andrzej Stasiuk. Do dzisiaj w jednej z dwóch zachowanych chałup łemkowskich znajduje się pracownia ceramiczna prowadzona przez Jurka Szczepkowskiego . Można przyjechać tutaj na letnie warsztaty ceramiczne , na medytacje zen lub pojeździć konno gdyż właściciel posiada kilka koni :) Dla zainteresowanych link do jego strony : http://jurekszczepkowski.pl/

      Pracownia ceramiczna Jurka Szczepkowskiego





     Przy skrzyżowaniu dróg , nieopodal pracowni ceramicznej , stoi duża , murowana dziewiętnastowieczna kapliczka .W środku znajdują się ludowe polichromie przedstawiające Chrystusa Zmartwychwstałego , Zwiastowanie i wypędzenie szatana z raju. 









  
      Około 2 kilometrów od tejże kapliczki znajdowała się cerkiew greckokatolicka  pw. św. Dymitra . Wzniesiona została w latach 1752 - 1754 , na miejscu wcześniejszej , która spłonęła. W latach siedemdziesiątych odbywały się tutaj sporadycznie nabożeństwa prawosławne. W roku 1981 , po wyludnieniu się Czarnego , podjęto decyzję o jej przeniesieniu do Sądeckiego Parku Etnograficznego w Nowym Sączu. Cerkiew jednak nadal niszczała pozostawiona w dalszym ciągu bez opieki, znikało wyposażenie przeciekał dach . Dopiero w 1993 roku świątynię rozebrano i przeniesiono do magazynów skansenu. 

    Archiwalne zdjęcie unickiej cerkwi w Czarnem - lata 30-ste XX wieku



Foto . Zygmunt Malinowski, 1989, Cerkiew greckokatolicka w Czarnem



    Foto . Zygmunt Malinowski, 1989, Cerkiew greckokatolicka w Czarnem



   W roku 2001 cerkiew została , po długiej rekonstrukcji , udostępniona zwiedzającym. Co godne podkreślenia świątynia nie pozostała tylko eksponatem , w 2004 roku została ponownie konsekrowana i służy grekokatolikom. Od początku maja do końca września w każdą niedzielę odprawiana jest w niej msza święta.

   Na zachód od unickiej świątyni stała podobna do niej drewniana cerkiew prawosławna. Zbudowano ją pośpiesznie w 1929 roku po przejściu mieszkańców wsi do wyznania prawosławnego. Miała konstrukcję słupową. Po wysiedleniu mieszkańców po II wojnie światowej stała opuszczona. W lata 50. XX w. ze ścian odpadły deski i pozostał szkielet i dach. Groziła zawaleniem i wypełniono ją sianem, by nie wchodzić do wnętrza. Zawaliła się podczas wichury w 1967 roku.






    Dwie cerkwie w Czarnem , lata 30-ste



    Cerkiew prawosławna w Czarnem




       W Czarnem znajduje się również duży łemkowski cmentarz , otoczony kamiennym murem , na którym znajduje się kilkanaście interesujących nagrobków żeliwnych i kamiennych . Wyremontowany został staraniem Nadleśnictwa Gorlice z siedzibą w Zagórzanach. Na cokołach krzyży  widoczne są liczne płaskorzeźby wykonane przez ludowych artystów z ośrodka kamieniarskiego w Bartnem lub jego okolicy.




















    Naprzeciw cmentarza znajdują się  symboliczne drewniane drzwi , podobnie jak w kilku innych opuszczonych łemkowskich wsiach... 







  

   Odwiedziliśmy również cmentarz wojskowy z pierwszej wojny światowej który znajduje sie tuż obok cmentarza wiejskiego. Zaprojektowany przez Dusana Jurkovica . Spoczywa na nim 377 żołnierzy , w tym 62 z armii austro-węgierskiej i 315 rosyjskiej. Odnowiony został w 1998 roku.












      Na łące nieopodal cmentarza z I wojny światowej znajduje się samotny drewniany krzyż. Oznacza on miejsce pochówku żołnierzy niemieckich , którzy zginęli w czasie II wojny  światowej. Na tabliczce inskrypcyjnej widnieje napis w języku polskim:

 Ku przestrodze potomnych spoczywa pod tym krzyżem kilkuset żołnierzy Wehrmachtu. Wszyscy zginęli w okrutnej i zapomnianej bitwie o karpackie przełęcze , która końcem roku pochłonęła ponad 130 tysięcy istnień ludzkich... Światło i szum lasu grają nad świeżym grobem. Śmiertelnej ciszy przysłuchują się Miłosierne Gwiazdy Boże.




     Idąc przez dawną wieś Czarne co kawałek spotykamy ciekawe krzyże przydrożne i kapliczki. Jest ich tutaj wiele . Zostały ogrodzone drewnianymi płotkami by owce,  które są tutaj latem wypasane ,  nie niszczyły ich... 










                         Krzyż przydrożny z 1913 roku autorstwa gorlickiego artysty Wojciecha Serwońskiego




     






     I na na koniec informacja dla tych którzy wybierają się w te strony. Czarne będzie bardziej dostępne dla zmotoryzowanych gdyż droga od Jasionki aż praktycznie do cmentarza wiejskiego jest nawieziona tłuczniem i utwardzona. W dwóch miejscach jest również położony nowy asfalt...Czy to dobrze czy źle że powstaje tam taka droga to musicie sami ocenić:) Kilka fotek tej 'autostrady " na koniec :) 
















Pozdrawiam i życzę udanych zimowych wędrówek :)

Kamil



Źródła:
"Opuszczone wsie ziemi gorlickiej" A. Piecuch, A. Harkawy. M. Janowska-Harkawy
"Beskid Niski.Od Komańczy do Wysowej" W. Grzesik, T. Traczyk, B. Wadas