środa, 25 listopada 2015

Stary łemkowski sad

     Witajcie :) Jako niespełniony ogrodnik, wciąż bez własnego kawałka ziemi nieustannie zgłębiam swoją wiedzę na ten temat - a nuż się kiedyś przyda ;) Dlatego zainteresował mnie temat starych drzew owocowych, które wpisane są w krajobraz Beskidu Niskiego. Ja skupię się na jabłoniach, ponieważ to ich najwięcej zachowało się w starych łemkowskich wsiach. Drzewa owocowe na Łemkowszczyźnie są zdziczałe, ale stanowią doskonałą bazę genów starych gatunków, oraz są bardzo ważnym źródłem pożywienia dla zwierząt.

Nieznajowa - wiosną

Kwitnąca jabłoń


     Oczywiście w miejscach gdzie wypasane są zwierzęta hodowlane, to one głównie dobierają się jesienią do tych smakołyków, ale w bardziej dzikich rejonach jak na przykład Świerzowa Ruska owoce ze starych sadów są elementem pożywienia chociażby niedźwiedzia. Zwierzęta te w Beskidzie Niskim mają jakby ,,tunel" pomiędzy Tatrami, a Bieszczadami, a niewielka ilość turystów zachęca je do penetracji tych terenów.
     Owoce są gratką także dla jeleni, saren, gryzoni, ptaków, a nawet wilków.


Coś nie chcą spaść :) - Świerzowa Ruska


Jabłoń w Nieznajowej

     Od jakiegoś czasu Magurski Park Narodowy prowadzi działalność mającą na celu odmłodzenie starych sadów. Prowadzą nasadzenia młodych, przeszczepionych drzewek (ich materiał sadzeniowy pochodzi rzecz jasna z drzew znajdujących się na danym terenie), ogradzane są siatką, aby zapobiec podgryzaniu przez zwierzęta. Ponadto prowadzi się cięcia prześwitujące i pielęgnacyjne starszych okazów.




Świerzowa Ruska, stary sad z młodymi drzewkami.

     Wiele drzew zdziczało na skutek upływu czasu, ale także dużo jabłoni było sadzonych z nasion - co jak wiadomo prowadzi do utraty cech rośliny macierzystej. Łemkowie nie potrafili szczepić drzewek na podkładce. Było to domeną ludzi bardziej wykształconych np. duchownych i to oni zajmowali się rozmnażaniem wegetatywnym. Rozdawali potem materiał sadzeniowy lokalnej ludności. 



Jabłoń przycięta, rany po cięciu zabezpieczone. Świerzowa Ruska

Szczególną popularnością cieszyły się papierówki, oraz odmiany zimowe. Generalnie stare odmiany jabłoni charakteryzują się dużą odpornością na choroby grzybowe i warunki klimatyczne. Wyróżniają się także dużą plennością, która następuje co drugi rok (rok odpoczynku, by w następnym silnie owocować). Należy wspomnieć, że jabłka te świetnie i długo się przechowywały, ale także były suszone, może robiono z nich na przykład wina, czy soki. 


Samotna... Regietów Wyżny


     Stare odmiany zawierają dużo więcej choćby witaminy C niż dzisiejsze owoce. Mają mnóstwo flawonoidów (posiadających działanie antyrakowe), antocjany korzystnie wpływające na pracę układu krążenia, wzrok i pamięć. Zachęcam do przeczytania TEGO artykułu, z którego dowiecie się dlaczego warto jeść takie a nie inne jabłka.

     Oto kilka przykładowych odmian, występujących w łemkowskich sadach:

  • ,,Piękna z Boskoop" - odmiana zimowa, odporna na mróz (a w łemkowskich dolinach na pewno bywały one srogie) i choroby. Tworzy dość duże owoce, asymetryczne, posiada grubą skórkę. Miąższ gruboziarnisty, kruchy o korzennym aromacie. Owoce zebrane na początku października można przechowywać do marca.


  •  ,,Boiken" - odmiana niemiecka, drzewo odporne na mróz, ale może być porażone przez parcha jabłoni. Owoce zebrane w drugiej połowie października najlepsze do spożycia są w styczniu.

  • ,,Bukówka" - odmiana polska, uprawiana tylko w południowo - wschodniej Polsce. Jest bardzo wytrzymała na mróz i choroby. Owoce kuliste, miąższ kremowy, kruchy, średnio soczysty i kwaskowaty. Ta odmiana rośnie u nas koło domu i  mogę powiedzieć, że owoce są bardzo ładne, rumiane, ale strasznie twarde, ciężkie i kwaśne. Dlatego właśnie owoce zebrane w październiku można przechowywać do maja, ale myślę, że nawet wtedy jabłka są mało soczyste i kwaśne. Zaobserwowaliśmy, że zimą ptaki takie jak kwiczoły, czy bażanty odkopują opadłe jesienią owoce i zajadają się nimi. Przemarznięte są miękkie, więc ptaki świetnie sobie z nimi radzą.

  • ,,Grochówka" - to odmiana niemiecka, także bardzo odporna. Miąższ zielono - żółty, zwarty i soczysty, początkowo kwaśny, później słodszy. Owoce są deserowe, doskonałe na przetwory np. wino, moszcz, susz, kompot. Zebrane w październiku nadają się do spożycia w styczniu, ale mogą być przechowywane do czerwca.


  • ,,Żeleźniak" - również odmiana niemiecka, późno rozpoczyna owocowanie i jest ono umiarkowane. Owoce ciemnoczerwone pokryte woskowym nalotem. Miąższ początkowo zielonawy, później żółto - biały, zwarty, twardy, w pełni dojrzały jest soczysty i słodko - kwaśny. Jest to wyjątkowa odmiana ponieważ można ją przechowywać aż do sierpnia.

     Myślę, że na Łemkowszczyźnie popularnością mogły cieszyć się również odmiany Renet np. Złota, Szara, Landsberska. Popularne zwłaszcza na początku XX wieku w rejonie południowo - wschodniej Polski. 


Stary sad jesienią - Darów

     Wszystkie wspomniane w tym wpisie odmiany doskonale nadają się do obecnie popularnej uprawy ekologicznej z racji swojej odporności. Może warto sięgać po stare, dobre gatunki? Do tego zachęcam :)




Źródło:
http://www.bolestraszyce.com/
http://stareodmiany.pl/
http://www.magurskipn.pl/index.php


Kasia.

9 komentarzy:

  1. Bardzo, bardzo ciekawy tekst, takiej wiedzy mi brakowało, dzięki! Patrzcie, jak zupełnie inne są te jabłka od tego co0 znamy dzisiaj, jakie wytrzymałe, małe, w smaku pewnie pyszne

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakby nie te owoce to Łemkowie w zimie żadnych witamin by nie mieli...

    OdpowiedzUsuń
  3. A z tej perspektywy jeszcze do Beskidów nie podchodziłem... choć jabłka z opuszczonych sadów jadłem setki razy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy artykuł, bo również fascynuje mnie ogrodnictwo, Mam u siebie ponad 3-letnią jabłonkę i nie dorówna smakiem żadnym kupnym jabłkom. W Bieszczadzkim Tworylnem też widziałam świeże nasadzenia jabłoni. Podbieranie zdziczałych jabłek podczas wędrówek to u mnie obowiązkowy punkt wycieczki :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. W Beskidzie Niskim, końcem sierpnia bardzo smaczne, małe zdziczałe jabłka rosną w dolinie nieistniejącej wsi Czarne. Pewnie i tam odmiany są różne ale z jednego drzewa któremu z tej okazji zrobiłem fotkę, szczególnie zapadły mi w pamięć. Oczywiście w BN trudno o pustą dolinę gdzie jabłek by nie było. Często las który wkracza w tereny dawniej zagospodarowane, ładnie komponuje się z drzewami owocowymi. i jest swoistą mozaiką w tych górach, ale również i w Bieszczadach a także na Pogórzu Przemyskim.

    OdpowiedzUsuń
  6. Własnie te trzy regiony mają dużo cech wspólnych i tę samą tragiczną historię , wysiedlenia i akcję "Wisła"... Opuszczone wsie zarówno Bieszczad jak i Pogórza Przemyskiego są na naszej liście miejsc które koniecznie musimy zobaczyć:) to tylko kwestia czasu kiedy :) teraz jesienią i zimą gdy pogoda nie zawsze sprzyja dobrym widokom ze szczytów gór jest czas na poznawanie dolin i historii wsi i ludzi których już tutaj nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowita rzecz z tymi odmianami jabłek. I wszystkie archaiczne - nie spotykane już raczej w uprawie. Bardzo mi się podoba ten wpis.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętam niektóre odmiany z dzieciństwa. Szczególnie grochówki - ciągle toto było niedojrzałe, a po przechowaniu zimą w kopcu robiło się wstrętne w smaku. Mimo wszystko dziecko zjeść musiało; wiadomo - witaminy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Super. Bardzo ciekawy materiał. Zachęciłeś mnie, by pojechać "na Magurę" i fotografować te sady :)
    PS. Trafiłem to z fejsa ... Bardzo fajny blog, z przyjemnością będę tu zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!