czwartek, 12 listopada 2015

Opuszczone wsie Beskidu Niskiego - Polany Surowiczne

     Witajcie :) Dziś zabierzemy Was w podróż do wsi, która w okresie swojej świetności liczyła ponad 1000 mieszkańców. Wędrujemy do Polan Surowicznych.

     Nazwa wsi pochodzi prawdopodobnie od polan wypasowych wsi Surowica, znajdującej się opodal. Jednak z czasem wieś Polany Surowiczne stała się osobną miejscowością. Podobno pierwsza nazwa tej wsi brzmiała Potok Surowiczny.

     Około 1551 roku wieś przeszła w posiadanie Zbigniewa Sienieńskiego, który otrzymał ją od Zygmunta Augusta ,,za niezwykłą dzielność wojenną".

W 1728 roku rozpoczęto budowę cerkwi, która była stopniowo rozbudowywana. Nosiła imię św. Michała Archanioła. Dziś po tej świątyni pozostała tylko kamienna podmurówka:


     W pobliżu kilka mogił - prawdopodobnie jakiś ważniejszych osób, bo cmentarz znajduje się dalej.




     Najciekawszym obiektem jest dzwonnica z 1730 roku, która znajdowała się obok cerkwi. Przetrwała tyle lat, jej stan nie był najlepszy, ale Stowarzyszenie Magurycz uratowało ją od zniszczenia wraz ze Stowarzyszeniem Klub Turystyczny Elektryków ,,Styki". Zrobili już dużo, a w planach mają jeszcze wykonanie kopuły, takiej jaka znajdowała się pierwotnie na dzwonnicy. Trzymamy kciuki :) A obecnie dzwonnica wygląda tak:






     Idziemy dalej żeby odwiedzić cmentarz. Widać, że tutaj kamieniarstwo nie było tak rozwinięte, pewnie z braku porządnego kamienia, bo mogiły kamienne są niskie i ubogie. Znajdujemy też krzyż metalowy, oraz resztki drewnianego...




     Jednak naszą uwagę od razu przykuła czaszka na chyba najlepiej zachowanym pomniku...



Podchodzimy i staramy się rozszyfrować napis na mogile, który jest po polsku.

Lekarz
Szpitala
Lwowskiego
+1847
wśród epidemii
16 sierpnia 1873
Pokój Jego
Popiołom



    Jest to grób młodego lekarza, który podjął heroiczną walkę z cholerą panującą w latach 1872-1873. Mieszkańcy niestety albo nie znali jego imienia i nazwiska, albo po prostu nie pytali, w każdym razie jest on anonimowy. Ale miejscowi dbali o jego grób i co najważniejsze nie pochowali go na cmentarzu cholerycznym, które najczęściej znajdowały się z dala od domostw, lecz dali mu miejsce na cmentarzu parafialnym. Zmarł jako jedna z ostatnich ofiar epidemii cholery.  

Tu chyba próbowano przedstawić węża Esculapa - symbol lekarzy.

     Ogólnie cmentarz nie jest w najlepszym stanie. Stare drzewo złamało się, leży między grobami, wszechobecne zarośla... Ale to raczej normalne w takich miejscach.

     We wsi znajduje się obecnie ,,Chałupa Elektryków", znajdująca się w budynku pozostałym po zakładzie karnym w Moszczańcu.


     Jest to sezonowe schronisko studenckie prowadzone przez Klub ,,Styki" z Politechniki Warszawskiej. Ze schroniskiem sąsiadowało ,,Rancho Karolina" należące do Zakładu Doświadczalnego Instytutu Zootechniki z Odrzechowej prowadzącego w Polanach Surowicznych wypas bydła. Jednak dwukrotnie spłonęło prawdopodobnie na skutek złośliwego podpalenia.
Pozostało tyle:


     Jak widać dostali ze środków unijnych tzw. wozy drzymały i póki co nie planują odbudowy rancho. 

     Odnośnie ciekawostek dotyczących wsi, należałoby wspomnieć o tym, że we wsi istniała czytelnia, oraz szkoła (połowa XIX w.). Nie cieszyły się one niestety zbytnią popularnością. Zawierucha I wojny światowej ominęła dolinę wsi, rozwijała się więc prężnie. Swoją liczebnością przewyższała sąsiednią Surowicę. Po II wojnie światowej wioskę spotkał taki los jak pozostałe łemkowskie wsie - została wysiedlona. Po części dobrowolnie, lub pod przymusem. 


     Pośrednio przez wieś prowadzi szlak Beskidzka Trasa Kurierska Jaga - Kora. Z naszej strony możemy polecić pozostawienie samochodu na parkingu pomiędzy Wolą Niżną, a Moszczańcem. Potem spacer asfaltową drogą leśną i wychodzimy w dolinie. Ciężko się tam wędruje ponieważ od strony Surowicy przyjeżdżają samochody terenowe i jest błoto (miłośnicy znienawidzonego przeze mnie off - roadu), choć teoretycznie od tamtej strony jest zakaz wjazdu. Na dodatek krowy też zrobiły swoje i mimo, że wracają do Zawadki Rymanowskiej końcem września to błoto jest tam jeszcze długo. Polecamy odpowiednie obuwie :) Po zapoznaniu się z pozostałościami wioski można udać się na szczyt Polańskie, z której przy dobrej pogodzie można podziwiać Bieszczady. Ale o tym w innym wpisie ;)

     Na koniec jeszcze widok rozległej łąki z góry :)



Kasia.

5 komentarzy:

  1. Witajcie,
    fajny post ;)
    No to jest ciekawe miejsce, chociaż nieco ponure. "Promienie" nacjonalizmu ukraińskiego trafiły tutaj na wyjątkowo podatny grunt (jak chyba nigdzie indziej w BN) i po 1939 roku niebezpiecznie było tutaj pochwalić się polskim pochodzeniem. Kurierzy beskidzcy bardzo bali się tego miejsca...
    No tak, cmentarz nie jest w idealnej kondycji, ale w porównaniu np. ze Szklarami to jest zachowany wspaniale. My do Polan S. zawsze podchodzimy od Woli N. Spacer po tym bitumicie nie jest bardzo uciążliwy, a wchodzi się do miejscowości w fajnym miejscu. Blisko stąd do ruin kapliczki - znaleźliście ją? ;)

    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak czytałam o tym, że Polacy nie byli mile widziani po wkroczeniu Niemców do Polan Surowicznych w 1939 r. Pewnie dzięki sympatii do nacjonalistycznych idei łatwiej i chętniej przenieśli się po wojnie do Sowieckiej Ukrainy. My wracaliśmy do samochodu już koło 16, robiło się ciemno i nie poszliśmy w stronę tej kapliczki bo nie wiedzieliśmy jak daleko ona się znajduje od tej drogi w stronę Woli Niżnej :) Byliśmy też na Polańskiej więc chwilę nam zeszło, nie wspominając już o humorach córci :P Ale przy następnej okazji i przy dłuższym dniu na pewno jej poszukamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie czaszki spotkacie na każdym pochówku cholerycznym tu na południu Polski (na północy nie badałem) - jak będziecie w okolicach to wpadnijcie do Tropia - tam jest cały cmentarz (masowy pochówek).

    Ciekawe miejsca - jakoś zawsze mi nie po drodze - ale do nadrobienia w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się zaznajomić z tym tematem cmentarzy cholerycznych , bo tyle wiem że na wioskach zakładano jej najczęściej w lasach z dala od domów... Podczas tej epidemii w XIX wieku bardzo dużo ludzi zmarło tu na południu ...

      Usuń
    2. Faktycznie mnóstwo luda cholera zabrała - nawet jeszcze na początku XX wieku.
      Dokładnie tak, lasy, lub ugory z dala od siedzib ludzkich i najczęściej masowe pochówki, ale nie wiem czy znajdziecie jakaś literaturę stricte o tym, już prędzej jakieś wiadomości rozrzucone po różnych publikacjach.

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!