poniedziałek, 30 listopada 2015

Wola Cieklińska - tu też mieszkali Łemkowie

     Niektórych to może zadziwić , niektórzy może co nieco o tym słyszeli .... A mianowicie o najdalej wysuniętej na północ miejscowości łemkowskiej w powiecie jasielskim.
   

     Jest to Wola Cieklińska.


     Trafić do Woli Cieklińskiej najłatwiej jest od drogi wojewódzkiej relacji Nowy Żmigród - Gorlice. Zjazd do tej miejscowości oznaczony jest czytelnym drogowskazem :) Można również dojechać tutaj od strony Jasła przez miejscowość Cieklin . Samochód najlepiej zaparkować na początku wsi , od strony drogi wojewódzkiej , przy przystanku autobusowym gdzie jest dużo miejsca oraz piękny widok na okoliczne wzgórza .
















    Bardzo ciekawy opis tej wsi znajdziemy w książce Ks. Władysława Sarny "Opis powiatu jasielskiego" wydanej w 1908 roku a wiec w czasach kiedy łemkowszczyzna była że tak powiem w rozkwicie . Ksiądz Sarna tak opisuje Wolę Cieklińską :

    Wola Cieklińska liczy na obszarze gminnym 372 mieszkańców , na obszarze dworskim 9.
 Włościanie zajmują się przeważnie uprawą roli , a kilku kamieniarstwem. Grunta są moczarowate , ziemia nieprzepuszczalna , trudna do uprawy. Pas silnych wiatrów wzdłuż gościńca rządowego , prowadzącego ze Żmigroda do Gorlic, jest powodem, iż drzewa owocowe nie udają się , a o zakładaniu pasiek trudno pomyśleć. Bogaty to gospodarz, jeżeli ma 3 lub 4 krowy i parę wołów; koni jest zaledwie kilka we wsi.
    Szkoła już jest zorganizowana , jest czytelnia im. Kaczkowskiego , mająca 40 członków , jest sklep gminny i kasa gminna.


    Interesujący jest również opis cerkwi znajdującej się w tej miejscowości:

      Kiedy wybudowano cerkiew pierwsza , niewiadomo. Na miejscu pierwszej cerkwi zbudował ks. Jan Kozubski r. 1768 większą cerkiew w stylu bizantyjskim , o 5 kopułach, w formie krzyża. Gdy już była zupełnie zniszczona, odbudował ją i odnowił tak zewnątrz, jak i wewnątrz nowemi malowidłami obecny proboszcz, ks. Michał Werbicki w r. 1899. 
      Wygląda ona,  szczególnie wewnątrz, bardzo okazale. Jest to cerkiew drewniana, pod wezwaniem św. Dymitra męczennika, w stylu bizantyjskim z jedną kopułą krytą gontami, długa 21 m. , szeroka 11.5 m.Po stronie ewangelii przytyka do cerkwi zakrytya drewniana.W cerkwi znajduje się jeden ołtarz z bardzo okazałym ikonostasem. Na wieży frontowej znajdują się 3 dzwony: Dymitr, Michał i Tytus , ulane w roku 1903 przez Serafina w Kałużu. 











          Niestety nie jest nam dzisiaj dane podziwiać jej piękna :( Cerkiew została rozebrana po wojnie w 1953 roku a dzwony w czasie II wojny światowej zrabowali Niemcy. Miała być ponownie złożona w miejscowości Swoszowa lub Żurowa ( nie mam co do tego pewności bo źródła różnie to podają ) na Pogórzu Cieżkowickim . Tak się jednak nie stało i materiał z którego była zbudowana został wykorzystany jako opał w miejscowej szkole...

     Obecnie miejsce po cerkwi zostało uporządkowane staraniem księdza Franciszka Motyki z Cieklina , ogrodzono je i postawiono krzyż . Krzyż ten jednak jest rzymsko-katolicki mimo że stoi na miejscu dawnej cerkwi. Moim zdaniem powinien jednak być tam krzyż prawosławny....


     W dniu 10 października 2010 r, przy udziale miejscowej ludności odbyło się uroczyste poświęcenie tego miejsca. W planie jest jeszcze ułożenie z kamienia zarysów fundamentów nieistniejącej świątyni, ale nie widać póki co realizacji tego pomysłu.














  Znajduje się tam również tablica informacyjna z której możemy wyczytać kilka ciekawostek , między innym to że :

- żyrandol , obecnie przerobiony na elektryczny, i kilka ławek znajdują się obecnie w kościele      parafialnym w Cieklinie ,
- rzeźba Madonny z Dzieciątkiem w wieńcu Aniołów z XVII wieku znajduje się w kościele  parafialnym w Foluszu.





    Naprzeciw cerkwiska znajduje się cmentarz . Obecnie jest on  zadbany oraz ogrodzony metalową siatką , ma również solidna bramkę wejściową która podczas naszej wizyty była otwarta . Mogliśmy więc bez przeszkód obejrzeć ten piękny , stary cmentarz...









      Spoczywają tutaj zarówno Łemkowie jak i Polacy. Są tutaj bardzo stare krzyże ale też mogiły które pojawiły się tutaj całkiem niedawno. Są to dawni mieszkańcy tych ziem którzy w swej ostatniej woli zapragnęli być pochowani na ziemi swych przodków i na tej którą pamiętali z dzieciństwa... Cmentarz jest pięknie położony, obsadzony starymi drzewami.











































   

        Miejsce to jest bardzo ciekawe i chyba mało znane turystom. Nawet w przewodniku wydawnictwa Rewasz, który bardzo cenię za rzetelność , wspomniany jest tylko sąsiedni Cieklin a o Woli Cieklińskiej nie ma ani słowa. Przynajmniej w wydaniu które posiadam z 2015 roku. Polecam każdemu miłośnikowi Beskidu Niskiego odwiedzić to miejsce. Trochę brakuje oznakowania jak dojechać do tego miejsca ale z mapa powinniście dać radę . Na mapach Compassu cmentarz i cerkwisko jest zaznaczone. Ewentualnie można zapytać tubylców , na pewno powiedzą jak znaleźć to miejsce :)



Kamil.

Źródła: 

,,Opis powiatu jasielskiego" Ks. Stanisław Sarna , 1908 r.
http://www.beskid-niski-pogorze.pl/

środa, 25 listopada 2015

Stary łemkowski sad

     Witajcie :) Jako niespełniony ogrodnik, wciąż bez własnego kawałka ziemi nieustannie zgłębiam swoją wiedzę na ten temat - a nuż się kiedyś przyda ;) Dlatego zainteresował mnie temat starych drzew owocowych, które wpisane są w krajobraz Beskidu Niskiego. Ja skupię się na jabłoniach, ponieważ to ich najwięcej zachowało się w starych łemkowskich wsiach. Drzewa owocowe na Łemkowszczyźnie są zdziczałe, ale stanowią doskonałą bazę genów starych gatunków, oraz są bardzo ważnym źródłem pożywienia dla zwierząt.

Nieznajowa - wiosną

Kwitnąca jabłoń


     Oczywiście w miejscach gdzie wypasane są zwierzęta hodowlane, to one głównie dobierają się jesienią do tych smakołyków, ale w bardziej dzikich rejonach jak na przykład Świerzowa Ruska owoce ze starych sadów są elementem pożywienia chociażby niedźwiedzia. Zwierzęta te w Beskidzie Niskim mają jakby ,,tunel" pomiędzy Tatrami, a Bieszczadami, a niewielka ilość turystów zachęca je do penetracji tych terenów.
     Owoce są gratką także dla jeleni, saren, gryzoni, ptaków, a nawet wilków.


Coś nie chcą spaść :) - Świerzowa Ruska


Jabłoń w Nieznajowej

     Od jakiegoś czasu Magurski Park Narodowy prowadzi działalność mającą na celu odmłodzenie starych sadów. Prowadzą nasadzenia młodych, przeszczepionych drzewek (ich materiał sadzeniowy pochodzi rzecz jasna z drzew znajdujących się na danym terenie), ogradzane są siatką, aby zapobiec podgryzaniu przez zwierzęta. Ponadto prowadzi się cięcia prześwitujące i pielęgnacyjne starszych okazów.




Świerzowa Ruska, stary sad z młodymi drzewkami.

     Wiele drzew zdziczało na skutek upływu czasu, ale także dużo jabłoni było sadzonych z nasion - co jak wiadomo prowadzi do utraty cech rośliny macierzystej. Łemkowie nie potrafili szczepić drzewek na podkładce. Było to domeną ludzi bardziej wykształconych np. duchownych i to oni zajmowali się rozmnażaniem wegetatywnym. Rozdawali potem materiał sadzeniowy lokalnej ludności. 



Jabłoń przycięta, rany po cięciu zabezpieczone. Świerzowa Ruska

Szczególną popularnością cieszyły się papierówki, oraz odmiany zimowe. Generalnie stare odmiany jabłoni charakteryzują się dużą odpornością na choroby grzybowe i warunki klimatyczne. Wyróżniają się także dużą plennością, która następuje co drugi rok (rok odpoczynku, by w następnym silnie owocować). Należy wspomnieć, że jabłka te świetnie i długo się przechowywały, ale także były suszone, może robiono z nich na przykład wina, czy soki. 


Samotna... Regietów Wyżny


     Stare odmiany zawierają dużo więcej choćby witaminy C niż dzisiejsze owoce. Mają mnóstwo flawonoidów (posiadających działanie antyrakowe), antocjany korzystnie wpływające na pracę układu krążenia, wzrok i pamięć. Zachęcam do przeczytania TEGO artykułu, z którego dowiecie się dlaczego warto jeść takie a nie inne jabłka.

     Oto kilka przykładowych odmian, występujących w łemkowskich sadach:

  • ,,Piękna z Boskoop" - odmiana zimowa, odporna na mróz (a w łemkowskich dolinach na pewno bywały one srogie) i choroby. Tworzy dość duże owoce, asymetryczne, posiada grubą skórkę. Miąższ gruboziarnisty, kruchy o korzennym aromacie. Owoce zebrane na początku października można przechowywać do marca.


  •  ,,Boiken" - odmiana niemiecka, drzewo odporne na mróz, ale może być porażone przez parcha jabłoni. Owoce zebrane w drugiej połowie października najlepsze do spożycia są w styczniu.

  • ,,Bukówka" - odmiana polska, uprawiana tylko w południowo - wschodniej Polsce. Jest bardzo wytrzymała na mróz i choroby. Owoce kuliste, miąższ kremowy, kruchy, średnio soczysty i kwaskowaty. Ta odmiana rośnie u nas koło domu i  mogę powiedzieć, że owoce są bardzo ładne, rumiane, ale strasznie twarde, ciężkie i kwaśne. Dlatego właśnie owoce zebrane w październiku można przechowywać do maja, ale myślę, że nawet wtedy jabłka są mało soczyste i kwaśne. Zaobserwowaliśmy, że zimą ptaki takie jak kwiczoły, czy bażanty odkopują opadłe jesienią owoce i zajadają się nimi. Przemarznięte są miękkie, więc ptaki świetnie sobie z nimi radzą.

  • ,,Grochówka" - to odmiana niemiecka, także bardzo odporna. Miąższ zielono - żółty, zwarty i soczysty, początkowo kwaśny, później słodszy. Owoce są deserowe, doskonałe na przetwory np. wino, moszcz, susz, kompot. Zebrane w październiku nadają się do spożycia w styczniu, ale mogą być przechowywane do czerwca.


  • ,,Żeleźniak" - również odmiana niemiecka, późno rozpoczyna owocowanie i jest ono umiarkowane. Owoce ciemnoczerwone pokryte woskowym nalotem. Miąższ początkowo zielonawy, później żółto - biały, zwarty, twardy, w pełni dojrzały jest soczysty i słodko - kwaśny. Jest to wyjątkowa odmiana ponieważ można ją przechowywać aż do sierpnia.

     Myślę, że na Łemkowszczyźnie popularnością mogły cieszyć się również odmiany Renet np. Złota, Szara, Landsberska. Popularne zwłaszcza na początku XX wieku w rejonie południowo - wschodniej Polski. 


Stary sad jesienią - Darów

     Wszystkie wspomniane w tym wpisie odmiany doskonale nadają się do obecnie popularnej uprawy ekologicznej z racji swojej odporności. Może warto sięgać po stare, dobre gatunki? Do tego zachęcam :)




Źródło:
http://www.bolestraszyce.com/
http://stareodmiany.pl/
http://www.magurskipn.pl/index.php


Kasia.

wtorek, 17 listopada 2015

Horbki Sabaryniackie czyli Polańska (737 m. n.p.m.)

         Podczas naszej ostatniej wyprawy do opuszczonej wsi Polany Surowiczne weszliśmy również na szczyt Polańska . Chociaż według mnie starsza łemkowska nazwa Horbki Sabaryniackie brzmi o niebo lepiej :) Moim zdaniem powinny zostać przywrócone stare łemkowskie nazwy szczytów w Beskidzie Niskim bo po prostu lepiej brzmią no i nie są takie sztuczne jak te obecne.... Ale wróćmy do naszej wyprawy :)


       Dzień był dosyć chłodny , wietrzny , niebo zasnute chmurami i od czasu do czasu padał drobny deszcz lub mżawka...  Wiec raczej nie spodziewaliśmy się tłoku na szlaku :) Samochód zostawiliśmy na parkingu pomiędzy miejscowościami Wola Niżna i Moszczaniec. Było tam kilka aut ale po ubiorze , kaloszach i koszykach stwierdziliśmy że to grzybiarze , niektórzy już wracali z poszukiwań rydzy :) Z tego miejsca do Polan Surowicznych biegnie niedawno zbudowana przez Nadleśnictwo Rymanów szeroka i wyasfaltowana droga leśna. Niby na początku jest szlaban ale podobno jest on często otwarty. My jednak nie mieliśmy zamiaru tam wjeżdżać :) 

     Kilka fotek zrobionych z tego parkingu :





















         Oprócz tych grzybiarzy w ten dzień nie mijamy już nikogo :) Droga przez las szybko nam mija  no bo i oglądać nie bardzo jest co . Po kilkudziesięciu minutach pojawiają się widoki :) 











      No i My na tej "pięknej "  drodze :)





        Podążąmy szlakiem turystycznym Beskidzka Trasa Kurierska "Jaga-Kora".Wyznakowany został w 2012 roku . Jest ona rekonstrukcją funkcjonującego w latach 1940 - 1945 r. historycznego szlaku kurierskiego komendy głównej ZWZ AK prowadzącego przez tereny Beskidu Niskiego. Dzisiejszy szlak turystyczny różni się od historycznej trasy kurierów ale wymusiły to zarówno warunki terenowe jak i potrzeby dzisiejszego turysty (szlak ze względu na bezpieczeństwo kurierów, prowadził lasami, z dala od dróg i punktów widokowych i omijał wioski).






            Schodzimy z leśnej drogi Nadleśnictwa Rymanów na polany wypasowe dawnej wsi . Dalej idzie się poprostu na  przełaj przez rozległe łąki aż do ich północno-zachodniego krańca gdzie znów pojawiają się znaki szlaku kurierskiego :) 
            W dolinie Polan Surowicznych od wielu lat prowadzony jest przez Zakład Doświadczalny Instytutu Zootechniki z Odrzechowej, eksperymentalny wypas bydła. W okresie od późnej wiosny do jesieni na łąkach są setki krów a pośród nich są też buhaje dlatego należy w tym okresie zachować szczególną ostrożność:) Podczas naszej wędrówki już nie było bydła na łące wiec mogliśmy sobie dreptać bez obaw :) 


           Takie oto ostrzeżenie tam jest ;



   Podążając dalej za znakami czekało nas dosyć strome i śliskie podejście które jednak przy drodze powrotnej okazało się koszmarne... Wspinamy się powoli pod górę odwracając sie co jakiś czas i podziwiając widoki które  mimo kiepskiej pogody są nawet fajne :)











       Trzeba bardzo zwracać uwagę na znaki ponieważ zbocza Polańskiej porasta gęsty młody las i zarośla więc łatwo się zgubić. My byliśmy tam jesienią, więc większość drzew była ogołocona z liści, ale aż strach pomyśleć, jakie zarośla są tam w lecie :)









  Docieramy na szczyt. Tam na brzozie zamontowana jest tabliczka z nazwą i wysokością wzgórza a pod nią mała kapliczka.  Przed nami roztacza  się panorama na stronę południową i częściowo zachodnią . Przy dobrej widoczności można podziwiać stąd nawet Tatry. Lecz nie wiadomo jak długo  jeszcze możliwe będzie podziwianie takich widoków, gdyż polana pod szczytem z roku na rok coraz bardziej zarasta...










 I jeszcze zdjęcie kapliczki :







  W drodze powrotnej ze szczytu zapatrzyliśmy się jeszcze w stronę zamglonych dzisiaj Bieszczad :)











   Do zobaczenia na szlaku  


Kamil :)