piątek, 9 października 2015

Opuszczone wsie Beskidu Niskiego - Nieznajowa

     Po przejściu ścieżki Hałbów - Kamień zostało nam jeszcze czasu, więc korzystając z okazji, że pogoda była piękna pojechaliśmy drogą 992 w kierunku Ożennej. Skręciliśmy przy moście na Wisłoce, zostawiliśmy samochód i stamtąd wyruszyliśmy pieszo, jak wskazywał znak do Nieznajowej było 2 km.



Później w Nieznajowej byliśmy nieraz, ale już nigdy nie spotkaliśmy tak niskiego poziomu wody na Zawoi jak we wrześniu 2015 roku... Stąd też wybraliśmy się tam wiosną, ponownie od strony Rostajnego - efektem tego spaceru jest wpis Nieznajowa - podróż nie tylko sentymentalna w którym próbowałam pochylić się nad dawnym położeniem miejsc takich jak karczma, młyny itp.
Kolejny raz zajrzeliśmy do Nieznajowej latem, kiedy byliśmy w Wołowcu :)

Przedstawiamy zdjęcia z różnych pór roku - zapraszamy :)





     Po przejściu sporego kawałka prostej drogi dochodzimy do tablicy:


     Długo czytamy i analizujemy rozmieszczenie domostw, niesamowite są te dane, pomagają zadziałać wyobraźni...

Symboliczne drzwi do nieistniejącej wsi, niestety tablica jest mocno zniszczona przez warunki atmosferyczne...

     Nieznajowa to miejscowość położona w gminie Sękowa. Otoczona od północy Uhercem (707 m n.p.m), od południa Feszkówką (657 m n.p.m), a od zachodu Żydówką (665 m n.p.m). Położona częściowo nad Wisłokiem, częściowo nad potokiem Zawoja. Pracowały tu dwa młyny, elektrownia wodna, była szkoła, sklep, karczma, handlowano bydłem na znanych w szerokiej okolicy jarmarkach. W czasie I wojny niemal wszystkie budynki zostały spalone. 
W 1936 roku we wsi mieszkało 220 prawosławnych, 8 grekokatolików, 8 rzymskich katolików i trzech Żydów. 
W czasie wojny Niemcy mieli tutaj spory magazyn amunicji, a na górze Żydówce wybudowali drewniane schrony, używane potem przez UPA. Niemcy opuścili wioskę dopiero w 1945 roku i tuż po tym łemkowscy mieszkańcy Nieznajowej wyjechali na Ukrainę. 
Osiedlili się w rejonie Kałusza, na Podolu i na Wołyniu. Natomiast mieszkający we wsi Polacy zamieszkali w sąsiednim Czarnem. Pozostałych we wsi trzech Łemków wysiedlono w 1947 roku na ziemie zachodnie.

Trudno dojrzeć Nieznajową na mapach WIG ponieważ znajduje się na styku dwóch plansz... Stąd tylko taki wycinek, ale widać cerkwie :) 


     W 1780 r, wybudowano cerkiew grekokatolicką pod wezwaniem Kosmy i Damiana. Użytkowano ją do 1930 r. kiedy wybudowano drugą cerkiew - prawosławną.
Pomiędzy cerkwiami mieściła się szkoła z polskim nauczycielem. Opodal mieścił się także posterunek policji w którym pracowały dwie osoby.
      Cerkiew pod wezwaniem Kosmy i Damiana ostatecznie zawaliła się w 1964, a jej wieża 10 lat później. Stało się to ponieważ nikt o nią nie dbał... 



Cerkiew w pełnej świetności, widać, że znajduje się tuż obok cmentarza.


Tu popadająca w ruinę...


Potem została już tylko wieża...

     Zdjęcia pochodzą ze strony Disappeared Wooden Churches, nieocenione źródło wiedzy :)
Są plany wybudowania cerkwi nawiązującej wyglądem do tej w Nieznajowej - uchodzi wszak za jedną z najpiękniejszych na Łemkowszczyźnie. Miałaby stanąć w Gładyszowie.

     Na cmentarzu znajduje się tablica upamiętniająca istnienie cerkwi:




     Zachował się drewniany portal (odrzwia) z tej cerkwi. Został on ocalony przez Józefa Madzika, który przewiózł go pod sianem furmanką do Bartnego, gdzie ukrył go w swoim gospodarstwie. Zabytek ten możemy podziwiać w Bartnem - w cerkwi grekokatolickiej.

         We wsi można spotkać także kilka przydrożnych krzyży, są już troszkę zniszczone, ale nie jest najgorzej :) Tutaj mamy kapliczki i krzyże od strony Rostajnego...







     Wszechobecne zdziczałe jabłonie, grusze i śliwy pomagają wyobrazić sobie gdzie mogły znajdować się domostwa:




      Można stanąć, zamknąć oczy i wyobrazić sobie tętniącą życiem wieś... Ktoś pędzi krowy na pastwisko, drogą przejeżdża furmanka, po obu stronach drogi domy, stodoły... Taka wioska przestała istnieć z dnia na dzień. Myślę, że nie łatwo było tym ludziom zostawić dorobek swojego życia i przenieść się w inne miejsce, zacząć wszystko od nowa.


     W Nieznajowej znajdują się dwa domy, jeden to czynne sezonowo schronisko studenckie, a drugi dom należał niegdyś do Państwa Marii i Władysława Remijaszów, którzy prowadzili tu po wojnie wypas owiec. Życie w takiej wsi, gdzie nie ma nikogo nastręczało trudności, więc Państwo Remijasz przenieśli się do pobliskiego Wołowca. Obecnie jest on w rękach prywatnych i podobno należy do kogoś z Magurskiego Parku Narodowego...
Więcej na ten temat we wpisie Nieznajowa - podróż nie tylko sentymentalna.




     Jak widać dużo osób podjeżdża tam samochodem, przywożą sobie leżaczki i wypoczywają w ciszy... Wiele osób też ,,plażuje" przy ujściu Zawoi do Wisłoki :) 

Polecamy także wędrówkę od strony Wołowca. Jest tam na prawdę pięknie, tylko trzeba kilkakrotnie przechodzić w bród potok Zawoja, a nie jest on mały :)
Więcej o brodach na Zawoi przeczytacie w naszym wpisie o Wołowcu (Wędrując doliną potoku Zawoja - Wołowiec).

Kapliczka na granicy Wołowca i Nieznajowej


Kapliczka ta była niedawno remontowana o ile pamięć mnie nie zawodzi :)

Po niektórych zostało niewiele... Ta znajduje się tuż nad potokiem. Nawet trudno byłoby ją wyremontować, bo nie widzieliśmy innych fragmentów w pobliżu.


Wiele krzyży znajduje się dalej od drogi. Jeśli wybieracie się tam latem to trzeba mocno wytężać wzrok, bo niektóre ledwo wystają ponad trawę. Stąd najlepiej wybrać się tu późną jesienią, albo wczesną wiosną jeśli chcecie je w pełnej krasie uchwycić obiektywem :)



Nieznajowa to miejsce z duszą, miejsce powiedziałabym, że nawet kultowe. Z resztą tutaj możemy spotkać chyba największą liczbę turystów, fanów Beskidu Niskiego. Wiele osób zapewne właśnie tutaj rozpoczyna swoją przygodę z odkrywaniem Łemkowszczyzny - podobnie jak my :)



Kasia.


Źródło: ,,Opuszczone wsie ziemi gorlickiej" Andrzej Piecuch
             ,,Beskid Niski. Od komańczy do Wysowej" W. Grzesik. T. Traczyk, B. Wadas


5 komentarzy:

  1. znam to miejsce - jak bywałem ostatnio (lata temu, jeszcze za czasów "wolności" przed małżeńskiej), to było mniej opisane i bardziej zarośnięte.
    A propos - myśmy wtedy mieli taki zwyczaj ze zawsze coś "przy okazji" albo naprawialiśmy albo porządkowali. Dziś wędruję głownie sam, więc i możliwości mniejsze, ale mimo wszystko staram się np wyrwać chwasty koło kapliczki lub znieść do kontenera nieco śmieci. Myślę że można by zacząć propagować tego typu akcję, w końcu zaczyna się tworzyć grupka blogerów zainteresowanych tymi samymi krainami, co Wy na to?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten drugi dom to czyjaś prywatna własność. Jeżeli dobrze pamiętam z opowieści - to należy do kogoś z otoczenia MPN.

    OdpowiedzUsuń
  3. makroman dobry pomysł z tym porządkowaniem albo naprawianiem :) Popieram i bedziemy starać się działać w ten sposób. Staramy się żeby przynajmniej śmieci pozbierać w takich miejscach bo niestety różni są turyści i nie zawsze odpadki zabierają ze sobą...Beskid Niski staje się coraz bardziej oblegany przez turystów....


    Kamil

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele się słyszy o tych opuszczonych wioskach a zwłaszcza o Nieznajowej. W przyszłym roku koniecznie trzeba się wybrać i pozwiedzać okolice :D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!