piątek, 23 października 2015

Kamień nad Jaśliskami (857 m. n.p.m.)

          Dzisiaj chciałbym napisać kilka słów o naszej wyprawie na górę Kamień nad Jaśliskami. Chcieliśmy odwiedzić to miejsce jesienią ponieważ lasy o tej porze roku pięknie wyglądają a i wędrówka tym mało uczęszczanym szlakiem jest łatwiejsza gdy nie ma tak wielkich chaszczy jak w lecie :) Pogoda jak na jesień była przyzwoita bo po całym tygodniu deszczu i , zimna i brzydkiej pogody w ostatnią niedzielę było całkiem ładnie , w miarę ciepło i nawet słonce przebijało się przez chmury czasami...

          Droga z Jaślisk do Lipowca jaka jest to każdy wie kto chociaż raz tam był... A jak ktoś nie wiem to już wyjaśniam że najpierw od strony Jaślisk jest dziurawa asfaltowa droga po której tragicznie się jedzie a później jest to droga szutrowa ale do pokonania z rozsądną prędkością :) W Lipowcu dużo samochodów wszędzie ale to w większości grzybiarze którzy ruszyli w las na łowy :) My zostawiamy  samochód w Lipowcu z mostkiem na potoku Bielcza po prawej stronie. W planie mamy ambitną trase do przejścia ( oczywiście jak na to że będziemy wędrować z Mileną ) ale w razie czego mamy krótszy wariant :) Wedrować na szczyt Kamienia będziemy żółtym szlakiem gminnym oznaczonym biało-żółtymi trójkątami na drzewach. Trochę się obawiamy bo takie szlaki gminne bywają w różnym stanie i są różnie oznaczone no ale raz kozie śmierć :)


     Łąka z której zaczynamy naszą wędrówke , w dole tam gdzie widać te żółte drzewa jest łemkowski cmentarz...







   W lesie było bardzo mokro i idąc musieliśmy uważać żeby się nie pośliznąć na swieżo opadłych liścia które przykrywały błotnisty szlak. Jest to zarazem szlak konny wiec miejscami błotko było mocno udeptane przez konie :) No ale buty mieliśmy odpowiednie do tej wędrówki więc nie było źle.







            Grzybiarze których samochody widzieliśmy przy drodze chyba nie bez powodu wybrali się na grzybobranie bo i my widzieliśmy trochę ładnych okazów i to zaraz przy ścieżce :) ale nie wszystkie były jadalne ;)










Ale były też te jadalne





    Początkowo  las był młody i mocno zarośnięty jeżynami które nie ułatwiały nam wędrówki ale po jakimś czasie weszliśmy w wyższe partie Kamienia gdzie był już dużo ładniejszy a szlak robił się kamienisty...








       Szlak robi się dosyć stromy ponieważ idziemy skrajem dawnego kamieniołomu który nazywa się "Nad Sinym Wyrem" z którego wydobywano kamień jeszcze w latach 60-tych XX wieku. Ten kamieniołom jest największy i najefektowniejszy ze wszystkich kamieniołomów które są w masywie Kamienia nad Jaśliskami. Wysokość ścian dochodzi do kilkunastu metrów. My obchodziliśmy to wyrobisko od góry i naprawdę robi wrażenie :) Gdybyśmy wędrowali sami bez dziecka to pewno zeszlibyśmy na doł zobaczyć jak wyglądają te skalne ściany z innej perspektywy :) a oto kilka fotek z tego miejsca :









   Po jakimś czasie mijamy drugi z kamieniołomów który znajduję się całkiem niedaleko szczytu. Nazywy jest Starymi Jamami i jest nastarszy ze wszystkich i równie ładny :)








  Ku naszemu jakże miłemu zaskoczeniu żółty szlak gminny jest dosyć dobrze i często oznakowany chociaż widać że znaki nie są odnawiane i w niektórych miejscach troche mało widoczne. Ale nie zgubiliśmy szlaku ani razu :) Docieramy do takiej oto tabliczki :





       Idziemy więc w lewo dobrze widoczną ścieżką lecz nie znakowana docieramy do szczytu na którym usypany jest przez turystów duży kopiec z kamieni a do drzewa przybita tabliczka przez PTTK Jasło z nazwą i wysokością szczytu .










      Na wschód od wierzchołka Kamienia znajduje się zarastająca polana z której roztacza się widok na północny wschód.  " Opowiadają ,że rósł tu kiedyś potężny buk spiralnie opleciony przez jabłoń, a pod nim była skałka z wyrytym znakiem nożyc, którym karpaccy zbójnicy oznaczali miejsca ukrytych skarbów". 







   Szukaliśmy na skale znaku tych zbójnickich nożyc ale nie znaleźliśmy :)



        Kamień nad Jaśliskami zdobyty więc udajemy się w drogę powrotną do Lipowca. Ścieżką dochodzimy do granicy polsko-słowackiej a następnie idziemy niebieskim szlakiem. 









        Na granicy gdzie znajduję się węzeł szlaków pijemy sobie ciepła herbatkę , zajadamy kanapki i tak posileni ruszamy dalej. Milenka jest już trochę zmęczona a po jedzeniu zasypia mi na rękach w czasie marszu w dół ;)





        Niebieski szlak najpierw prowadzi granicą państwa , następnie skręca w prawo w leśną ścieżkę a pozniej wychodzi na polanę gdzie zaczyną się droga leśna nadleśnictwa Rymanów . Nadleśnictwo akurat prowadzi ścinkę drzew więc droga jest troszkę błotnista....











    Ale im dalej to droga przeradza się w prawdziwą asfaltową autostradę w środku puszczy :)










       Podziwiamy piękne kolory jesiennego lasu  i cieszymy się pięknym niedzielnym popołudniem :) Na szlaku przez cały dzień spotkaliśmy tylko trzyosobową rodzinkę , była to chyba jedyna z naszych wypraw na której spotkaliśmy tak mało turystów :) Po kilku minutach dochodzimy do drogi żwirowej z Jaślisk do granicy polsko - słowackiej, a do samochodu  stamtąd mamy już niedaleko.









Kamil.


6 komentarzy:

  1. Niesamowita góra w niesamowitym miejscu. Byłem na szczycie zaledwie dwa razy, ale jest dla mnie magiczna. Warto podejść na drugą stronę Węgierskiego Traktu między Daliową a Szklary. Stamtąd Kamień prezentuje się wspaniale.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowita góra w niesamowitym miejscu. Byłem na szczycie zaledwie dwa razy, ale jest dla mnie magiczna. Warto podejść na drugą stronę Węgierskiego Traktu między Daliową a Szklary. Stamtąd Kamień prezentuje się wspaniale.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę. Tam mnie jeszcze nie było. Ale w najbliższym możliwym czasie dzięki Wam chętnie się tam pojawię.
    Pozdrawiam ciepło i jesiennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę to jest niezwykle miejsce ,takie dzikie:) Zimą podobno często można tam wilki spotkać... planujemy wybrać się tam jeszcze kilka razy bo nie zobaczyliśmy wszystkiego , opuszczonych wsi łemkowskich Lipowca i Czeremchy oraz cmentarzy z I Wojny Światowej które leżą na granicy polsko - słowackiej ...

      Usuń
  4. Piękny szlak.
    Drzewa tną teraz na potęgę i wszędzie (efekt nałożenia na LP kolejnej daniny iluś tam milionów żeby zbilansować marnotrawstwo urzędasów i nie dać się objąć klauzura nadmiernego zadłużenia, bo by to niektórym w karierach zaszkodziło).
    Ja też wędrowałem z dzieciakami - młodszy w nosidełku na piersiach, starszy "na barana" i jeszcze plecak.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudna jesień na Waszych zdjęciach. Czytam bloga i nadziwić się nie mogę, że Magura jest mi jeszcze tak mało znana. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis - zostaw po sobie ślad :)
Dziękujemy za odwiedziny!