sobota, 25 lutego 2017

Zimowa Połonina Wetlińska (1255 m n.p.m)

Dziś dla odmiany wybierzemy się w Bieszczady :) Połonina Wetlińska to, tuż po Tarnicy jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc w polskich Bieszczadach. Latem na parkingach trudno nawet o miejsce. W związku z tym, że tłoku nie lubimy wybieramy zimę :)
Lęk na początku wzbudzał fakt, że może być ślisko, ale nie było tak źle.

Wybierając się na Połoninę Wetlińską mamy kilka możliwości. Możemy wybrać się najlepiej przetartą trasą, a mianowicie tzw. ,,końską drogą", którą dowozi się skuterem śnieżnym zaopatrzenie do Chatki Puchatka. Prowadzi tamtędy żółty szlak. Ten wariant jest najczęściej wybierany, więc nawet zimą, a zwłaszcza, kiedy dopisuje pogoda, jest tam spory ruch. Nawet kilkuletnie dzieci są w stanie przebyć tą trasę zimą. To najłatwiejszy bieszczadzki szlak.


Z campingu Górna Wetlinka możemy wejść czarnym szlakiem PTTK, jest to już dłuższa trasa.
No i oczywiście przez całą Połoninę Wetlińską, oraz Caryńską przechodzi czerwony szlak.


Wybieramy parking w Brzegach Górnych (Berehach Górnych). Za wstęp na szlaki turystyczne Bieszczadzkiego Parku Narodowego płaci się od połowy kwietnia do połowy listopada, ale opłata za parking obowiązuje cały rok. Zostawiamy 12 zł i ruszamy w drogę.


Godzina 9, a parking na Przełęczy Wyżnej zapełniony co najmniej w połowie. W Brzegach Górnych kilka samochodów.
Całą drogę towarzyszą nam dwie kilkuosobowe grupy osób.


Miejscami jest stromo, ale trudniejsze od wchodzenia po stromym szlaku jest schodzenie w dół :)
Jak widać barierki zimą znajdują się na wysokości kolan, albo czasami kostek, więc nie ma się czego przytrzymać. Kije to całkiem dobry pomysł :)

Tutaj widzimy błyszczącą w słońcu drogę do Ustrzyk Górnych, po prawej masyw Małej Rawki (1272 m n.p.m)

Pięknie wyłania nam się po prawej stronie Połonina Caryńska (1297m n.p.m)


Serpentyny na drodze wojewódzkiej nr 897 widziane z góry.

Przy czerwonym szlaku można dostrzec skryte w śniegu tabliczki ścieżki przyrodniczej ,,Połonina Wetlińska". Wiedzie ona czerwonym szlakiem z Brzegów Górnych, potem do Wetliny - Stare Sioło (przy Chatce Puchatka skręca na żółty szlak i w połowie drogi schodzi na szlak czarny). Jak czytamy na stronie BPN: ,,Na trasie spotkamy zachowane ślady dawnej gospodarki pasterskiej i zabudowań, poznajemy florę i faunę lasów bukowych, oraz zbiorowiska roślinne połonin".

Caryńska i Tranica w tle - o poranku.

Przy ostatnim podejściu jest stromo, ale pojawiające się widoczki skutecznie rekompensują zmęczenie :)


W połowie podejścia nawet kapliczkę można spotkać :)


Definitywny koniec wędrówki przez piętro regla dolnego :) Pojawiają się skałki i teraz już tylko wędrówka grzbietem i napawanie się widokami. Jak zwykle wieje. Nawet jeśli na dole jest bezwietrznie, to na połoninie z całą pewnością będzie wiać :)

Na horyzoncie po lewej pojawia się pasmo graniczne oddalone o jakieś 10 km z m. in. Paprotną, Rabią Skałą, Płaszą, oraz na dole Wetlina.



Potęgę i wielkość gór ujrzymy dopiero wtedy, gdy zobaczymy jaki człowiek jest maleńki wobec ich rozmiaru...



Widzicie tego Pana w prawym dolnym rogu zdjęcia?
Tutaj Caryńska, Tarnica, Pliszka, a dalej majaczą już ukraińskie połoniny...



Docieramy po mniej więcej półtorej godzinie do Chatki Puchatka. Ludzi było jeszcze mało, ale z minuty na minutę docierały kolejne grupki. 
Schronisko znajduje się tuż pod wierzchołkiem Hasiakowej Skały będącej wschodnią kulminacją Połoniny Wetlińskiej. Jest to najwyżej położone schronisko w polskich Bieszczadach i jedynym ,, górskim", bo pozostałe znajdują się w dolinach, lub powyżej przełęczy.
Obiekt ten został wybudowany po II wojnie światowej przez wojsko i służył jako posterunek obserwacyjny. Niegdyś schronisko należało do PTTK natomiast teraz jest ono chyba własnością parku...

1961 rok, Schronisko na Połoninie Wetlińskej

W latach 50 - tych zaadoptowany na schronisko. Najpierw gospodarzyli tam harcerze, potem studenci, a w latach 60 - tych gospodarzem schroniska został Ludwik (Lutek) Pińczuk
W ostatnim czasie w sieci zawrzało, Lutek zrezygnował  z dalszego prowadzenia schroniska...
Nie bez powodu Chatka Puchatka znajduje się na jednym z ostatnich (o ile nie na ostatnim) miejsc w rankingu polskich schronisk. Panują tam warunki raczej spartańskie. Wodę dowozi się w beczkach, wiec trzeba za nią zaplacić, nie ma też prądu.
Na strychu znajduje się 20 miejsc noclegowych, na dole jest mała świetlica turystyczna, oraz bufet. W schronisku działa także dyżurka GOPR.
Mimo kiepskich warunków Chatka Puchatka jest miejscem kultowym, wyjątkowym. Nawet na stronie schroniska znajdziemy informację, że  oferują noclegi dla tzw. ,,prawdziwych turystów", a kto nie chce takim być? ;)

Siadamy na chwilę delektując się herbatą z termosu i pięknym pejzażem, ale zaczyna się robić tłoczno, więc ruszamy w stronę Osadzkiego Wierchu (1253 m n.p.m).

Po lewej Osadzki Wierch (1253 m n.p.m), a po prawej Roh (1255 m n.p.m), który jest najwyższym wierzchołkiem Połoniny Wetlińskiej.

Śnieżna pustynia

Rzut oka na zimowy las, pokryty jeszcze na północnych stokach szadzią...



Podejście na Osadzki Wierch - latem podobno są tam schodki...
Teraz barierki ledwo wystają ze śniegu...

Widok w stronę Małej i Wielkiej Rawki.

Koło południa śnieg zaczyna rozmiękać, miejscami idziemy bez problemu, ale tam gdzie są zaspy zaczynamy się zapadać powyżej kolana. W końcu naszym oczom ukazuje się Smerek (1222 m n.p.m).



Smerek, w dole Przełęcz Orłowicza

Smerek

Las bukowo-jodłowy.


Jeszcze kilka słów o pasterstwie w Bieszczadach. Jeszcze w okresie międzywojennym masowo wypasano m. in. na Połoninie Wetlińskiej woły i jałówki. 
Wypas trwał od połowy maja (początkowo w niższych partiach gór, na śródleśnych polanach), do połowy sierpnia. Potem woły pędzono na wielki jarmark w Lutowiskach, który odbywał się 19 sierpnia. 

1939 rok ,,Połonina Wetlińska przykładem piękna karpackiego krajobrazu"
Fot. ,,Karpaty i Podkarpacie"


Lata 1968-70, Widok na Połoninę Wetlińską.
Fot. Z. Postępski. Pocztówka RUCH.


Stada składającego się ze 150 - 200 wołów doglądało 4 - 5 stałych pastuchów mieszkających w prymitywnej przenośnej kolibie.
 Niestety, Bojków zamieszkujących Bieszczady spotkał taki sam los jak Łemków w Beskidzie Niskim. Zostali przesiedleni... 
W latach 50 - tych wypasano w Bieszczadach też owce z Podhala.

Bieszczadzkie anioły ;) Wykonane przez podchmieloną młodzież :)

Decydujemy, że na Smerek wejdziemy czerwonym szlakiem od drugiej strony, ale latem. Musimy wracać, bo przed nami jeszcze 130 km drogi powrotnej.

Ostatni rzut oka na Połoninę Caryńską, którą wybornie widać z Wetlińskiej.

Schodząc w dół postanawiamy jeszcze zajrzeć na bojkowski cmentarz w Berehach Górnych. Znajduje się on jakieś 200 m od parkingu, tuż przy czerwonym szlaku na Caryńską. Zapewne kiedyś powstanie wpis o tej miejscowości :)

Cmentarz był porządkowany w latach 90 - tych przez wówczas działającą grupę ,,Nadsanie" pod kierownictwem Stanisława Krycińskiego. Natomiast w 2010 roku dalsze prace przeprowadzał ,,Magurycz".


A to ujęcie bogato zdobionego i opisanego kamienia nagrobnego miejscowego kamieniarza Hrycia Buchwaka, który nagrobek wykonał sobie sam. Zmarł w 1939 roku.

Na nagrobku wykuto 3 symbole religijne: krąg, krzyż oraz kielich.

Krzyż na tym nagrobku jest współczesny, to kopia krzyża tego samego typu.
Żelazne krzyże w Bieszczadach praktycznie się nie zachowały...

Jezus na tej mogile spogląda w stronę połonin...

Dawne łąki.


Na koniec załączam filmik, co prawda nieprofesjonalny, wykonany telefonem, ale oddaje to cudne uczucie kiedy stajesz na szczycie i widzisz wszystko wkoło...



Nasza zimowa wyprawa w Bieszczady była dość spontaniczna :) Moim marzeniem było zobaczyć te góry przykryte śniegiem. Kiedy wyjeżdżaliśmy z domu była mgła, siąpił deszcz, co całkowicie zepsuło nam humor. Natomiast kiedy dojeżdżaliśmy do Cisnej pojawiło się słońce, które towarzyszyło nam przez cały dzień. 
Pretekstem były moje urodziny, więc taki prezent sobie zrobiliśmy :) Z pewnością te urodziny na długo pozostaną w mojej pamięci, jako jedne z najpiękniejszych.
W tym roku na pewno jeszcze wyprawimy się w Bieszczady...




Kasia.


Źródła:

,,Bieszczady - przewodnik dla prawdziwego turysty" Oficyna Wydawnicza ,,Rewasz", Pruszków 2012







sobota, 18 lutego 2017

W dorzeczu rzeki Osławy - Turzańsk

Turzańsk to wieś leżąca w północno-wschodniej części gminy Komańcza. Ulokowana została w widłach rzeki Osławy i potoku Osławka. Wieś ta powstała na początku XVI wieku za sprawą przywileju lokacyjnego, który został wydany Jaczkowi, synowi kniazia ze Szczawnego przez ówczesnego starostę sanockiego - Mikołaja kamienieckiego.
W latach 1657-1658 Turzańsk znalazł się na szlaku najazdu wojsk Rakoczego i węgierskich Tołchajów. W tym czasie został niemal doszczętnie zniszczony. Po 1772 roku był jedną ze wsi galicyjskich. W tym okresie funkcjonowała we wsi szkoła.




W 1898 roku ww wsi mieszkało 652 osoby w 91 gospodarstwach. Podczas I wojny światowej w Turzańsku na dłużej zatrzymał się front austriacko-rosyjski. Działania wojenne w tym rejonie przyniosły wiele ofiar po obu stronach. Poległych w walce grzebano na przełęczy, 500 m nad cerkwią. W tej samej mogile spoczywają także ofiary epidemii cholery. Po II wojnie światowej wieś wysiedlono w ramach akcji "Wisła". Do opuszczonej wsi wprowadzili się Polacy. Po 1956 roku do wsi powróciło kilkanaście rodzin łemkowskich.



Charakterystycznym obiektem we wsi jest położona w jej dolnej części zabytkowa drewniana cerkiew pw. św. Michała Archanioła. Pierwsza cerkiew w Turzańsku wzmiankowana była w 1526 roku. Stojąca tu dziś cerkiew pochodzi z lat 1801-1803, wzniesiona została jako grekokatolicka i była wówczas cerkwią parafialną. Po wysiedleniu Łemków cerkiew była użytkowana przez parafię rzymskokatolicką w Komańczy. W roku 1963 oddano ją w użytkowanie prawosławnym i taką rolę pełni do dziś.



Świątynia jest cerkwią łemkowską typu wschodniego, który  był rozpowszechniony w XIX wieku w dolinie rzeki Osławy. Wnętrze zdobią interesujące, nietypowe malowidła m. in. nad ikonostasem znajduje się panorama górska ( zapewne Bieszczady widziane z okolicznych niezalesionych wzgórz) a w babińcu - malowidło przedstawiające Chrystusa w chacie łemkowskiej. Ciekawostką jest że w cerkwi nie ma prądu, przez co nastrój podczas nabożeństw jest ponoć szczególnie podniosły.
W czerwcu 2013 roku cerkiew została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.


Drewniana dzwonnica

Przed cerkwią stoi najwyższa ponoć drewniana dzwonnica cerkiewna w polskich i słowackich Karpatach, wzniesiona w 1817 roku.


Nagrobek na cmentarzu przycerkiewnym

Cmentarz wiejski



Teraz będzie kilka słów o naszej wędrówce przez Turzańsk,  okoliczne wzgórza i najwyższe z nich - szczyt Suliła ( 759 m . n.p.m.). Wędrówkę naszą rozpoczynamy od obejrzenia cerkwi do której prowadzi wąska i stroma droga :) Jakoś nasz samochód poradził sobie z podjazdem i zostawiamy go na malutkim parkingu pomiędzy cmentarzem a cerkwią. 

Idziemy w górę wsi, w stronę Przełęczy pod Suliła ( 609 m n.p.m.).

Wyremontowany łemkowski krzyż z 1906 roku


We wsi zachowały się jeszcze nieliczne łemkowskie chaty, już raczej nie zamieszkana. Służą jako budynki gospodarcze, składziki lub w ogóle nie są używane czy remontowane...

Stare zagrody łemkowskie

Dostrzegamy ciekawą, współczesną kapliczkę przydrożną, chociaż nie wiemy jak zakwalifikować ten znak wiary gospodarzy :) 



Chcieliśmy w tym miejscu pozdrowić dużą grupę młodzieży którą mijaliśmy po drodze. Dzięki temu, że przetarli szlak, którym zamierzaliśmy iść nasza wędrówka była łatwiejsza i mniej męcząca :) Była to młodzież zapewne z jakiejś klasy o profilu wojskowym co wywnioskowaliśmy po ich ubiorach w kolorze khaki :) 



Krzyże przydrożne w górnej części wsi :


Łemkowski krzyż przydrożny


Łemkowski krzyż z ciekawą inskrypcją

Inskrypcja na krzyżu brzmi, według naszego wolnego tłumaczenia, tak : O Jezusie! Błogosław zagrodom i gospodarstwom chłopów w Turzańsku. Rok 1894.

Może ktoś lepiej potrafi to przetłumaczyć , czekamy na sugestie :)



Po minięciu ostatnich zabudowań Turzańska podejście zaczyna być bardziej strome. Asfalt kończy się lecz wygodną żwirową drogą można wyjechać na samą przełęcz z której możemy obejrzeć panoramę Turzańska i okolicznych szczytów i wzgórz :) 

Widok z górnego krańca wsi

Na przełęczy ktoś urządził sobie libację , widać to po licznych pustych puszkach po piwie. Słupek z nazwą przełęczy i tabliczkami kierunkowymi też przeszkadzał wiec został przewrócony, mimo że był solidnie wkopany. Daliśmy znać komu trzeba i mamy nadzieje że zostanie naprawiony :) Może metalowy i solidnie zabetonowany oparłby się wandalom...

Zdewastowany szlakowskaz na przełęczy pod Suliłą

W dniu w którym wybraliśmy się do Turzańska padał drobny, marznący deszcz. Drzewa pokryły sie warstwą lodu, przez całe podejście na Suliłę towarzyszył nam bajkowy krajobraz. Lecz z dalekich widoków nici, nad szczytami wisiała mgła a w miejscach odkrytych wiał silny wiatr...









Przez większą część trasy towarzyszył nam młody owczarek niemiecki, bądź mieszaniec, którego spotkaliśmy przy ostatnich zabudowaniach Turzańska. Leżał sobie tam na drodze, a później zaczął iść za nami. Myśleliśmy że wróci do wsi po kilkuset metrach lecz towarzyszył nam w wędrówce przez około 3 godziny :) 




Tajemniczy bukowy las, w oddali nasz towarzysz podróży :)



Pokryte lodem konary szumią złowieszczo :) 

Wieża przekaźnikowa na szczycie Suliły. W Bieszczadach i Beskidzie Niskim powstało wiele takich obiektów dzięki którym nie ma problemów z zasięgiem w większości miejscowości. 

Wieża przekaźnikowa na szczycie Suliły

Od szczytu idziemy już bez szlaku ścieżką którą wydeptała wspomniana wcześniej młodzież :) Musieli mieć dobrego przewodnika bo ścieżka kluczy w gęstym młodniku i naprawdę można by było się tutaj zgubić. Mapy traktują takie krzaki i młody las jako miejsce niezalesione i tak są zaznaczane na mapie.  

Kluczenie przez młody las :)

Mini połoniny nad Turzańskiem :) 

Widok w stronę Wysokiego Wierchu ( 649 m n.p.m.)

 W tyle zostawiamy Suliłę, po prawej widoczna wieża przekaźnikowa


Panorama na dolinę Turzańska i masyw Chryszczatej ( 997 m n.p.m.)

Ostatnim miejscem które chcemy zobaczyć jest cmentarz z I wojny światowej. Jest to metalowy krzyż na kamiennym cokole w miejscu w którym zostali pochowani żołnierze. Postawiono go w 1992 roku. Warto pamiętać o takich miejscach i ocalić je od zapomnienia stawiając chociażby taki krzyż ja ten...





Spojrzenie ze wzgórza na Turzańsk i cerkiew. Czas wracać bo krótki zimowy dzień już się kończy...


Turzańska cerkiew, w oddali zabudowania Rzepedźi

Kto wie, może uda nam się wrócić w te piękne okolice wiosną lub latem :) Muszą być wtedy oszałamiające widoki na pokryte kwiatami łąki, zielone lasy i majaczące w oddali połoniny :) 


Kamil



Źródła: 

Wikipedia

www.komancza.pl

www.bieszczady.net.pl

W. Grzesik, T. Traczyk, B. Wadas - ,,Beskid Niski od Komańczy do Wysowej", Warszawa 2015