sobota, 3 grudnia 2016

W dolinie Świerzówki - Świątkowa Wielka

Świątkowa Wielka leży w szerokiej dolinie potoku Świerzówka, od jego ujścia do Wisłoki na długości około 2-3 kilometrów.
Została założona przypuszczalnie przed rokiem 1564. Była wsią starostwa bieckiego. Nazwa wsi pochodzi od słowa świato - święto, lub od imienia Światko.
W XVIII wieku wieś była siedzibą parafii, obejmującej Jaworze. W latach 1830 - 1831 we wsi panoszyła się cholera.
Zachowały się bogate wyciągi z wiejskiej księgi parafialnej, stąd znane jest wiele ciekawych szczegółów dotyczących wsi.
W 1847 roku panował wielki głód, zboża nie obrodziły, a na zakup paszy nie było pieniędzy. Mnożyły się różne choroby dziesiątkujące ludność. Chłopi robili mąkę ze słomy. Cięli sieczke, suszyli ją, tarli, dodawali trochę ziaren i z tej mieszaniny robili ,,chleb". Po tym trudnym okresie wioskę znów nawiedziła epidemia cholery...


Ciekawostką jest fakt, iż prasa zapowiedziała, iż 13 czerwca 1857 roku pojawi się kometa, która ma zniszczyć ziemię. Chłopi tak przejęli się tymi doniesieniami, że nie chcieli ani orać, ani siać, ani wykonywać innych prac gospodarskich. Do tego naród oczekujący końca świata bardzo się rozpił...

W 1891 roku żyło tu 725 grekokatolików, 8 katolików obrządku łacińskiego i 10 żydów.
W czasie pierwszej wojny światowej zniszczono i spalono połowę wsi. Część mieszkańców wyjechała wtedy za wycofującymi się wojskami Rosyjskimi. Tam przekonali się, że twarda rosyjska rzeczywistość odbiega od różowych opowieści o szczęśliwym raju. Wiele z tych osób powróciło do Świątkowej.



We wsi funkcjonowała szkoła i czytelnia im. Kaczkowskiego. Założono także spółdzielnię spożywczą. W okresie międzywojennym we wsi były trzy sklepy (w tym dwa prywatne). Budynek w którym obecnie mieści się sklep pochodzi z tego okresu. Działało kółko teatralne, wybudowano drewnianą mleczarnię. Siłami społecznymi postawiono murowaną szkołę, która stoi po dziś dzień.



Tuż przed II wojną światową we wsi mieszkało 815 prawosławnych, 26 grekokatolików i dwóch katolików obrządku łacińskiego. W wiosce pracowało 4 kowali, dwóch krawców. Niedaleko figury Świętej Rodziny w stronę Świerzowej Ruskiej istniała olejarnia.


 W 1945 roku prawie wszyscy mieszkańcy wyjechali na wschód, pozostały cztery rodziny, które w maju 1947 roku zostały wywiezione na zachód, w ramach akcji ,,Wisła".
Po roku 1957 niektórzy z nich wrócili.

Widok w stronę gór nad Świerzową Ruską

W Światkowej Wielkiej byliśmy kilka razy, przejazdem, lub podczas wędrówek. 
warto podkreślić, że dawne zabudowania tej wsi znajdowały się nad potokiem Świerzówka, oraz w części wsi obecnie niezamieszkanej - nad potokiem Rzeszówka ( równoległym do Świerzówki, położonym bardziej na wschód). Obecnie znajdują się tam rozległe łąki. Stoi tam także jeden krzyż, ale wybierzemy się tam innym razem :) 
Budowanie domów nad Rzeszówką rozpoczeto dopiero po 1938 roku, kiedy to przeprowadzono komasację gruntów. Wioska liczyła wówczas 186 domów!



Łąki pod Kolaninem

Przy drodze znajdziemy wiele krzyży. Pozwoliłam sobie zrobić zdjęcia tylko tym, które miały ,,neutralne" tło. Kilka krzyży stoi w bezpośredniej bliskości domów, a nie chcę być natrętna.




Tuż za sklepem, nad potokiem stoi kapliczka. Aby wyjaśnić jej położenie - a stoi tyłem do obecnej drogi, musimy cofnąć się do roku 1938 kiedy budowano drogę do Desznicy. Otóż, jak to dawniej bywało, droga wiła się tuż nad potokiem, wielokrotnie go przekraczając. Kapliczka stała przodem do dawnej drogi.


Murowana XIX-wieczna kapliczka przy starej drodze do Desznicy


Niewątpliwie ozdobą wsi jest cerkiew unicka pw. św. Michała Archanioła zbudowana w 1757 roku. Budynek przebudowywano i remontowano. Po 1947 roku świątynia stała opuszczona,wtedy też rozkradziono znaczną część cennego wyposażenia, między innymi dwa ikonostasy (jeden z XIX wieku, drugi starszy, złożony na strychu z XVII wieku).
Obecnie cerkiew jest użytkowana jako fila rzymskokatolickiej parafii w Desznicy.



Gzymsy na zewnątrz cerkwi niegdyś malowano na różnokolorowo. Jak dowiodły badania starych gontów z dachów i ścian, również one były malowane na jaskrawe kolory, np. czerwony i niebieski. 
Stąd podczas generalnego remontu, bodajże w 2014 roku  cerkiew pomalowano. 
Pracowano wówczas także nad polichromią wewnątrz. Ponoć jest ona piękna i niezwykle bogata, jednak nam jeszcze nie było dane jej zobaczyć :)

Za cerkwią...


Jeśli chcecie zrobić zdjęcie tej cudnej świątyni polecam dni, kiedy nie ma słońca. Nie wiem co to za farba, ale odbija promienie słoneczne i trudno uchwycić rzeczywiste barwy, kiedy świeci słońce.

W 1927 roku cała wioska, z wyjątkiem jednej rodziny przeszła na prawosławie. Dwa lata później zbudowano cerkiew. Była drewniana, znajdowała się naprzeciw wylotu drogi do Wołowca. Nie pozostał po niej ślad...

Na przeciwko cerkwi unickiej znajduje się stary cmentarz łemkowski.



Znajduje się na nim kilkanaście starych krzyży w dobrym stanie.


Płaskorzeźba - Święty Bazyli Wielki 

Naszą uwagę przykuły dwa nagrobki powyżej. Pierwszy ze względu na nietypowy kształt, a na drugim znajduje się ciekawa płaskorzeźba św. Bazylego. 


Wędrując dalej w stronę Świątkowej Małej dostrzec można piękną chyżę. Kilka niszczejących możemy także zobaczyć w górze wsi, od strony Świerzowej Ruskiej.

Natomiast po przeciwnej stronie tego domu mamy wąską, krótką dróżkę asfaltową prowadzącą do kilku domów. Mieści się tam piękna, zadbana kapliczka z 1868 roku. Nosi jednak znaki dawnych działań na szkodę łemkowskich pamiątek. Widać, że krzyż z góry, który zapewne był z charakterystycznymi ,, poprzeczkami" został zwalony, a zamontowany jest łaciński. 



Jeśli pójdziemy dalej, przejdziemy pomiędzy ostatnim domem, a znajdującym się obok garażem dotrzemy do krzyża, widocznego także z głównej drogi.


Stoi pod starą, dużą lipą. Jest ogrodzony podwójnym pastuchem, żeby krowy się tam nie dostały :)


Jest to żeliwny krzyż na kamiennym cokole. Krzyż jest z roku 1894. Data widoczna przy powiększeniu zdjęcia, pomiędzy dwoma krzyżami na cokole. 
Z miejsca gdzie stoi rozciąga się cudna panorama na całą Świątkową Wielką... tylko pogoda tego dnia była nie najlepsza :)


      W centrum zdjęcia oczywiście widoczna cerkiew. Tego dnia padał śnieg, stąd te chmury.


Miejscową atrakcją Świątkowej Wielkiej jest wyciąg narciarski na stokach Mareszki, oraz łowisko i smażalnia pstrągów. Na stokach wspomnianej góry istnieją trasy narciarstwa biegowego. 
Aby dotrzeć do tych atrakcji trzeba przejechać przez całą wieś, ponieważ wyciąg jest na je końcu :)
Znajduje się tam również figura św. Mikołaja.


Figura podobna do tej w Świerzowej Ruskiej, tylko w oczy znów rzuca się fakt, że przemalowano łemkowski krzyż na brewiarzu na łaciński. Poza tym malowanie chyba nie służy takim figurom, ponieważ pod warstwami farby zanikają detale...
Dla porównania poniżej zdjęcie figury św. Mikołaja ze Świerzowej, stojącej przy tej samej drodze, jakiś kilometr dalej.



Na koniec taka ciekawostka, gdyby ktoś chciał skorzystać z usług energoterapeuty ;)
W październiku taka tabliczka była, w listopadzie znikła :)


Świątkowa Wielka moim zdaniem ma ogromny potencjał turystyczny. Sporo osób przyjeżdża tutaj żeby zobaczyć wyjątkową, bo kolorową cerkiew znajdującą się na Szlaku Architektury Drewnianej. Zimą mamy atrakcje narciarskie, latem w lasach ponoć jest mnóstwo grzybów. Nawet z naszej wioski jeżdżą w tamte strony na grzybobranie :)
Warto tutaj przyjechać, pospacerować. Z racji tego, że jest to wieś raczej rolnicza, znajdują się tu rozległe widokowe łąki. 
Przez wieś przechodzi żółty szlak z Krempnej przez Przełęcz Hałbowską, Kotań, Świerzową Ruską i dalej do Bartnego. 
Przebiega tędy także szlak rowerowy Jasło - Ożenna ,,na styku kultur" znakowany kolorem czerwonym (z Brzezowej przez Walik, Jaworze, Desznicę, Świątkową Wielką i Małą, Rostajne, Grab, do Ożennej). Długość tej trasy to około 25 km.

Cisza i spokój gwarantowane :)



Kasia.


Źródła:

Jan Pawluś: ,,Krempna i okolice", Stowarzyszenie Miłośników Jasła i Regionu Jasielskiego, Jasło 1997.

sobota, 26 listopada 2016

Nad górną Wisłoką - Myscowa


Myscowa została lokowana na prawie wołoskim w 1420 roku. Nazwa wsi, pierwotnie Myślcowa, pochodzi prawdopodobnie od imienia Myślec. W roku 1581 istniała już we wsi cerkiew parafialna. Była to bardzo duża wieś, w roku 1880 liczyła 1190 grekokatolików oraz kilku katolików obrządku łacińskiego i 6 Żydów. 
Tyle tytułem wstępu :) Naszą wędrówkę do Myscowej zaczynamy ze wsi Kąty, gdzie pod sklepem zostawiamy nasz samochód. By nasza trasa była w formie pętli planujemy pójść Głównym Szlakiem Beskidzkim z Kątów aż do granicy Magurskiego Parku Narodowego. Następnie polną drogą w stronę Myscowej i rzeki Wisłoki. Tam mamy zamiar obejrzeć cerkiew oraz cmentarz i wrócić asfaltową drogą z powrotem do Kątów. A więc w drogę ! :) 



Listopadowe dni są bardzo krótkie a my trafiliśmy dodatkowo na wietrzną i mglistą pogodę... No cóż, z dalekich widoków nici. Kiedyś wrócimy tutaj przy nieco lepszej pogodzie.
Schodząc w stronę Myscowej kilkakrotnie zmuszeni jesteśmy pokonywać pastuchy elektryczne gdyż krowy pasą się niemal na każdej łące w tej wiosce :) Kolejnym wyzwaniem jest pokonanie rzeki Wisłoki. Przejście w bród nie wchodzi w grę gdyż woda jest zbyt zimna a rzeka zbyt szeroka by ją przekraczać :)


Takie oto "cudo" pozwala Nam przejść, nie mocząc butów, na drugą stronę rzeki do centrum wsi:


Te progi pozwalają krowom wygodnie przejść po kładce w drodze na pastwiska :) 
Kładka prowadzi do kilku starych domów...



Oprócz krów spotykamy tylko jednego, innego przedstawiciela kopytnych :)


Dawna greckokatolicka cerkiew parafialna pw. św. Męczennicy Paraskewii zbudowana została w 1796 roku. Jest murowana, o nietypowym jak na te strony kształcie z dużą kopułą nad środkową częścią nawy. Od 1949 roku świątynia jest używana jako kościół rzymskokatolicki pw. NMP Matki Kościoła, początkowo parafialny, obecnie filialny ( parafia w Polanach). 



Obok cerkwi przez długie lata chyliła się ku upadkowi drewniana dzwonnica konstrukcji słupowej, pochodząca co najmniej z XVIII wieku. W czerwcu 1986 roku dzwonnica nie oparła się silnej wiosennej burzy. Na miejscu starej dzwonnicy postawiono nową, murowaną, której wygląd szczęśliwie współgra z charakterem samej świątyni. 







Dwa archiwalne zdjęcia zabytkowej dzwonnicy z lat 80-tych... Zdjęcia pochodzą ze strony www.jakubbaranski.home.pl





Mieszkańcy Myscowej, choć przez cały okres międzywojenny nie porzucili wiary i nie przeszli na prawosławie, dalecy byli od utożsamiania się z nacjonalistyczną ideologią ukraińską. Toteż gdy po wybuchu wojny miejscowy paroch rozpoczął agitację proukraińską, chłopi niemalże zbojkotowali jego kazania. Po kilkakrotnych bezskutecznych ostrzeżeniach, wobec stałej współpracy duchownego z Niemcami, partyzanci zabili go w 1943 roku.


Podczas bitwy dukielskiej skrajem wsi przebiegała linia frontu. Prawie cała wieś była w rękach niemieckich. W 1945 roku 95 % mieszkańców wyjechało na sowiecką Ukrainę. Resztę mieszkańców wysiedlono dopiero w 1948 roku w okolice Legnicy i Lubina. We wsi pozostały nieliczne osoby. Gospodarstwa zostały w części zajęte przez Polaków ze spalonej Huty Polańskiej, a ze strony Kątów przez mieszkańców Kątów. Po 1956 roku powróciły z zachodu tylko dwie rodziny Łemkowskie.



Idąc drogą obok cerkwi po kilkuset metrach dochodzimy do cmentarza. Zachowało się na nim kilkanaście ciekawych, kamiennych krzyży.

                            Piękny, kamienny mur otaczający cmentarz :) 



W Myscowej trudniono się kamieniarstwem, wykonując żarna, osełki, a także figury i krzyże kamienne. Kamień przywożono z okolic Folusza, jako że miejscowy był za twardy i łatwo się kruszył. Prawdopodobnie niektóre nagrobki na tym cmentarzu pochodzą z miejscowych warsztatów :) 














Obok cmentarza, na prywatnej posesji stoi stara kamienna kapliczka z przełomu XIX i XX wieku. Dobrze że jest jesień i pszczoły są mniej aktywne, mogliśmy bez obaw podejść sobie do niej :)
W lecie zapewne o wiele trudniej ją dostrzec, kiedy na tych wszystkich krzakach są liście...




Poniżej cerkwi, przy drodze do Polan stoi piętrowy, murowany budynek szkoły. Zbudowali go własnymi siłami mieszkańcy wsi w 1937 roku. Mieścił się w nim sklep, tzw. kooperatywa, i mleczarnia. Na piętrze w dużej sali odbywały się przedstawienia i zebrania. Dawniej na ścianie frontowej budynku pod datą budowy była tabliczka z napisem Trud selański


Na placu w centrum wsi odbywały się co miesiąc jarmarki na które zjeżdżali się chłopi nie tylko z sąsiednich wsi, ale także ze Słowacji, z okolic Preszowa. Handlowano tu zwierzętami. W tym samym miejscu organizowano festyny.


    Stylowy przystanek PKS-u w centrum wsi :) Z tyłu Dom Ludowy i sklep.




    Budynki należące do Magurskiego Parku Narodowego, również znajdują się w centrum wsi.



        Krzyż znajdujący się poniżej budynku MPN, być może wcześniej był tu kamienny krzyż?


Myscowa była dawniej jedną z największych wsi w okolicy. Ciągnęła się wzdłuż potoku Myscówka, a potem około 3km w dół Wisłoki. Dziś po lewej stronie Wisłoki pozostało tylko kilka budynków ale są najciekawsze. 



Niektóre z budynków zachowały jeszcze sposób malowania glinką o barwie ciemnobrązowej lub żółtej z jasnoniebieskimi pasami pokrywającymi szpary między belkami zrębu. Najstarszy budynek pochodzi z 1874 roku. 


Nieliczne połemkowskie chyże uratował od niechybnej rozbiórki zakaz wznoszenia nowych domów, związany z planami budowy zapory na Wisłoce, obowiązujący przez wiele lat. Co jakiś czas pomysł budowy odżywa na nowo, najczęściej przed wyborami do sejmu :) Chyba nikt z miejscowych już nie wierzy że ten zalew powstanie, na terenie zalewowym budowane są nowe domy już od kilku lat :) 



W Myscowej częstym widokiem są krowy pasące się jeszcze na łąkach mimo że już listopad. No i wszechobecne elektryczne pastuchy :) 


Drogę co jakiś czas przecinają potoki spływające z otaczających wioskę gór. Po obfitych opadach potrafią być niebezpieczne, powodują osuwiska na drodze...




Jeden z dwóch mostków o nośności 1 tony ;) Większość samochodów osobowych waży teraz ponad tonę, również traktory i maszyny rolnicze są dużo cięższe. Więc w praktyce nikt nie przestrzega tego zakazu :) 


Docieramy do końca wsi, za rzeką są już Kąty. Tutaj przejazd przez Wisłokę możliwy jest tylko po betonowych płytach. Mieszkańcy zostawiają na dużym placu swoje samochody i przez kładkę pokonują rzekę. 




Woda na rzece jest dość wysoka, gdyż tej jesieni spadło sporo deszczu. Widać nikt, kto ma zwykłą osobówkę nie przejeżdża. Spotkaliśmy tylko samochody terenowe.

Postanowiliśmy odwiedzić Myscową, bo kto wie, być może kiedyś wszystko zniknie pod wodą? :)


Kamil


Źródła:

Jan Pawluś: ,,Krempna i okolice", Stowarzyszenie Miłośników Jasła i Regionu Jasielskiego, Jasło 1997.

www.jakubbaranski.home.pl