sobota, 17 lutego 2018

Odkrywanie Łemkowszczyzny - Bednarka


Bednarka ( z łemkowskiego Bodnarka)  - wzmiankowana po raz pierwszy w 1401 roku była wsią na prawie niemieckim której sołtysem był Polak Przecław. Przypuszczalnie był też zasadźcą tej miejscowości powstałem po 1377 roku. On to sprzedał w 1401 Wojciechowi Gładyszowi młyn w Jodłowej i sołectwo w Bednarce. Od 1420 obowiązywalo tam już prawo wołoskie.














Pierwszym kniazie był niejaki Laczlaus Walachus. Warto zaznaczyć że osady na prawie wołoskim lokowano na terenach górzystych i trudnych w uprawie. Były to więc miejsca gdzie ze względu na warunki terenowe i adaptacyjne nie sprawdziły się wcześniejsze lokacje na prawie niemieckim.




W 1785 roku we wsi mieszkało 493 grekokatolików ( najczęstsze nazwiska: Ciupkam Kohut, Popowczak, Prońko, Szczerba), 82 rzymskokatolików ( przysiółek Bednarskie) i 5 Żydów.




W 1936 roku we wsi mieszkało 771 grekokatolików, 250 rzymskokatolików (Bednarskie), 11 Żydów i 52 baptystów. Ci ostatni mieli swój dom modlitewny w pobliskim Wapiennem.





Mieszkańców Bednarki inni Łemkowie nazywali "Pupkaramy" lub "Cycakamy. Przezwisko miało się wziąść od kroju kołnierza czuchy - charakterystycznego dla Łemków szerokiego płaszcza z brązowego samodziału, narzucanego na ramiona jak peleryna. Czucha posiadała duży, spadający na plecy kołnierz, który w razie słoty lub zawiei można było zarzucić na głowę i zawiązać jak kaptur. Kołnierze czuch noszonych w Bednarce były obszyte białym sznurkiem układanym w pętelki, zwane "pupky" lub "cycaky".






W ramach akcji "Wisła" w czerwcu 1947 roku wysiedlono z Bednarki 433 Łemków ( we wsi pozostało 64 Polaków). Po 1956 roku do Bednarki chciało wrócić wielu wysiedlonych Łemków. Udało się to jednak ledwie kilku rodzinom. Obecnie wieś liczy około 344 mieszkańców, w tym kilkunastu Łemków.






We wsi stoi dobrze zachowana, orientowana, murowana cerkiew pod wezwaniem Opieki Najświętszej Maryi Panny z 1900 roku. Wzniesiono ją głównie dzięki pomocy emigrantów. Na poczatku XX wieku na 860 mieszkańców wsi, 360 pracowało w Ameryce. W odróżnieniu od tradycyjnej, trójdzielnej cerkwi łemkowskiej, nie ma babińca ( tylko nawę i prezbiterium).






Zamiast niego, podobnie jak na słowackiej, południowej Łemkowszczyźnie, zbudowano dwie wieże. W środku zachowany jest częściowo stary ikonostas. Jego górna część jest nowa, namalowana kilka lat temu przez malarzy z Ukrainy. Obok cerkwi stoi drewniany krzyz wzniesiony na pamiątkę 950 lecia chrztu Rusi Kijowskiej. Dziś cerkiew pełni funkcje kościoła rzymskokatolickiego pod wezwaniem Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, będącego filia parafii z Lipinek.





Na poddaszu cerkwi schronienie znajduje kolonia rozrodcza podkowca małego , zagrożonego gatunku nietoperza.  Ich kolonia liczy około 35 - 5 osobników.



Na przeciwko cerkwi, po drugiej stronie drogi wojewódzkiej  relacji Gorlice - Nowy Żmigród znajduje się cmentarz wiejski. Na jego terenie pochowani są zarówno grekokatolicy jak i rzymskokatolicy oraz baptyści. Wydzielona jest na nim również kwatera wojskowa.





Cmentarz wojenny nr 84 zaprojektował Hans Mayer. Znajduje się na terenie cmentarza wiejskiego jako wydzielona kwatera, w jego najwyższej części. Na planie prostokąta zajmuje powierzchnię około 122 m kwadratowych. Otoczony jest ogrodzeniem z słupków betonowych połączonych podwójnymi rurami gazowymi .






Cmentarz został wyremontowany w okresie międzywojennym kiedy nadano mu obecny wygląd. Zachowały się nagrobki z oryginalnymi tablicami emaliowanymi i nazwiskami części z pochowanych. Nie zachował się wysoki, drewniany krzyż centralny. Na cmentarzu pochowano 27 żołnierzy w 7 mogiłach zbiorowych i 4 pojedynczych ( 14 Rosjan i 13 Niemców).





Na cmentarzu zachowało się również kilka starych, kamiennych, łemkowskich nagrobków. Niektóre wymagają w chwili obecnej remontu. Miejmy nadzieje że wysiłkiem społeczników dojdzie on do skutku...

















Mimo iż przez Bednarke nie prowadzą żadne szlaki turystyczne miejscowość ta z pewnością godna jest bliższego poznania. Widokowe wzgórza na północ od wsi pokryte są rozległymi łąkami skąd podziwiać można widok na Pogórze Jasielskie oraz na pasmo Magury Wątkowskiej.


                                             Widok na pasmo Magury Wątkowskiej






   Łąki wsi Bednarka cały rok pokryte są belami siana




Taką tabliczkę spotkaliśmy w okolicznym lesie :) 


Straszą tutaj również budynki pamiętające czasy PRL-u , kończące obecnie swój żywot wśród zarośli....






Resztki zabudowań PGR-u


Znacznie lepiej prezentują się krzyże i kapliczki łemkowskie usytuowane przy drodze wojewódzkiej przebiegającej przez Bednarkę. Warto zatrzymać samochód i przyjrzeć im się z bliska :)


 Stara kapliczka przy szosie


Krzyż wieńczący kapliczkę w lutym 2017 znajdował się wewnątrz



 Święte obrazy 


    Krzyż u stóp Cieklinki, tuż nad drogą wojewódzką 



Bednarka jest kolejnym miejscem jakby trochę mniej znanym turystom. Jest raczej miejscowością przez którą się przejeżdza pędząc w stronę Nowego Żmigrodu, Dukli i dalej w Bieszczady. Lecz i tutaj można znaleźć malownicze widoki, pospacerować po okolicznych rozległych łąkach i rozkoszować się cudną przyrodą :)




Kamil





Źródła :


www.wikipedia.org

www.cielkin-ski.pl

www. iop.krakow.pl

sobota, 10 lutego 2018

Odkrywanie Łemkowszczyzny - Jaworze

Wieś Jaworze wzmiankowano w dokumentach z 1554 roku. Nazwa pochodzi po prostu od licznie rosnących tutaj klonów jaworów.
Jaworze lokowane było na prawie wołoskim i od 1581 roku stanowiło własność Stadnickich. Potem kilkakrotnie przechodziło z rąk do rąk. W 1883 roku książę Sanguszko odsprzedał Jaworze i Desznicę Gaszyńskiemu, od którego z kolei miejscowość kupili Żydzi, którzy dokonali parcelacji gruntów.
Wioskę tę w większości zamieszkiwali Łemkowie. Zajmowali się uprawą roli i hodowlą bydła, ale okoliczne gleby nie są zbyt urodzajne, więc uprawa nie przynosiła dużych dochodów.

Jaworze nigdy nie było siedzibą parafii, zawsze należało do parochii w Desznicy. Nie było tutaj także cmentarza.


Po drugiej wojnie światowej ludność łemkowska została wysiedlona. We wsi powstało Państwowe Gospodarstwo Rolne. Budulec na owczarnię został pozyskany z okolicznych cerkwi (Świerzowa Ruska) i domostw.

Tyle zostało po PGR-ze 

Jaworze znajduje się na wysokości około 400 m n.p.m. Otoczone jest malowniczymi, widokowymi, bo nie porośniętymi lasem wzniesieniami. Na północ od wsi znajduje się wzniesienie Walik - gdzie miało znajdować się wczesnośredniowieczne grodzisko. Od południa zaś, mamy masyw Kolanina - stromy i w całości porośnięty lasem.


My natomiast do Jaworza udaliśmy się na poszukiwanie pamiątek po Łemkach. Niestety niewiele ich zostało. Przede wszystkim praktycznie w ogóle nie ma tutaj drewnianych domów...

Mapka WIG z 1938 roku - jakby ktoś nie widział gdzie znajduje się Jaworze :)

Ale zacznijmy od początku :) 
Samochód zostawiamy w Desznicy, przy cerkwi. Już wspominaliśmy, że kiedy zima jest śnieżna i mroźna, często wybieramy wędrówkę drogą - bo na krótkim dniu tak jest po prostu szybciej. Naszym celem jest odnalezienie tych najbardziej ukrytych w lesie łemkowskich krzyży, ale o tym później...

Pierwszy od strony Desznicy

Droga łagodnie pnie się pod górkę, staje się coraz węższa. Tuż przy domu ludowym i ostatnim przystanku autobusowym praktycznie się kończy.


Za domem ludowym jest wspomniany budynek popeegerowski, oraz kapliczka z wnęką.




Nie znajdziemy na niej żadnej inskrypcji. Na szczycie zdaje się znajduje się oryginalny kuty krzyż. Natomiast we wnęce mamy chyba figurkę św. Franciszka. Z całą pewnością była tam inna figurka, znajdowały się tu także drzwiczki. 


Widać, że była kilkakrotnie malowana, ktoś o nią dba

Gdzieś przy ostatnich zabudowaniach znajduje się obelisk upamiętniający pobyt Jana Pawła II w Jaworzu, podczas jego wędrówek po górach. Tutaj zawitał latem 1964 roku.

Źródło: www.nowyzmigrod.eu

My wybraliśmy się w stronę ,,kamienia pamiątkowego". Chcieliśmy wejść na wzgórze i przyjrzeć się trochę okolicy z innej perspektywy.


Warto było wdrapać się w śniegu po kolana na górkę :)

Zachodzące słońce oświetla Grzywacką Górę


Wspomniany kamień upamiętnia spotkanie tutejszych dzieci z grupą turystów, wśród których był oczywiście Karol Wojtyła...

A tu już widok na Kamień nad Kątami,trudno go pomylić z innym szczytem, ma charakterystyczny kształt :)

Takie tam łyse górki w okolicy, trzeba się tam przejść wiosną i popodziwiać widoki 

Kamień nad Kątami po prawej, ale fajnie tutaj widać dolinę Desznicy i Jaworza


Na końcu wsi zaczyna się już teren Magurskiego Parku Narodowego. Droga owszem wiedzie dalej, ale już przez obszar Parku. Szlaban niby otwarty, ale ja bym nie ryzykowała wjazdu tam samochodem. Mandat ponoć może przyprawić o zawrót głowy :)


Widać ślady biegówek - całkiem niezły pomysł na spacer po lesie :)

Docieramy do pierwszego kamiennego krzyża ukrytego w leśnej gęstwinie. Poniższe zdjęcie w pełni oddaje jego położenie - znajduje się on ,,pod drogą". Schodzimy z nasypu ale na owym krzyżu nie ma niestety żadnej czytelnej inskrypcji, ani daty. Jest nieco przechylony, ale nieźle się trzyma.



Zimowo

Jesteśmy na terenie Parku, a ktoś kiedyś wymyślił żeby postawić tam takie budki. Ta wydaje się całkowicie zapomniana, znajduje się kawałek od drogi.


I ostatni, najtrudniejszy do odnalezienia krzyż.  Znajduje się on przy małej polance, po drugiej stronie potoku Ryj. Przy pierwszym podejściu nie udało nam się go odnaleźć, byliśmy co prawda w pobliżu wspomnianej polanki, ale krzyż w ogóle nie jest widoczny z drogi.
A przy takim śniegu, to już trzeba odrobiny szczęścia żeby tam trafić :)



Tutaj mamy inskrypcję "Fundator/fundatorzy" to jedyne słowo które mi przychodzi do głowy, dalej jest pewnie imię/imiona i nazwisko 

Jaworze to kolejne miejsce z tych mniej znanych, bo każdy zna chociażby znajdującą się niedaleko Świerzową Ruską. W Jaworzu nic nie ma - tak może się wydawać - ale wystarczy poszukać :) 
To świetna przygoda wyszukiwać właśnie takie miejsca, gdzie prawie nikt nie chadza. Odnajdywać zapomniane przydrożne krzyże. To trochę smutne, że my z mozołem ich szukamy, a ponad 70 lat temu, przed Akcją ,,Wisła" mijanie tego, czy tamtego krzyża, dla tutejszych mieszkańców było oczywistością. 
Tamte okolice, mianowicie Kąty, Desznica, Jaworze i okolice polecam na rower! Nie ma tam stromych wzniesień, a widoki zapierają dech w piersiach. Nie lubicie jeździć rowerem zimą? 
Biegówki będą idealnym rozwiązaniem :) 




Kasia  




Źródła: